Marta Gawęcka

Marta Gawęcka (fot. Gazeta.pl)

zwykli niezwykli

Samotna podróż psa czy kota samolotem to duży stres. Na szczęście jest Marta Gawęcka #ZWYKLINIEZWYKLI

Przez jej ręce przeszła nie tylko niezliczona liczba psów i kotów, ale też tarantule, którym trzeba było dać pić, papugi i para trzmieli. Marta Gawęcka od 10 lat opiekuje się zwierzętami, które podróżują jako cargo samolotem przez Warszawę.

Marta Gawęcka na lotnisku Chopina w terminalu cargo pracuje od 30 lat. Jest agentem celnym i koordynatorką do spraw frachtu w firmie LS Airport Services - wysyła towary samolotami i tirami. Ale największą pasją i miłością Marty są zwierzęta. A te dziś również podróżują samolotami po całym świecie.

Od 10 lat każde zwierzę - nieważne, czy to pies, kot, wilk czy tarantula - które podróżuje jako cargo (czyli nie leci na pokładzie, tylko w luku bagażowym) i ma przystanek na "Chopinie", przechodzi przez ręce Marty. "Lotniskowa kocia mama" dba nie tylko o to, by zwierzak zdążył na swój samolot, ale też obdarza go czułością, której nie szczędzi własnym kocim domownikom.

- Opieka nad zwierzętami to mój dodatkowy obowiązek, ale też najprzyjemniejsza część mojej pracy. Cieszę się, że moi przełożeni mi zaufali i od lat mogę to robić - mówi Marta, która naturalny dar w kontaktach ze zwierzętami wzbogaciła o profesjonalny kurs weterynaryjny. - Codziennie przez kilka miesięcy jeździłam do przychodni przed pracą i asystowałam weterynarzowi. Zrobiłam to na własną rękę, bo sytuacje na lotnisku zdarzają się różne. Czasem zwierzę może się rozchorować, czasem musi zostać w terminalu dłużej, a właściciel jest np. w Brazylii.

Czasem pod moją opieką jest naraz psów kilkanaście, a czasem przyleci wilk z ogrodu zoologicznego. Zwierząt z ogrodów zoologicznych oczywiście nie głaszczemy i wypuszczamy z klatek, tylko odstawiamy je na samolot. Ale zdarzyło mi się dawać pić tarantulom i karmić trzmiele specjalnym syropem.

Zwykle postój psa czy kota na lotnisku jest krótki. Jeśli zwierzak musi zostać w terminalu na noc, Marta jest przy nim już od rana, jeszcze zanim zacznie pracę.

Przede wszystkim chcę, żeby się nie bał. Staram się złagodzić zwierzęciu stres, jakim jest samotna podróż bez opiekuna. Psy, zwłaszcza duże, wyprowadzam na spacer na zielony teren, który tu mamy. Zwierzęta czują wszystko. Dlatego chciałabym poprosić właścicieli, by nie rozpaczali, gdy żegnają się z kotem czy psem, oddając mi go przed lotem, bo on wtedy gorzej to znosi. Chciałabym też uspokoić właścicieli, że lot w luku bagażowym nie jest wcale taki straszny jak mogłoby się wydawać - większość zwierząt, gdy wyjeżdża z samolotu, jest spokojna i jeszcze śpi.

Największym marzeniem Marty jest to, żeby wszystkie zwierzęta miały się po prostu dobrze - były zaopiekowane i szczęśliwe. - Często zdarza mi się jechać gdzieś samochodem i znaleźć porzuconego psa czy kota w lesie albo na ulicy. To straszne. I dlatego mogę nie mieć płynu do spryskiwaczy, ale karma i woda dla zwierząt w aucie musi być.

***

Znasz kogoś, kto też jest Zwykłym Niezwykłym? Powiedz nam o nim! Pisz na adres: zwykliniezwykli@agora.pl. Wybranych bohaterów odwiedzimy z kamerą.

Komentarze (31)
Zaloguj się

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX