William Burroughs w 1983 roku

William Burroughs w 1983 roku (fot. Chuck Patch / Wikipedia / CC BY-SA 2.0)

ludzie

Choć Burroughs twierdził, że nienawidzi społeczeństwa, z czasem sam stał się celebrytą

Narkoman, diler, morderca, który podczas jednej z imprez zamroczony używkami zastrzelił swoją partnerkę. Genialny pisarz, guru kontrkultury i zarazem jeden z prekursorów postmodernizmu. Choć William Seward Burroughs kontestował kulturę masową, miał na nią ogromny wpływ.

Autor m.in. "Nagiego lunchu" spróbował niemal każdej istniejącej substancji psychoaktywnej, narkotyki brał do późnej starości. Jego awangardowy styl pisarstwa trudno jednoznacznie zaszufladkować. Mimo to - a może właśnie dlatego - książki Williama Sewarda Burroughsa są dziś uważane za arcydzieła literatury amerykańskiej.

Enfant terrible

William Seward Burroughs II przyszedł na świat 5 lutego 1914 roku w Saint Louis, w Stanach Zjednoczonych. Imię chłopiec odziedziczył po dziadku - wynalazcy pierwszego zapisującego wyniki sumatora, czyli maszyny liczącej, założycielu znakomicie prosperującej firmy Burroughs Adding Machine Company. William S. Burroughs senior zmarł przed narodzinami wnuka, ale fortuna, którą zostawił, gwarantowała rodzinie życie na bardzo wysokiej stopie. Choć William S. Burroughs II odebrał staranne wychowanie i dorastał w otoczeniu służby, nigdy nie zapowiadał się na statecznego dziedzica rodzinnej fortuny.

Problemy sprawiał już jako nastolatek, kiedy zaczął eksperymentować z substancjami psychoaktywnymi. Plotka głosi, że kiedy dyrekcja ekskluzywnej szkoły z internatem w Los Alamos w Nowym Meksyku dowiedziała się, że William wraz z innym studentem odurzał się wodzianem chloralu - jednym z najstarszych leków o działaniu uspokajająco-nasennym - natychmiast relegowała niesfornego ucznia. Tymczasem sam pisarz twierdził, że odszedł z własnej woli po tym, jak udało mu się namówić rodziców, by pozwolili mu kontynuować edukację w rodzinnym Saint Louis.

Problemy wychowawcze nie stanęły Burroughsowi na drodze dalszej edukacji, w 1932 roku rozpoczął studia na Uniwersytecie Harvarda. Jednak w pamiętnikach, które zaczął prowadzić jeszcze jako nastolatek, pisał, że nienawidził uczelni - jej sztywnej atmosfery i niemal boskiego nimbu otaczającego profesorów. Studiował literaturę amerykańską, ale zaczytywał się w twórczości francuskich poetów, szczególnie Rimbauda i Verlaine'a.

Przeniósł się do Nowego Jorku, gdzie przypadło mu środowisko skupione wokół gejowskich klubów dzielnicy Greenwich Village. Już w liceum zorientował się, że pociągają go zarówno kobiety, jak i mężczyźni.

Rodzinny dom Burroughsa (fot. Coalfather /Wikipedia / CC BY-SA 4.0)
Rodzinny dom Burroughsa (fot. Coalfather /Wikipedia / CC BY-SA 4.0)

W Nowym Jorku mógł swobodnie eksperymentować tak z seksem w najróżniejszych konfiguracjach, jak i z łatwo dostępnymi narkotykami. Wstrzykiwał, palił i wciągał wszystko, co się nawinęło - od amfetaminy po gałkę muszkatołową. Burroughs mógł sobie pozwolić na hulaszczy tryb życia dzięki kieszonkowemu, które rodzice zaczęli mu wypłacać w 1936 roku jako nagrodę za ukończenie studiów. 200 dolarów miesięcznie było wówczas małą fortuną. Choć Burroughs gardził swoją klasą i jak tylko mógł odcinał się od pochodzenia, nie miał najmniejszych oporów przed przyjmowaniem pomocy od rodziców.

