artykuły
Akcja ''Kupując - pomagasz'' (fot. mat. partnera weekendu)
Akcja ''Kupując - pomagasz'' (fot. mat. partnera weekendu)

Właściwe żywienie jest jedną z podstawowych rzeczy, które wpływają na dobre zdrowie i samopoczucie każdego psa czy kota. Nawet najbardziej kochający właściciele popełniają długą listę błędów w karmieniu swoich podopiecznych. Przeważnie wynikają one oczywiście z nieświadomości, ale konsekwencje stosowania latami niewłaściwej diety mogą być bardzo poważne.

Mity żywieniowe

Podstawowym błędem żywieniowym jest

przekarmianie

. Wielu właścicieli błędnie zakłada, szczególnie w przypadku psów, że te są ciągle głodne i proszą o jedzenie, i co gorsza, że w ramach przekąsek czy nagród można im dawać to, co jedzą ludzie, czyli np. wędliny i parówki. O ile w niewielkich ilościach tego rodzaju pożywienie nie szkodzi, a takie dokarmianie zdarzyło się sporadycznie, o tyle gdy zaczyna być to rutyną, zwierzę albo tyje, albo zaczyna mieć problemy z przewodem pokarmowym.

Popularną "nagrodą" są również kości - drugi mit żywieniowy. Z niewiadomych powodów przyjęło się, że pies nie tylko może, ale nawet powinien jeść kości. - Ludzie uważają, że jest to naturalne pożywienie psa, co jest nieprawdą. Psy nie jedzą kości. Wilki w dzikim stanie nie jedzą kości, chyba że jakieś drobne, które im się trafią przy okazji. Normalnie kości nie są jedzone, nie niosą ze sobą wartości odżywczych, bo nie są trawione - podkreśla dr n. wet. Michał Ceregrzyn, kierownik naukowy ds. żywienia zwierząt Mars Polska. Poza tym kości z kurczaka mogą np. uwięznąć w gardle albo przełyku, a w większej ilości mogą się skawalić i zapchać przewód pokarmowy, co dla wilka oznaczałoby śmierć. Zwierzętom domowym pomocy może udzielić lekarz weterynarii, ale jeśli się w porę nie zareaguje, przewód pokarmowy może ulec uszkodzeniu, co wiąże się z poważnym niebezpieczeństwem.

Niektórzy właściciele podają kości, żeby urozmaicać dietę swoich zwierzaków. To kolejny mit. Psy i koty są przyzwyczajone, żeby jeść ciągle to samo i nie potrzebują urozmaicania. - Około 70 proc. diety wilka to jelenina. Ani pies, ani kot nie potrzebuje urozmaicenia żywieniowego i jest to dla nich zupełnie naturalny sposób odżywiania. Czasem, szczególnie koty, potrzebują jedynie urozmaicenia smakowego, dlatego raz zjedzą mysz, raz nornicę, raz ptaka - wyjaśnia ekspert Mars Polska i dodaje, że serwowanie psu jednego dnia ziemniaków, innego makaronu czy kotleta, a na śniadanie chleba z serem to dostosowywanie jego diety do ludzkiego sposobu odżywiania, którego zwierzęta nie potrzebują, a w niektórych przypadkach może być szkodliwe.

W schroniskach na pomoc czeka ponad 120 tysięcy zwierząt (fot. mat. partnera weekendu)

Może to mieć również bardzo szkodliwy wpływ na zdrowie czworonogów, bo w takiej "domowej diecie" najczęściej dostają mięso . A mięso w naszym rozumieniu to tkanka mięśniowa, czyli mięśnie poprzecznie prążkowane, które są bogate w białko, w tłuszcz, ale bardzo niedoborowe w niektóre ważne minerały i witaminy. Taki sposób karmienia zwierząt jest więc niedostateczny. A według dr. n. wet. Michała Ceregrzyna żywienie psa przez kilka lat tylko mięsem i makaronem sprawi, że będzie bardzo silnie odwapniony. Zwierzę mięsożerne powinno jeść nie tylko tkankę mięśniową, tylko tak jak wilk, całą ofiarę. Oznacza to, że do normalnego funkcjonowania potrzebuje również podrobów, wątroby, nerek, jelit, płuc, skóry itd. - Dopiero to wszystko złożone razem daje pełnowartościowe pożywienie dla psa i my to odtwarzamy w karmach dla zwierząt. Mielimy i uzupełniamy niezbędnymi minerałami i witaminami - zaznacza ekspert od żywienia. W pokarmach domowych najczęściej brakuje miedzi, manganu, niewłaściwy jest stosunek wapnia do fosforu, z czego niewielu właścicieli, przygotowujących samodzielnie posiłek dla psów czy kotów, zdaje sobie sprawę.

Wilk, który zjada całą ofiarę, zjada również żołądek roślinożercy, który jest bardzo dobrym źródłem składników pokarmowych, w tym włókna pokarmowego. Ponadto w diecie psa znajdują się także zboża, które są źródłem skrobi , a skrobia jest z kolei źródłem energii. Szczególnie dla psów, które akurat skrobię zbożową trawią bardzo dobrze. Badania wykazały, że skrobia zbożowa może mieć duży udział w diecie psa. Znacznie gorzej trawiona jest skrobia z ziemniaków . To kolejny punkt na liście żywieniowych przewinień. Skrobia ziemniaczana w odróżnieniu od np. skrobi pszenicznej ma inną strukturę chemiczną i dlatego bardzo ciężko się trawi. - Surowy lub ugotowany ziemniak, ale zimny jest bardzo niskostrawny dla zwierzęcia. Dla nas zresztą też. Jeśli podamy psu zimne ziemniaki w dużej ilości, możemy spowodować niestrawność, biegunkę, złe samopoczucie, a nawet zapalenie przewodu pokarmowego - przestrzega dr Ceregrzyn.

Edyta Herbuś to zagorzała wielbicielka akcji ''Kupując-Pomagasz'' (fot. mat. partnera weekendu)

Jeszcze gorsze konsekwencje może mieć zaserwowanie pupilowi w ramach deseru

czekolad

y. Czekolada jest toksyczna i zawiera teobrominę, która ma bardzo silne działanie na organizm psa lub kota. Objawy kliniczne zatrucia czekolada obejmują wymioty, biegunkę, pobudzenie nerwowe, drżenie i osłabienie mięśni, arytmię serca, drgawki oraz, w ciężkich przypadkach, uszkodzenie nerek, śpiączkę i śmierć. Psy i koty w przeciwieństwie do ludzi nie metabolizują tego związku, bo nie mają potrzebnych mechanizmów. W efekcie to, co dla nas jest całkowicie bezpieczne, dla psów i kotów jest bardzo groźne. Kilkadziesiąt gramów ciemnej czekolady (z 90 proc. kakao) może być już toksyczne dla kota i małego psa. Na takie zatrucie nie ma odtrutki, bardzo silnie uszkadza narządy wewnętrzne i w wielu przypadkach zwierzęcia nie można już uratować.

Jak karmić?

Oczywiście domowe i zdrowe karmienie zwierząt jest możliwe, ale niezwykle trudne. - Konia z rzędem temu, kto jest w stanie przez rok karmić psa jedzeniem pełnowartościowym - śmieje się dr n. wet. Michał Ceregrzyn i przyznaje, że zanim powstały gotowe karmy, sam miał duże problemy z przygotowywaniem zdrowego, domowego posiłku. - To zajęcie dla ludzi, którzy mają dużo czasu, cierpliwości, wiedzy, konsekwencji i pieniędzy - podkreśla. Nie tylko potrzebne są rzadziej dostępne produkty, jak np. serca zwierząt, to jeszcze trzeba wszystko skrupulatnie mierzyć, przetwarzać i magazynować, a to prawdziwe wyzwanie logistyczne.

