"Słychać kaszel na antresoli" - rok temu mail o takim tytule wywołał w jednej ze znajomych korporacji prawdziwą burzę. Mocno zdenerwowana autorka prosiła w nim kichających, kaszlących i prychających współpracowników, by zamiast zarażać innych, zostawali w domu. Ci w wiadomościach, które mogło śledzić całe biuro, wyśmiali apel koleżanki, tłumacząc, że przeziębienie to przecież nie powód, by od razu biec do lekarza po L4. Zwłaszcza że za chwilę przecież znów będzie się chorym - wiadomo, taka pora roku.
Są też inne typy potencjalnych pacjentów - ci unikają lekarza, bo nie chcą brać antybiotyków. Jeszcze inni żyją w przekonaniu, że każdą infekcję mogą zwalczyć sami lekami bez recepty albo domowymi sposobami - nawet jeżeli po tygodniu łykania aspiryny ich stan nie ulega zmianie. To właśnie dla nich przygotowaliśmy nasze chorobowe FAQ, w którym rozprawiamy się z popularnymi mitami na temat przeziębienia.
1. Czy można chodzić do pracy z przeziębieniem?
To zależy od tego, czy w pamięci współpracowników chcemy zapisać się akurat jako ta osoba, która rozpętała biurową epidemię. Nie oszukujmy się: chyba każdemu z nas zdarzyło się przyjść kiedyś do pracy z katarem czy kaszlem - bo kto by brał zwolnienie z powodu lekkiego przeziębienia? Problem w tym, że takie podejście skutkuje efektem chorobowego domina: zanim "pacjent zero" dojdzie do siebie, zdąży rozsiać wirusy także w autobusie, sklepie czy przedszkolu.
- Warto być fair wobec innych i nie zarażać kolegów i koleżanek z pracy. Dwa, trzy dni w domu zwykle wystarczą, by dojść do siebie - zgadza się Dorota Rzewuska, lekarz medycyny rodzinnej z przychodni Praktyki Lekarzy Rodzinnych ORLIK. Jak dodaje, jest jeszcze jeden argument przemawiający za krótkim urlopem: podstawą każdej kuracji jest odpoczynek (zarówno ten fizyczny, jak i psychiczny). A to zalecenie zwykle trudno pogodzić z pracą.
2. Czy każde przeziębienie wymaga wizyty u lekarza?
Jeśli chcemy kurować się w domu, bez zwolnienia lekarskiego zazwyczaj się nie obędzie - taką możliwość przewiduje mało który pracodawca. O ile zwykły katar nie wymaga jednak interwencji specjalisty, są sytuacje, w których powinniśmy udać się do przychodni.
Jakie? - W przypadku dorosłych będzie to bardzo wysoka, utrzymująca się kilka dni gorączka, dreszcze, bardzo złe samopoczucie, silne bóle głowy, nudności, wymioty... I wszystkie objawy, które wydadzą się pacjentowi niepokojące - tłumaczy doktor Rzewuska.
A co z dziećmi? - Jeżeli kilkuletnie dziecko ma tylko katar i np. stan podgorączkowy (do 38 stopni), wystarczy, że zostanie w domu. Ale jeżeli gorączka rośnie, maluch nie chce jeść, nasila się kaszel czy dochodzą biegunka lub wymioty, warto, by obejrzał go lekarz - mówi dr n. med. Alicja Karney, kierownik Oddziału Hospitalizacji Jednego Dnia w Instytucie Matki i Dziecka w Warszawie.
3. Domowa kuracja: jakie leki bez recepty możemy przyjmować?
Przeziębienie trwające trzy, cztery dni - ale nie dłużej! - możemy bez obaw leczyć sami. Czym? Ibuprofenem (działa przeciwzapalnie, przeciwgorączkowo i przeciwbólowo) bądź paracetamolem (lek przeciwgorączkowy i przeciwbólowy) - te substancje są zawarte w większości preparatów dostępnych w aptekach bez recepty.
Ulgę zatkanemu nosowi mogą też przynieść preparaty typu woda morska czy sól fizjologiczna, a gardłu - tabletki do ssania czy płyny do płukania.
4. "Nie idę do lekarza, bo na pewno przepisze mi antybiotyk". Czy słusznie?
Są osoby, które rezygnują z wizyty u specjalisty mimo rozwoju choroby. Powód? Nie chcą brać antybiotyków i boją się, że właśnie taką kurację zaleci im lekarz. - Antybiotyków nie wolno traktować jako leków na przeziębienie, bo jest ono wywoływane przez wirusy. A te preparaty zwalczają infekcje bakteryjne - wyjaśnia doktor Rzewuska.
