artykuły
Michał Tomaszczyk i Zbigniew Wodecki (fot. Tomasz Karwiński)
Michał Tomaszczyk i Zbigniew Wodecki (fot. Tomasz Karwiński)

W kwietniu ubiegłego roku Alkopoligamia zaprezentowała nową wersję utworu "Re-fleksje" z debiutu solowego warszawskiego rapera Pezeta. Był to zaaranżowany przez Mariusza Obijalskiego jazzowy standard, który wyśpiewał Andrzej Dąbrowski.

Ciężko byłoby go uznać za miłośnika hip-hopu. - Przed udziałem w tym projekcie rap mnie denerwował. Uważa się go za muzykę, a raperów za wokalistów, i to mnie wkurzało. Ja bym nie uznał rapera za wokalistę - stwierdza przewrotnie artysta znany z takich przebojów jak "Zielono mi" czy "Do zakochania jeden krok".

Jaki efekt przyniosło zderzenie słów 21-letniego (w momencie powstawania oryginału) Pezeta z wokalem Andrzeja Dąbrowskiego? - Któregoś dnia Witek Michalak wysłał mi "Re-fleksje" i aż zawyłem z zachwytu. Powiedziałem, że jeżeli będą chcieli rozwijać projekt, to pomogę im, ile będę mógł - deklaruje Hirek Wrona, dziennikarz, który od lat jest ambasadorem polskiego rapu w mediach.

 

Od momentu wypuszczenia teledysku do utworu Pezeta w interpretacji Andrzeja Dąbrowskiego twórcom "Albo inaczej" było o tyle łatwiej, że mieli żywy dowód na to, że ich zamysł to nie czysta fanaberia, lecz bardzo realna wizja, która czeka tylko na spełnienie. - Usłyszałem utwór Andrzeja Dąbrowskiego w radiu i bardzo mi się spodobał. Jakiś czas później odezwali się do mnie panowie z Alkopoligamii z propozycją współpracy. Jak tylko skojarzyłem utwór "Re-fleksje", nie musieli mnie długo namawiać - zapewnia nas Zbigniew Wodecki. Ostatecznie oprócz niego udział w projekcie wzięli: Krystyna Prońko, Ewa Bem, Felicjan Andrzejczak, Wojciech Gąssowski i Andrzej Dąbrowski, który pojawia się w aż w trzech utworach.

Krzysztof Kowałko i Andrzej Dąbrowski (fot. Tomasz Karwiński)

Filomaci wśród raperów

Warto zrobić jeden krok w tył, by potem zrobić dwa do przodu - jak mówi porzekadło. Możliwe, że Alkopoligamia, poprzez zwrócenie się ku przeszłości i oswojenie gwiazd minionych dekad z językiem hip-hopu, przyśpieszy znacząco rozwój tego gatunku w Polsce. "Odgrzany na kolację kotlet raczej nie zrewolucjonizuje sztuki kulinarnej" - tak sarkastyczny czytelnik może skomentować moje dywagacje. Lecz należy pamiętać, że piosenki znajdujące się na płycie to całkowicie nowe utwory. - Cover jest uproszczeniem. To są nowe melodie, tempa, wykonania. Koncepcja bardzo mi się podobała. Powstała nowa jakość - mówi Krystyna Prońko, która na albumie mierzy się z tekstem do utworu "Oszuści" nieistniejącego już zespołu Flexxip.

Ten Typ Mes, Krystyna Prońko i Mariusz Obijalski (fot. Tomasz Karwiński)
 

Polski rap już wcześniej czerpał z przeszłych dokonań artystów. Nie tyle po to, żeby odnaleźć swoją tożsamość, bo ta przez dwie dekady zdążyła się już wykształcić, ale żeby pokazać, że jest częścią wielkiej mozaiki, jaką jest polska kultura. Wystarczy wspomnieć "Profil Pokoleń vol.1" (Step Records, 2013) Vienia, na którym członek Molesty zmierzył się z kamieniami milowymi rodzimego punk rocka, zapraszając przy tym do wspólnego grania jego reprezentantów. Rap skrzyżował się z punk rockiem, bo oba te gatunki mają fundament wylany na buncie.

Z kolei "Rymy częstochowskie" (Metal Mind Productions, 2008) i "Poeci" (Warner Music Poland, 2009) to wydawnictwa, które zawierają pełen przekrój artystów polskiej sceny hiphopowej, mierzących się z klasykami polskiej poezji. Rap płynie w czasie, a poezja istnieje na papierze - jak pisał Tomasz Kukołowicz w książce "Raperzy kontra Filomaci" (Narodowe Centrum Kultury, 2014), jednak polscy raperzy nie bali się nadać poezji Mickiewicza, Twardowskiego czy Wyspiańskiego nowej formy.

Zresztą książka Kukołowicza, będąca naukowym porównaniem twórczości raperów z tajnym XVIII-wiecznym stowarzyszeniem studentów Uniwersytetu Wileńskiego, do którego należał Adam Mickiewicz, również wpisuje się w kategorię innowacyjnych projektów, dzięki którym polski hip-hop zaczyna funkcjonować w szerszym kontekście kulturowym. Kukołowicz wymienia i analizuje kolejne mianowniki wspólne, łączące twórczość tych dwóch grup: młodość, przyjaźń, bunt, pozycja społeczna, jak i zagraniczne wzorce. Twórczość filomatów i raperów łączy czerpanie z zagranicznych wzorów. Pierwsi, naśladując twórczość poetów niemieckich, drudzy - raperów amerykańskich - pisze. Jednak zarówno jego książka, jak i pozostałe burzące granice gatunków projekty wiążą się niejednokrotnie z niemałym ryzykiem - niezrozumienia ze strony odbiorców.

