.

. (Maja podczas treningu w Warszawie. Fot. Lauri Aapro/Red Bull Poll)

młoda polska

"W sporcie, który wybrałam, nie ma bezpośredniej rywalizacji, jest pojedynek na kreatywność"

Maja Kuczyńska swoją pasję do latania w tunelu aerodynamicznym odkryła jako 11-latka. Od tego czasu udało jej się osiągnąć perfekcję i współstworzyć dyscyplinę sportu, w której jest jedną z najlepszych zawodniczek.

IMIĘ: Maja

NAZWISKO: Kuczyńska

WIEK: 20 lat

ZAWÓD: Zawodniczka indoor skydivingu

OSIĄGNIĘCIA: Mistrzyni świata juniorów podczas pierwszych zawodów FAI w Pradze w 2016 roku, wicemistrzyni świata w 2017 roku, zwyciężczyni Otwartych Mistrzostw Stanów Zjednoczonych w Indoor Skydivingu w 2017 roku - wszystkie tytuły zdobyła w kategorii "Freestyle". Pierwsza i aktualnie jedna z dwóch zawodniczek Red Bulla w indoor skydivingu. 

Narowista kanapa

Kto nie latał w tunelu aerodynamicznym, temu trudno będzie zrozumieć, jakie to uczucie. 20-letnia Maja Kuczyńska, która trenuje indoor skydiving połowę swojego życia, mówi, że osoba, która w tunelu nigdy nie była, może porównać doświadczenie do wystawienia ręki przez otwarte okno podczas bardzo szybkiej jazdy samochodem.

Bartosz Więcek pracujący dla polskiego Flyspotu, w którym Maja trenuje, porównuje latanie do unoszenia się na wodzie. - Niektórzy mówią, że to jak leżenie na idealnie równej, miękkiej kanapie - u nas w tunelu powietrze dmucha z prędkością 230 km/h równomiernie, gładko, nie szarpie. Może tylko ta kanapa bywa narowista, bo jak się rękę przestawi, potrafi nieźle zarzucić - śmieje się Więcek.

Wszystko, co w tunelu robi Maja, mistrzyni Polski i wicemistrzyni świata we freestyle'u [indywidualna choreografia stworzona przez zawodnika dobrana do muzyki i wykonywana w tunelu aerodynamicznym - przyp. red.], wygląda idealnie płynnie, każda ewolucja wydaje się prosta, lekka i bezwysiłkowa. - Pozory. W tunelu aerodynamicznym każdy, najmniejszy nawet ruch ma ogromne znaczenie - wyjaśnia Więcek. - To, co robi Maja, wymaga setek godzin spędzonych w tunelu. Kuczyńska robi delikatne, niezauważalne ruchy ciała, które powodują ogromne zmiany w jego ułożeniu. Tu jest potrzebna perfekcyjna znajomość własnego ciała, jego świetna koordynacja. Maja czasami cały swój ciężar utrzymuje na czubkach palców dłoni! - podkreśla specjalista z Flyspotu.

Maja Kuczynska performs during a training in Warsaw, Poland on November 1, 2016 // Lauri Aapro / Red Bull Content Pool  // AP-1Q8E3K4GH1W11 // Usage for editorial use only //
Maja podczas treningu w Warszawie. Fot. Lauri Aapro/Red Bull Poll

Jak ptaszek

Mama Mai, Anita Kuczyńska, przypomina sobie rozmowę z kilkuletnią córeczką: - Zapytałam ją, co by chciała robić w życiu, a ona odpowiedziała: latać. Dopytałam, jak latać? Samolotem? A Maja rzuciła: Latać jak ptaszek!

Kilka lat później, kiedy rodzina Kuczyńskich mieszkała w Pradze (ze względu na kontrakty ojca zawodniczki dłuższe pobyty zaliczyli także w Monachium, Paryżu i Kijowie), 11-letnią Maję, jej mamę i starszego o dwa lata brata tata - zapalonego spadochroniarza - zabrał do świeżo wybudowanego tunelu aerodynamicznego w Pradze. - Dla nas wszystkich wycieczka do tunelu była niezwykłym doświadczeniem, chociaż każdy je odebrał inaczej - wspomina tamten dzień pani Anita. - Dzieci się świetnie bawiły, doskonale  sobie poradziły, uśmiech nie schodził im z twarzy, cieszyły się. Ja przeciwnie - byłam przerażona, chociaż doświadczenie było niezwykłe i niezapomniane.

Okazało się, że Maja miała ogromny zapał do latania w tunelu. Kuczyńscy wykupili jej lekcje, licząc się z tym, że zainteresowanie lataniem może córce minąć. - Maja próbowała wielu rzeczy wcześniej: narciarstwa, ćwiczyła gimnastykę artystyczną, uczyła się gry na pianinie, śpiewu, jazdy konnej, ale po jakimś czasie te zainteresowania zaczynały ją nudzić - tłumaczy mama Mai. - Latać chciała jednak ciągle. To sprawiało jej frajdę, doładowywało energię.

Maja Kuczynska poses for a portrait during a training in Warsaw, Poland on November 1, 2016 // Lauri Aapro / Red Bull Content Pool  // AP-1Q8E3PNV51W11 // Usage for editorial use only //
Podczas chwili przerwy w czasie treningu. Fot. Lauri Aapro/Red Bull Content Pool

Maja przyznaje, że w sportach - zwłaszcza w tych kontaktowych i drużynowych - ciężko jej szło. - Kiedy ktoś na mnie biegł z piłką, moją reakcją była ucieczka, a nie próba przejęcia piłki. Nie jestem za bardzo konfrontacyjna i ofensywna. Dlatego w sporcie, który wybrałam, nie ma bezpośredniej rywalizacji, jest pojedynek na kreatywność.

Ta kreatywność była zresztą elementem, który najbardziej stresował początkowo panią Anitę, która woziła na zajęcia małą Maję, dwa razy w tygodniu po 45 minut samochodem w jedną stronę. - Na początku nie mogłam patrzeć na to, co Maja w tunelu wyprawiała, bałam się o nią. A ona wychodziła z tuby o średnicy 4,5 m i zapewniała, że do grubej na 4,5 cm szklanej ściany miała daleko i dałaby radę wyhamować.

Bartosz Więcek - posiłkując się doświadczeniem - potwierdza, że są dzieci, które w latanie wchodzą bez żadnych obaw. - A dla każdej osoby, która trafia do nas pierwszy raz, sytuacja jest nowa - latać mogliśmy wcześniej tylko w snach. Dzieci szybciej łapią zasady - że jak wystawią rękę, polecą w inną stronę, niż im się wydaje. Dorośli zazwyczaj bardziej kombinują, za dużo myślą. W tunelu sprawdza się intuicja, naturalne reakcje  - dzieci je mają - wyjaśnia.

Nowy-stary sport

Indoor skydiving pochodzi ze Stanów Zjednoczonych. - Po drugiej wojnie światowej decydenci z amerykańskiej armii uznali, że komandosów można szkolić nieco taniej, niż wynosząc samolotami w górę i pozwalać na spadanie przez kilka minut - wyjaśnia Więcek. - Trzeba było w tym celu zbudować specjalny obiekt na ziemi  - w 1964 roku powstał tunel w Wright-Patterson Air Force Base w Ohio. Pierwszy komercyjny tunel powstał w 1982 roku w Las Vegas, ale pomysł, żeby do tunelu wpuścić także ludzi początkujących, a nie tylko doświadczonych skoczków, pojawił się dopiero 10 lat temu - tłumaczy specjalista Flyspot. Czyli mniej więcej wtedy, kiedy tym sportem zainteresowała się córka państwa Kuczyńskich.

Ogrom pracy

Maja uważa, że miała dużo szczęścia, że jej latanie tak gładko się poukładało. Prawie natychmiast pod swoje skrzydła wziął ją Flyspot, gdzie mogła trenować w zamian za propagowanie idei, że latanie to rodzinna przygoda i świetna rozrywka dla dzieci.

Maja zapewnia, że jest nieśmiała, a jako 13-latka nie miała ambicji,  żeby zostać gwiazdą. Dodatkowo łatwo się stresuje - zwłaszcza czekając na zawodach na swój występ. - Oczekuje się ode mnie, że będę jedną z najlepszych, czuję presję, żeby wypaść perfekcyjnie.

Maja może nie planowała, żeby stać się gwiazdą, ale szybko się nią stała - trochę na zasadzie światowej sensacji, że gdzieś tam w Polsce jest dziewczynka, która wykonuje niesamowite ewolucje na mistrzowskim poziomie. W zdobyciu popularności pomogła siła mediów społecznościowych [konto Mai na Instragramie znajdziecie TU] i lawinowo rosnące zasięgi viralujących filmików z Mają w tunelu w roli głównej [trzy z nich osiągnęły poziom 30-40 mln wyświetleń - przyp. red.].

Dodatkowym katalizatorem popularności Mai stało także to, że współtworzyła freestyle - dyscyplinę, w której zdobyła najpierw mistrzostwo świata juniorów, a potem wicemistrzostwo świata. Jak do tego doszło?

Jak wyjaśnia pan Radosław, ojciec zawodniczki, gdy mieszkali w Pradze, Maja trenowała w dwójce ze swoim partnerem. - Po powrocie do Polski Majka nie miała z kim trenować, bo nie było osoby na jej poziomie, z którą mogłaby startować w zawodach, zaczęła więc latać sama. I wymyślała figury, ewolucje, których nikt wcześniej nie robił. Na świecie równolegle tym samym zajmowało się trzech-czterech zawodników. Pojawił się pomysł na powstanie nowej - najbardziej chyba widowiskowej i łatwej w odbiorze przez laików dyscypliny, czyli freestyle'u - wyjaśnia Kuczyński. Tak jak w jeździe figurowej, tak i we freestyle'u w indoor skydivingu nie trzeba wiedzy technicznej, żeby docenić poziom i walory artystyczne.

Maja Kuczynska, Marcin Kuczynski, Kamila Zuk, Lukasz Czepiela pose for a portrait during the sixth edition of the Wings for Life World Run in Poznan, Poland on May 5, 2019.
Od lewej: Maja Kuczyńska, Marcin Kuczyński, Kamila Żuk, Łukasz Czepiela. podczas imprezy Wings for Life World Run w Poznaniu w maju 2019 roku. Fot. Bartosz Woliński/WOLISPHOTO

Mistrzowski poziom, do którego doszła Polka, wymagał wiele czasu i codziennego wysiłku. Mai najbardziej podoba się we freestyle'u konieczność pracy samej ze sobą i nad sobą. - Nie muszę kierować żadną maszyną, najważniejsza jest kontrola nad własnym ciałem. Majka nie ma trenera, wszystko wymyśla i doszlifowuje sama. - Nikt mnie niczego nie uczy - wchodzę do tunelu, bawię się, wystawiam nogę w jakiś sposób, tworzę nowe ruchy, których nikt wcześniej nie pokazał - mówi zawodniczka.

Zdaniem taty Mai fundamentalnym atutem córki jest jej kreatywność i umiejętność żmudnego rozwijania się. - Ona potrafi tygodniami pracować nad jedną figurą. Wiele osób umie dobrze latać, ale ich układy są odtwórcze. Niewiele osób ma wypracowany swój własny, niepodrabialny styl, obdarzonych jest taką kreatywnością - mówi Kuczyński.