Jak dodaje, przyczyną antybiotykooporności (która jest częstym argumentem przeciwników tego typu leków) jest zazwyczaj ludzkie niezdyscyplinowanie. - Jako lekarze zalecamy na przykład, żeby przyjmować antybiotyk przez siedem dni co dwanaście godzin. A pacjent bierze go jak sobie przypomni i przestaje łykać tabletki po trzech dniach, bo zaczyna się czuć dobrze. To duży błąd: przez ten czas bakterie uodpornią się na lek, ale nie zginą. I następnym razem trudniej będzie zwalczać infekcję - mówi doktor Rzewuska.
5. Czy podczas przeziębienia powinniśmy leżeć w łóżku? I co z wychodzeniem z domu?
Jeżeli już poszliśmy na zwolnienie albo po prostu zostaliśmy w domu, nie wykorzystujmy tego czasu na sprzątanie mieszkania czy nadrabianie zaległości w pracy - po prostu odpocznijmy. Niekoniecznie w łóżku; jeśli czujemy się w miarę dobrze, zamiast snuć się po domu w piżamie, lepiej włożyć wygodny dres i czytać książkę na kanapie.
Przez ten czas nie powinno się jednak wychodzić z domu - głównie dlatego, by nie zarażać innych.
6. Czy warto łykać suplementy diety wzmacniające odporność?
- Nie ma wystarczających dowodów na to, że takie preparaty rzeczywiście działają. Suplementy diety są suplementami (a nie lekami) właśnie dlatego, że badania nie wykazały ich skuteczności - mówi doktor Karney.
Jako przykład podaje witaminę C, którą często bierze się podczas infekcji; wbrew powszechnej opinii nie zwalcza ona przeziębienia ani nie podnosi odporności. Nie znaczy to jednak, że nie powinniśmy dostarczać jej do organizmu - to wręcz konieczne! Ale wystarczy nam to, co jemy w postaci naturalnej - witaminę znajdziemy w większości surowych warzyw i owoców. Najwięcej jest jej w czarnej porzeczce, czerwonej papryce, natce pietruszki i warzywach kapustnych.
- Jedynym suplementem, który rzeczywiście możemy przyjmować dla ochrony przed infekcjami, jest witamina D3 - dodaje doktor Rzewuska. - W sezonie jesienno-zimowym wiele osób ma jej niedobory, bo małe nasłonecznienie i dieta uboga w ryby morskie sprawiają, że organizm nie produkuje jej zbyt wiele - mówi.
7. Jak dbać o siebie podczas przeziębienia?
Odpoczywać, odpoczywać i jeszcze raz odpoczywać. Pić dużo (dwa litry dziennie) płynów: wody, herbaty, świeżo wyciskanych soków. Jeść lekkostrawne posiłki bogate w warzywa i owoce. I nie przegrzewać się, opatulając grubymi swetrami, kocami i kołdrami.
Dla dobra innych domowników warto też używać jednorazowych chusteczek higienicznych, kichać i kasłać w chusteczkę/zgięcie łokcia (a nie dłoń) i często myć ręce, by ograniczyć rozprzestrzenianie się wirusów.
8. A co z dziećmi? Czy maluch może iść do przedszkola z katarem?
W sezonie jesienno-zimowym przedszkola czy szkoły zamieniają się często w wielkie wylęgarnie wirusów: nawet jeśli podleczymy dziecko, za chwilę znów wróci do domu przeziębione. Może trzeba machnąć ręką na katar i pozwolić małemu organizmowi samemu uczyć się, jak walczyć z chorobą?
- Przeziębione dziecko powinno zostać w domu - i to nie tylko dlatego, że coraz więcej placówek rygorystycznie przestrzega, by nie przyprowadzać do nich chorych dzieci. Dziecko, które chodzi z katarem, nie tylko zaraża, ale też gorzej funkcjonuje - zupełnie jak dorosły. Nawet dwa dni spędzone w domu dobrze mu zrobią, bo pomogą zmobilizować organizm do walki z infekcją i przyhamować jej rozwój - tłumaczy doktor Karney.
