"Dobry troll" - taki tytuł nosi nowa książka Jasia Kapeli . I w pewnym sensie mógłby to być także tytuł wywiadu, który przeprowadził z nim dla Weekendu Arek Gruszczyński . Kapela twierdzi bowiem, że trolling może mieć moc uwalniającą, oczyszczającą.
W przypadku bohaterki jego książki, Agatki, jest wręcz narzędziem emancypacji, w myśl zasady, że najlepszą obroną jest atak. Jaki sens ma wylewanie żółci w sieci? - Czasami jestem być może za bardzo szczery, ale ludzie powinni znać prawdę. Brązownictwo i udawanie, że wielbłąd jest psem, nie ma większego sensu. Wyśmiewanie ludzi, którzy są śmieszni, jest słuszną postawą - wyjaśnia autor historii o Januszu Małolepszym. I bez upiększania mówi o polskiej rzeczywistości, na przykład tak: - Nasze państwo daje się regularnie dymać. Jesteśmy skolonizowaną prowincją. Albo: - Ludzie " Solidarności" zdradzili mit, który reprezentowali, dla niewielkiej gotówki i w miarę wygodnej pozycji .
Niedawno głośno było też o tym, że Kapela złożył doniesienie do prokuratury w sprawie wpisu Rafała Ziemkiewicza, w którym nazwał on papieża Franciszka "idiotą". Zapytany o to, jaki sens miało hejtowanie publicysty, Kapela znów ironizuje: - Gdzież ja bym hejtował pana Rafała, poczciwego rolnika, pociesznego pisarza s.f., któremu w pewnym momencie zaczęło się wydawać, że pisze o rzeczywistości? Nie trzeba go hejtować, bo się sam odkleił. Wreszcie autor "Dobrego trolla" przekonuje, że na ostre sądy i krytykę nie ma co się obrażać. - Jestem zwolennikiem dystansu i umiejętności odnajdywania się w różnych konwencjach. Pewne utarczki słowne są tylko utarczkami i nie są powodem, żeby przestać się szanować. Bo w innym razie się pozabijamy. Nikt mnie nie pobił jeszcze za to, co piszę na Facebooku - mówi. Całej rozmowy szukajcie u nas jutro - otwieramy nią Weekend w sobotę.
Wątek hejterski pojawia się także w rozmowie Magdaleny Linke z Michałem Szafrańskim . W ciągu zaledwie roku zbudował on najpoczytniejszy niezależny blog finansowy w Polsce, który aktualnie czyta ponad 200 tys. osób miesięcznie. Dawniej był dyrektorem ds. rozwoju w firmie informatycznej, dziś jest pełnoetatowym blogerem. W ubiegłym roku media branżowe (i nie tylko) rozpisywały się o tym, że Szafrański w trzy miesiące zarobił ponad 170 tysięcy złotych. Jak na te informacje zareagowali jego czytelnicy? - Po komentarzach widzę, że w większości mi kibicują, za co jestem im niesamowicie wdzięczny - mówi. Przyznaje też, że lubi błyszczeć, a zarobki na blogu są najbardziej miarodajnym wskaźnikiem zaufania, jakim obdarzyli go użytkownicy. Po chwili dodaje jednak: - Oczywiście wszędzie, gdzie ktoś odstaje od przeciętności, pojawia się hejt. Mam wrażenie, że u mnie jest go bardzo mało, ale oczywiście niejedno już o sobie przeczytałem w portalach takich jak wasz. Zresztą jestem pewien, że i pod tą rozmową pojawią się wpisy w stylu: Zarabiam 1200 zł na rękę - zamień się ze mną, cwaniaczku, i pokaż jakiś oszczędny .
Zobaczymy, czy Szafrański ma rację. Rozmowa w Weekendzie dotyczy oczywiście tego, w czym się specjalizuje, czyli oszczędzania właśnie. Bloger wspomina własne początki, wychwala "domową księgowość", przekonuje, że oszczędzać warto od razu, bez względu na wysokość zarobków. I bez wymówek typu: jeszcze nie teraz, nie mam z czego odkładać, mam czas. Bardzo wzbrania się przed rzucaniem uniwersalnych "złotych zasad", ale przyparty w rozmowie do muru deklaruje: - Jeśli miałbym podać jedną, jedyną regułę, to będzie to: nigdy nie wydawaj więcej, niż zarabiasz. Gdyby wszyscy się do niej stosowali, bylibyśmy dużo bardziej zamożni. Niby oczywiste, a jednak...