Koleżanka Mai, także zawodniczka freestyle'u i instruktorka indoor skydivingu, Agnieszka Rawinis, docenia, że w tej dyscyplinie nie ma ograniczeń wiekowych, ograniczeń fizycznych, obciążeń. - Łatwo jest wejść i robić w tunelu elementy gimnastyczne. Skacząc salto na trampolinie, mamy tyle czasu, ile da nam siła grawitacji, w tunelu grawitacji nie ma. Jest wiatr, który albo nam pomoże, albo przeszkodzi. Możemy robić tyle salt, ile chcemy. Tutaj da się wszystkiego nauczyć - kwestia czasu i treningu.

Ile jednak trudności stoi za treningami, wie doskonale Bartosz Więcek. - Latanie jest ogromnym wysiłkiem fizycznym - wyjaśnia. - Trzy minuty w tunelu to równowartość czterech skoków ze spadochronem - spadanie swobodne trwa ze spadochronem w tandemie około 45 sekund. Osoba w miarę aktywna fizycznie nie powinna spędzić za jednym posiedzeniem w tunelu więcej niż 10 minut. W tunelu odkrywamy mięśnie, o których istnieniu nie wiedzieliśmy. Na drugi dzień wszystko od latania boli. Profesjonaliści zaprawieni w boju nie robią treningów dłuższych niż godzina w ciągu dnia - w cyklu 10 wejść po półtorej minuty w czterech sesjach - oddzielonych od siebie dwiema godzinami. Olbrzymi wysiłek. A przy zmęczeniu trening nie ma sensu, bo zaczyna się robić błędy - właśnie przez wyczerpanie, a nie brak techniki - dodaje.

Maja Kuczynska poses for a portrait during the project Bigger than the sky in Milan, Italy on March 18, 2017 // Pietro Baroni / Red Bull Content Pool // AP-1RESBMGX11W11 // Usage for editorial use only // XICC_PROFILEHLin
Maja podczas udziału w projekcie Bigger Then The Sky w Mediolanie. Fot. Pietro Baroni/Red Bull Content Pool

Sposób na życie

Kiedy rozmawia się z Mają, chwilami brakuje jej słów. To dlatego, że jej pierwszym językiem jest angielski - Kuczyńska chodziła do międzynarodowych szkół, zdała także trudną międzynarodową maturę. Przez rok studiowała w Szkole Głównej Handlowej na wykładanym po angielsku kierunku ekonomicznym Global Business, Finance and Governance. Po roku zdała wszystkie egzaminy i zrezygnowała ze studiów.

- Akurat dla mnie ten krok był sporym zaskoczeniem - mówi tata Mai. - Myślałem, że sport będzie jej towarzyszył w bardziej standardowym życiu, ale latanie jednak okazało się ważniejsze. To jest jej wybór. Córka postanowiła w pełni realizować się we wszystkim, co ma związek z lataniem. Takie życie jest kompletnie inne niż codzienność typowej rówieśnicy Mai - mówi pan Radosław, dodając, że dla Mai latanie stało się po prostu jej życiem. - Jest pierwszą zawodniczką latania tunelowego w zespole Red Bulla, występowała w reklamach Google'a, Nike, Samsunga. Wyrobiła sobie nazwisko, ma swoją markę.

Nie ma natomiast agenta. Na wszystkie propozycje wywiadów, reklam, udziałów w pokazach odpowiada sama - mailowo. Kilka razy w roku bierze udział w kampaniach reklamowych - ma na koncie reklamę telefonów, usług polskiego i tureckiego banku, ubrań oraz ostatnią - laptopa - nakręconą w Stanach Zjednoczonych w stanie nieważkości podczas lotu parabolicznego. Udział w takich projektach i wsparcie sponsorów zapewnia jej niezależność finansową - bardzo ważną w tym sporcie.

Agnieszka Rawinis, zawodniczka freestyle'u i koleżanka Mai, tłumaczy: - W indoor skydivingu jest ogromna presja czasu. W akrobatyce sportowej, kiedy ćwiczyłam jakiś skok, mogłam zamknąć się w sali gimnastycznej i próbować do upadłego. W tunelu czas to pieniądz, bo ten sport jest bardzo drogi. Kto nie ma budżetu, ten ma limitowane możliwości trenowania. Jak dodaje Kuczyńska: - Godzina w tunelu kosztuje od 330 do 550 euro - mam pulę czasu do wykorzystania od Flyspotu - opieka sponsorów daje mi możliwości trenowania i spokojną głowę - dodaje. Skąd takie koszty?

