Seiko Piotr pracuje dla JAXY

Seiko Piotr pracuje dla JAXY (fot. Archiwum prywatne)

Młoda Polska

"Takich ofert się nie odrzuca". Seiko Piotr Yamaguchi pracuje dla Japońskiej Agencji Kosmicznej

Seiko Piotr czuje się zarówno Polakiem, jak i Japończykiem - używa dwóch imion, a przedstawiciele obydwu nacji są zaskoczeni, że tak dobrze posługuje się ich językami. Historia jego życia to europejsko-azjatycka szachownica. Urodził się w Japonii, wakacje spędzał w Polsce. Ukończył krakowską Akademię Górniczo-Hutniczą i Hokkaido University. - Dziekan powiedział mi, że jestem takim polsko-japońskim łącznikiem - mówi.

Imię: Seiko Piotr

Nazwisko: Yamaguchi

Wiek: 27 lat

Osiągnięcia: Laureat konkursu na najlepszą pracę dyplomową na Wydziale Inżynierii Mechanicznej i Robotycznej na AGH w 2016 roku, zwycięzca konkursu mechatronicznego na AGH oraz Hokkaido Drone Championship w 2017 roku. Autor publikacji naukowych i prelegent konferencji dotyczących programów lotów kosmicznych. Pracownik Japońskiej Agencji Eksploracji Aerokosmicznej JAXA.

Historię Seiko Piotra można zacząć od fascynacji jego mamy Japonią. Studiowała matematykę na Uniwersytecie Jagiellońskim. - Robiła studia magisterskie, gdy na uczelni otwarto nowy kierunek, japonistykę. Pomyślała, że to ciekawe i że warto spróbować. Ponoć początkowo twierdziła, że japoński jest bardzo prostym językiem. Zmieniła zdanie, kiedy przyszło do pisania. Ale zakochała się w kulturze i udało się jej załatwić trzymiesięczny wyjazd do Tokio - opowiada Seiko Piotr.

Zafascynowana Japonią studentka matematyki wsiadła do pociągu Kolei Transsyberyjskiej. Podróż miała finał w Tokio. - Tam zamieszkała u dalekiej znajomej swojej japońskiej opiekunki roku z UJ. I poznała innego dalekiego znajomego, mojego tatę - mówi Seiko Piotr. - Mama do dziś żartuje, że wyszła za tatę przez brak znajomości japońskiego i panujących tu zasad. Nie wiedziała, że Japończycy bardzo poważnie traktują wszelkie formalizowanie znajomości i wymagane jest nawet coś takiego, jak zgoda na randki. Tata, jakby na to nie patrzeć Japończyk z krwi i kości, oficjalnie zapytał mamę, czy zgodzi się z nim umawiać. Odpowiedziała "tak", ale dopiero po jakimś czasie przyznała, że odpowiadała "tak" za każdym razem, gdy nie rozumiała pytania. Ale chyba na dobre wyszło, bo są razem od ponad 30 lat - opowiada Seiko Piotr.

Dziś jego mama, Anna, wykłada informatykę na dwóch japońskich uczelniach. Prowadzi również kurs języka polskiego.

Seiko Piotr w Sapporo (fot. Archiwum prywatne)
Seiko Piotr w Sapporo (fot. Archiwum prywatne)

Z Czeskich Budziejowic do Krakowa

Seiko Piotr urodził się w Japonii. Od najmłodszych lat interesowały go roboty. Szybko zrozumiał, że właśnie mechatronika jest tym, czym chciałby zajmować się na co dzień. Zrozumiał również, że poza wiedzą tematyczną musi mieć łatwość posługiwania się technicznym angielskim. Postanowił podszkolić go w Europie.

- Znalazłem szkołę o interesującym mnie profilu i z wykładowym angielskim nieopodal Czeskich Budziejowic. Spędziłem tam półtora roku, a później przeniosłem się do Brytyjskiej Szkoły Międzynarodowej w Krakowie. Właśnie tego chciałem - uczyć się w Polsce, spędzić tu więcej czasu. Sądziłem jednak, że na tym zakończy się moja przygoda i jak wielu innych Japończyków, którzy kształcili się za granicą, studia ukończę w Japonii - przyznaje.

Seiko Piotr ma dyplom International Baccalaureate (maturę międzynarodową). Szkołę średnią skończył w Polsce, w czerwcu, a w Japonii rok akademicki zaczyna się i kończy w kwietniu. Musiałby więc czekać wiele miesięcy, zanim mógłby trafić do wybranej uczelni. W Polsce mógł zacząć studia już po wakacjach. W dodatku po kilku latach w Krakowie czuł się tu naprawdę świetnie i żal mu było opuszczać miasto. Złożył dokumenty do AGH i ku swojej radości - został przyjęty.

