Znajomi i współpracownicy mówią o nim Bimon. Dlaczego? Tego Wam nie zdradzę - odpowiedź znajdziecie w wywiadzie, który z Mieczysławem Prószyńskim przeprowadziła dla nas Monika Powalisz . Dość powiedzieć, że Bimon to człowiek wielu talentów - również tych sportowych. Lubi się wspinać, skacze ze spadochronem. Nim zbudował prasowo-wydawnicze imperium, był między innymi astrofizykiem. Naukową karierę porzucił, kiedy doszedł do wniosku, że i tak nie ma szans na Nobla. W rozmowie, którą w niedzielę otwieramy nasz magazyn, Prószyński opowiada o początkach komercyjnej prasy w Polsce po 1989 roku. Zasady były proste. Jak mówi: - Jeśli coś nie szło albo szło pod górkę, żegnaliśmy się z pomysłem. "Poradnik Domowy Mix" to był akurat pomysł doskonały (chociaż słówko "mix" szybko wypadło z gry). Do Bimona zgłosiła się z nim Renata Sławińska. Nowy styl, kredowa okładka, zdjęcia kupowane, a nie wycinane z zagranicznych pism - to gwarantowało sukces nowego przedsięwzięcia. Od niego wszystko się zaczęło.
Mieczysław Prószyński wspomina u nas złote lata polskiej prasy. Ale daje też sygnał, że dostrzega zmiany na tym rynku. - Żeby zacząć dzisiaj wydawać nowe pismo od zera, trzeba być wariatem. Startowaliśmy w wyjątkowym czasie: nakłady, zarobki, poziom czytelnictwa - to już nie wróci - ocenia. I wskazuje, że przyszłość to e-booki i dziennikarstwo online. Prowokuje: - Jestem optymistą, papierowe książki będą istnieć, dopóki nie wymrze moje pokolenie. Czy ma rację?
O dziennikarskim zawodzie w XXI wieku w Polsce sporo ma do powiedzenia Marcin Sikorski . Zaczynał w krakowskim oddziale "Wydarzeń" Polsatu, potem przez jakiś czas współpracował ze Studiem Reportażu i Dokumentu Polskiego Radia, rozkręcał akademicką rozgłośnię Radiofonia. Wreszcie pracował w miesięczniku "Znak". Zdecydował się odejść z zawodu. Tak to argumentuje Oldze Święcickiej : - Pasja pasją, ale w pewnym momencie człowiek dochodzi do wniosku, że niekoniecznie da się nią zapłacić za chleb w Biedronce. Przeszedł do świata reklamy, jednak w świecie mediów wciąż jest obecny - od 2011 razem z Gosią Masternak i Krzyśkiem Zywarem prowadzi na Facebooku stronę "Nagłówki nie do ogarnięcia", którą aktualnie śledzi 120 tys. osób.
To synteza medialnych absurdów, ekstrakt z potknięć, żartów, które niezamierzenie zdarza się przemycić w tytułach nawet najbardziej doświadczonym redaktorom. Co ciekawe, Sikorski wcale nie załamuje rąk nad stanem polskich mediów. Raczej wyjaśnia, gdzie swój początek mają procesy, które zachodzą w tych mediach na naszych oczach. Mówi o pogoni za klikami, ale także o przepracowanych młodych dziennikarzach, źle opłacanych, wystawianych na wieczne ataki. Czy "Nagłówkom" chodzi wyłącznie o rozrywkę? Co było ich największym hitem? Skąd wziął się "Medialny Wersal"? Czemu w niektórych redakcjach straszy się właśnie "Nagłówkami"? Zajrzyjcie koniecznie do nas jutro - wywiad z Marcinem Sikorskim otwiera Weekend w sobotę.
Rozmowy z Prószyńskim i Sikorskim układają się więc w historię o polskich mediach od czasu przełomu politycznego aż do dziś. Natomiast dwa inne weekendowe teksty podbijają wzajemnie swoją moc. Konrad Jerin , redaktor naczelny "F5" - serwisu internetowego, kwartalnika wydawanego na papierze i platformy content marketingowej - w rozmowie z Sylwią Kawalerowicz argumentuje, dlaczego uważa, że żyjemy w czasach neobaroku. Jak podkreśla, jesteśmy atakowani przez zalew informacji, a współczesną kulturę charakteryzuje przepych. I ocenia, że po takiej epoce musi nadejść oczyszczenie. - W cenie będzie szanowanie uwagi i czasu odbiorcy. Jakość, a nie ilość. Ci, którzy na to postawią, wygrają - mówi.