Po ukończeniu Harvardu przez krótki czas studiował antropologię na Uniwersytecie Columbia, a następnie medycynę w Wiedniu. W stolicy Austrii stylu życia nie zmienił. Na powrót do USA zdecydował się z powodu Ilse Klapper, dziewczyny żydowskiego pochodzenia. Choć między nimi była wyłącznie przyjaźń, Burroughs ku niezadowoleniu rodziców zdecydował się na ślub z Ilse w 1937 roku, by pomóc jej w wyrwaniu się z Europy, w której coraz bardziej gęstniała już atmosfera. 

Wyjechali razem do USA, małżeństwo trwało wyłącznie na papierze. Tymczasem Burroughs zakochał się w Jacku Andersonie, który zarabiał na życie prostytucją.  Aby zwrócić na siebie jego uwagę i dowieść swoich uczuć, przyszły pisarz odciął sobie koniec małego palca u ręki, co później opisał w opowiadaniu "Palec".

Na razie jednak trafił do szpitala psychiatrycznego. Próbował potem pracować jako chłopiec na posyłki w sklepie rodziców w Saint Louis, a kiedy Japończycy zaatakowali Pearl Harbour, zaciągnął się do wojska. Niestety, wbrew swoim oczekiwaniom nie został  oficerem. To wywołało epizod depresji, a rodzinne koneksje pomogły w uzyskaniu zwolnienia ze służby.

Zbrodnia i literatura

William nie przestawał się miotać. Kiedy dowiedział się, że jego przyjaciel z Saint Louis, Lucien Carr, wyjeżdża na studia do Nowego Jorku, postanowił mu towarzyszyć. Tam poznał młodych adeptów Uniwersytetu Columbia - Allena Ginsberga i Jacka Kerouaca. Wkrótce mężczyźni stali się niemal nierozłączni. Połączyła ich miłość do literatury, ale też określony styl życia. Burroughs, znacznie starszy od reszty, stał się dla kolegów mentorem. Wyróżniał się też tym, że idąc do najpodlejszych nawet spelun, miał na sobie kamizelkę, wiązał krawat i wkładał kapelusz.

W przyszłości grupa przyjaciół będzie znana jako The Beat Generation - bitnicy. Ale narodziny literacko-kulturowego, awangardowego ruchu poprzedzą dramatyczne wydarzenia.

Wraz z Lucienem Carrem do Nowego Jorku przyjechał David Kammerer. Kammerer darzył młodszego od siebie o dobrych kilka lat Carra miłością graniczącą z obsesją. Pewnego sierpniowego wieczoru 1944 roku niechciane awanse Kammerera skończyły się tragicznie. Lucien kilkukrotnie dźgnął Davida nożem, obciążył kieszenie jego marynarki kamieniami i wrzucił go do rzeki Hudson. Nie wiedział, co robić dalej, opowiedział o wszystkim kolegom. Burroughs zalecił mu skontaktowanie się z prawnikiem. Kerouac natomiast powiedział, by pozbył się dowodów zbrodni, co też Carr zrobił. A potem przyznał się do morderstwa i został aresztowany.

Burroughsa i Kerouaca zatrzymano jako świadków. Państwo Burroughsowie natychmiast uiścili kaucję za syna. Kerouac zwrócił się po pomoc do swojej dziewczyny, Edie. Ta zgodziła się go wykupić, ale pod warunkiem, że się z nią ożeni, co też się stało. Carr w zeznaniach przedstawił Kammerera jako molestującego go homoseksualistę i choć skazano go na 20 lat więzienia, na wolność wyszedł po dwóch. Morderstwo zainspirowało Burroughsa i Kerouaca do napisania wspólnej książki, zatytułowanej "A hipopotamy żywcem się ugotowały". Choć powieść ukończyli w 1945 roku, nie wzbudziła zainteresowania wydawców. Ukazała się dopiero w 2005 roku, po śmierci obu autorów.

Do rozkwitu kariery Williama Burroughsa potrzebna była jeszcze jedna śmierć.

Szklanka na głowie Joan

Autor "Nagiego lunchu" w swoich pamiętnikach stwierdza, że nigdy prawdopodobnie nie zacząłby na poważnie pisać, gdyby nie zabił swojej partnerki, Joan Vollmer.

Poznali się dzięki Kerouacowi mniej więcej w okresie, kiedy doszło do zabójstwa Kammerera. Był to też czas, kiedy Burroughs uzależnił się od morfiny. Nałóg pochłaniał tyle pieniędzy, że  William zaczął "dorabiać": handlował narkotykami i fałszował recepty na opiaty. Nic dziwnego, że w końcu trafił do aresztu. Wtedy pomogła mu Joan. Leczyła się psychiatrycznie, poprosiła swojego lekarza o wystawienie poręczenia, dzięki któremu Williama wypuszczono na wolność.

Burroughs rozwiódł się z Ilse Klapper i oświadczył się Joan Vollmer. Choć para nigdy nie wzięła ślubu, Vollmer uważała się za żonę Burroughsa. Wkrótce zaszła w ciążę i urodziła syna, Williama Sewarda Burroughsa III.

Rodzina musiała uciekać z USA do Meksyku. William ojciec popadł w konflikt z prawem - ścigano go za posiadanie narkotyków. Szybko stracił zainteresowanie matką swojego dziecka i zaczął uganiać się za młodymi mężczyznami. Joan czuła się porzucona i zaczęła pić. Pił też Burroughs, w domu trwały libacje, na których oprócz alkoholu w użyciu była amfetamina. 6 września 1951 roku Burroughs, odurzony narkotykami i alkoholem, postanowił zabawić gości sztuczką inspirowaną Wilhelmem Tellem. Kazał Joan, żeby postawiła sobie na głowie szklankę z drinkiem i wymierzył do niej z pistoletu. Choć miał opinię świetnego strzelca, a partnerka była w niewielkiej odległości od niego, mieszanka alkoholu i narkotyków osłabiła celność. Burroughs chybił, kula trafiła w głowę Joan, zabijając kobietę na miejscu.

Burroughs zeznał, że pistolet wypalił sam, podczas gdy on sprawdzał, czy jest naładowany. O sprawie powiadomił rodziców, którzy znów pośpieszyli z odsieczą. Starszy brat Williama przyjechał do Meksyku i przekupił sąd, by zgodził się na wypuszczenie Burroughsa za kaucją. Opłacił prawnika, który intensywnie zaczął pracować nad sprawą Burroughsa, imając się nie do końca legalnych środków. Dwaj przekupieni świadkowie zeznali, że widzieli, iż pistolet wypalił przypadkowo. A William uciekł z Meksyku do USA. Tam skazano go na dwa lata w zawieszeniu.

W tym czasie jego syn, William Junior, został wysłany do dziadków w Saint Louis, gdzie chłopiec zamieszkał już na stałe. Burroughs odnowił kontakt z synem, gdy ten miał 13 lat. Wówczas dziadkowie wysłali go samego do ojca do Maroka. Tam Billy, jak go nazywano, zaczął wraz z ojcem palić marihuanę i haszysz. Pewnego dnia odurzony narkotykami omal zastrzelił swojego kolegę podczas zabawy. Odziedziczył po ojcu nie tylko talent - napisał dwie powieści- ale też skłonność do nadużywaniu alkoholu, co doprowadziło go do marskości wątroby i śmierci w jej wyniku w 1981.

Pedał, ćpun, geniusz

"Żyję w ciągłym strachu przed utratą panowania nad sobą i zarazem w ciągłej potrzebie utraty panowania nad sobą, ucieczki od kontroli. Śmierć Joan przyniosła mi kontakt z przeciwnikiem, złym duchem i wrobiła mnie w życiową walkę, w której nie miałem innego wyboru. Musiałem wypisać sobie drogę ucieczki" - pisał Burroughs w dziennikach.

Pierwszym efektem "wypisywania drogi ucieczki" był opublikowany w 1953 roku "Ćpun". Pisarz zaczął tworzyć tekst w Meksyku, jeszcze przed powrotem do USA, niemal równolegle z "Pedałem" - książką mającą być niejako uzupełnieniem i kontynuacją tej pierwszej.