Poza tym nigdy nie będziemy mieli pewności, czy zwierzę nie ma niedoborów minerałów i witamin. Tego nie widać, aż do ujawnienia się jakiejś poważniejszej dolegliwości. Efekty można zaobserwować natomiast na starość: pojawiają się choroby, których nikt nie kojarzy z nieprawidłowym żywieniem, przewlekłe zaburzenia w przewodzie pokarmowym, otyłość - nie wiemy, ile jedzenia dać, a ponieważ posiłki są niepełnowartościowe, to zwierzęta muszą zjeść ich więcej. Taka dieta może doprowadzić do ekstremalnych przypadków. - Jakiś czas temu trafił do nas pies, którego właściciel całe życie karmił mięsem. Był otyły, zamiast 15 kg ważył prawie 30 kg, i trafił z przewlekłą niewydolnością nerek. Nie udało się go wyleczyć. Na 90 proc. właśnie przez złą dietę żył 8 lat, zamiast 14 lat - ocenia dr n. wet. Michał Ceregrzyn. W swojej pracy spotykał wielokrotnie właścicieli, którzy "lubią swoje psy, bo pomagają im czyścić lodówkę".

Zwierzę niestety nie pokaże, że mu coś dolega. Najlepszym sposobem rozpoznawania, czy dieta jest właściwa, jest jakość kału. Czworonogi karmione domowym jedzeniem mają relatywnie częściej biegunki. Psy, którym podaje się duże ilości kości, mają bardzo suchy kał, który się dosłownie rozpada.

Ryzyka niedoborów nie ma przy podawaniu gotowej pełnoporcjowej karmy: suchej lub mokrej. Obie dostarczają tych samych składników pokarmowych, a każda niesie ze sobą różne korzyści, dlatego oprócz karmy suchej co jakiś czas powinno się podawać również mokrą. Mokra jest droższa, więc karmienie dużego psa tylko karmą mokrą byłoby sporym wydatkiem ekonomicznym (na 60 kg psa potrzeba około 1,5 kg mokrej karmy). Plusem suchej karmy jest to, że ze względu na postać automatycznie zmusza zwierzę do gryzienia, dzięki czemu od razu czyści sobie zęby. Dla kotów taka sucha karma jest dobra, bo może być cały czas dostępna: nie psuje się, nie wysycha.

Zwierzaki to najważniejsi uczestnicy akcji ''Kupując-Pomagasz'' (fot. mat. partnera weekendu)

W odróżnieniu od kotów, które powinny mieć stały dostęp do jedzenia (suchej karmy) i powinny dostawać jeszcze 3-4 porcje mokrej karmy, psom wystarczą 1-2 posiłki dziennie. Powinny mieć też określone pory posiłków. To ważne z fizjologicznego punktu widzenia, ale i dla relacji z właścicielem. - To właściciel powinien decydować, kto, kiedy i jak żywi psa. Jeżeli pies ma cały czas dostęp do pożywienia, to tracimy to narzędzie do interakcji. Pies nie widzi w posiłku już nic specjalnego i zaczyna szukać jakiś innych sposobów interakcji ze swoim właścicielem. Często wtedy mylnie się interpretuje, że skoro nie je, to karma mu nie smakuje i dajemy mu przekąski: kiełbaski czy kawałek swojego kurczaka, bo "on jest wtedy taki szczęśliwy". Pies nie je wówczas dlatego, że jest głodny, tylko dlatego, że szuka kontaktu z właścicielem - podkreśla dr Ceregrzyn.

Psy mają silną potrzebę ustalenia hierarchii w swoim stadzie, lubią porządek i czują się pewniej, jak ktoś nimi kieruje. Według ekspertów większość problemów behawioralnych psów bierze się właśnie stąd, że relacja z właścicielem jest zaburzona. - Pies albo przejmuje kontrolę i na wszystkich szczeka, jest agresywny, albo się boi i np. wszystko obsikuje. Miska jest jednym z narzędzi, które pozwala utrzymać właściwy porządek i hierarchię - wyjaśnia dr Ceregrzyn i dodaje, że właściwe jest, kiedy właściciel nakłada posiłek dla psa, podaje mu miskę, pies zjada swój posiłek, właściciel swój, sprząta i po jakimś czasie idzie na spacer albo się z psem bawi. Nie idziemy na spacer bezpośrednio po jedzeniu, bo zwiększa to ryzyko bardzo groźnej (a nawet śmiertelnej) choroby: skrętu żołądka. Najlepiej, szczególnie duże psy, karmić więc po spacerze.

Jedyny w swoim rodzaju

Zwierzęta za odpowiednią opiekę i troskę potrafią się odwdzięczyć nie tylko szczerym oddaniem, przyjaźnią i bezgranicznym zaufaniem. Czworonogi odgrywają niesamowitą rolę w życiu ludzi, a ich obecność w domach ma udowodniony wpływ na zdrowie fizyczne i psychiczne właścicieli.

