To będą najgorętsze dni tej wiosny dla wszystkich wielbicieli literatury w Polsce. Przez cały tydzień, od 16 do 22 maja, nad Wisłą przebywać będzie prawdziwy dream team światowej literatury. Wspierani przez bardzo mocną reprezentację krajowych pisarzy, mistrzowie pióra z całej Europy będą podróżować po polskich miastach i spotykać się z czytelnikami.
A to wszystko w ramach Apostrofu - Międzynarodowego Festiwalu Literatury - przedsięwzięcia organizowanego z rozmachem przez Empik.
Promocja czytelnictwa w nowej odsłonie
Prawdziwym szokiem dla miłośników literatury były opublikowane kilka lat temu badania, z których wynikało, że stan czytelnictwa w Polsce jest katastrofalny, że Polacy czytają mało, albo wcale. Natychmiast pojawiło się mnóstwo inicjatyw, które na różne sposoby miały zmienić ten stan rzeczy. Ruszyły akcje promujące czytelnictwo, biblioteki zaczęły intensywnie zachęcać do korzystania ze swoich zbiorów, pojawiło się również mnóstwo oddolnych inicjatyw, propagujących korzyści wynikające z czytania.
Jednym ze sposobów promowania czytelnictwa stały się - organizowane zupełnie inaczej niż kiedyś - spotkania autorskie i festiwale literackie. W ostatnich latach powstało ich w Polsce sporo. Bazują na ciekawym programie, umożliwiają spotkania ze znanymi i cenionymi twórcami, no i przyciągają prawdziwe tłumy.
Siedem dni, osiem miast
Wiele wskazuje na to, że nowa inicjatywa, opatrzona bardzo literacką nazwą "Apostrof", będzie przedsięwzięciem, które bez trudu wyróżni się na coraz bardziej zatłoczonym polskim rynku festiwali literackich. Bo nie może być przecież inaczej w przypadku imprezy, która odbywać się będzie równocześnie w wielu miastach Polski i przyciągnie tak wielkie osobowości jak choćby Jaume Cabré czy Olga Tokarczuk.
Festiwale literackie do tej pory ograniczały się do jednego miasta, często wręcz do jednego obiektu. Apostrof realizowany jest w oparciu o zupełnie inny pomysł: chodzi o to, żeby za sprawą tego wydarzenia jak najwięcej osób miało okazję spotkać się ze swoimi ulubionymi pisarzami, dlatego przygotowywane jest ono z wielkim rozmachem.
Festiwal będzie się jednocześnie odbywał w aż ośmiu miastach, w prawie wszystkich regionach Polski: Warszawie, Krakowie, Poznaniu, Wrocławiu, Gdańsku, Katowicach, Łodzi i Szczecinie. Większość imprez zaplanowano w salonach Empik. Organizatorzy korzystają jednak także z innych obiektów. Żeby wszyscy chętni mogli się zmieścić, niektóre spotkania z pisarzami odbędą się w salach teatralnych, w Warszawie będą to sceny teatrów Powszechnego i Dramatycznego.
Pisarze biorący udział w festiwalu będą przez cały tydzień przemieszczać się między miastami - tak żeby móc się spotkać z miłośnikami swojej twórczości w co najmniej kilku z ośmiu festiwalowych ośrodków. Z logistycznego punktu widzenia przedsięwzięcie jest imponujące, ale jeszcze bardziej zachwycający będzie z pewnością efekt w postaci tłumu zadowolonych czytelników.
Gorąca przeszłość Katalonii
Logistyka logistyką, ale najbardziej liczy się oczywiście klasa i skala popularności pisarzy, z którymi będzie się można spotkać za sprawą organizatorów Apostrofu. A pod tym względem udało im się przygotować coś naprawdę mocnego. Największymi zagranicznymi literackimi gwiazdami, które pojawią się w Polsce, będą: Jaume Cabré, Diane Ducret, Paulinna Simons, Lars Saabye Christensen, Marc Elsberg i Mons Kallentoft.