Być może to poczucie winy popchnęło Burroughsa do pisarstwa na poważnie, ale prawdopodobnie jego twórczość nie ukazałaby się drukiem, gdyby nie Allen Ginsberg. Poeta nie tylko zachęcał przyjaciela, by pisał, ale też pełnił funkcję jego agenta i pomógł w publikacji "Ćpuna". Pierwsze wydanie powieści ukazało się pod pseudonimem William Lee - panieńskim nazwiskiem matki autora. "Pedał", uznany za zbyt kontrowersyjnego, ujrzał światło dzienne dopiero w 1985 roku. Obie powieści są bardzo mocno autobiograficzne, ale zapis wyniszczającego nałogu i zatracania się w przygodnym seksie jest jeszcze dość klasyczny w stylu. Słynny cut-up, stworzony przez Burroughsa styl polegający na technice zbliżonej do kolażu - wycinaniu danej treści z tekstu i umieszczaniu jej w nowym, często zaskakującym kontekście - miał rozwinąć się w pełni dopiero w uznawanej za arcydzieło powieści "Nagi lunch".

Burroughs zaczął pracować nad "Nagim lunchem" w 1954 roku, tuż po powrocie z Maroka, gdzie wraz z artystą wizualnym Brionem Gysinem pracował nad koncepcją cut-upu. Pisarz zrozumiał, że tę strategię artystyczną można również odnieść do literatury. Dlatego liczący pierwotnie przeszło tysiąc stron rękopis "Nagiego lunchu" znacznie skrócił, a fragmenty tekstu zamienił miejscami, tworząc niebanalny literacki kolaż, przywodzący na myśl surrealistyczny film. "Nagi lunch" to dzieło, w którym sen i narkotyczne wizje mieszają się z rzeczywistością, a granica pomiędzy jednym a drugim jest niemal niemożliwa do zauważenia. W przeciwieństwie do wielu bitników Burroughs nie gloryfikował narkotycznych wizji, nie przypisywał im mistycznego znaczenia. Halucynacje bohatera, będącego niejako alter ego autora, są odrażające, budzące lęk i wstręt.

"Nagi lunch" nie spodobał się amerykańskiej cenzurze. Naturalistyczne opisy różnych sposobów przyjmowania narkotyków i ich skutków ubocznych, połączone z równie dosłownie przedstawionymi aktami seksualnymi, których elementami było okaleczanie partnera i kanibalizm, w pruderyjnych Stanach końca lat 50. musiały wywołać zgorszenie. Książkę najpierw odrzucało wiele teoretycznie postępowych wydawnictw, a kiedy wreszcie ukazała się nakładem słynnego paryskiego Olympia Press, które wydawało także dzieła Vladimira Nabokova i Henry'ego Millera, sąd w Bostonie nakazał wstrzymanie dystrybucji na terenie USA ze względu na obsceniczność tekstu. Wyrok ten uchylono jednak w 1966 roku, po tym, jak wartość literacką dzieła Burroughsa potwierdzili przed sądem m.in. Norman Mailer i Allen Ginsberg. Amerykańskie wydanie zostało jednak okrojone z co bardziej szokujących fragmentów. Pełna wersja trafiła w ręce czytelników dopiero w 2002 roku.

Kontr- i popkultura

Zawirowania związane z publikacją "Nagiego lunchu" sprawiły, że William Burroughs opuścił Stany i zamieszkał w Europie. Najpierw przebywał w Paryżu, gdzie zatrzymał się w słynnym Beat Hotel, tanim pensjonacie opanowanym przez bitników z Ginsbergiem i Peterem Orlovskym na czele. Kolejnym przystankiem był Londyn, gdzie pisarz przyjechał na kurację odwykową do Dr. Denta - znanego w środowisku lekarza, który prowadził rzekomo bezbolesną kurację odstawienia heroiny za pomocą apomorfiny. W 1961 roku wydał powieść "Delikatny mechanizm", również stworzoną w stylu cut-up.v

Po leczeniu Burroughs napisał esej "Letter From A Master Addict To Dangerous Drugs", dziś publikowany jako dodatek do "Nagiego lunchu". Wychwalana w nim kuracja nie przyniosła jednak długofalowego efektu. Burroughs szukał ukojenia w scjentologii i zainteresowaniu okultyzmem, zaczął też praktykować rzucanie klątw. Jedną ze słynniejszych rzucił na Trumana Capote'a w otwartym liście do pisarza. Burroughs uważał, że słynna powieść "Z zimną krwią" to wspieranie opresyjnego wymiaru sprawiedliwości USA. Dlatego przeklął Capote'a, pisząc, że nie ukończy już żadnej książki. Za życia Trumana istotnie nie wyszło już żadne jego dzieło, trudno jednak przypuszczać, by stało się tak w wyniku klątwy, a raczej złych decyzji i wyniszczającego trybu życia pisarza.