Jest wiele badań, które to potwierdzają. Jednym z liderów tych badań jest Centrum WALTHAM? (ang. WALTHAM? Centre for Pet Nutrition). Wykazano między innymi, że towarzystwo zwierząt zmniejsza izolację ludzi samotnych. Inne badania pokazały, że częstotliwość depresji jest mniejsza u właścicieli zwierząt. Ludzie samotni, owdowiali, ale mający zwierzęta czują się bardziej potrzebni, a to automatycznie przekłada się na ich kondycję psychiczną. Poza tym przebywanie z psem i kotem obniża poziom kortyzolu, czyli hormonu stresu.

Beata Sadowska to aktywna uczestniczka akcji ''Kupując-Pomagasz'' (fot. VIPHOTO)

Co więcej American Heart Association udowodniło, że u ludzi z nadciśnieniem tętniczym (ciśnienie podwyższone ze względu na wiek) moment przebywania z psem powoduje obniżenie ciśnienia, a tym samym zmniejsza ryzyko chorób serca. Właściciele czworonogów mają też niższy poziom cholesterolu i w ogóle w porównaniu do osób bez zwierząt rzadziej odwiedzają lekarzy. Ale to nie wszystko. Posiadanie zwierzęcia zwiększa naszą aktywność fizyczną. Szczególnie istotne jest to w przypadku osób otyłych, ale jak się okazuje, również przyszłych mam. Kobiety w ciąży, które mają psy, zyskują większą pewność, że będą wykonywały odpowiednią ilość aktywności fizycznej. Jej brak w krajach rozwiniętych u kobiet w ciąży jest dużym problemem. Kobiety przestają się ruszać, tyją i mają różne dolegliwości, jak cukrzyca, zatrucia ciążowe. Posiadanie psa powoduje, że w sposób naturalny chętniej się ruszają.

Czworonogi w domu to ogromne wsparcie dla dzieci. Statystyki potwierdzają, że nastolatkowie, którzy mają psy, lepiej przechodzą przez okres dojrzewania, bo mają partnera, z którym mogą pogadać, który ich akceptuje i nie ocenia. To daje im siłę psychiczną i większą wiarę w siebie. Dzieci z domów z czworonogiem rzadziej chorują i mają mniej nieobecności z tego powodu w szkole. Prawdopodobnie psy czy koty stają się niejako "trenerem immunologicznym", dzięki czemu dziecko ma lepiej wytrenowany system immunologiczny. Ten sam mechanizm działa prawdopodobnie przy alergii - dzieci przebywające ze zwierzętami paradoksalnie rzadziej cierpią na alergię. Dzięki styczności z alergenami uodparniają się na nie w sposób naturalny. - Jeżeli mamy skłonność do alergii i żyjemy w bardzo sterylnych warunkach, jest zdecydowanie większe prawdopodobieństwo, że ta alergia się rozwinie, bo brakuje jakiegokolwiek kontaktu z małymi czynnikami alergicznymi, więc w przypadku kontaktu z dużą dawką alergenów organizm nie jest w stanie zareagować poprawnie - wyjaśnia dr n. wet. Michał Ceregrzyn.

Kupując-pomagasz

W Polsce działa 150 schronisk dla zwierząt, które stały się domem dla ponad 100 tys. psów i 20 tys. kotów. Jak zwracają uwagę specjaliści, co roku porzucanych jest coraz więcej zwierząt, szczęśliwie wzrasta też liczba adopcji czworonogów. Schroniska nadal są jednak przepełnione. Potrzebna jest pomoc wolontariuszy, a wsparcie w postaci zakupionych posiłków dla zwierząt jest nieocenione i pomaga w zapewnieniu im możliwie najlepszej opieki.