Robot zbudowany podczas studiów na AGH
Robot zbudowany podczas studiów na AGH. (fot. Archiwum prywatne)

- Na samym początku roku dziekan powiedział mi, że jestem takim polsko-japońskim łącznikiem. Wziąłem to sobie do serca. Zainicjowałem zawarcie umowy o współpracy pomiędzy AGH a Tohoku University, współpracowałem przy zorganizowaniu pierwszej wymiany letniej szkoły robotyki w Japonii oraz pierwszego programu podwójnego dyplomu dla studiów magisterskich organizowanego we współpracy z Hokkaido University - opowiada.

Studia magisterskie ukończył, uzyskując podwójny dyplom. Chociaż studiował na AGH, równocześnie prowadził badania w laboratorium robotyki i dynamiki Uniwersytetu Hokkaido. Jego promotorem z ramienia japońskiej uczelni był profesor Yukinori Kobayashi.

Na AGH budował roboty i tworzył systemy dla mobilnych robotów badawczych. Razem z Arturem Szwedem, Tomaszem Soczewką oraz Filipem Karolonkiem zaprojektowali i skonstruowali robota badawczego do pracy w ekstremalnych warunkach. Założeniem projektu było stworzenie mobilnej platformy wykonującej wirtualną mapę eksplorowanego otoczenia. Wykonany przez grupę robot, współfinansowany przez AGH oraz program UE "Mechatronicy, praktyczni specjaliści przyszłości", zdobył pierwsze miejsce w uczelnianym konkursie.

Seiko Piotr od zawsze interesował się robotami (fot. Archiwum prywatne)
Seiko na ubiegłorocznym IAC wraz z inżynierami z Niemieckiej Agencji Kosmicznej oraz z NASA prezentują roboty-drony zaprojektowane na potrzeby ISS (fot. Archiwum prywatne)

"Szybki, zwrotny i ładowny"

W czasie pracy nad projektem zaczął interesować się inną dziedziną, czyli tworzeniem robotyki na potrzeby misji kosmicznych.

 - Znalazłem w Japonii naukowca zajmującego się tą tematyką, profesora Yoshida z Tohuku University. Napisałem do niego z pytaniem, czy nie zechciałby poświęcić mi nieco czasu i dostałem zaproszenie na spotkanie. Najzabawniejsze jest to, że profesor był bardzo zaskoczony, widząc w drzwiach mężczyznę. Moje japońskie imię Seiko jest również nadawane kobietom i to właśnie kobiety, studentki krakowskiej uczelni technicznej, spodziewał się profesor - opowiada.

Teraz Seiko Piotr wykorzystuje swoją wiedzę w praktyce w Japońskiej Agencji Kosmicznej (JAXA), gdzie pracuje w dziale Human Space Flight. JAXA jest jedną z agencji współtworzących Międzynarodową Stację Kosmiczną (ISS). Jest zaangażowana w ISS od samego początku, ma nawet własny japoński moduł "Kibo" (co oznacza "nadzieję") i oczywiście swoich astronautów. Ale tym, czym zajmuje się Seiko, są rozwiązania robotyczne, które wspierają pracę astronautów, prowadzone przez nich projekty badawcze oraz umożliwiają bezpieczne funkcjonowanie samej orbitującej ponad 400 km nad Ziemię stacji.

- Rozpoczynając pracę, każdy z nas zostaje połączony z kimś w rodzaju opiekuna, osoby doświadczonej, która pomaga wdrożyć się w obowiązki, zrozumieć specyfikę i odpowiedzialność tej pracy. To szalenie pomocne - mówi Seiko i dodaje, że udało mu się dostać do grupy, która ma zbudować nowy łazik księżycowy, jaki prawdopodobnie będzie wykorzystywany w trakcie misji Artemis - to zapowiadany przez NASA we współpracy z innymi agencjami kosmicznymi wielki powrót na Księżyc, planowany na rok 2024. Sam łazik, jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, rozpocznie swoją księżycową misję pod koniec lat 20. XXI wieku.

- Agencja podpisała porozumienie z Toyotą, dzięki któremu będą miały miejsce wspólne badania. Zależy nam, aby łazik był w stanie pokonywać znaczne odległości, przemieszczać się stosunkowo szybko, był zwrotny, ładowny - co będzie przydatne w wypadku budowania zaplecza na Księżycu i przede wszystkim, aby astronauci mogli w nim przebywać bez ciężkich i niewygodnych skafandrów. By w razie konieczności mógł im na jakiś czas zastąpić dom, trochę tak, jak to było pokazane w filmie "Marsjanin" - wyjaśnia.

Seiko Piotr pracuje obecnie w dziale Human Space Flight w Japońskiej Agencji Kosmicznej (fot. Archiwum prywatne)
Seiko Piotr pracuje obecnie w dziale Human Space Flight w Japońskiej Agencji Kosmicznej (fot. Archiwum prywatne)

Jeśli rover JAXY poleci na Srebrny Glob, będzie to drugi księżycowy łazik osobowy w historii, a zarazem drugi współprojektowany przez Polaka. Pierwszy rover, wykorzystywany w trzech ostatnich misjach programu Apollo, został wykonany przez General Motors, a jednym z jego konstruktorów był Mieczysław Bekker, absolwent Politechniki Warszawskiej.

Kiedy pytam Seiko Piotra, co było najtrudniejsze w przełożeniu wiedzy na projekty robotyczne, w których uczestniczy w JAXIE, bez chwili wahania odpowiada, że termodynamika. - Konstruując coś, co porusza się po ziemi, albo nawet nad ziemią, lecz wciąż w ziemskiej atmosferze, nie myślisz o tym, jak może wpłynąć na dany mechanizm wystawienie na skrajnie wysoką lub skrajnie niską temperaturę, nie mówiąc o regularnej rotacji tej temperatury, nie musisz brać pod uwagę sposobu działania podzespołów w próżni i wielu innych czynników. Tworząc rozwiązania dla misji kosmicznych, nie można o tym zapomnieć, tym bardziej że jeden mały błąd może przynieść naprawdę fatalne skutki, od utraty możliwości wykonania danego eksperymentu po zagrożenie dla astronautów - wylicza.

Na szczęście w JAXIE, agencji zatrudniającej około 1500 pracowników, jest wiele osób, które współtworzyły Międzynarodową Stację Kosmiczną i pracowały przy sztandarowych misjach agencji. Jedną z nich jest Hayabusa - sonda, która w 2005 roku z sukcesem wylądowała na asteroidzie i pobrała jej próbkę, która została dostarczona na Ziemię pięć lat później.

"Nie patrzyłem tęsknie w niebo"

- Nie będę oszukiwał, mówiąc, że zawsze myślałem o pracy w agencji kosmicznej, o współtworzeniu przełomowych misji. Nie patrzyłem tęsknie w nocne niebo, marząc, by skoro sam nie mogę polecieć, to chociaż wysłać tam coś swojego. Chciałem konstruować roboty. Nowoczesne, potrafiące coraz więcej maszyny. Łączyć różne dziedziny wiedzy - opowiada i dodaje, że pewnie nie pracowałby w JAXIE, gdyby jego szef z zupełnie innej firmy nie powiedział mu, że takich okazji nie można przepuszczać.

Kiedy w Japońskiej Agencji Kosmicznej rozpoczęła się rekrutacja absolwentów uczelni wyższych, Seiko Piotr, który ponownie ze względu na polski tryb ukończył naukę w innym terminie, pracował już w Amazon Robotics w Londynie. Mimo to zdecydował się złożyć dokumenty. Rekrutacja była trójetapowa. Odbywała się w Japonii, a Seiko był w Londynie, więc pierwsze dwie rozmowy odbył przez Skype'a. Dopiero na trzecią poleciał do Tokio.

- I zostałem przyjęty! Miałem jednak pewne wątpliwości. Chciałem pracować dla JAXY, ale byłem w Amazon Robotics od zaledwie kilku miesięcy i czułbym się niezręcznie, mówiąc, że rezygnuję po tak krótkim czasie. Na szczęście z pomocą przyszedł mi przełożony, który po informacji, że czeka na mnie praca w Japońskiej Agencji Kosmicznej powiedział, że takich ofert się nie odrzuca. Mam jechać, a gdybym chciał wrócić do Amazona, to miejsce dla mnie zawsze się znajdzie - wspomina.

Seiko jest dopiero na początku swojej drogi zawodowej i od niedawna  fascynują go możliwości, jakie dają nam stacje badawcze w kosmosie. - Wierzę, że rozwiązania robotyczne, które wysyłamy do ISS czy na Księżyc, umożliwią wykonywanie eksperymentów, których wyniki mogą przyczynić się do poprawy naszego życia na Ziemi.

Ewelina Zambrzycka-Kościelnicka. Dziennikarka i redaktorka zajmująca się głównie tematyką popularnonaukową. Związana m.in. z Życiem Warszawy i Weekend.Gazeta.pl oraz z Magazynem Wirtualnej Polski.

Polub Weekend Gazeta.pl na Facebooku