zakonczone_partnerstwa
Jest tyle sposobów podania kawy, że każdy znajdzie coś dla siebie (Fot. Shutterstock)
Jest tyle sposobów podania kawy, że każdy znajdzie coś dla siebie (Fot. Shutterstock)

Kawa ma swoich znawców i wyznawców. Amatorów i specjalistów, którzy odróżniają gatunki, kraje pochodzenia, a nawet długość czasu prażenia ziaren. Niczym sommelierzy najlepsi bariści potrafią określić niemalże, na jakim zboczu rósł kawowiec, o jakiej porze zebrano ziarna i czy na plantacji stosowana była metoda pickingu, czy strippingu*. To oczywiście przejaskrawienie (chociaż takie osoby z pewnością istnieją), ale dobrze obrazuje wagę tematu, jakim jest kawa.

Choć kawa jest pita na całym świecie, dominacja Włochów w kwestii kawowej etykiety zdaje się narzucać ton reszcie krajów. Włosi najbardziej fukają na Amerykanów, którzy przez cały dzień sączą dyniowe latte na wynos z jednorazowego kubka z imieniem wypisanym markerem. I nie ma znaczenia to, że Włosi wcale nie piją najwięcej kawy. Zgodnie z danymi International Coffee Organization to w Finlandii jest największe spożycie kawy per capita – średnio 11,4 kg rocznie, podczas gdy we Włoszech wychodzi rocznie 5,8 kg na głowę.

'To co? Może kawa?' - takie pytanie oznacza, że oprócz picia kawy będą także rozmowa i miłe towarzystwo (Fot. Shutterstock)

Do pięciu filiżanek na zdrowie!

Kawa w fałszywych wyobrażeniach odwadnia, wypłukuje magnez, szkodzi spożywana częściej niż raz dziennie, powoduje sensacje żołądkowe z refluksem na czele. Badania naukowe skutecznie obaliły te nieprawdziwe informacje, udowadniając, że jest dokładnie odwrotnie. Kawa jest zdrowa, zwłaszcza pita systematycznie, każdego dnia, przez całe życie.

Zresztą kiedy pierwszy raz – dzięki lekarzowi z Padwy Prosperowi Alpino – trafiła w 1570 roku do Wenecji, sprzedawana była jako środek leczniczy. W aptekach. Z jej zalet korzystali początkowo wyłącznie najbogatsi, których stać było na jej zakup. Z czasem stała się popularna i dostępna dla wszystkich – pod koniec XVIII wieku w Wenecji działało ponad 200 kawiarni, a część z nich, jak Caffe Florian, Lavena czy Caffe Quadri, funkcjonuje do dziś.

Kelner w kawiarni Caffe Florian (Fot. Dreamer Company/Shutterstock) , Wenecka kawiarnia zagrała w wielu filmach, między innymi w 'Utalentowanym Panu Ripley' (Fot. LONELILEAP/Shutterstock) , Wnętrza kawiarni Florian zaskakują bogactwem (Fot. LONELILEAP?Shutterstock)

Jeśli więc przyjmiemy, że kawę – w formie, w jakiej pijemy ją obecnie, z ekspresu ciśnieniowego (podziękowania dla twórców maszyny parowej) – spopularyzowali Włosi, przynajmniej odwiedzając jej europejską kolebkę, musimy przestrzegać zasad, które są we Włoszech niepisaną tradycją (w Etiopii, w której kawa była pita już wieki temu, zasady są zupełnie inne). Rodzajów kawy jest wiele, każdy pewnie bez trudu wskaże swój ulubiony smak i sposób podania. Skupmy się jednak na trzech najbardziej popularnych i... kontrowersyjnych, czyli espresso, cappuccino i café latte oraz na nowych, modnych dripach, chemeksach i aeropressach.

Espresso – szybko, tanio, na stojąco

W popularnej sieciówce w Nowym Jorku wspomniana już dyniowa kawa latte w dużym kubku może kosztować ponad 5 dolarów. Dla porównania we Włoszech cena espresso przy barze nie powinna przekroczyć 80 eurocentów. To dlatego turyści odwiedzający Stary Kontynent nie mogą uwierzyć,  patrząc na rachunek. A espresso nie może kosztować więcej, bo powinno być dostępne dla wszystkich. To kawa mała (o objętości 30 ml), intensywna w smaku (espresso pochodzi od słowa "espressivo" – czyli wyrazisty) i szybko serwowana (jej przygotowanie zabiera 15 sekund).

Espresso powinno mieć brązową piankę. Pije się je szybko, w kilka łyków (Fot. Shutterstock)

Espresso we Włoszech pije się przy kontuarze baru, na stojąco, w kilku szybkich łykach. Wcześniej należy przepłukać usta wodą serwowaną w szklaneczce wraz z kawą. A jeszcze wcześniej powiedzieć "Buongiorno" i rzucić "café" (a nie espresso).