Burroughs powrócił do USA w 1974 roku, kiedy Allen Ginsberg pomógł mu zdobyć posadę wykładowcy kursu kreatywnego pisania na nowojorskim Uniwersytecie City College. Pisarz szybko zrozumiał, że nauczanie go nie interesuje i rzucił pracę po zaledwie jednym semestrze. Utrzymywał się z odczytów, na które chętnie go zapraszano, oraz pisania artykułów do popularnych magazynów kulturalnych, takich jak "Crawdaddy", do których przeprowadzał wywiady, m.in. z członkami zespołu Led Zeppelin. Znów wsiąkł w światek kontrkulturowej społeczności - przyjaźnił się z Andym Warholem, Patti Smith, Lou Reedem, Susan Sontag - i wciąż eksperymentował z narkotykami i stylem.

W 1979 roku wydał powieść science fiction zatytułowaną "Blade runner (A movie)". Jej pierwowzorem była opowieść pisarza Alana E. Nourse'a "The Bladerunners", w której dla zubożałej społeczności lekarstwa dostarczali przemytnicy zwani "Blade Runners". Kiedy Ridley Scott trzy lata później rozmyślał nad tytułem swojego filmu - w Polsce znanego jako "Łowca Androidów" - scenarzysta Hampton Fancher podsunął mu "Blade Runnera". Zachwycony Scott zapytał, jak kolega wpadł na ten pomysł, a Fancher wyjaśnił, że to tytuł książki Burroughsa. Ostatecznie za prawa zapłacono i Burroughsowi, i Alanowi Nourse'owi.

Historia "Blade Runnera" to tylko jeden z wielu przykładów ogromnego wpływu, jaki Burroughs wywarł na kulturę masową. Patti Smith w filmie biograficznym "William Burroughs. A Man Within" podkreśla, że pisarstwo Burroughsa było dla popkultury czymś na kształt Biblii. Z kolei Rafał Księżyk w książce "23 cięcia dla Williama S. Burroughsa" zwraca uwagę na fakt, że autor "Nagiego lunchu" przewidział rozwój cywilizacji, a zwłaszcza mediów. Jego genialnymi diagnozami zachwycał się Marshall McLuhan, kanadyjski teoretyk informacji, twórca koncepcji "globalnej wioski". Manipulacja informacją, paranoiczne lęki - Burroughs mawiał, że paranoik to ktoś, kto zna więcej faktów - i nihilistyczne sentencje znalazły też swoje odbicie w cyberpunku.

Choć Burroughs twierdził, że nienawidzi społeczeństwa, z czasem stał się pewnego rodzaju celebrytą. Do wzrostu jego popularności przyczyniła się świetnie przyjęta ekranizacja "Nagiego lunchu" autorstwa Davida Cronenberga z 1991 roku. Pisarza zapraszano do udziału w filmach, teledyskach ("U2, "A last night on earth"), a nawet reklamach. Kurt Cobain chciał, by zagrał Jezusa w teledysku do "Heart-shaped Box", jednak Burroughs odmówił. Pisarz, który zmarł 2 sierpnia 1997 roku w wyniku powikłań po zawale serca, po raz ostatni na ekranie wystąpił w reklamie butów Nike Airmax. Zapytany, dlaczego się na to zgodził, odpowiedział z właściwym sobie cynizmem: "Dla pieniędzy!".

Natalia Jeziorek. Absolwentka Wydziału Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej UJ i Wydziału Form Przemysłowych ASP. Na florenckiej Polimodzie studiowała fashion marketing i organizację eventów. Obecnie współpracuje z magazynem "K MAG", portalami Sezon, Pride i Enter the Room.

Polub Weekend Gazeta.pl na Facebooku