O spójność programową imprezy dba jej kuratorka, Sylwia Chutnik, która sama jest cenioną pisarką i aktywistką. Festiwal pod jej merytorycznym nadzorem odbywać się będzie pod znaczącym hasłem: "Czytaj dalej".
Zestaw festiwalowych gwiazd jest bardzo ciekawy i różnorodny, zarówno pod względem narodowości poszczególnych pisarzy, jak i gatunków i konwencji literackich, w których się specjalizują. Cabré ma hiszpański paszport, choć z pochodzenia i przekonania jest Katalończykiem. W swoim kraju uznawany jest dziś za jednego z najważniejszych i najbardziej wpływowych pisarzy, istotnych tym bardziej, że jest jednym z nielicznych twórców o tak dużej renomie, który konsekwentnie posługuje się językiem katalońskim.
Cabré zrobił gigantyczną, a zarazem błyskawiczną karierę w Polsce. Jeszcze trzy lata temu słyszeli tu o nim tylko nieliczni specjaliści od literatury katalońskiej, dziś ma spore grono wielbicieli. A raczej prawdziwych fanatyków - w jego książkach jest coś tak uniezależniającego, że "zarażeni" miłością do jego pisarstwa z wypiekami na twarzy czekają na tłumaczenia kolejnych tomów.
Na razie doczekali się trzech - w latach 2013-2015, rok po roku, ukazywały się pokaźne powieści: "Wyznaję", "Głosy Pamano" i "Jaśnie pan". Mieszanka historii, filozofii, rozważań o wartości i sensie sztuki, mocnych obrazów, wyrazistych postaci i pytań o moralność, na które nie da się odpowiedzieć, okazała się przemawiać zarówno do polskich, jak i do katalońskich czytelników.
Ponura przyszłość i teraźniejszość ze skazą
O ile Cabré woli raczej ożywiać w swojej literaturze przeszłość, o tyle norweskiemu pisarzowi Larsowi Saabye Christensenowi bliższe są raczej opowieści współczesne, na których historia kładzie się czasem ponurym cieniem. To niezwykle płodny twórca, który ma w dorobku dzieła zaliczane do wszystkich trzech rodzajów literackich: prozę, tomy wierszy i utwory dramatyczne. Największy rozgłos w rodzinnej Norwegii i wielu innych krajach przyniosła mu wydana w połowie lat 80. powieść "Beatles". Opowiada losy grupy młodych ludzi, którzy nie chcą dopasować się do uporządkowanego świata wokół nich, wciąż nie mogąc przezwyciężyć wahań i wątpliwości co do wyboru przyszłej drogi życiowej.
Polscy czytelnicy doczekają się tłumaczenia tej książki właśnie w ramach festiwalu Apostrof, podczas którego będzie ona miała swoją premierę. Dotychczas poznać mogli dwie inne powieści Norwega, na czele z "Półbratem", uznawanym za jedno z jego największych osiągnięć literackich.
Trzeci z popularnych w Polsce pisarzy, którzy przyjadą tu w ramach festiwalu Apostrof, to Marc Elsberg, austriacki prozaik, który z kolei skupia się przede wszystkim na przyszłości. Widzianej zresztą bardzo pesymistycznie. Motywem przewodnim jego twórczości, obecnym w obu wydanych w Polsce książkach : "Blackout" i "Zero", jest sytuacja, w której technika zawodzi człowieka, co prowadzi do opłakanych, a jednocześnie dramatycznych skutków.
Kryminał w najlepszej odsłonie
Wiadomo nie od dziś, że jedną z ulubionych przez polskich czytelników konwencji literackich jest w ostatnich latach kryminał. Nic więc dziwnego, że organizatorzy takiego festiwalu jak Apostrof, którego jednym z zadań jest przecież odpowiadanie na zapotrzebowanie i oczekiwania czytelników, musieli zaprosić do Polski kilku popularnych pisarzy, specjalizujących się w tej dziedzinie.