A o finansowych realiach pisarskiego zawodu Łukaszowi Knapowi opowiada u nas Marek Krajewski . Przez pewien czas prowadził podwójny żywot autora kryminałów i pracownika naukowego. Potem zdecydował się porzucić pracę akademicką - za którą zresztą tęskni - by skupić się na pisaniu. Plan ma bardzo precyzyjny: - Mam 49 lat, przez kolejne jedenaście lat będę pisał kryminały. Dokładnie - jeden kryminał rocznie. - To moja praca, muszę mieć za co utrzymać moją rodzinę. Z roku na rok będzie więcej moich książek na rynku. Po sześćdziesiątce będę mógł pisać z mniejszą częstotliwością, raz na kilka lat. Wtedy będę miał czas, żeby zwiedzić Europę, spędzić rok we Włoszech i w Anglii. Wiele już widziałem, ale chciałbym wsiąknąć w język i kulturę tych krajów - mówi Krajewski. I zdradza, że jest pedantem i nudziarzem, do tego gadżeciarzem i "człowiekiem z czasu zaprzeszłego". Opowiada też o swojej bliskiej relacji z Jerzym Kaweckim , specjalistą medycyny sądowej, z którym napisał właśnie książkę "Umarli mają głos" , bazującą na dwunastu zbrodniach, które popełniono w Polsce od lat 70. do dziś. Jak Krajewski zniósł swoją pierwszą wizytę w prosektorium? Czego boi się naprawdę? Czy umarli rzeczywiście mają coś do powiedzenia? Odpowiedź znajdziecie w niedzielę, w rozmowie, którą w tym dniu otwieramy magazyn. Jedno jest pewne. Jak mówi Krajewski: - Na końcu zawsze musi być wiadomo, kto zabił.
A w weekendowym magazynie m.in. także:
- alfabet kulinarnego turysty . Naczelna magazynu "KUKBUK" Agata Michalak przygotowała dla nas smakowity przewodnik po restauracjach w całej Polsce, które zasługują na to, by stać się głównym celem weekendowej wycieczki. Czasem opłaca się nadłożyć drogi, żeby odkryć nowe smaki albo poznać ich intrygujące regionalne wcielenia. W menu na przykład: gęsia terrina z morwą w Poznaniu, ślimaki w Katowicach albo wegańskie smakołyki na Warmii.
- przewodnik po hotelach i pensjonatach . A może powinnam raczej napisać, że miejscach noclegowych w całym kraju, bo Maja Święcicka opisała także odrestaurowany zamek, domki na drzewie czy luksusowy camping (glamping). W tym subiektywnym zestawieniu znajdziecie inspiracje, które pomogą Wam zaplanować niezapomniany weekendowy wypad.
- Maja Włoszczowska w szczerej rozmowie z Krystyną Pytlakowską . O medialnej nagonce, której kolarka doświadczyła, o kontuzji, która mogła złamać jej karierę, wreszcie - o lęku przed zmianą, który w sobie pokonała. O czym myśli Maja Włoszczowska, kiedy podjeżdża pod wyjątkową górę? Jak wygląda prywatne życie sportowca? I czy sport to faktycznie zdrowie?
- "tańcząca z wilkami". Kate Zamana , córka legendy kolarstwa szosowego Cezarego Zamana, była jedyną Polką, która brała udział w ekstremalnej wyprawie przez arktyczną tundrę (Fjällräven Polar 2015). Przejechała trzysta kilometrów psim zaprzęgiem. Marcie Pawłowskiej wyznała, że to wilki nauczyły ją kontaktu z człowiekiem.
- Lara Gessler . Córka znanej restauratorki opowiedziała Angelice Swobodzie , jak zmaga się z łatką dziecka gwiazdy. - W Polsce jestem córką Magdy Gessler, więc nie mam prawa do błędu, powinnam wszystko wiedzieć - twierdzi Lara. O mamie mówi: - Mam świadomość, że jest jej ciężko. Otaczają ją różni ludzie, a jest bardzo ufną osobą .
- kapłan z widłami. Ania Tatarska poznała w Berlinie 82-letniego Nielsa Stokholm a , który na swojej farmie ratuje ginące gatunki i karmi kopenhaskich smakoszy. Przy okazji - jako twarz rolnictwa biodynamicznego - zmienia świat i konsumencką świadomość na przekór normom Unii Europejskiej. Opowiadający o nim film "Dni, na które czekamy" pokazywany będzie w ramach festiwalu Docs Against Gravity.
Hanna Rydlewska . Redaktorka weekendowego magazynu Gazeta.pl