Patryk Urban w laboratorium

Patryk Urban w laboratorium (fot. arch. prywatne)

młoda polska

Miłość, szczęście i Internet 5G, czyli aby coś osiągnąć, trzeba pójść za głosem serca

Nie zaplanowałem sobie kariery - przekonuje Patryk Urban. W wieku 39 lat ma na koncie kilkadziesiąt patentów, mnóstwo artykułów naukowych w cenionych pismach branżowych, a swoją wiedzę z obszaru technologii przekłada właśnie na biznes. Kto wie, jak potoczyłyby się jego zawodowe losy, gdyby się nie zakochał.

Cykl "Młoda Polska" poświęcony jest Polkom i Polakom, których podziwiamy i którym kibicujemy. Kolejne sylwetki publikujemy w każdy wtorek.

Imię: Patryk

Nazwisko: Urban

Wiek: 39 lat

Zawód: dr hab. ze specjalizacją technologie światłowodowe i fotoniczne, profesor Zachodniopomorskiego Uniwersytetu Technologicznego w Szczecinie oraz Manager ds. Rozwoju Biznesu i Technologii w firmie InPhoTech w Warszawie

Osiągnięcia: autor ponad 100 publikacji naukowych i 60 patentów. Brał udział w pracach Międzynarodowej Unii Telekomunikacyjnej działającej przy ONZ. Założyciel i przewodniczący zarządu szwedzkiego oddziału think tanku IEEE Photonics; członek zarządu szwedzkiej sekcji IEEE (2012-2013); od 2019 roku przewodniczący polskiego oddziału IEEE Photonics. Pomysłodawca i partner w licznych projektach badawczych firm oraz instytutów naukowych z całego świata.

Patryk Urban widział siebie jako inżyniera dźwięku siedzącego za konsolą podczas wielkich rockowych koncertów. Wolał kluby studenckie od siedzenia nad książkami. Dziś jako wykładowca na macierzystej uczelni - Zachodniopomorskim Uniwersytecie Technologicznym - na wstępie pokazuje studentom autentyczne zdjęcia ze swojego indeksu, na których widać, że oblał egzaminy z fizyki i matematyki. - Byłem bardzo przeciętnym studentem. Nie wyróżniałem się niczym niezwykłym i prawdę powiedziawszy to nie wiem, czy udałoby mi się osiągnąć wiele, gdyby nie przypadek i fantastyczna profesor Ewa Weinert-Rączka, która zainteresowała mnie fotoniką i zaproponowała wykonanie pracy dyplomowej pod swoim kierunkiem. Gdyby nie ona, moje życie potoczyłoby się kompletnie inaczej - przyznaje Patryk Urban.

Temat go zaciekawił. Światło jako nośnik informacji biegnących we włóknach niewiele grubszych niż średnica ludzkiego włosa. Najszybszy możliwy sposób komunikowania się na odległość, jaki do tej pory wymyślił człowiek. Kilometry światłowodów oplatające Ziemię, łączące kolejne anteny i węzły telekomunikacyjne. Już niedługo najnowszego typu światłowody pomogą wdrożyć telekomunikację piątej generacji (5G) i sprawić, że fabryki będą kierowane zdalnie, autonomiczne samochody wyposażone w systemy łączności będą mogły bezkolizyjnie poruszać się po drogach, a telemedycyna, w tym telechirurgia, ma szansę stać się nie medialnym fenomenem, ale realną alternatywą dla konieczności jeżdżenia dziesiątki, a często setki kilometrów po specjalistyczną pomoc.


