zakonczone_partnerstwa
Dolina Mozeli - uprawy winorośli i zamek Cochem (fot. Pfalz Tourismus GmbH, Dominik Ketz)
Dolina Mozeli - uprawy winorośli i zamek Cochem (fot. Pfalz Tourismus GmbH, Dominik Ketz)

Które państwo o długiej i bogatej tradycji winiarskiej położone jest najbliżej Polski? Dla ułatwienia dodajmy, że winorośl posadzili tam Rzymianie, a dziś kraj ten słynie z win białych, głównie rieslingów, i doskonałych win musujących.

Tak, to oczywiście Niemcy! Kraj wielkiego przemysłu i bardzo rozdrobnionego winiarstwa. Tutejsze winnice to zwykle niewielkie poletka, a ich właściciele najczęściej zrzeszają się w lokalne spółdzielnie albo związki producentów. Dlatego wiele niemieckich win dostępnych jest tylko u wytwórcy lub – w najlepszym razie – w lokalnych sklepach. Nie ma ich w polskich supermarketach, w przeciwieństwie do win z Francji czy Włoch. By poznać winne Niemcy, trzeba je odwiedzić. I bardzo dobrze, bo to niezwykle przyjemna podróż.

Wirtembergia i trollinger

Najbardziej wysuniętym na południe regionem winiarskim Niemiec jest Wirtembergia, z jej łagodnym, najcieplejszym w całym kraju klimatem. To jemu kraina ta zawdzięcza możliwość wytwarzania doskonałych win czerwonych. Winorośl uprawia się tu głównie wzdłuż rzeki Neckar i w głębokich dolinach jej dopływów. Tak jak w innych rejonach Niemiec nie ma tu wielkich producentów, a większość winnic to niewielkie plantacje, z których grona dostarczane są do jednej z 50 spółdzielni winiarskich.

Wirtembergia, winorośla w okolicy miasteczka Vogtsburg (fot. Deutsches Weininstitut)

Najsłynniejszą tutejszą odmianą jest trollinger, dumnie nazywany narodowym winem Wirtemberczyków. Prawdopodobnie to ona sprawia, że tutejsze spożycie wina jest wyraźnie wyższe niż średnia dla całej Republiki Federalnej. Na cześć tego wina co roku organizowany jest sławny Maraton Trollingera w Heilbronn, którego trasa w znacznej części prowadzi między winnicami. Oczywiście w punktach z napojami oprócz wody czy izotoników można skosztować patronującego biegowi wina. Każdy z uczestników otrzymuje też na mecie butelkę trollingera, a później wszyscy biorą udział w świętowaniu.

Zobacz wideo Poznajcie Niemcy. Kraj wielkiego przemysłu i rozdrobnionego winiarstwa

Innymi wartymi wspomnienia odmianami czerwonymi są tu jeszcze lemberger, spätburgunder i bardzo ciekawy schwarzriesling. Wbrew nazwie wytwarzany z niego produkt nie ma nic wspólnego z rieslingami. To intrygujące, doskonale zbilansowane czerwone wino wytrawne.

By dokładnie poznać tutejsze produkty, najlepiej wyruszyć w podróż Wirtemberskim Szlakiem Winnym, a planując podróż, zapoznać się z kalendarzem imprez winnych. Na pewno uda się dostosować do niego nasz grafik, ponieważ w kalendarzu znajduje się ponad 200 wydarzeń.

Drugi co do wielkości region winiarski Niemiec - Palatynat (fot. Weinberge am Kalmitwingert lbesheim)

Niemiecka droga winna

Jadąc z Wirtembergii na północ, trafimy wprost do Palatynatu, drugiego co do wielkości regionu winiarskiego Niemiec. Krainę tę warto odwiedzić między 6 a 16 września, gdy w Bad Dürkheim odbywa się Wurstmarkt. Wbrew nazwie to nie rynek kiełbasy, lecz największe na świecie święto wina. W jego trakcie można degustować około 300 lokalnych produktów, które nalewane są do kieliszków lub Dubbeglas, tradycyjnych dla Palatynatu półlitrowych szklanek do wina.

Inną docenianą przez miłośników boskiego trunku atrakcją regionu jest Deutsche Weinstraße, Niemiecki Szlak Winny. Ma on 85 km i biegnie przez 130 miejscowości, w których wytwarza się wina. Tutejsi winiarze specjalizują się głównie w rieslingu, który uprawiany jest tu na 5 tys. ha. Tradycyjnie uzupełniają go wywodzące się z pinot noir i dające wytrawne wina o lekko wyczuwalnych nutach kwiatowych i orzeźwiającej kwasowości weißburgundery oraz nieco jaśniejsze grauburgundery.

Szlak winny wiedzie między innymi przez Palatynat (fot. Touristik, Florian Trykowski) , Winnica Ingelheim nad Renem (fot. DZT, Julia Nimke)

Od kilku lat uzyskuje się tu również coraz lepsze wina czerwone, a zwłaszcza cieszący się ogromną popularnością dornfelder. Ta stosunkowo młoda odmiana – bo powstała w latach 70. ubiegłego wieku – daje zaskakujące rezultaty. W zależności od sposobu produkcji są to albo bardzo wyraziste, wręcz eksplodujące owocowymi aromatami wczesne wina, albo dłużej dojrzewające trunki o aksamitnych i harmonijnych kompozycjach, z podkreślonymi garbnikami. Na trasie znajdziemy również wiele restauracji, knajpek i winiarni.

W Palatynacie umieją uprawiać winorośl i robić wino, ale potrafią też przy okazji się bawić. Sezon imprez winiarskich zaczyna się wiosną w Neustadt-Gimmeldingen od święta kwitnienia drzew migdałowych, a kończy późną jesienią świętem św. Marcina w wiosce St. Martin. Warto więc przyjechać w ostatnią niedzielę sierpnia (w tym roku to 29.08.2021), kiedy odbywa się Dzień Wina Deutsche Weinstraße. Na to święto cała trasa jest zamykana dla ruchu kołowego i zamienia się w długi "salon degustacyjny".

Winorośla w regionie Mozeli i zamek Thurant (fot. Mosellandtouristik GmbH, Christopher Arnoldi)

Mozela, czyli uczta dla zmysłów

Między Palatynatem a Francją znajduje się niewielki region winiarski rozciągający się wzdłuż Mozeli. Jego zwiedzanie jest prawdziwą ucztą dla oczu, a to za sprawą wspaniałych widoków na meandrującą pośród wzgórz rzekę. Jej strome brzegi zapewniają doskonałe nasłonecznienie, co w połączeniu ze świetnie trzymającymi ciepło glebami łupkowymi pozwala na otrzymywanie niezwykle bogatych i złożonych win. A zwłaszcza rieslingów, przez wielu znawców uważanych za najlepsze na świecie. Ich cechą charakterystyczną jest pobudzająca zmysły delikatna kwasowość, świeżość oraz dobrze wyczuwalne aromaty kwiatowe.

Winorośla i rzymskie ruiny na szlaku rowerowym wzdłuż Mozeli (fot. RPT Fotoproduktion 2007, Dominik Ketz)

Dla miłośników penetrowania winnic przygotowano tu doskonale oznakowane trasy winiarskie, takie jak Mosel Weinstrasse czy Römische Weinstrasse. Osoby, które niechętnie wypluwają wino w czasie degustacji, powinny raczej trzymać się Moselhöhenweg. To pieszy szlak turystyczny biegnący wzdłuż Mozeli, którym również można dotrzeć do wielu ciekawych winnic. Będąc tu, warto na chwilę odstawić kieliszek i odwiedzić doskonale zachowane tłocznie wina z czasów rzymskich, obejrzeć znajdujący się w Neumagen-Dhron wyrzeźbiony w kamieniu Weinschiff, statek winny, i wyruszyć w rejs po rzece jego repliką. Można też zwiedzić ukryte w tutejszych dolinach zamki.

Hesja, region winiarski nad środkowym Renem (fot. DZT, Florian Trykowski) , Hesja, piwnica z winem w Klasztorze Eberbach (fot. Deutsches Weininstitut GmbH)

Hesja Nadreńska – największy region winiarski

Jadąc z Palatynatu na wschód, trafimy na położoną między Moguncją a Wormacją Hesję Nadreńską. Ta stosunkowo niewielka kraina ze swoimi blisko 27 tys. ha winnic jest największym niemieckim regionem winiarskim. Niemal każda wioska i miasteczko szczyci się wielowiekową tradycją wytwarzania wina. Dzięki łagodnym zimom i ciepłym latom panuje tu idealny klimat dla winorośli, co pierwsi dostrzegli Rzymianie. To właśnie oni założyli tu pierwsze winnice.

Ostatnio do głosu dochodzi tu nowe pokolenie winiarzy, którzy potrafią wykorzystać naturalne atuty regionu i wytwarzać coraz lepsze wina. To już nie tylko słynny tutejszy riesling, ale i tradycyjne dla Hesji Nadreńskiej silvanery, które odzyskują obecnie utraconą lata temu ze względu na wyższe wymagania glebowe od rieslinga pozycję. Często można je spotkać pod skróconą nazwą RS. To delikatne, bardzo jasne wina o łagodniejszej od rieslinga kwasowości i lekko ziemistym bukiecie. Uważane są za pełne, a znawcy często określają je jako masywne i soczyste.

Hesja, Klasztor Eltville nad Renem (fot. Marketing Gmbh, shutterstock.com)

By wzmocnić markę lokalnych win, tutejsi winiarze stworzyli pod koniec XX wieku pod nazwą Selection Rheinhessen specjalną klasę produktów najwyższej jakości. Oznaczone nią trunki to bez wyjątków wina wybitne. Miłośnicy bąbelków powinni z kolei zwrócić uwagę na oznaczenie Winzersekt. To klasa najlepszych win musujących.

Hesja Nadreńska jest też rajem dla miłośników pieszych wędrówek. Pośród tysięcy tutejszych wzgórz porośniętych winoroślą wytyczono dziesiątki szlaków prowadzących między przytulnymi schroniskami. A co może być lepszego od solidnego spaceru przerywanego co jakiś czas na kieliszek wybornego wina?

Hessja Nadreńska, winnica i domek Trullo (fot. Deutsches Weininstitut) , Klasztor Eberbach (fot. Stiftung Kloster Eberbach) , Klasztor Eberbach (Fot. DZT_Jens Wegener)

Wędrując przez Hesję Nadreńską, warto przeprawić się na drugą stronę Renu i odwiedzić znakomicie zachowany klasztor Eberbach. Jego początki sięgają XI wieku, a w swojej historii pełnił on funkcję opactwa, więzienia i wojskowego szpitala. W czasach, gdy mieszkali tu jeszcze mnisi, do klasztoru należało 300 ha winnic, a opactwo było największym producentem trunku w Europie. Obecnie są one zarządzane przez państwo, a w samym klasztorze odbywają się słynne aukcje win. Zwiedzając go, koniecznie należy zajrzeć do tutejszych piwnic. Wciąż dojrzewają tu w drewnianych beczkach doskonałe tutejsze wina. To przede wszystkim riesling, ale też pinot gris, pinot noir, pinot blanc, chardonnay i dornfelder. Można tu odbyć wycieczkę po winnicach i wziąć udział w degustacji win. W klasztorze znajdują się hotel i restauracja, organizowane są również różnego rodzaju wydarzenia związane z winem. To doskonałe miejsce, by zrozumieć winne Niemcy, w których wielowiekowa tradycja łączy się z nowoczesnością.