artykuły

Pierwszy scenariusz? Napisała z nudów. - Wyszłam za mąż, urodziłam dziecko i pamiętam, że siedziałam wtedy na urlopie macierzyńskim - wspomina Ilona Łepkowska.

A jak to było z tymi serialami? - W tej chwili wolnością dla mnie jest to, że nie piszę żadnego serialu, który ma więcej niż pięć odcinków. I mówię to zupełnie poważnie. Wypłata jest niezła, ale cena, którą scenarzyści za to płacą, jest naprawdę okropna. Jest się właściwie więźniem, jak w zakładach Forda na początku XX wieku. Siedzi się przy taśmie produkcyjnej i odgina tę wajchę jak Charlie Chaplin - cały czas w taki sam sposób. Na koniec słowo o wyprodukowanym przez nią "Warsaw by Night" - filmie, jak twierdzi Łepkowska, który pokazuje, że można zrobić u nas kino opierające się przede wszystkim na świetnych rolach i aktorach. I na urokach Warszawy: - Kiedyś wychodziłam ze spokojnej restauracji i ze zdumieniem zobaczyłam te tłumy na rogu Hożej i Wilczej . Tam było życie, tam była energia. Wcześniej, kiedy słyszałam, że w imprezowej Warszawie jest jakaś energia, myślałam sobie: "Zaraz, gdzie? Jakie imprezy, jaka energia?". Ale to za czasów mojej młodości i wieku średniego to miasto było miasto wymarłe, puste. Teraz jest super.

Zobacz wideo