Patryk Urban (pierwszy od prawej) podczas rajdu charytatywnego (fot. arch. prywatne)

- Jeśli zapytać przeciętnego człowieka, do czego służy Internet, to powie o mailach, portalach społecznościowych i możliwości korzystania z różnego rodzaju platform streamingowych typu Netflix. Ale to nie jest nawet wierzchołek góry lodowej - mówi. - To możliwość szybkiego zdobywania i udostępniania informacji, w tym tych o różnych zagrożeniach; skomunikowania się z dowolnym punktem na świecie, jeśli tylko podłączony jest do globalnej sieci; możliwość prowadzenia badań naukowych na niewyobrażalną wcześniej skalę; to też świat przyszłości, w którym lodówka dzięki zsieciowaniu i odpowiedniemu programowi sama zamawia artykuły spożywcze, a my, będąc w dowolnym miejscu na kuli ziemskiej, mamy możliwość zdalnego zapalenia światła przed domem, podkręcenia termostatu lub zablokowania bramy - wylicza Patryk Urban. Dodaje, że w Szwecji, gdzie pracował jako lider zespołu badawczego w Ericsson AB, zrobiono badania, z których wynika, że dostępność szerokopasmowego Internetu przekłada się bezpośrednio na wzrost populacji, zmniejszenie bezrobocia oraz wydatków administracyjnych. Wydajny Internet daje możliwość pracy zdalnej, a e-instytucje - zmniejszenia wydatków na urzędy i urzędników. To także mniej zatłoczone ulice. Bo po co jechać gdzieś w korkach, płacić za parking i odstać swoje w kolejce, kiedy można zrobić wszystko nie ruszając się z własnej kanapy?

Strzał w dziesiątkę

Zanim Patryk Urban zrobił habilitację i stał się autorem 60 patentów na technologie światłowodowe, za pożyczone od szwagra pieniądze kupił używany samochód i pojechał do Holandii za ukochaną kobietą.

- To było niedługo po zakończeniu studiów. Miałem fajną, spokojną i nieźle płatną pracę nauczyciela fizyki w prywatnym liceum i równolegle robiłem doktorat. Zakochałem się, byłem szczęśliwy, ale moja ukochana powiedziała, że dostała się do Erasmusa i wyjeżdża na studia do Holandii. Byłem zawiedziony. Ale przekonała mnie, abym jechał z nią. Długo się nie zastanawiałem, za pożyczone pieniądze kupiłem tani samochód, spakowałem dobytek i pojechałem. I to był strzał w dziesiątkę. Nie dość, że zrobiłem doktorat na Uniwersytecie Technicznym w Eindhoven w Holandii, to w dodatku kobieta, za którą tam pojechałem, jest dzisiaj moją żoną - opowiada.

W Holandii spędził cztery lata, później trafił do Międzynarodowego Międzyuczelnianego Konsorcjum Telekomunikacyjnego w Pizie, a stamtąd prosto do Ericssona w Sztokholmie, gdzie spędził następne dziewięć lat. Tam, poza tworzeniem kolejnych rozwiązań telekomunikacyjnych, wymyślił, jak zdalnie sprawdzić, czy doszło do uszkodzenia światłowodu. W tym samym czasie zrozumiał, że równie mocno jak technologia kręci go bycie tatą.

- Na półtora roku zostawiłem pracę i skupiłem się na dzieciach. Gotowałem, sprzątałem, zmieniałem pieluchy, wiązałem kokardki i cieszyłem się, że mam możliwość przeżycia tego wszystkiego - opowiada. - Byliśmy z żoną sami na obczyźnie, każde z nas miało swoją karierę. Nigdy nie wyobrażałem sobie, że moja praca jest ważniejsza od pracy żony, dlatego naturalnym było, że dzielimy się obowiązkami po równo. Czułbym się podle, mówiąc: "wiesz, skoro teraz mamy dzieci, to ty się nimi zajmij, bo ja pracuję". Tego się nie robi partnerce. Do dziś, choć mieszkamy już w Polsce, a dzieci podrosły, priorytety nam się nie zmieniły. Wspieramy się, by mieć równe szanse i zawodowe, i jeśli chodzi o możliwości spędzania czasu z rodziną.