Jak działa espresso? Pobudza, zmniejsza uczucie senności, pozytywnie wpływa na koncentrację, stymuluje układ nerwowy. Naukowcy udowodnili, że kawa dzięki zawartej w niej kofeinie wpływa korzystnie na wiele funkcji w ludzkim organizmie, a pita regularnie w umiarkowanych ilościach (trzy do pięciu kaw dziennie) może wspierać profilaktykę chorób cywilizacyjnych, między innymi chorób układu krążenia. Kawa rozszerza naczynia krwionośne, zwiększając dopływ krwi do mózgu, i działa pobudzająco na ośrodkowy układ nerwowy. Zawarte w niej związki polifenolowe działają przeciwzapalnie, przeciwutleniająco, a także uszczelniają naczynia krwionośne.

Długotrwałe picie kawy w umiarkowanej ilości przez całe życie może wpływać na zachowanie sprawności poznawczej w starszym wieku, a 70-latkowie regularnie spożywający kawę są pod tym względem sprawniejsi niż ich koledzy, którzy kawy nie piją – dodaje dr n. med. Anna Barczak z Platformy Badań Chorób Rzadkich Instytutu Medycyny Doświadczalnej i Klinicznej PAN.

Specjalistka podkreśla też, by nie zapominać o innych właściwościach kawy. – Kawa stymuluje, poprawia czujność i koncentrację, zwiększa szybkość psychomotoryczną oraz wytrzymałość.

Espresso stanowi podstawę wszystkich innych kaw, także cappuccino, o którym warto wiedzieć więcej.

Lekka pianka o konsystencji kremowego jogurtu

Włosi – bo ich się będziemy trzymać – espresso piją o różnych porach dnia i nocy, ale mogą także wybrać wersję kawy w odsłonie śniadaniowej, czyli jako cappuccino. Gorący napój w takiej formie tworzy espresso uzupełnione o spienione gorące mleko, dodatkowo posypane cynamonem lub wiórkami czekolady.

Włosi lubią słodki smak. Jeśli ktoś nie słodzi espresso, patrzą na niego podejrzliwie. Do cappuccino chętnie dodają więc więcej słodyczy. Na słodkie śniadanie popijane kawą ze spienionym kremowym mlekiem złożyć się mogą dodatkowo wypieki: brioszka, cornetto, bombolone, sfogliatella (w Neapolu) czy cannolo (na Sycylii).

We Włoszech kawa z mlekiem, tylko do 11! (Fot. Shutterstock) , Kawa to nie tylko napój, ale także emocje, relacje i zdrowie (Fot. Shutterstock)

Dlaczego cappuccino to cappuccino (po włosku cappuccino to kaptur)? Podobno od habitów zakonników ze zgromadzenia kapucynów, którzy noszą brązowo-białe stroje – kolorystycznie wyglądające, wypisz wymaluj, jak ta kawa.

Złota era cappuccino przypadła na okres po II wojnie światowej, kiedy tak elegancko serwowaną w filiżankach kawę zaczęto podawać w kawiarniach. Jak na kawę z mlekiem przystało, we Włoszech nie wypada zamawiać jej później niż do 11 przed południem.

Kawę robimy sobie lub kupujemy wtedy, gdy spada nam wydolność, czujemy się zmęczeni, robimy sobie przerwę. I słusznie, bo badania potwierdzają, że kofeina działa skuteczniej, gdy jesteśmy zmęczeni, a najlepsze efekty przynosi po południu i w nocy. Co jednak może zaskakiwać, mocna kawa wypita w ciągu dnia może zastąpić regenerującą drzemkę. Naukowcy udowadniają, że 125 ml kawy o zawartości 200 mg kofeiny działa na organizm tak jak półgodzinna sjesta.

Skoro espresso to szybkie pobudzenie, cappuccino to słodkie śniadanie, to café latte może być odpoczynkiem dla zmysłów.

Café latte i bogate życie towarzyskie

Włosi nie kupują konceptu picia café latte – zwłaszcza po południu i na dodatek po posiłku. We Włoszech kelner na rzucone przez turystę hasło „latte" może przynieść szklankę mleka i dodatkowo zaserwować wymowne spojrzenie. Reszta świata nie podchodzi do tematu aż tak radykalnie. Wprost przeciwnie, kawa latte, czyli duża ilość ciepłego spienionego mleka zalana espresso, to najlepszy towarzysz spotkań w kawiarniach. O każdej porze dnia.

Café latte może skutecznie zastąpić posiłek, kiedy nie mamy czasu na obiad lub w pośpiechu przemieszczamy się z miejsca na miejsce. Świetnie smakuje pita poza domem, może więc być doskonałym pretekstem do tego, żeby wyjść między ludzi – posiedzieć w kawiarni, nie czuć się samotnie, gdy odwiedzamy inne miasto czy kraj.

Kawa na wynos pozwala cieszyć się napojem poza domem czy kawiarnią (Fot. Shutterstock)

Tym bardziej że badania pokazują, iż picie kawy to nie jest zwykła czynność, ponieważ dostarcza wielozmysłowych doznań. A mogą być one związane nie tylko z rodzajem kawy, sposobem jej przygotowania czy dodatkami, ale także z miejscem, naczyniem, w jakim jest podana, czy towarzystwem, w którym ją spożywamy. Badania wskazują, że kolor filiżanki, w której podawana jest kawa, może zmienić odbiór jej smaku – okazuje się, że biały kubek zwiększał ocenę intensywności smaku kawy, którą opisywano jako mniej słodką, w porównaniu z kawą serwowaną w przezroczystym naczyniu lub niebieskim kubku.