Dzięki akcji "Kupując-pomagasz", która jest największą akcją charytatywną na rzecz zwierząt w schroniskach, pomóc może każdy w bardzo prosty sposób - za pośrednictwem strony internetowej oraz fanpage "Kupując - Pomagasz". Kampania organizowana jest co roku od 2010 przez Whiskas? i Pedigree? z okazji przypadającego na 4 października Światowego Dnia Zwierząt. W projekt zaangażowane jest również Stowarzyszeniem na rzecz Odpowiedzialnej Opieki nad Zwierzętami Domowymi - Razem z Nami. - Akcja "Kupując-pomagasz" to odpowiedź na ogromne potrzeby polskich schronisk w zakresie żywienia kompletną karmą obecnych tam zwierząt. Rokrocznie edukujemy ludzi, w jaki sposób dbać o swojego pupila, naświetlamy korzyści, jakie niesie za sobą posiadanie czworonogów, oraz zachęcamy właścicieli i miłośników zwierząt do skutecznej pomocy. Robimy co w naszej mocy, by przekonać ludzi do przyłączenia się do inicjatywy, ponieważ pomaga ona setkom psów i kotów, a nie wymaga dużego nakładu czasu i pieniędzy - podkreśla Agnieszka Witczak, koordynatora akcji "Kupując-pomagasz", i dodaje, że tylko od włączających się do akcji zależy, jak duża liczba posiłków zostanie przekazana placówkom opiekującym się czworonogami. Od 2010 roku udało się już nakarmić ponad 25 500 psów i kotów przebywających w schroniskach. Organizatorzy mają nadzieję, że w tym roku pobity zostanie rekord przekazanych 2 mln posiłków.

Anna Jurksztowicz i Paulina Smaszcz-Kurzajewska promują akcję ''Kupując-Pomagasz'' (fot. Adam Jankowski/East News)

Jak ważna społecznie jest akcja, pokazuje również zaangażowanie znanych Polaków: aktorów, muzyków, sportowców i dziennikarzy, którzy sami mają psy lub koty, bądź na co dzień angażują się w pomoc zwierzętom. W tym roku jest ich już ponad 60, wśród nich Edyta Herbuś, Marcin Cejrowski, Anna Jurksztowicz i Beata Sadowska, która nie wyobraża sobie domu "bez czterech łap". - U nas zawsze były zwierzęta i nie wyobrażam sobie, żeby było inaczej. To przyjaźń, miłość, więcej do kochania! - mówi dziennikarka. - Mamy psa Momo i kotkę Mię. To członkowie rodziny. Nasz synek Tysiek traktuje to towarzystwo jak swoje rodzeństwo - dodaje ze śmiechem Beata Sadowska i podkreśla, że w opiece nad zwierzętami najważniejsze jest, żeby je kochać, szanować, poświęcać czas i nie traktować przedmiotowo.

O instrumentalnym traktowaniu zwierząt mówi również inna ambasadorka - Anna Jurksztowicz, wokalistka jazzowa i producentka muzyczna: - Sporo ludzi traktuje zwierzęta jak przedmioty, które się nudzą. Takie zwierzęta stają się bezdomne albo zdychają porzucone, albo trafiają do schronisk. Ich liczba rośnie. To niepokojące - komentuje. Sama ma psa i kilka koni, które są według niej bardziej humanitarne niż ludzie. - Zwierzęta wypełniają w życiu człowieka przestrzeń emocjonalną, a dokładniej pozwalają nam zrealizować potrzebę opiekuńczości, troski i relacji z naturą. Uczą nieśpieszności, pokory, oddania. W dodatku zwierzęta rzadziej się odzywają niż ludzie, a to jest naprawdę zachęcające - kwituje.

W akcję można zaangażować się na wiele sposobów. Właściciele psów i kotów mogą zakupić karmę Pedigree? lub Whiskas? oznaczoną logo akcji. Każde promocyjne opakowanie umożliwia przekazanie posiłku dla zwierzęcia mieszkającego w schronisku.

Kupujący sam wskazuje jedno z 22 schronisk biorących udział w akcji, do którego trafi posiłek. Wystarczy tylko zarejestrować kupon dołączony do opakowania na stronie internetowej www.kupujacpomagasz.pl . Podobnie jak w poprzednich latach, do inicjatywy mogą dołączyć użytkownicy Facebooka. Trzeba tylko "polubić" fanpage "Kupując - pomagasz" i dzięki specjalnej aplikacji, można codziennie przekazać posiłek na wybrane schronisko.