Patryk Urban z żoną w Nepalu (fot. arch. prywatne)

Mówi, że dzieci pozwalają na nieskrępowaną radość. Na bieganie po kałużach i tarzanie się w jesiennych liściach. Na wszystko to, czego dorosłemu już nie wypada, ale przy dzieciach może sobie na to pozwolić.

"Nie żałuję, że wróciłem do Polski"

Decyzję o powrocie do Polski podjął w trakcie obrony habilitacji na Politechnice Warszawskiej. Podszedł do niego wówczas profesor Krzysztof Abramski, pogratulował pracy, osiągnięć i stwierdził, że może już czas, by wrócił i tutaj wykorzystał zdobytą wiedzę.

- Te słowa były czymś w rodzaju katalizatora. Myśl o powrocie już od pewnego czasu kiełkowała w głowach mojej żony i mojej, ale to, co powiedział mi profesor Abramski, utwierdziło mnie w przekonaniu. Nie żałuję - twierdzi Patryk Urban. - Tak naprawdę zawsze myślałem o tym, że chciałbym pracować w Polsce, tutaj opracowywać nowe rozwiązania, bo wierzę, że mamy potencjał tworzenia naprawdę unikatowych technologii. Polska bardzo się zmieniła. Gdy ja studiowałem, wielu zagadnień uczyliśmy się niejako na sucho, ze schematów. Laboratoria były przestarzałe lub w ogóle ich nie było. Teraz to już wygląda inaczej: mamy pracownie na światowym poziomie, ale przede wszystkim studentów na światowym poziomie.

Dziś czas pracy dzieli między InPhoTechem, w którym przekłada zdobytą wiedzę naukową na praktykę biznesową i wdraża rodzime technologie światłowodowe do przemysłu oraz Zachodniopomorski Uniwersytet Technologiczny, gdzie jest opiekunem Pracowni Optycznych Teleinformatycznych Sieci Odniesienia.

W InPhoTechu próbuje stworzyć bazę pod rozwój i komercjalizację najnowszej, unikatowej technologii do tworzenia światłowodów następnej generacji oraz przyszłych standardów telekomunikacyjnych. A to wszystko w ramach projektu nagrodzonego ponad dwoma milionami euro w ramach SME Instruments. O taki grant ubiegali się autorzy trzech tysięcy projektów z całej Europy. Otrzymało go 60 podmiotów.

O co w tej całej standaryzacji tak naprawdę chodzi? Patryk tłumaczy: - Wyobraź sobie, że chcesz kupić nową zmywarkę do naczyń. Nie musisz się zastanawiać nad jej gabarytami, wystarczy, że wiesz, czy ma to być 40-tka, czy 60-tka, a nowa zmywarka będzie pasowała w miejsce poprzedniej. Nie musisz też kupować nowych tabletek czy innych detergentów, bo te również pasują do wszystkich zmywarek. Właśnie na tym polega standaryzacja. I my tworząc takie protokoły dbamy właśnie o to, by wszystkie zainteresowane strony, od firm produkujących światłowody, przez te tworzące inne komponenty, kolejne firmy te światłowody wykorzystujące pracowały na dokładnie tych samych danych, bazowały na tych samych, zestandaryzowanych, powszechnych parametrach zapewniających kompatybilność między sprzętem pochodzącym od jednego a sprzętem pochodzącym od drugiego producenta. By nie było tak jak niegdyś z ładowarkami do komórek, gdzie co model to inna końcówka do ładowarki.


Patryk Urban na Machu Picchu (fot. arch. prywatne)

Chociaż dziedzina, którą się zajmuje, wydaje się bardzo hermetyczna, nie zniechęca się i opowiada o światłowodach nie tylko studentom, ale również dzieciom i młodzieży na specjalnych wykładach oraz spotkaniach. Dla tych nieco bardziej zaawansowanych technologicznie pisze bloga Fiber To The x (PL).

