Ligia Kornowska

Ligia Kornowska (fot. Michał Oleksy)

młoda polska

"Dla tańca byłam w stanie zgodzić się na medycynę"

Spotykamy się na 21. piętrze szklanego wieżowca przy rondzie ONZ. Stąd rozciąga się widok na Warszawę. Moja rozmówczyni uwielbia patrzeć z góry na pulsujące ruchem miasto. Tu mieści się także biuro prawne, które współpracuje z Polską Federacją Szpitali. 26-letnia Ligia Kornowska od dwóch lat jest w niej dyrektor zarządzającą.

Cykl "Młoda Polska" poświęcony jest Polkom i Polakom, których podziwiamy i którym kibicujemy. Kolejne sylwetki publikujemy w każdy wtorek.

IMIĘ: Ligia

NAZWISKO: Kornowska

WIEK: 26

ZAWÓD: lekarz

OSIĄGNIĘCIA: dyrektor zarządzająca Polskiej Federacji Szpitali, największej organizacji szpitali w Polsce. Pomysłodawczyni, założycielka i prezes Młodych Menedżerów Medycyny, organizacji zrzeszającej najwybitniejszych studentów i absolwentów skupionych na działalności w ochronie zdrowia. Wyróżniona na liście Forbesa "25 under 25" w kategorii "Biznes". Alumn Fundacji im. Lesława A. Pagi. Prelegentka i moderator najważniejszych konferencji o zasięgu ogólnopolskim i międzynarodowym związanych z sektorem ochrony zdrowia. Absolwentka kierunku lekarskiego na Uniwersytecie Medycznym w Poznaniu i studentka kierunku ekonomicznego na Uniwersytecie Ekonomicznym w Poznaniu.

- Dzień dobry, przyszła pani minister zdrowia! - witam Ligię, która na moje słowa reaguje szerokim uśmiechem.

- O, nie! Proszę mi tego nie życzyć, to bardzo trudne i niewdzięczne zadanie. Pieniędzy w ochronie zdrowia nigdy nie ma wystarczająco dużo, nawet w bogatych państwach. Koszty leczenia będą rosnąć coraz bardziej, bo będziemy żyli coraz dłużej, a potrzebne i dostępne będą coraz droższe terapie. To duże wyzwanie dla kolejnych ministrów, aby podążyć za tym, co się będzie działo na rynku, w demografii. Nie wiem, czy chciałabym się tego podjąć.

Nowy projekt

Nie marnuje czasu. W naszej rozmowie szybko przechodzi do przykładu projektu, w który jest teraz zaangażowana. - Polska Federacja Szpitali jest jednym z inicjatorów Koalicji AI w zdrowiu, która, pod przewodnictwem mecenasa Piotra Najbuka, będzie pracować nad rozwojem sztucznej inteligencji w polskiej medycynie. Jednym z kluczowych elementów Koalicji będą działania na rzecz zwiększenia dostępu do danych medycznych. Obecnie w Polsce szpital może przekazać zanonimizowane dane z dokumentacji medycznej tylko uczelni wyższej lub instytutowi badawczemu. My chcemy wypromować ideę dawstwa danych - pacjent samodzielnie będzie decydował, komu i w jakim celu chce przekazać swoje dane medyczne. Do kluczowych wyzwań w tym projekcie należy pokazanie przeciętnemu pacjentowi, że jego dane - tak jak oddana krew czy szpik - również mogą ratować życie.


Ligia Kornowska bierze udział w zjazdach ekspertów (fot. arch. prywatne)

Nowoczesne rozwiązania w medycynie to pasja Ligii. Gdy przyszłam, akurat czytała artykuł w amerykańskiej prasie o tym, że już teraz sztuczna inteligencja bazująca na sieci neuronowej lepiej wykrywa nowotwory płuca w badaniach radiologicznych niż człowiek.

- W Stanach FDA, czyli Food and Drug Administration [Agencja Żywności i Leków - przyp. red.], zaakceptowała fakt, że ocena badania naczyń dna oka, które stwierdza retinopatię cukrzycową, nie musi już wymagać pieczątki lekarza. Lekarz robi co prawda zdjęcie dna oka, ale to algorytm ocenia czy  widać retinopatię. Ma trzy odpowiedzi: jest, być może, nie ma. Taki postęp dzieje się na świecie i również w Polsce. Mamy u nas mnóstwo start-upów, które tworzą innowacyjne rozwiązania. To jest przyszłość medycyny, i to przyszłość, która dzieje się tu i teraz.

- Co z odpowiedzialnością? Jeśli algorytm postawi złą diagnozę, to kto będzie winny? - pytam.

- W Polsce na razie nie ma tego tematu w przestrzeni publicznej. Był ogólnosektorowy projekt założeń do strategii AI, z czego zaledwie kilka zdań zostało poświęconych ochronie zdrowia, dlatego nasz nowy koalicyjny raport ma szansę być przełomem.