Ewa Bem (fot. Tomasz Karwiński)

Dyskretny chłód lat 70.

Największą krzywdą, jaka może spotkać projekt "Albo inaczej", jest uznanie go za sezonową sensację. Ciekawostkę typu: "Ej, słyszałeś, że Wodecki śpiewa Peję? Odpalaj YouTube". Artur Rawicz poruszył podobną kwestię, pisząc w recenzji dla portalu CGM: Sięganie po wiele znaczące dla hermetycznej kultury hip-hopu teksty przez artystów będących raczej obiektami żartów młodych ziomków, często gardzących wszystkim, co inne, mogło skończyć się taką piękną katastrofą. Katastrofą, w której Wojciech Gąssowski śpiewający Kalibra 44 konkurowałby w internecie z parodią trailera siódmej części "Szybkich i wściekłych" czy saltem wykonanym przez psa na trampolinie.

Słuchacze, którzy zdecydują się posłuchać projektu "Albo inaczej", nie dostaną jednak ciekawostki, lecz pełnokrwistą muzykę, która broni się sama. Jestem przekonany, że gdyby te teksty trafiły do piosenkarzy w czasach ich największej popularności, w tym momencie byłyby to standardy polskiej muzyki rozrywkowej. - Zawsze śpiewałam teksty wybitnych autorów i choć niemożliwym jest porównywać Wojciecha Młynarskiego czy Jeremiego Przybory z chłopakami z zespołu Stare Miasto, to jednak "Minuty" przykuły moją uwagę i podzielam zawarte tam przesłanie - stwierdza Ewa Bem, której wykonanie utworu "Minuty" zmusza do refleksji nad beztroskim przepuszczaniem czasu. Mało brakowało, a ten utwór nie znalazłby się na płycie; udało się go nagrać na trzy dni przed ostatecznym terminem złożenia albumu.

 

Duet Andrzeja Dąbrowskiego i Krystyny Prońko, wykonujący łagodnie swingującą opowieść o spełnianiu marzeń ("Dyskretny chłód", oryginał - Tede), wygrałby nią w połowie lat 70. każdy Krajowy Festiwal Piosenki Polskiej w Opolu. A brawurowy rezultat osiągnięty przez Wojciecha Gąssowskiego i Big Band Konglomerat w utworze "Normalnie o tej porze" (org. Kaliber 44) bez problemu mógłby być częścią ścieżki dźwiękowej cwaniackiego "Vabanku" Juliusza Machulskiego z 1981 r.

Big Band Konglomerat (fot. Tomasz Karwiński)

Przykłady można by mnożyć, choć nie za długo, bo tu dochodzimy do największej (jedynej?) wady albumu, a mianowicie jego długości. "Albo inaczej" to ledwie osiem utworów, lekko ponad 32 minuty muzyki. Cztery-pięć piosenek więcej dałoby szansę uwzględnić teksty tak ważnych dla hip-hopu wykonawców czy grup, jak: O.S.T.R., WWO, Molesta, Fisz. Biorąc jednak pod uwagę rozmach i poziom trudności wiążących się ze stworzeniem tego rodzaju kompilacji, jestem daleki od tego, by czynić twórcom wyrzuty.

- Chcieliśmy zrobić WWO "Jeszcze będzie czas", bardzo żałuję, że nie ma na tej płycie nic z kręgu ZIP Składu. Były próby z Molestą, ale się nie udało. Brakuje mi też Warszafskiego Deszczu czy Numera Raz solowo - komentuje moje narzekania na małą liczbę utworów Witek Michalak, producent wykonawczy albumu. Przynajmniej nie zabraknie materiału na ewentualną drugą część projektu.

Kompozytorom i aranżerom - Mariuszowi Obijalskiemu, Michałowi Tomaszczykowi, Oli Trzasce i Krzysztofowi Kowałko - oraz wszystkim muzykom biorącym udział w projekcie należą się ukłony. Dzięki ich ciężkiej pracy powstały tak wielowarstwowe i wielowątkowe kompozycje, że każda piosenka stanowi oddzielną historię. "Albo inaczej" to 32 minuty muzyki, które zbudowały pomost między muzyką ludzi wychowanych w okopach komunizmu a ich dziećmi, dorastającymi w zasiekach wolnego rynku. - Sam pomysł Alkopoligamii stworzył nową wartość, która powinna położyć kres konfliktom muzycznym między pokoleniami - puentuje Zbigniew Wodecki.

Zbigniew Wodecki (fot. Tomasz Karwiński)
 

Bartek Strowski. Aspirujący scenarzysta, fanatyk NBA, kolekcjoner płyt i ciężkostrawnych przyzwyczajeń. Publikuje na Polskikosz.pl i Altermag.pl. Na co dzień pracuje w sieci partnerskiej YouTube - Agora Internet Artists.