Z kolei Raphael Fellmer już postanowił wieść życie na przekór filozofii nadmiaru. Po miesięcznej podróży z Niderlandów do Meksyku, w czasie której nie wydał ani grosza, uznał, że nie da się wciągnąć w szaleńczy wir konsumpcji. Łukaszowi Knapowi wyjaśnia, jakim cudem od pięciu lat nie sięgnął po pieniądze. I jak radzi sobie z rodziną w Berlinie. Zorganizował na przykład platformę non profit, która ułatwia podział jedzenia z przekroczonym terminem przydatności do spożycia - wciąż niezepsutego, ale niemieszczącego się już w normach wielkopowierzchniowych sklepów. A mieszkaniem on i jego najbliżsi dzielą się z drugą rodziną o podobnym stylu życia.
Dlaczego Fellmer uważa, że świat bez pieniędzy byłby lepszy? Dam Wam przedsmak jego teorii: - Mało kto się do tego przyzna, ale zarabianie pieniędzy jest dla wielu najważniejszym celem w życiu. Pieniądze dają dziś ogromne możliwości, ale przede wszystkim budują złudzenia i fałszywą wiarę, że zapewnią nam poczucie bezpieczeństwa. Nic bardziej mylnego. Ludzie codziennie sprawdzają stan swojego konta, jakby miało to określić sens ich bycia na ziemi. Wpadają w pułapkę, bo fiksując się na pieniądzach, idą na życiowe kompromisy, pracują tam, gdzie nie chcieliby pracować, rezygnują z marzeń, stają się zgorzkniali .
A w Weekendzie m.in. także:
- Sebastian Karpiel-Bułecka . Przystojna twarz Podhala, muzyk i architekt. Angelice Swobodzie mówi o tym, dlaczego nie odpowiadają mu tzw. zachodnie wartości: - Nie uważam, żebym chciał być nowoczesny w ten sposób. Te przekonania są mi zupełnie obce i pewnie nie zagoszczą w moim życiu. Oczywiście znajduję tam też mądre i wartościowe rzeczy, ale z większością się nie zgadzam. Jestem tradycjonalistą osadzonym w kulturze góralskiej. Tam wyrosłem, tam się ukształtowałem, stamtąd wszystko wyniosłem.
- Drauzio Varella . Lekarz onkolog, specjalista chorób zakaźnych, który przez kilkanaście lat pracował w szpitalu w Sao Paulo i jednocześnie udzielał się jako wolontariusz w więzieniu Carandiru - nieistniejącym już, uznawanym za najniebezpieczniejsze w Brazylii. Łukasz Wojtusik wysłuchał jego wstrząsających historii o rzeczywistości za kratami. Wydana niedawno u nas książka Varelli, odnosząca się do tych wydarzeń, znalazła się zresztą w gronie pięciu finalistów Nagrody im. Ryszarda Kapuścińskiego za reportaż literacki.
- Analiza poziomu bezpieczeństwa ulubionych przez Polaków wakacyjnych kierunków . Tunezja, Egipt, Turcja, Maroko, Izrael - czy w tych państwach turyści mogą zapomnieć o zagrożeniu? Czy ostrzeżenia, które w tej sprawie wydaje nasze MSZ, należy brać sobie do serca? Czy kurorty to faktycznie bezpieczne enklawy? Jak ataki terrorystyczne - jak ten z 18 marca tego roku w Tunisie, w którym zginęło trzech Polaków - odbijają się na naszych podróżniczych preferencjach? Michał Gostkiewicz śledzi to dla nas niesłychanie rzetelnie. Prosi też o komentarz ekspertów, m.in. dr Patrycję Sasnal , kierownika projektu Bliski Wschód i Afryka Północna w Polskim Instytucie Spraw Międzynarodowych.
- Esteban Volkov , wnuk Lwa Trockiego . Ma 89 lat, jako jedyny w rodzinie dożył sędziwego wieku. Honoracie Zapaśnik , której udało się spotkać z nim w Meksyku, opowiada m.in. o okolicznościach zamachu na sławnego dziadka. W wywiadzie Volkov ocenia też ostro politykę, którą prowadzi współczesna Rosja. - Putin mówi tym samym językiem co Stalin, wystarczy spojrzeć na to, co dzieje się teraz na Ukrainie - to tylko próbka jego oglądu sytuacji międzynarodowej.
- Mirosław Słaboszpycki . Ukraiński reżyser, autor uhonorowanego w Cannes "Plemienia" - filmu, którym zachwyca się świat - również odnosi się rzecz jasna do tego, co dzieje się na Wschodzie. Annie Tatarskiej przede wszystkim mówi jednak o kontrowersyjnym obrazie, w którym głuchoniemi odgrywają ostre sceny przemocy i seksu. I odpowiada na pytanie, jak z głuchoniemymi naturszczykami pracuje reżyser, który w języku migowym zna tylko przekleństwa.
Czytajcie i komentujcie!
Hanna Rydlewska . Redaktorka weekendowego magazynu Gazeta.pl