materiał promocyjny partnera weekendu.
Julia Wieniawa i Maciej Musiałowski (Materiały Promocyjne Partnera Weekendu)
Julia Wieniawa i Maciej Musiałowski (Materiały Promocyjne Partnera Weekendu)

Jak sobie radzisz w dzisiejszych czasach dystansu społecznego?

Staram się cieszyć każdym dniem. Mam trochę więcej czasu na swoje sprawy, sporo czytam, piszę dużo piosenek. Oczywiście nie będę ukrywał, że tęsknię za graniem w teatrze, a prywatnie za chodzeniem do knajp i za wszystkim, co niesie ze sobą życie towarzyskie. Tęsknię po prostu za normalnością. 

Zapytałam, jak się odnajdujesz w obecnej rzeczywistości, bo w słuchowisku „Random” dla Storytela twój bohater nawiązuje wirtualne relacje. Czy uważasz, że cyfrowy świat wyobrażeń jest bezpieczny dla młodych ludzi?

Poznawanie ludzi w wirtualnym świecie i odejście od zwykłego spędzania czasu bywają ryzykowne. Chociażby pozbawiają młodych odwagi do zagadania do kogoś w realu. Wydaje mi się, że niektórzy prędzej wyślą nagie zdjęcia komuś poznanemu przez Internet, niż zaproszą go na kawę. Ale jednocześnie sieć ułatwia nam szybką komunikację. Możesz na przykład siedzieć sobie w domu i rozmawiać przez Internet z kimś z Chicago. Ważne, żeby być świadomym zagrożeń, jakie pojawiają się w wirtualnym świecie, i by się od niego nie uzależnić. Zresztą sam walczę z uzależnieniem od Internetu i przyznam ci, że nie jest to łatwe.

Powiesz mi coś więcej?

Mam na myśli ciągłe używanie telefonu komórkowego i jego wieczną obecność w moim życiu. Zawsze się pojawia gdzieś w pobliżu, czy to u rodziny, czy u przyjaciół. I to mnie drażni, bo wpływa na jakość wspólnego czasu. Chcę nad tym pracować.

Maciej Musiałowski na planie (Materiały Promocyjne Partnera Weekendu)

W „Randomie” bohaterowie, nie widząc siebie nawzajem, rozmawiając o codziennych problemach i pragnieniach, zbliżają się do siebie. Wydajesz mi się dość ostrożny i zamknięty, więc jestem ciekawa, czy potrafiłbyś otworzyć się tak przed obcą osobą?

Mój bohater to dobry, młody chłopak. Romantyk, trochę dziwak. Poznajemy go krótko po rozstaniu z pierwszą miłością. A potem zakochuje się w dziewczynie, którą gra Julka [Julia Wieniawa – przyp. red.].

Masz rację, jestem dość zamknięty. Ale to jest kwestia niechęci do innych. Wiesz, jako aktor poznaję bardzo dużo ludzi. Czasami jestem zwyczajnie przebodźcowany i nie mam czasu nawet dla najbliższych. Zatem to, co może się wydawać dystansem, jest po prostu chęcią zachowania siebie samego sprzed lat. Zachowaniem poczucia bezpieczeństwa. Myślę jednak, że mimo to potrafiłbym wejść w relację z kimś nieznajomym. Ale wolałbym, żeby to był ktoś, kto nie wie, kim jestem. Chciałbym mieć carte blanche. 

 

I być po prostu Maćkiem, a nie Musiałowskim, tym znanym aktorem?

Tak. Kimś bez kontekstu. Także dlatego, że wtedy takie spotkanie mogłoby być ciekawsze, bardziej naturalne. Wolałbym uniknąć tego, że ktoś, kto mnie pozna, będzie chciał pokazać się z jak najlepszej strony, często nieprawdziwej, i przełamać lody w trybie natychmiastowym.

Wracając do „Randoma” – z Julią Wieniawą najwyraźniej grało ci się naturalnie.

Z Julią znamy się już od jakiegoś czasu i szukaliśmy pretekstu, żeby razem pracować. Gdy dostałem propozycję od Storytela, od razu zaproponowałem ją jako moją partnerkę. To niesamowita dziewczyna, bardzo zdolna i energetyczna. 

W ogóle na planie „Randoma” było świetnie. Ekipa dawała nam sporo przestrzeni, uznając, że potrafimy oddać relację między dwojgiem młodych ludzi. W słuchowisku praca z emocjami to zupełnie inna materia niż w filmie czy serialu. Nie używasz ciała, a jedynie głosu. Było to dla mnie fascynujące. 

Maciej Musiał i Julia Wieniawa (Materiał Promocyjny Partnera Weekendu) , (Materiał Promocyjny Partnera Weekendu)

Masz świetny głos, bardzo dobrze śpiewasz. Kiedy odkryłeś, że ten głos jest twoim potencjałem?

Bardzo wcześnie zacząłem postrzegać głos jak instrument, który można ćwiczyć niczym mięsień na siłowni. Po mutacji wróciłem do szkolenia go i śpiewania i wtedy nastąpił taki moment – jak u większości chłopców po mutacji – że przestałem go lubić. Doszukiwałem się drażniących brzmień i pracowałem nad nimi. Nagrywałem się na dyktafon, odsłuchiwałem i sprawdzałem, co mi się nie podoba. Polubiłem go i dziś jestem go świadomy.

W szkole filmowej zauważyłem, że niektóre dziewczyny miały problem ze swoim głosem. Wydawało im się, że muszą brzmieć słodziutko, że tego się od nich oczekuje. Na szczęście mieliśmy bardzo dobrych profesorów, którzy odkrywali, że taka dziewczyna wcale nie ma sopranu, tylko piękny, głęboki alt. Społeczne uwarunkowania sprawiły, że przyjmowała delikatny sposób mówienia. Kiedy go zmieniała, zmieniała się też jej aktorska osobowość.

Zdarzało ci się czasem tak używać głosu, żeby wywrzeć na kimś określone wrażenie?

Jestem przekonany, że każdy to robi. Przecież prosząc o coś, używamy tonu proszącego, a nie podniesionego.

 

W słuchowisku pojawia się piosenka twojego autorstwa. Jak powstała?

Melodię napisałem zeszłej wiosny. Byłem wtedy u mojej znajomej, podczas pierwszego lockdownu, coś sobie plumkałem na jej fortepianie. Napędem było trudne rozstanie, przerwanie pewnej emocjonalnej więzi. Okazało się, że ta piosenka pasuje do scenariusza słuchowiska.

I jest szczera. W ogóle szczerość jest motywem przewodnim twojego grania i śpiewania. Zresztą gdy zobaczyłam cię w serialu TVN „Druga szansa”, pomyślałam, że masz ogromny potencjał.

W ogóle początki miałem niezwykle intensywne. Kiedy zacząłem grać w „Drugiej szansie”, byłem na drugim roku studiów, na których przeszedłem na indywidualny tok nauczania i dostałem etat w Teatrze Muzycznym Capitol we Wrocławiu. Stałem się mieszkańcem pendolino, jeździłem od miasta do miasta. To był cudowny czas. Teraz myślę, że może z tego wynika twoje wrażenie, że trzymam dystans.

Maciej Musiałowski (Materiały Promocyjne Partnera Weekendu)

To znaczy?

Bardzo szybki sukces sprawia, że łatwo jest ulec wyobrażeniu ludzi na swój temat. I uwierzyć w to, że jest się nie wiadomo kim. Łatwo wtedy jest się odkleić od ziemi. Od początku starałem się pilnować tego, żeby jednak nie odlatywać za wysoko. Egotyzm jest w pakiecie z tym wszystkim, co daje mi mój, nazwijmy to, „zawód”. Ważne jest, by nie stracić nad tym kontroli.

Dlatego unikasz imprez i bankietów?

To świadoma decyzja, którą podjąłem zaraz na początku. Unikałem miejsc czy bankietów, gdzie łatwo byłoby mi uwierzyć w bajkę o Maćku Musiałowskim, zawirować i odlecieć. Choć oczywiście jako młody człowiek uwielbiałem ten moment blichtru, atencji i zachwytów, które o sobie słyszałem.

O twojej świeżości na przykład.

Świeżość jest pożądanym towarem na salonach show-biznesu. Samo bawienie się w towarzystwie tych wszystkich kolorowych i dziwacznych ludzi też bywa ciekawe i wciągające. Szczęśliwie dzięki przyjaciołom, których mądrości pozostałem wierny, wiedziałem, że to nie może stać się moją codziennością. Że to coś, co powinno zostać w strefie kontrolowanej przyjemności, która wydarza się raz na jakiś czas, a nie normy.

Julia Wieniawa i Maciej Musiałowski (Materiały Promocyjne Partnera Weekendu) , Maciej Musiałowski (Materiały Promocyjne Partnera Weekendu)

Ty nie odleciałeś, ale poszedłeś jak burza. Za rolę w filmie Jana Komasy „Sala samobójców. Hejter” dostałeś nagrodę za najlepszą rolę męską. Moim zdaniem w pełni zasłużoną. W recenzjach porównywano cię do Joaquina Phoeniksa w „Jokerze”. Takie komentarze ci schlebiają czy raczej cię irytują?

Wiesz co, ciekawe, z jednej strony jak każdy kocham komplementy. Lubię być chwalony, sprawia mi to przyjemność, jest miłe i podbudowuje moje poczucie wartości. Uwielbiam czytać o sobie dobre recenzje. To wspaniałe mieć świadomość, że to, co robisz, podoba się innym i jeszcze mają ochotę ci o tym powiedzieć. Jestem za to totalnie wdzięczny.

Z drugiej strony jednak, kiedy słyszę te zachwyty, mam ochotę się wycofać, schować. Głos z tyłu przypomina mi, że nie mogę się w tych wszystkich pochwałach rozsiadać. To jak pocałunek w policzek. Jest miły i wywołuje przyjemne emocje, ale nie sprawia, że przez ten pocałunek przestajesz myć twarz. 

Nie upajasz się tym? Nie myślisz: jestem taki cudowny, że już nie muszę nic robić?

Raczej odwrotnie. Pracuję jeszcze więcej.

Gdzie zatem widzisz się za parę lat?

Zawodowo z rękami pełnymi roboty. Prywatnie z przyjaciółmi i rodziną. W pałacu z ogrodem, gdzie odbywają się bankiety z muzyką graną na żywo. W świecie, w którym nie trzeba walczyć o podstawowe ludzkie prawa.

 



Całe słuchowisko "Random" jest dostępne na Storytel.

Maciej Musiałowski. W 2018 roku ukończył studia na Wydziale Aktorskim Państwowej Wyższej Szkoły Filmowej, Telewizyjnej i Teatralnej. Trzy lata wcześniej zdobył Grand Prix w konkursie Przeglądu Piosenki Aktorskiej we Wrocławiu. Grał w takich serialach, jak „Druga szansa”,  „Ultraviolet” i „Kod genetyczny”. Za rolę Tomasza Giemzy w filmie Jana Komasy „Sala samobójców. Hejter” dostał nagrodę dla najlepszego aktora w Konkursie Polskich Filmów Fabularnych na Międzynarodowym Festiwalu Kina Niezależnego Mastercard Off Camera.