artykuły
Tadek Polkowski (fot. materiały promocyjne)
Tadek Polkowski (fot. materiały promocyjne)

Odkryliśmy w internecie wielki świat prawicowej muzyki, która odwołuje się do drugiej wojny światowej, do etosu polskiego żołnierza, powstańca. Jakby świat się zatrzymał i dzisiaj trzeba wkroczyć z bronią na barykady. Zabić wroga! - mówiła w niedawnym wywiadzie dla Weekend.Gazeta.pl reżyserka teatralna Maja Kleczewska, która wspólnie z Łukaszem Chotkowskim wymyśliła "Hejt Radio".

Ten "wielki świat prawicowej muzyki" jest dość bełkotliwym i dyskusyjnym gatunkiem. W Polsce uparcie i z przekonaniem dzieli się scenę muzyczną i projekty artystyczne na prawicowe i lewicowe. W tym układzie ci, którzy śpiewają o Polsce, "żołnierzach wyklętych" czy powstańcach warszawskich, z automatu kojarzeni są z prawą stroną, nawoływaniem do powrotu na barykady.

Upolitycznieni wbrew woli

Kiedy na niedawnym koncercie Tadka w Warszawie ktoś krzyknął: Jaruzelski to cwel , raper zaapelował o przyzwoite zachowanie. Nie dlatego, że przynależy do grupy darzących generała wielkim szacunkiem. Wręcz przeciwnie - uważa za skandal fakt, iż "komunistyczni zbrodniarze są w Polsce traktowani luksusowo, podczas gdy prawdziwi bohaterowie są niezauważani", ale nie propaguje w związku z tym nienawiści i nie nawołuje do linczu. - Pojęcia związane z polityką i historią są w Polsce mocno spaczone. Ludzie nie rozumieją tak naprawdę, co oznacza prawica czy lewica, lub specjalnie stosują językowe manipulacje. O zgrozo, często możemy usłyszeć wypowiedzi rodem ze stalinowskiej czy hitlerowskiej propagandy. Niestety, II wojna światowa i okres komunizmu zebrały straszne żniwo. Według planu Stalina realizowanego do spółki z Hitlerem mieliśmy być bezhołowiem - ciałem pozbawionym głowy, ciemną masą łatwą do zmanipulowania. Wyniszczenie polskich elit i zainstalowanie nowych - sowieckich daje się we znaki również dziś - mówi raper.

Tadek Polkowski (materiały prasowe)

Tadek, a w zasadzie Tadeusz Polkowski, jest synem poety, pisarza i opozycjonisty Jana Polkowskiego. Tadek stał się właściwie symbolem patriotycznego nurtu w polskim rapie. Swój album "Niewygodna Prawda" w całości poświęcił historii XX wieku. Kontynuacją jest "Burza 2014". Tak powstały wzruszające teksty o Danucie Siedzikównie "Ince", rotmistrzu Witoldzie Pileckim, gen. Auguście Emilu Fieldorfie "Nilu" i st. sierż. Mieczysławie Dziemieszkiewiczu "Roju". Nie robi tego jako przedstawiciel opcji politycznej czy poplecznik którejkolwiek partii politycznej, mimo że wielu tak go właśnie klasyfikuje. - Przypominanie historii nie powinno być związane z żadną opcją polityczną, choć w praktyce wychodzi odwrotnie. Żyjemy w kraju, w którym niektórzy próbują niestety historię zohydzić i na nią napluć. Tu znów polityka z historią przecinają się w pewien złowrogi sposób - dodaje Tadek.

O upolitycznieniu muzyki mówi również Paweł Kukiz, były lider zespołu Piersi, działacz społeczny i współinicjator Zmieleni.pl (ruchu obywatelskiego na rzecz jednomandatowych okręgów wyborczych), świeżo upieczony radny sejmiku dolnośląskiego: - Wszystko jest wynikiem ostrych podziałów wynikających z partiokracji, która wpływa na absolutnie każdą dziedzinę życia. Nie omija też muzyki - uważa Kukiz i dodaje, że politycy posiłkują się ideologiami, które przeważnie nie mają zupełnie związku z ich postawami życiowymi: - No bo niby jak? Hofman idący z transparentem, na którym wymalowany jest orzeł w koronie i hasło "Bóg, Honor, Ojczyzna", a we krwi 3 promile i "wielki ptak" w tle? SLD-owcy wykorzystujący dla partykularnych interesów w prywatnych spółkach swoje koneksje polityczne? Partia rządząca mieniąca się liberalną podnosi podatki, PiS mieniące się partią socjalną obniża podatki - wszystko stoi na głowie. Prawda jest taka, że te wszystkie podziały, przypisywanie każdego z automatu do jakiejś opcji służy politykom, którzy niezależnie od partii mogą rządzić, jak chcą, i brać tyle, ile wlezie . Politycy w tym czasie mogą bezkarnie łupić...

Według Kukiza takie podziały społeczeństwa, środowisk artystycznych, sportowych sprawiają, że Polacy skupili się na wzajemnym oskarżaniu i atakowaniu, a nie rozsądnym dyskutowaniu czy poznawaniu historii i poglądów, których przeważnie nie znają: - Wszystkie te partie to system naczyń połączonych działających w myśl zasady "dziel i rządź", a my daliśmy się im wkręcić jak frajerzy .

Paweł Kukiz (fot. Bartłomiej Barczyk / Agencja Gazeta)

Brak wiedzy i ignorancję u Polaków dostrzega również Tadek Polkowski: - Dla przykładu, teść mojego starszego kolegi kłócił się z nim zawzięcie, gdy schodziło na tematy historyczne. Przełomem był zakup kablówki. Zwykłe telewizyjne kanały o profilu historycznym sprawiły, że kłótnie ustały. Okazało się, że Armia Krajowa to nie byli sojusznicy Hitlera, jak uczono go w młodości.

Wyklęte z wyboru

Upolitycznione przez którąkolwiek stronę nie chcą być również artystki zaangażowane w projekt Fundacji Niepodległości "Panny Wyklęte", który powstał we współpracy z Darkiem Malejonkiem i Maleo Reggae Rockers. Przy okazji premiery pierwszej płyty niektórzy publicyści, jak Łukasz Warzecha, przypisali je jednak do obozu prawicy jako te, które "nie poszły w ślady Marii Peszek". Tymczasem Halinka Mlynkova, Ifi Ude, Kasia Kowalska, Marcelina, Marika, Kasia Malejonek, siostry Przybysz czy Ania Rusowicz, które (między innymi) Maleo zaprosił do projektu, stanowczo podkreślały przy pierwszej i przy drugiej płycie, która miała premierę w listopadzie, że są apolityczne.

Maleo podczas koncertu "Panny Wyklęte" (fot. Jakub Orzechowski / Agencja Gazeta)

Marika potwierdza, że mimo to nadal się spotyka z przypisywaniem jej do opcji politycznej. - Jest trochę zarzutów, ale nie przywiązywałabym do nich wielkiej wagi. Najważniejsze, żeby ocalić od zapomnienia ludzkie myśli, emocje, ludzkiego ducha. To jest cel pisania tekstów i piosenek. Polityka nie ma dla mnie znaczenia. Nie kibicuję żadnej frakcji - podkreśla stanowczo.

"Panny Wyklęte" są określane jako najlepszy projekt muzyczno-historyczny ostatnich lat. Artyści udowodnili, że o dramatycznych losach żołnierzy polskiego podziemia, którzy po wojnie przeszli piekło, o tragicznej tułaczce przez Syberię, o bolesnej tęsknocie za ojczyzną można opowiedzieć w sposób wzruszający, piękny i pozbawiony agresji. Można przypomnieć bohaterstwo tych kobiet i mężczyzn oraz bezduszność ich katów bez obelżywych słów. - W ostatnim projekcie zajęliśmy się losami żołnierzy wygnanych. Kiedy czytałam biografie, największe wrażenie zrobiły na mnie historie jedynej cichociemnej - Elżbiety Zawackiej, niezwykła kobieta! Podobnie z ciekawością czytałam o ogromnym społecznym zaangażowaniu Ordonki, o którym nie miałam pojęcia, ale poruszyły mnie też losy generała Maczka, pozbawionego na wiele lat przez komunistyczne władze polskiego obywatelstwa - generała, który został barmanem. Miś Wojtek może nie zalicza się w poczet "wybitnych ludzi", ale jest istotą niezwykle inspirującą. Ta "nadzieja na czterech łapach" podkusiła mnie do napisania antywojennego manifestu na tę płytę - opowiada o pracy nad drugim krążkiem Marika.