- Osoba wchodząca do tunelu po raz pierwszy i mistrzyni świata potrzebuje do treningu takiej samej infrastruktury - sprzętu, obsługi, serwisu. Nie da się założyć trampek i pójść potrenować do lasu - wyjaśnia Bartosz Więcek. Wybudowanie tunelu to inwestycja rzędu 30 mln zł, stałe koszty miesięcznie - 750 tys. zł, z czego same rachunki za prąd wynoszą 250 tys. zł.

Maja Kuczynska of Poland and Kyra Poh of Singapore perform during Red Bull Clymb project at Clymb in Abu Dhabi, United Arab Emirates on November 26th, 2019
Maja Kuczyńska i Kyra Poh podczas pokazu Clymb w Abu Dhabi w listopadzie 2019 roku. Fot. Naim Chidiac

Co przyniesie przyszłość?

Być może powiodą się starania i loty w tunelu staną się dyscypliną olimpijską. - Na olimpiadę, która miała się odbyć w 2024 roku w Paryżu, do puli nowo przyjętych konkurencji się nie załapaliśmy, przyjęto breakdance. I słusznie, bo breakdance ma długą tradycję, wielu zawodników, jest widowiskowy. Przyjęcie lotów będzie długotrwałym procesem. W olimpiadzie nie ma sportów motorowych, a przecież silnik musi produkować wiatr. W tym przypadku tunel wypełniony powietrzem trafniej porównuje się do basenu wypełnionego wodą - tłumaczy Maja.

Maja rozwija się dalej i szuka dla siebie nowych wyzwań. Ma już za sobą prawie 300 skoków ze spadochronem. - Skok z samolotu to naturalna droga rozwoju - mówi pan Radosław. - Tunel pozwala na robienie ewolucji nieosiągalnych w powietrzu - ma się więcej czasu, nie jest się obciążonym plecakiem. Umiejętności nabyte w tunelu przekładają się prawie 1 do 1 na umiejętności swobodnego spadania w powietrzu przy skoku ze spadochronem. Dla mnie było oczywiste, że Maja będzie chciała pójść krok dalej. Jak byśmy uwolnili ptaka z klatki - dodaje tata Mai.

W skokach ze spadochronem Maja też chce być jedną z najlepszych. - Zimą nie można skakać, ten sport jest bardziej fizyczny, wymaga noszenia i składania spadochronu, siedzenia na podłodze w samolotach. W powietrzu nad ziemią jest spokojniej, w przeciwieństwie do tunelu nie ma ograniczenia tuby, nie można się poobijać - wyjaśnia zawodniczka. Jej celem jest doskonalenie umiejętności, branie udziału w biciu rekordów, komercyjnych skokach na zlecenie przy okazji dużych uroczystości i w pokazach.

Maja zapewnia, że jej codzienność jest tak dynamiczna, że ciężko jej powiedzieć, gdzie będzie za kilka lat. Plany zmieniają się z dnia na dzień - pojawiają się nowe propozycje, możliwości, wyjazdy. Pewny jest tylko brak pewności. - Nie wiem, gdzie będę za kilka lat. Wszystko dzieje się szybko, a moja rzeczywistość nieustannie się zmienia. Nie wiem, gdzie będę za tydzień, jaką propozycję znajdę wieczorem w mailu. Ale mam przekonanie, że będzie dobrze.

Ola Długołęcka. Redaktorka. Czujnie obserwuje ludzi i przysłuchuje się ich rozmowom. Chodzący spokój i zorganizowanie. Wieloletnia wielbicielka Roberta Redforda, a od niedawna kierowcy F1 Daniela Ricciardo. 

Polub Weekend Gazeta.pl na Facebooku