Największą zagraniczną gwiazdą kryminału, która spotka się z polskimi czytelnikami w ramach tej imprezy, będzie Mons Kallentoft. To szwedzki pisarz, który zaczynał życie zawodowe jako dziennikarz i copywriter, ale bardzo szybko porzucił te zajęcia, żeby poświęcić się całkowicie pisaniu książek. Mógł podjąć taką decyzję, kiedy okazało się, że ma znakomitego wspólnika: to Malin Fors, kobieta detektyw, którą powołał do życia w jednej ze swoich książek, a która okazała się tak wielką ulubienicą czytelników, że potem wielokrotnie wracała w kolejnych powieściach szwedzkiego pisarza.
Kryminał w ramach festiwalu będzie miał także bardzo mocną reprezentację krajową. Z uczestnikami apostrofowych spotkań rozmawiać będą: Zygmunt Miłoszewski , Katarzyna Bonda i Gaja Grzegorzewska - pisarze, których powieści cieszą się ogromnym zainteresowaniem, autorzy cenieni przez krytyków, wielokrotnie nagradzani ważnymi laurami, jak Nagroda Wielkiego Kalibru czy Paszport "Polityki". Ich powieści regularnie lądują na szczytach zestawień sprzedaży, często prześcigając dzieła zagranicznych autorów, zaś Miłoszewski doczekał się nawet popularnych ekranizacji swoich książek.
Polskie kryminały, polska historia inaczej
Polska literatura będzie w ramach festiwalu prezentowana także z innej strony. Wśród rodzimych gwiazd festiwalu znajdzie się sporo dużych osobowości współczesnej polskiej literatury, pisarzy znanych, cenionych i uważanych za autorytety w różnych dziedzinach.
Najgłośniejszym nazwiskiem, które można znaleźć na plakacie Apostrofu, jest bez dwóch zdań Olga Tokarczuk, pisarka, która od lat 90. poprzedniego wieku konsekwentnie buduje swoją pozycję kolejnymi książkami, a w ostatnim czasie także głośnymi wystąpieniami publicznymi. Na początku jej powieści znane były tylko w dość wąskim gronie czytelników, ale od czasu wydania "Prawieku i innych czasów" w 1996 roku o pisarce zrobiło się zdecydowanie głośniej.
Prawdziwym przełomem okazała się jednak jej ostatnia powieść - wydane w 2014 roku "Księgi Jakubowe". Imponujące swoją objętością i rozmachem dzieło, dla którego punktem wyjścia były dzieje Jakuba Franka, XVIII-wiecznego żydowskiego mistyka, filozofa i charyzmatycznego przywódcy skupionej wokół niego grupy wyznawców. Książka Tokarczuk zdobywa kolejne laury i wywołuje głosy zachwytu coraz liczniejszych gremiów i krytyków. Wielu z nich wróży jej karierę zagraniczną.
Przy takiej skali i rozmachu, przy tak mocnych nazwiskach, zadawanie pytania, czy Międzynarodowy Festiwal Literatury Apostrof będzie ważnym wydarzeniem, zarówno na poziomie frekwencyjnym, jak i artystycznym, jest w zasadzie bezpodstawne. Bardzo wiele wskazuje na to, że nie może być inaczej. A fani literatury w całej Polsce z pewnością już zapisują sobie w kalendarzu termin imprezy, żeby nie przegapić możliwości spotkania na żywo ze swoimi ulubionymi pisarzami.
Szczegóły śledzić można na bieżąco na www.festiwalliteratury.pl
Przemysław Gulda. Dziennikarz "Gazety Wyborczej" od 2000 roku. Pisze o kulturze. Relacjonuje festiwale muzyczne na całym świecie. Ma w dorobku dwie książki: powieść "Siedemnaście sekund" i zbiór opowiadań "Chłopcy i dziewczęta w Polsce", jest współautorem alternatywnego przewodnika "Zrób to w Trójmieście" (wyd. Agora). We wrześniu ukazała się jego książka "Moi sąsiedzi nie żyją" - reportaż o gdańskich Żydach.