zakonczone_partnerstwa
Winnica w regionie Ahr (fot. Deutsches Weininstitut GmbH (DWI))
Winnica w regionie Ahr (fot. Deutsches Weininstitut GmbH (DWI))

Współczesne Niemcy to kraj o niezwykle zróżnicowanej i nowoczesnej kuchni . To miejsce, gdzie tradycyjne gotowanie zderza się z najnowszymi gastronomicznymi trendami, a szefowie kuchni z młodego pokolenia raz po raz sięgają po słynne gwiazdki Michelin.

Piwo i nie tylko

Na samym początku wizyty w Niemczech zaskoczy Was... piwo. Oczywiście, każdy wie, że trunek ten jest bardzo popularny za zachodnią granicą. Statystyczny mieszkaniec Niemiec wypija 116 litrów piwa rocznie. Ale piwne Niemcy to - wbrew temu, co sądzi wielu polskich miłośników trunku z pianką - nie tylko wielkie koncerny z międzynarodowymi markami, obecnymi w supermarketach na całym świecie. To przede wszystkim ponad 1,3 tys. mniejszych i większych browarów, które łącznie dostarczają aż 5 tys. (!) odmian tego napoju. Połowa z nich powstaje w słynącej z piwnego festiwalu Oktoberfest Bawarii. Lokalnych, małych browarów warto poszukać poza Monachium. W samym regionie Niederbayern (Dolna Bawaria), na południe od stolicy landu, jest ich siedemdziesiąt. Część z nich działa od XV wieku. Koneserzy piwa prawdziwego zawrotu głowy od bogactwa lokalnych browarów dostaną też w innych częściach Bawarii, jak choćby w Dolnej, Górnej i Środkowej Frankonii (Unterfranken, Oberfranken, Mittelfranken) czy Górnym Palatynacie (Oberpfalz).

Ponad 1,3 tys. niemieckich browarów łącznie dostarcza aż 5 tys. gatunków piwa (shutterstock.com)

Ale inne regiony Niemiec też mają się czym poszczycić, jak choćby Kolonia, gdzie powstaje słynny Kolsch - piwo górnej fermentacji o wyczuwalnym smaku jabłek, brzoskwiń i wiśni. Z kolei  Berlin słynie z kwaskowatego Berliner Weiser, lekkiego piwa o bardzo jasnej barwie. W stolicy Niemiec warto też zajrzeć do modnego i wielokrotnie nagradzanego rzemieślniczego browaru - Brło. Wypijemy tu klasycznego lagera, modne IPA, jest też piwo pszeniczne czy ciemny porter.

Jak poważnie w Niemczech traktowane jest piwo, najlepiej świadczy to, że listę składników, z których może ono być wytwarzane, określa ustawa federalna, której korzenie sięgają jeszcze średniowiecza. Najlepszym sposobem na zrozumienie fenomenu, jakim jest tutejsza kultura piwna, jest podróż Piwnym Szlakiem. To licząca ok. 500 km trasa wijąca się wzdłuż drogi krajowej B85, biegnąca przez Bawarię, Turyngię i Saksonię. Po drodze możemy zwiedzić wiele browarów i spróbować nieprzeliczonych odmian płynnego złota w każdym odcieniu.

Wina i sery

Ale przecież Niemcy to nie tylko piwo. To również - choć wielu to zaskoczy - jeden z krajów winnych. Znajdziemy tu aż 13 różnych regionów winiarskich, z których każdy słynie z innego wina.