Po najpopularniejszych pytaniach o przeziębienia czas na mity! Łagodne zimy są dla nas lepsze, bo mniej chorujemy, szczepionka przeciwko grypie ma niską skuteczność, a przed katarem najlepiej chroni puchowa kurtka? Przeczytajcie sami:
MIT 1.: O tej porze roku nasza odporność gwałtownie maleje. To dlatego chorujemy
- Układ immunologiczny przeciętnej zdrowej osoby bez problemu radzi sobie ze zwykłymi infekcjami. Według badań epidemiologicznych chorujemy średnio pięć-sześć razy w sezonie, więc przeziębienie raz w miesiącu jest normą i nie świadczy o obniżonej odporności. Oczywiście nie mówimy tu o ropnej anginie czy zapaleniu gardła, tylko np. katarze - mówi doktor Rzewuska.
MIT 2.: Podstawą zdrowia jest ciepło
- Polskie dzieci są za ciepło ubierane; gdy tylko temperatura trochę spada, mamy od razu wyjmują z szafy puchowe kurtki i ciężkie buty. A przepocone i przegrzane dziecko łatwiej choruje - ostrzega doktor Karney.
Podobnie jest z dorosłymi: zbyt wysoka temperatura w mieszkaniu czy unikanie wychodzenia z domu wcale nie sprzyjają odporności. Co w zamian? Hartowanie się i ruch na świeżym powietrzu (codziennie i bez względu na pogodę!), spanie w wywietrzonej sypialni (w temperaturze 20, 21 stopni Celsjusza) o odpowiedniej wilgotności powietrza i ubieranie się "na cebulkę" - tak by zawsze można było zdjąć jedną z warstw.
MIT 3.: Lżejsze zimy to mniej pracy dla lekarzy
- W taką pogodę jak ta zachorowań jest dużo więcej niż przy kilkunastostopniowych mrozach. Kolokwialnie mówiąc, niskie temperatury wymrażają wirusy i bakterie, a także utrudniają im przenoszenie się drogą kropelkową - tłumaczy doktor Rzewuska.
MIT 4.: Chore dziecko nie chce jeść? Rozwiązanie to syrop zwiększający apetyt
Wielu rodziców (i dziadków!) wierzy, że podczas przeziębienia kluczowe jest to, co dziecko je - organizm musi przecież zebrać siły do walki z chorobą. Opiekunowie co i rusz podtykają więc maluchowi "ozdrowieńcze" potrawy - rosołek, kotleciki, kisielek... A gdy dziecko nie ma apetytu, zastanawiają się, czy nie podać jednego z syropków, o których dużo się teraz słyszy w reklamach.
- Ból gardła i zatkany nos sprawiają, że nie czujemy dobrze smaku, a połykanie jest utrudnione. To naturalne, że w tym okresie dziecku nie chce się jeść - i nie powinno się go do tego zmuszać. Niech je tyle, ile chce, i to, na co ma ochotę - ale oczywiście nie słodycze czy tłuste, smażone potrawy - mówi doktor Karney.
MIT 5.: Szczepionki przeciwko grypie są nieskuteczne, bo i tak się po nich choruje
Choć w tym roku o szczepieniach przeciwko grypie mówi się mniej niż zwykle, nie oznacza to, że można o nich zapomnieć. Dlaczego? Grypa jest zazwyczaj uciążliwa, ale prędzej czy później (zwykle później, bo infekcja może trwać nawet dwa tygodnie) wracamy do zdrowia. Od samej choroby dużo groźniejsze są jednak jej powikłania - zapalenie płuc, oskrzeli, mięśnia sercowego, stawów czy opon mózgowych. To głównie przed nimi chronią szczepionki.
- Często słyszymy od pacjentów, że mimo szczepienia zachorowali. To się zdarza, ale w takiej sytuacji przebieg grypy jest łagodny i bez powikłań. I o to nam chodzi - mówi doktor Rzewuska.
Powikłania pogrypowe są groźne zwłaszcza dla dzieci i osób starszych, a także przewlekle chorych - np. na cukrzycę. Ale szczepienie zaleca się wszystkim - szczepionka jest bezpieczna nawet dla dzieci (powyżej szóstego miesiąca życia) i kobiet w ciąży. Dawka kosztuje zazwyczaj około 35 złotych; niektóre miasta organizują akcje bezpłatnych szczepień bądź refundują je na przykład dla seniorów.
Aneta Bańkowska . Dziennikarka portalu Gazeta.pl. W dzień pisze newsy, a po pracy biegnie na zajęcia, by w przyszłości zostać tuzą polskiej seksuologii. W skrytości ducha marzy, żeby stać się memem. Za nietypowe oprawki okularów odda każde pieniądze.