- Nie zaplanowałem sobie kariery od początku do końca, moje życie w dużym stopniu zależy od intuicji, czegoś co nazwałbym instynktowym pójściem za głosem. Gdybym nie spotkał profesor Weinert-Rączki, może nigdy nie zainteresowałbym się fotoniką, gdybym się nie zakochał, nie pojechałbym za ukochaną do Holandii i nie zdobył tam doktoratu. Wreszcie gdyby nie profesor Abramski, to nie wiem, kiedy wróciłbym do Polski i zajął się łączeniem nauki i biznesu. W naszym życiu otwierają się pewne drzwi, pojawiają ścieżki, którymi możemy podążyć. Na moim przypadku widać, że warto zaryzykować i pozwolić sobie skorzystać z możliwości jakie stawia przed nami samo życie - podsumowuje.


Ewelina Zambrzycka-Kościelnicka.
Dziennikarka i redaktorka zajmująca się głównie tematyką popularnonaukową. Związana m.in z Życiem Warszawy i Weekend.Gazeta.pl oraz z Magazynem Wirtualnej Polski.

Polub Weekend Gazeta.pl na Facebooku

Komentarze (53)
Zaloguj się
  • darcys44

    0

    Serce rośnie że są tacy ludzie ...

  • piloon

    0

    Duży szacunek. Technologia 5G przyniesie wiele korzyści.

  • ml2403

    Oceniono 2 razy 0

    Lukrowany artykuł. Jeżeli to wszystko tak wyglądało to facet miał niesamowite szczęście i naśladowanie nie jest w ogóle wskazane. Jeżeli chcemy sobie uświadomić podobną sytuację to wyobraźmy sobie, że do Polski przyjeżdża Ukrainiec o podobnych kwalifikacjach i chce w Polsce robić habilitację. Usłyszy zapewne z czym do gościa. Weź lepiej te papierki i uporządkuj. A co do standaryzacji to też nie jest żadne odkrycie, bo temat znany od dziesiątków lat tyle tylko, że same firmy starały się by ich produkty nie były kompatybilne z konkurencją. Obecnie się to zmienia częściowo za sprawą przepisów ale tez i firmy zrozumiały, że na tym tracą

  • adam.2x

    Oceniono 5 razy 5

    Jak to czasy zmieniły się. W latach 70-tych jeden uznany profesor i oficial na Politechnice Warszawskiej powiedział mi: jeśli chcesz coś osiągnąć wyjeżdżaj na Zachód. Jestem mu ciągle wdzięczny za tą proroczą radę.

  • czesarna

    Oceniono 6 razy 2

    Aluzja niby od rzeczy. Pod wrażeniem tej historii, chociaż ona zaledwie się zaczęła, nasuwa się jedna fundamentalna prawda: 'prawda jest niepodważalna' tak jak nie do podważenia jest obiektywna konieczność dążenia do opanowania reguł rządzących w każdej sferze naszej działalności; w szerokim znaczeniu w naturze lub życiu i w każdej dziedzinie. Znajomość reguł, praw i ... poszanowanie dla prawdy. Dają przewidywalność.Gdzie prawda ginie, wszelki postęp staje pod znakiem zapytania. Jak to pogodzić z rozpasaniem w niektórych sferach życia obłudy, celowo wprowadzanego fałszu? Jak w takim razie można tolerować fundamenty kaczyzmu? Czy do pomyślenia jest ich ignorowanie? To nie jest komentarz polityczny, a mimo szczerego zamiaru trudno się od takiego przypuszczenia uwolnić.. Wszelka obłuda jest najgroźniejszym wrogiem postępu.

  • fflintstone

    Oceniono 6 razy -6

    duren

  • sselrats

    Oceniono 1 raz 1

    No super.

  • zagadkowy_komandos

    Oceniono 5 razy -3

    Stachanowiec pełną gębą!

  • carolina_reaper

    Oceniono 5 razy 5

    Ta fajnie, ze mamy pracownie naukowe na poziomie swiatowym, tym bardziej nalezy ubolewac, ze implementacja dorobku naukowego odbywa sie na poziomie chlewa.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX