artykuły

Miało być o mężczyznach. W końcu spotkałam się z autorem powieści

"Chłopcy"

, opowiadającej przede wszystkim o emocjonalnej niedojrzałości pokolenia współczesnych czterdziestolatków. Narracja w książce jest prowadzona równolegle: z jednej strony mamy neurochirurga Jakuba Solańskiego, który ucieka przed słabym wzorcem męskości uosabianym przez jego nieżyjącego już ojca, ale w końcu rzecz jasna w nim grzęźnie, a z drugiej - syna Jakuba, jedenastolatka, który obserwuje ojcowskie zmagania ze światem i nierzadko wykazuje się znacznie większą stabilnością niż rozerotyzowany pan doktor uwikłany w siatkę dosyć żałosnych romansów. Jednak moja rozmowa z

Andrzejem Saramonowiczem

szybko zeszła na kobiety. Choćby dlatego, że - jak twierdzi debiutujący w roli pisarza scenarzysta, dramaturg i reżyser - infantylizacja dotyka dziś całe społeczeństwo, nie tylko mężczyzn. Ludzie boją się dziś, jego zdaniem, wchodzenia w głębokie relacje, uciekają przed wspólnotą inną niż ta z mediów społecznościowych. Mogą iść ze sobą do łóżka, ale nie chcą myśleć o związkach w kategoriach długoterminowych. W dodatku, podkreśla Saramonowicz, kobiety zostały skrzywdzone przez pop-feminizm, który wdrukował im, że jeśli chcą zasłużyć na miano nowoczesnych, muszą być agresywne.

- Jeśli coś mi się nie podoba w gender - mówię tutaj o jego sprymitywizowanym wymiarze publicystycznym, a nie poziomie akademickim - to łatwość stawiania recepty, że jeśli kobiety zrównają się parytetowo z mężczyznami we wszystkim, także stylem życia objawiającym się zachłannością na budowanie zawodowych karier czy ekspresją seksualną, to będzie dobrze. To rodzi chaos. Kobiety nie muszą być takie jak mężczyźni - mówi. A potem dodaje: - Zgoda, niech będą kobiety przebojowe, ale nie wmawiajmy tym, które chcą siedzieć w domu z dziećmi, czekać na męża z obiadem i nie myślą o zawodowych karierach, że reprezentują kobiecość niewolniczą . W rozmowie, którą jutro otwieramy nasz magazyn, pytam Andrzeja Saramonowicza, czy się kobiet boi, czemu straszy kobiecym egoizmem i czy typowy babski wieczór to naprawdę zawsze lody, czerwone wino, płacz i rozmowy o seksie...

Andrzej Saramonowicz (fot. Dorota Czoch)

A o kobiecości po pięćdziesiątce - tej wielce przebojowej, wyrazistej - opowiada u nas Ewa Kasprzyk . Aktorka w rozmowie z Angeliką Swobodą deklaruje: - Żyję tak, jak chcę. Nie stawiam sobie barier, nie mówię, że coś już nie jest dla mnie . Swoimi wyborami przysparza sobie tylu zwolenników, co przeciwników. W końcu nie brakuje w Polsce takich, którzy uważają, że kobieta w wieku Kasprzyk powinna już się "czołgać w kierunku cmentarza", a nie surfować, mówić o swoim erotycznym apetycie, grać gwiazdę porno i nosić mini. - Nie można powiedzieć, że jak ktoś jest po pięćdziesiątce, to jego życie się skończyło. A może właśnie wszystko się zaczęło - bardziej stwierdza, niż pyta, aktorka.

Sprawia wrażenie pancernej, ale wcale taka nie jest. Skandale i rozdmuchane afery zazwyczaj odchorowuje. - Chyba jedną z najgorszych sytuacji w swoim życiu miałam po programie " Dobrenocki", w którym mowa była o operacjach waginy. Brałam w nim udział, otwarcie rozmawialiśmy o seksie. Później w pewnym tabloidzie napisano w wulgarny sposób, że chcę sobie powiększyć intymną część ciała, bo mam młodego kochanka. Aż się popłakałam, bo nic takiego nie powiedziałam. Ale co ja mogłam? Przylepiło się to do mnie, nawet ludzie ze Skolimowa do mnie napisali z pytaniem, gdzie to się robi, bo uwierzyli. Niektórzy z kolei byli oburzeni, że mówię o takich rzeczach - relacjonuje. W wywiadzie, który w Weekendzie już w niedzielę, mówi także o świętoszkowatych koleżankach z branży, swoim modelu rodziny i spoliczkowaniu Andrzeja Grabowskiego.

Ewa Kasprzyk (fot. KAPiF)

W naszym magazynie szukajcie również odważnej rozmowy z Robertem Rientem , byłym świadkiem Jehowy, który swoje wieloletnie doświadczenia opisał w świeżo wydanej książce "Świadek" . Dziennikarz i trener interpersonalny wyjaśnia Ninie Karczmarewicz , jakie były korzenie jego wiary - uważał, że robi coś przełomowego, ratując ludzi przed Armagedonem. Obnaża też zasady obowiązujące w świecie, z którego w końcu odszedł: - Wyboru dokonuje się raz, przyjmując chrzest. Od tego momentu Jehowa jest najważniejszy. A wyznawca, który myśli samodzielnie, przestaje być wyznawcą.

Tak stało się w jego przypadku. Najpierw pojawiły się wątpliwości - "zbrodnio-myśli", z którymi sobie nie radził. Potem dojrzewał do najtrudniejszej w swoim życiu decyzji. - Kiedy decydujesz się odejść, tracisz wszystko - podkreśla Rient. - Ostracyzm i wykluczenie, nikt takiej osobie nie mówi "dzień dobry", znajomi zrywają relacje, najczęściej również rodzina. Autor "Świadka" od rodziny się nie odciął. Żeby uwolnić się od przeszłości, przebrnął jednak przez smutek, złość, narkotyki i terapię. Dziś wreszcie nabiera dystansu do własnej przeszłości.

Robert Rient (fot. Joanna Woźniak)

A w Weekend polecam również m.in.:

- doskonały reportaż Karoliny Przewrockiej o zespole Paragraf 64 . Święty, Ryjek, Kiler, Dziki i Żyleta - recydywiści z Zakładu Karnego numer 2 w Strzelcach Opolskich - dzięki muzyce odzyskali nadzieję na normalne życie. - To, że siedzimy w więzieniu, nie znaczy, że jesteśmy wyzuci z uczuć! Mamy serca, które mocno biją, i wbrew pozorom wiemy, czym różni się dobro od zła - mówi jeden z nich. Niebawem ukaże się pierwsza płyta najlepszej kapeli więziennej w kraju.

Paragraf 64: Mariusz O. "Żyleta, Adrian S. "Ryjek", Maciej J. "Święty", Bogumił K. "Dziki" (perkusista), Mariusz S. "Kiler" (fot. Aneta Zalejska)

- podsumowanie kulinarnych trendów , o których Monice Powalisz opowiada Magdalena Tomaszewska-Bolałek, autorka bloga Kuchniokracja, założycielka Food Studies w SWPS w Warszawie. Co może zbudować potęgę polskiej kuchni na świecie? Przede wszystkim kiszonki - bo czemuż swojskie kwaszone miałyby być gorsze od kimchi? Ale także smalec i ocet. Tomaszewska-Bolałek przygląda się również światowej modzie gastro i przewiduje szał na haute-dogi.

- wciągający fotoreportaż z placu Grzybowskiego w Warszawie. Fotograf Luka Łukasiak i dziennikarka i redaktorka Weekendu Edyta Borkowska wiele razy wracali w miejsce, w którym krzyżuje się polska i żydowska historia, a stare spotyka się z nowym. Ten plac to w pewnym sensie stolica w soczewce - patrzymy na niego oczyma seniorki, architekta, rodziny z małymi dziećmi, studentów, deskorolkarzy czy założycieli miejscowej klubokawiarni. A także bohatera "Złego" Leopolda Tyrmanda.

Plac Grzybowski (fot. Luka Łukasiak)

- wywiad z hollywoodzkim gwiazdorem Mattem Dillonem . Bartosz Czartoryski pyta go, dlaczego zdecydował się zagrać Ethana Burke'a w "Miasteczku Wayward Pines" porównywanym (być może na wyrost) do "Miasteczka Twin Peaks". - To jeden z tych seriali, które odkrywa się kawałek po kawałku - mówi Dillon.

Matt Dillon (fot. materiały promocyjne / Comic Con)

- analiza gry "Wiedźmin 3: Dziki Gon" , oparta na rozmowie Bartka Przybyszewskiego z Markiem Madejem , jednym z artystów koncepcyjnych, którzy nad tą grą pracowali. Sprawdzamy, jak powstał świat zainspirowany prozą Andrzeja Sapkowskiego.

 

- portret nauczyciela i poety Grzegorza Uzdańskiego . Zamiast pisać do szuflady, założył stronę "Nowe wiersze sławnych poetów" na Facebooku. Jego pastisze Tadeusza Różewicza, Wisławy Szymborskiej czy Juliana Tuwima lubi już ponad 21 tysięcy fanów. Ani Konieczyńskiej wyjaśnia, dlaczego Słowacki stawia mu opór i jak na jego twórczość reagują uczniowie gimnazjum, w którym prowadzi lekcje etyki i filozofii.

Czytajcie i komentujcie!

Hanna Rydlewska . Redaktorka weekendowego magazynu Gazeta.pl