HUSH Warsaw powstało dwa lata temu, aby skutecznie połączyć branżę mody z biznesem, a tym samym pomóc startującym projektantom rozwinąć skrzydła. Znakiem rozpoznawczym marki stały się targi mody autorskiej organizowane dwa razy w roku. Za każdym razem pod innym hasłem: "Royal", "All you need is Hush", "Freedom", ale zawsze z podobnym skutkiem - impreza przyciąga tłumy. Pierwszą edycję na Stadionie Narodowym odwiedziło w ciągu ośmiu godzin aż 20 000 osób. - Ludzie byli zaciekawieni. Padły rekordy sprzedażowe - wspominają założycielki HUSH Warsaw Anna Pięta i Magda Korcz.
Na lokalizację targów dziewczyny wybrały Warszawę, bo jak twierdzą, to w niej moda rozwija się najszybciej. - Gdzie indziej raczej nie byłoby to możliwe . To najbardziej kreatywny ośrodek w Polsce, z dużą liczbą oddolnych inicjatyw - mówią zgodnie. A potem dodają: - Na tegorocznym HUSH-u mamy aż osiem marek, które w nazwie lub podtytule mają stolicę: Moons Varsovie, Risk Made in Warsaw, Lous Warsaw, Slava Varsovia, Balagan - Between Warsaw and Tel Aviv, Sleepless in Warsaw, LeBrand Warsaw, a nawet polską markę kosmetyczną Mystik Warsaw .
Ten weekend upłynie w mieście pod hasłem "Summer crush on Hush". Ponad stu projektantów zaaranżuje własne minibutiki w luksusowej przestrzeni Arkad Kubickiego po to, aby przez dwa dni zachęcać klientów do zakupów i promować swoje produkty. Będą ubrania damskie, męskie i dziecięce, buty, akcesoria i biżuteria. Pojawią się mniej i bardziej doświadczeni projektanci, w tym sześć zupełnie nowych marek, które na targach będą miały swoją premierę. A tym, co z pewnością przyciągnie uwagę klientów, będzie Warszawa jako nieformalna bohaterka wydarzenia.
Czytelny komunikat
- Jestem z Warszawy. Mieszkam tu od urodzenia, to moje miejsce. Naturalne dla mnie było, że jeśli będę cokolwiek w życiu tworzyła, to właśnie tu - przyznaje Sylwia Antoszkiewicz, właścicielka marki Lous. Jej zdaniem Warszawa jest nowoczesna, a pod względem energii często wyprzedza zachodnie stolice.
- Dodając "Varsovia" do nazwy, chciałam podkreślić, skąd pochodzę, zaznaczyć, skąd wywodzą się rzemieślnicy, z którymi współpracuję, gdzie odbywa się proces produkcji - mówi Anna Szydłowska, właścicielka Slava Varsovia. To nawiązanie do stolicy jest dowodem na coraz większe utożsamianie się młodych projektantów z miastem. - Warszawa jest dla nas naturalnym wyborem, ale także miastem, które przyciąga wielu ludzi z różnych stron Polski. Ta mieszanka gustów, charakterów, upodobań stymuluje nas do dużej kreatywności - mówi Maria Folta-Szopińska, współwłaścicielka marki Moons. - Właśnie w Warszawie powstaje konkretna estetyka, filozofia, jakość - dodaje Magda Socha-Włodarska, druga połowa duetu Moons.
- Z PR-owego punktu widzenia zaletą prowadzenia marki w Warszawie może być bliskość mediów. Tutaj możliwości w branży mody są większe niż w mniejszych miastach - tłumaczy Olka Kaźmierczak, autorka bloga Fashion PR Girl.
Szybka weryfikacja
Marki z Warszawą w nazwie eksplorują jej genius loci , powołują się na styl miasta i czerpią z niego inspiracje. - Na początku nakręcałyśmy się nawzajem. Chciałyśmy stworzyć coś, co wypełni lukę w ofercie odzieży dziecięcej - mówią właścicielki Sleepless in Warsaw. - Teraz nakręcają nas klientki. Dla nich stworzyłyśmy kolekcję damskich piżam, która będzie dostępna na HUSH-u, i... kostiumy kąpielowe .
Polscy projektanci są odważni, szybko znajdują swoją niszę i wykorzystują potencjał rynku. HUSH Warsaw daje im szansę przetrwania i wyposaża w ważne narzędzie - promocję. Selekcja marek, starannie przemyślany układ stoisk i dobra reklama w mieście sprawiły, że dziś targi są synonimem dobrej mody, a obecność na nich jest dla projektantów znakiem jakości.
- W mocno hermetycznym środowisku ludzi związanych z modą często nie zdajemy sobie sprawy, że dla statystycznego Polaka sformułowanie "polska moda" niekoniecznie znaczy to samo, co dla nas - uważa Harel, autorka bloga "O modzie subiektywnie". - Takie przedsięwzięcia jak HUSH dają szansę na weryfikację opinii, udowadniają, że istnieje coś pomiędzy wielkimi nazwiskami a wtórnymi tworami z dzianin, kupowanymi w podwarszawskich hurtowniach. Idea Anki i Magdy jest mi tym bardziej bliska, że bardzo często nasze wybory się pokrywają. Większość marek obecnych na HUSH-u została wcześniej przeze mnie opisana na blogu - dodaje.
Przetarte szlaki
W Warszawie koncentruje się biznes, mieszczą się redakcje prestiżowych magazynów mody, odbywają się pokazy, działają showroomy. Wiedzą to lokalni patrioci, tacy jak Ania Kuczyńska, która swój pierwszy butik otworzyła ponad 10 lat temu. Jednak dla projektantki kluczowa jest atmosfera stolicy, jej trudna, ale i fascynująca estetyka.
- Sklep otworzyłam w sercu Warszawy, bo moja marka jest silnie związana z tym miastem, jego eklektycznym wyglądem i dynamiką. Warszawa jest niejednoznaczna. Okaleczona wojną i PRL-em, kryje w sobie niezwykłe miejsca i zakątki. Jest tyglem, który ma w sobie inspirującą energię i niepokorność - tłumaczy Kuczyńska, która jeden z pokazów zorganizowała w swoim butiku na ulicy Mokotowskiej.
Projektanci, którzy działają na rynku dłużej i już zdążyli wypracować swoją pozycję oraz lojalną klientelę, są wzorem dla powstających marek. - Kiedy zaczynałyśmy działać, na warszawskim podwórku istniał już dobry "podkład". Większe marki przetarły szlaki młodszym, stanowiąc jednocześnie ważny punkt odniesienia - mówią Anna i Magda, które rok temu zebrały adresy wszystkich projektantów i umieściły je na Warszawskiej Mapie Mody rozdawanej na targach. Wtedy było to pięćdziesiąt marek. Dziś jest ich dużo więcej, z czego ponad połowa regularnie uczestniczy w targach HUSH Warsaw.
Warszawskie must be!
- Inicjatyw związanych z modą czy może raczej z markami odzieżowymi w Warszawie (i nie tylko) mamy aż nadto - tłumaczy Harel. - HUSH stawia poprzeczkę wysoko, co mam nadzieję daje do myślenia innym. Obecnie mamy wysyp imprez, nowych marek, które znikają niemalże tak szybko, jak się pojawiły. Nie wystarczy już, że coś jest polskie. To musi być dobre. Inaczej obroni się przez sezon, dwa, a potem przepadnie.
Organizatorki targów doskonale zdają sobie z tego sprawę. Trzymają rękę na pulsie, za każdym razem zaskakując odwiedzających czymś nowym. Raz są to stoiska projektantów z zagranicy, innym razem darmowe porady stylistek czy strefa zabaw dla najmłodszych. Starają się dotrzeć do każdego. - Cieszy nas to, że ludzie czekają na kolejnego HUSH-a. Robią listy projektantów, których chcą odwiedzić, zadają nam pytania. Organizowane przez nas wydarzenie wpisało się w harmonogram stołecznych imprez. I to jest dla nas kosmiczna satysfakcja - śmieje się Anna Pięta.
W tym roku letnia edycja HUSH-a została objęta honorowym patronatem prezydent Warszawy Hanny Gronkiewicz-Waltz. - Czujemy prestiż tego wyróżnienia, ale jednocześnie mamy nadzieję na większy rozgłos wśród mieszkańców stolicy - przyznają organizatorki. - To dla nich wybieramy lokalizację w centrum miasta, do której łatwo dotrzeć i która jest jego symbolem. Warszawiacy zostaną więc zaproszeni do strefy piknikowej, będą mogli wziąć udział w warsztatach i konkursach. - Musicie nas odwiedzić, żeby zobaczyć HUSH w całości - przekonuje Ania Pięta. - Warszawa to nowe "must be"!
Magdalena Linke. Studentka historii sztuki i prawa na Uniwersytecie Warszawskim. Założyła i prowadzi magazyn Sezon Mag ( www.sezonmag.com ). Pracowała w Muzeum Sztuki Nowoczesnej i w DESA Unicum w Warszawie. Dziś publikuje m.in. na łamach "Label", "Zwykłego Życia", "Art & Business" i vumag.pl. Uczestniczka warsztatów Fashion Writing i laureatka nagrody Kick into Fashion Industry na festiwalu Art & Fashion by Grażyna Kulczyk.