 

Artyści skupieni wokół projektu chcieli przypomnieć prawdę historyczną z założeniem, że jest to historia wszystkich Polaków. Mimo odwołania do etosu polskiego żołnierza, haseł "wstań i walcz" nie jest to żadne nawoływanie do walki i nienawistnych postaw wobec ludzi, którzy odcisnęli krwawe piętno na naszej historii. Przeszywające słowa "nigdy więcej wojny", które padają na końcu piosenki o Wojtku wykonanej przez Marikę, nie pozostawiają przecież złudzeń.

Odczarować historię

Tadek rapuje o historii, bo według niego była przemilczana i zakłamana, ale nie ma to nic wspólnego z podburzaniem do działań zbrojnych, agresywnych czy nienawistnych. Na koncertach świadomie punktuje historyczne przewinienia, przypomina nazwiska skazujących na karę śmierci "żołnierzy wyklętych" i ich późniejszą zawrotną karierę zawodową. Mówiąc o pochowanym z honorami gen. Jaruzelskim, z rozgoryczeniem - nie nienawiścią - zauważa, że ofiary komunizmu chowane potajemnie na powązkowskiej Łączce po tylu latach nadal nie doczekały się należytego pogrzebu i potwierdzenia tożsamości. - Ja nie chcę, żeby historia się powtórzyła, żeby ludzie musieli łapać za broń i poświęcać swoje życie. Kardynał Wyszyński kiedyś powiedział, że naród, który zapomina swoją historię, naraża się na jej powtórne przeżywanie. Chyba nie muszę nikogo przekonywać, że dla nas oznaczałoby to tragedię - mówi.

Tadek Polkowski (fot. materiały promocyjne)

Zamiast do agresji chce mobilizować do pozytywnych zachowań, bo jego piosenki i przywoływane w nim postaci to lekcje niezwykłych postaw ludzkich. - Nie bardzo rozumiem ten bełkot o odcinaniu się od historii, bo w którym momencie mamy się odciąć? Po '45 czy '89 roku? Może wczoraj?! Nie słyszałem, żeby po wysłuchaniu mojej płyty czy płyt kolegów ktoś założył organizację terrorystyczną. Słyszałem natomiast od pewnego dziennikarza, że nieraz spotkał się z relacją założycieli studenckich stowarzyszeń, klubów czy fundacji, dla których bodźcem do rozpoczęcia takiej działalności było wysłuchanie mojej płyty. To zresztą jedynie mała cząstka. W ostatnich latach dzięki - ogólnie ujmując - polskiej historii powstała w Polsce naprawdę duża liczba różnego typu organizacji społecznych. Śmiem twierdzić, że to wielka korzyść dla nas wszystkich. Ludzie poznają historię, budują w sobie i innych przywiązanie do rodzinnego kraju, uczą się współpracować, organizować, radzić sobie z biurokracją, a przede wszystkim z własnej nieprzymuszonej woli robić coś dla innych, dla Polski - dodaje.

Patriotyzm ponad podziałami

Tadek nie jest jednak pozbawiony złudzeń, że w tego typu środowiskach wszystko wygląda idealnie, ale widzi z roku na rok podnoszenie poprzeczki. Agresywne postawy wobec innych, zachowania chuligańskie na przykład na Marszu Niepodległości raper uważa za zupełnie niepatriotyczne i na pewno w żaden sposób nie nawiązujące do bohaterów, o których śpiewa. Często podkreśla, że rotmistrz Pilecki budował ruch oporu w Auschwitz ponad podziałami politycznymi i narodowymi. - Dla mnie patriotyzm to motor do pozytywnych działań na rzecz własnego kraju, a nie niechęć do innych, agresja. Co wspólnego z patriotyzmem ma zapowiadanie, że trzeba kogoś wyrżnąć i najlepiej niech kona w męczarniach? Bo tak traktowali naszych żołnierzy? Bo za to nie odpowiedzieli? - pyta retorycznie, ale nie ukrywa też swojego rozczarowania: - Oczywiście dołujące jest, że w III RP kaci i sędziowie, którzy bezpodstawnie skazywali na śmierć polskich bohaterów, mają się świetnie i wszyscy ich utrzymujemy. Różnej skali frustracje może rodzić okradanie narodu przez rządzących i ich bezczelne kłamstwa, postawa mediów, które potrafią w sposób sięgający dna prymitywizmu napluć na Inkę czy Pileckiego, stan posiadania postkomunistycznych janczarów zbudowany na bazie dojenia państwowych instytucji czy skrajna bieda dotykająca żyjących bohaterów walk o niepodległość - wymienia.

 

Według niego to powody, dla których ludzie czują się po prostu bezsilni i nie każdy umie przejść obojętnie obok "takiej niesprawiedliwości". To oczywiście nie usprawiedliwia jednak agresji. - Ja zawsze, na każdym koncercie powtarzam, że kamieniami tych problemów nie rozwiążemy, nie w ramach samosądów i demolowania ulic - podkreśla. To nie ma nic wspólnego z Polską i patriotyzmem. - Patriotyzm to dbanie o rozwój intelektualny, zakładanie rodziny i wychowywanie dzieci, prowadzenie w Polsce firmy i płacenie podatków, kupowanie w polskich sklepach polskich produktów, tankowanie na polskich stacjach, kierowanie swoim życiem tak, by dbając o siebie, dbać też o wspólny narodowy interes - dodaje Tadek.

Dla Mariki przejaw patriotyzmu to właśnie zaangażowanie w ten projekt muzyczny. - To przede wszystkim odpowiedzialność za kulturę, historię i język, spuściznę po przeszłych pokoleniach i zaangażowanie w pielęgnowanie, ocalanie, reinterpretację i tworzenie na nowo kultury, do której przynależymy. Myślę, że jest u nas duży problem z definicją patriotyzmu, że patriotyzm definiowany jest płytko i dość płytko jest wyrażany. W moim odczuciu istnieje głęboki paradoks w postawie deklarującej głęboki patriotyzm, wyrażanej m.in. zamieszkami na ulicach Warszawy 11 listopada. Patriota dba o ojczyznę również tak, że nie śmieci, nie demoluje, sprząta po psie - mówi.

Marika (fot. Małgorzata Kujawka / Agencja Gazeta)

Przyzwoitość i fachowość - to te cechy są według Pawła Kukiza miernikiem wartości człowieka. A tych bardzo często odmawia się tym, którzy decydują się na poruszanie tematów trudnych dla Polaków. - Niektórzy zieją nienawiścią do artystów dotykających historii Polski, nawet nie wsłuchując się w treść, atakując z zasady. Bo jakieś "postępowe" media wtłukły im do głowy, że to oszołomstwo. Absurd. Ja co prawda nie jestem w stanie pogodzić się z pomnikiem Czterech Śpiących w Warszawie, ale nie odmawiam tym żołnierzom człowieczeństwa. Tyle tylko, że zgodnie z historią po '45 roku ci ludzie byli dla Polaków okupantami - komentuje Kukiz.

Sam nazywa się zwolennikiem środka. Dlatego na przykład 11 listopada brał udział w uroczystościach niepodległościowych w Lubinie, bo jak mówi - nie było tam ani "czekoladowego orła w różowym tiulu", ani białego "przechodzącego w czerń tego niemieckiego z '43 roku". - W Lubinie ze ściśniętym gardłem słuchałem dzieci śpiewających patriotyczne pieśni, bez przepychanki i przypisywania do lewicowej czy prawicowej ideologii. Po której jestem stronie? Zawsze po stronie Polski. A Polska to ludzie o przeróżnych światopoglądach, których w interesie partyjno-urzędniczych klanów podzielono na getta. Jeśli chcemy przywrócić państwo nam, obywatelom, musimy pójść po swoje razem - zaznacza i przypomina słowa ze swojej ostatniej płyty "Zakazane Piosenki":

Lewa i Prawa plecy w plecy stań / nie podzielą nas nigdy / nigdy nie podzielą nas / Rzeczpospolita - nasza Święta Rzecz / Łapy bandy od niej - precz / To nie jest demokracja / tu rządzi partiokracja / Złodziejka i stagnacja / Trzeba chamom zabrać Złoty Róg.

Marta Pawłowska . Dziennikarka i redaktorka weekendowego magazynu Gazeta.pl. Wcześniej m.in. wydawczyni i reporterka serwisu naTemat.pl. Publikowała m.in. w "Dzienniku", "Super Expressie", "Gazecie Wyborczej" i "Metropolu". Realizowała projekty dziennikarskie dla ONZ-u i PARP-u. Niecierpliwa fascynatka podróży i kryminałów.