Czy to tylko moda, czy naprawdę nowe smaki?

Drip, chemex, aeropress. Czy te nazwy nie brzmią jak nowe elektroniczne brzmienia? Albo innowacyjne kosmiczne technologie? Może, ale określają sposoby parzenia kawy i zdobywają coraz szersze grono wielbicieli. Do kawy parzonej na te trzy sposoby nie potrzeba kawiarni, baristy ani profesjonalnego ekspresu, bo doskonale można ją przygotować dzięki nim w zaciszu domowej kuchni i sączyć przy pracy.

Kawa z chemeksu, czyli wyglądającego jak laboratoryjna kolba szklanego naczynia wyłożonego w górnej części papierowym filtrem, potrzebuje pięciu minut, żeby się zaparzyć. Warto poczekać, bo napój jest delikatny i bez goryczy. Znawcy zalecają mielenie kawy na strukturę gruboziarnistej soli kuchennej i zalewanie jej wodą w temperaturze około 90 stopni. Chemex sprawia, że aromat kawy unosi się w powietrzu, a duża pojemność naczynia pozwala na kawową aprowizację na cały poranek.

Aeropress jest co prawda w użyciu od 2005 roku, w którym ten niewielki cylindryczny sprzęt (zasadą działania przypominający strzykawkę) został wymyślony przez Alana Adlera, ale wciąż nie jest tak znany jak ekspres ciśnieniowy czy poczciwa kawiarka. Jak działa aeropress? Mieszanka wody z grubo zmieloną kawą jest przeciskana tłokiem przez filtr do ustawionej na spodzie konstrukcji filiżanki. A jak smakuje? Podobnie jak kawa z kawiarki.

Tak jak aeropress może być odpowiednim urządzeniem dla lubiących eksperymenty, nowinki i gadżety, tak drip odnajdzie się w domu osób... cierpliwych i o zapędach aptekarskich.

Kolba do chemeksu wygląda jakby pochodziła z pracowni alchemika (Fot. Shutterstock) , Do dripa kawa musi być grubiej zmielona. (Fot. Shutterstock) , Aeropress to stosunkowo nowe urządzenie w świecie kawoszy (Fot. Shutterstock)

Jak śmieją się znawcy dripowego tematu, idea jest prosta: chodzi o to, żeby odpowiednią ilość kawy w odpowiednim czasie przelać odpowiednią ilością wody w odpowiedniej temperaturze. Jak słusznie się można domyślić, słowo „odpowiednio" jest w tym wypadku kluczowe. W dripie kawa nie robi się sama – trzeba polewać kawę wodą z czajniczka i kontrolować tempo przelewania. Na szczęście są  pewne zasady, którymi można się kierować, oraz pole do własnych prób i doświadczeń. 

Często i ze smakiem

Badania sugerują, że kawa jako napój chroniący przed chorobami cywilizacyjnymi i starzeniem się organizmu powinna być pita regularnie trzy do pięciu razy dziennie. Najlepiej, żeby intuicja podpowiedziała nam, kiedy, jak i jaką kawę mamy ochotę wypić. Ze szwedzkich kryminałów jasno wynika, że tam słabą kawę sączy się praktycznie przez cały dzień – słabą, z dużych kubków. Włosi wolą pobudzać się shotami espresso, Amerykanie pić latte na sojowym, Berlińczycy chemex, a Australijczycy flat white. Kawa to smak, aromat, ale także konkretne działanie na nasz organizm. Najlepiej, żeby to właśnie on nam podpowiedział, na co i w jakim naczyniu mamy akurat ochotę.

*Picking to zbiory ręczne dojrzałych owoców, stripping – wszystkich.

Kawa odwadnia? Wypłukuje magnez? Nonsens!

Picie kawy, podobnie jak picie wody, dostarcza nam określonej ilości płynu, a kawa składa się aż w 95 proc. z wody. Kawę mogą pić nawet osoby aktywne, których zapotrzebowanie na płyny jest z reguły wyższe. W ich przypadku kawa nie tylko nie szkodzi, ale może wręcz wpłynąć na poprawę sportowych osiągnięć. Mity o kawie, również ten, że kawa odwadnia, wzięły się zapewne z faktu, że zawarta w niej kofeina ma nieznaczne, krótkotrwałe działanie moczopędne. Nieprawdą jest także teoria, że kawa usuwa z organizmu składniki mineralne, na przykład magnez. Umiarkowane spożycie kawy (trzy do pięciu filiżanek dziennie) nie prowadzi do odwodnienia i nie narusza równowagi elektrolitowej. Co więcej, sama kawa jest źródłem magnezu - zawiera go 8 mg w 100 ml, więc bilans wychodzi na zero.