Miejscowości malowniczo położone między winnicami to wymarzone miejsca do odpoczynku (fot. Deutsches Weininstitut)

Najsłynniejszym uprawianym tu szczepem jest oczywiście riesling, uważany za najszlachetniejszą odmianę winorośli. Poznając tutejsze wina, warto zwrócić uwagę na Saksonię. To najmniejszy i jednocześnie najbardziej wysunięty na północ i wschód region winiarski Niemiec. Od Zgorzelca oddalony jest zaledwie o ok. 100 km. Dzięki specyficznemu klimatowi z dużą liczbą dni słonecznych i znacznymi różnicami temperatur między dniem a nocą powstają tu najwyższej klasy wina białe o bogatych i złożonych bukietach. Koniecznie spróbujcie najbardziej znanych saksońskich odmian, m.in. Müller-Thurgau, Weißburgunder czy Grauburgunder. Saksoński Szlak Wina ciągnie się wzdłuż rzeki Łaby i ma długość 55 km, najlepiej pokonać go pieszo lub na rowerze.

Warto też ruszyć jednym z najstarszych szlaków winnych biegnących przez Badenię. To wspaniałe miejsce na włóczęgę od winnicy do winnicy i degustacje ich znakomitych produktów. Nie zabraknie tu również wspaniałego jedzenia serwowanego przez dziesiątki uroczych knajpek. Bo Badeńczycy - sąsiadujący przez Ren z Francuzami - naprawdę wiedzą, jak żyć.

Włóczęga od winnicy do winnicy i degustacja - to sposób na wspaniałe wakacje (fot. Deutsches Weininstitut)

Jeśli już jesteśmy przy winie, to warto też wspomnieć o serze. W Niemczech powstają pyszne ementalery, tzw. Allgäu Emmental. Od setek lat wytwarzają je mieszkańcy alpejskiego regionu Allgäu, leżącego nad brzegami Jeziora Bodeńskiego. Tutejszy szlak serowy to jedna z najpiękniejszych tras widokowych w Alpach. Wśród górskich zboczy, na których wypasają się stada brązowych krów, znajdziemy dziesiątki mleczarni, gdzie możemy spróbować lokalnych odmian sera. A w wielu z nich - pod czujnym okiem serowara - samemu go zrobić. Na szlaku będziemy mijać też małe browary i destylarnie, nie ma więc obawy - będzie czym popić kolejne porcje pysznych serów!

Sery to jedno z kulinarnych bogactw Niemiec (fot. Allgäu GmbH)

A może rybkę?

Jeśli pyszne sery powstają na samym południu Niemiec, to na ich drugim końcu znajduje się prawdziwa kraina ryb. Najdłuższą linię brzegową ze wszystkich landów - 2 tys. kilometrów - ma Meklemburgia-Pomorze Przednie. W regionie jest również 2 tys. jezior. Nic dziwnego, że serwują tu genialne dania rybne. Najpopularniejszy jest tu oczywiście śledź, zarówno wędzony, jak i marynowany. W Meklemburgii dostaniemy też flądrę i znakomitego węgorza. Ten ostatni jest podstawą jednego z najważniejszych niemieckich dań narodowych - zupy rybnej na rosole wołowym. Niemcy uwielbiają również owoce morza. Jednym z ich ulubionych dań jest np. zupa z homarów i małży. Jeżeli również jesteście miłośnikami tego typu specjałów, warto w niedzielę zajrzeć do Hamburga i odwiedzić tamtejszy targ rybny. Wymaga to wprawdzie zerwania się skoro świt, bo latem handel zaczyna się o 5.30, a zimą o 7.00. Ale warto! Na rozstawionych w porcie straganach można kupić najróżniejsze ryby i gotowe dania, jak choćby smażoną rybę w bułce, ale też owoce i warzywa. Jest smacznie, gwarnie, tłoczno. To świetny sposób na rozpoczęcie niedzieli i jeszcze lepszy na zakończenie imprezowej soboty.

W czasie pobytu w Hamburgu warto też wybrać się do położonych w pobliżu Lüneburger Heide (Pustać Lüneburska) oraz Südheide. To parki krajobrazowe słynne z rozległych wrzosowisk. Niezwykłe wrażenie robi widok z gór Wilseder i Wietzer Berg na rozciągające się jak okiem sięgnąć fioletowe wrzosowiska. Nie brak tu starych lasów, tajemniczych bagien i ukrytych źródełek, ale również atrakcji dla dzieci, np. parków linowych. Z licznie położonych tu pasiek pochodzą pyszne miody, m.in.  leśne i wrzosowe, a miejscowe gospody oferują doskonałe dania z lokalnych produktów.

Pustać Lüneburska słynie m.in. z wrzosowisk (fot. Dominik Ketz / lueneburger-heide.de)

Królestwo jarmużu

Dolna Saksonia, w której znajdują się opisane wyżej parki krajobrazowe, słynie również ze szparagów i jarmużu. Dolnosaksończycy chętnie sięgają po Grünkohl mit Pinkel, czyli kiełbaskę na gorąco, podawaną na jarmużu. Istnieje tu też licząca już ponad sto lat tradycja Kohlfahrten, wypraw do lokalnych gospodarstw na przysmaki przyrządzane z tego warzywa. W Oldenburgu otworzono nawet Akademię Jarmużu, w której możemy dowiedzieć się wszystkiego o nim i jego zastosowaniach.

Z wiedzy tej chętnie czerpią niemieccy restauratorzy. Bo przecież jarmuż to jedno z wielkich odkryć ostatnich lat, a tutejsi szefowie kuchni wciąż poszukują nowych smaków i rozwijają swoje talenty. Dzięki temu niemieckie restauracje są w awangardzie przetaczającej się przez cały świat rewolucji kulinarnej. O poziomie tutejszych lokali najlepiej świadczy to, że ponad 300 z nich zdobyło jedną lub więcej gwiazdek Michelin. I szybko przybędą kolejne, bo niemiecka gastronomia przeżywa prawdziwy rozkwit. Podczas gdy jedne lokale oferują klasyczną kuchnię regionalną, w innych podawane są dania zgodne z najnowszymi i najmodniejszymi światowymi trendami, jak choćby w Ammolite - The Lighthouse Restaurant. Restauracja, która znajduje się w miejscowości Rust, na terenie parku rozrywki Europa-Park (Badenia-Wirtembergia), słynna jest z dań w minimalistycznym stylu, wśród których wyróżniają się potrawy z węgorza. Co ważne dla odwiedzających: mimo dwóch gwiazdek właściciele utrzymują przystępne ceny. Innym ciekawym miejscem, gdzie można wyśmienicie zjeść, jest trzygwiazdkowa restauracja Aqua na terenie muzeum Autostadt (Miasto Samochodów) w Wolfsburgu. W Berlinie z kolei jedną z najsłynniejszych i najlepszych restauracji jest dwugwiazdkowa Facil, znajdująca się na dachu hotelu Mandala. Michael Kempf, szef kuchni, serwuje m.in. niezapomniane owoce morza i znakomitą jagnięcinę. Kto woli mniej zobowiązującą atmosferę, powinien zajrzeć do dwugwiazdkowych restauracji Horvath i Tim Raue w berlińskiej dzielnicy Kreuzberg.

O poziomie tutejszych lokali najlepiej świadczy to, że ponad 300 z nich zdobyło jedną lub więcej gwiazdek Michelin. Wyjątkowa jakość idzie tu w parze z przystępnymi cenami (fot. Eva Fischer / Deutsche Zentrale für Tourismus e. V.)

Oczywiście, Niemcy to nie tylko wykwintne lokale doceniane przez francuski przewodnik dla smakoszy. W samym Berlinie znajdziemy ponad 2 tys. restauracji oferujących przysmaki z całego świata. Taka właśnie jest współczesna kuchnia naszych sąsiadów zza rzeki. Różnorodna i zaskakująca. Czasami elegancka i wykwintnie minimalistyczna, a czasami kapiąca sosem na brukowany trotuar. Ale w każdej z tych odsłon - przepyszna.

Zobacz wideo