Jak to się stało, że studentka medycyny została dyrektor zarządzającą w Polskiej Federacji Szpitali? - Musimy wrócić do czasu, kiedy działałam w stowarzyszeniu dla studentów medycyny IFMSA Poland - mówi Ligia. - Tam zostałam wiceprezydentką ds. marketingu na Polskę. Miałam kontakt z różnymi firmami, instytucjami. I w pewnym momencie stwierdziłam, że warto byłoby założyć organizację zrzeszającą młodych ludzi zajmujących się ochroną zdrowia. Wychodzę z założenia, że najlepsze efekty przynosi współpraca między ludźmi. Wiem, jak to patetycznie brzmi, ale widzę w tym wartość.

Profesorskie poklepywanie po głowie

Pracując dla Młodych Menedżerów Medycyny, Ligia awansowała na stanowisko project managera w Polskiej Federacji Szpitali, a po roku została dyrektor zarządzającą organizacji. Prowadziła wiele dyskusji i paneli dotyczących uzdrawiania służby zdrowia na konferencjach takich jak Forum Rynku Zdrowia, Kongres Zdrowia Pracodawców RP, Priorytety w Ochronie Zdrowia, Kongres OSOZ, Hospital & Healthcare Management i innych.

Ostatnio wspólnie z Federacją i kilkoma innymi organizacjami współtworzyła projekt "RODO dla pacjenta". - Przygotowaliśmy materiały informacyjne, z których można się było dowiedzieć, co znaczą przepisy ochrony danych osobowych z perspektywy pacjenta. Na przykład czy jako pacjent mogę pokazać dowód osobisty w rejestracji? Oczywiście mogę, a nawet muszę, ale nie wszyscy są tego pewni. Czy mam prawo usunąć swoją dokumentację medyczną, bo przecież mówiło się, że można swobodnie dysponować swoimi danymi? Nie mogę ze względu na inne przepisy. Mam nadzieję, że nasz projekt okazał się pouczający dla wielu osób pogubionych w nowym prawie - mówi Ligia.

Gdy zaczynała swoją aktywność zawodową, miała spory problem z młodym wiekiem. Myślała: może powinnam się trochę zestarzeć, żeby mieć większy autorytet, żeby moje pomysły miały podbudowę w doświadczeniu? - A potem rozpoczęliśmy projekt Młodych Menedżerów Medycyny i zobaczyłam, że nie jestem odosobnionym przypadkiem. Jest mnóstwo młodych ludzi, którzy robią świetne rzeczy: jedni mniej medialnie, inni bardziej. Wyzbywam się poczucia, że jestem za młoda na forsowanie swoich pomysłów - przyznaje Ligia. Choć bywa, że nie zawsze jest łatwo.


Negocjacje z partnerami biznesowymi w Nairobi, w biurze PAIH (fot. arch. prywatne)

- W sektorze medycznym problem płci i wieku szczególnie się uwidocznia. Panowie profesorowie wolą rozmawiać ze swoimi rówieśnikami, a najchętniej z mężczyznami. Nieraz spotkałam się z protekcjonalnym traktowaniem, nawet reprezentując Polską Federację Szpitali, czyli poważną instytucję. Zdarzało się na przykład pogłaskanie mnie po głowie przez jakiegoś starszego pana profesora. Dodam, że podczas rozmów biznesowych. Albo zmiękczanie imienia, co mnie akurat mocno nie razi, ale nie powinno mieć miejsca. Widać, że podejście do młodej kobiety różni się od podejścia do młodego, już nie mówię, że starszego mężczyzny. Na szczęście profesor Jarosław Fedorowski, prezes Polskiej Federacji Szpitali, ma zupełnie inne podejście. Może dzięki temu, że kilkanaście lat pracował w Stanach, jest dużo bardziej otwarty na młodość i innowacje. Jest świetnym opiekunem i patronem naszego zespołu młodych i jestem wdzięczna, że miałam okazję trafić pod jego skrzydła - podkreśla Ligia.

W 2018 roku Ligia znalazła się na liście "25 under 25" polskiego "Forbesa". - Z innymi laureatkami rozmawiałyśmy o problemie równości płci. Jedna z nich, prezeska spółki, przyznała, że na spotkania biznesowe zawsze zabiera "obstawę" dwóch kolegów z firmy. Inaczej nie biorą jej na poważnie. Zdarzało się, że interesariusz zupełnie pomijał kobietę w rozmowach, mimo że to ona była szefową.

Biznesmenka w wirtualnej rzeczywistości

Ligia skończyła Uniwersytet Medyczny w Poznaniu. Obecnie jest na stażu w Międzyleskim Szpitalu Specjalistycznym pod Warszawą. - Po stażu będę mogła pracować jako lekarz albo zrobić specjalizację. Myślę nad interną albo kardiologią. Jeszcze sama nie wiem, co wybrać. Jednocześnie działam w paru projektach biznesowych.

W 2017 roku rozwijała pierwsze centrum telemedyczne działające 24 godziny na dobę, które świadczyło usługi interpretacji zapisów telekardiotokografu i telekonsultacji. - Teraz jestem konsultantem firmy farmaceutycznej, w której szukamy innowacyjnych rozwiązań wspomagających edukację studentów medycyny i lekarzy w dziedzinie medycyny estetycznej i dermatologii. Ponadto zaangażowałam się w pracę dla bardzo znanej firmy, która wykorzystuje wirtualną rzeczywistość w diagnostyce. O naszym pomyśle opowiadał na międzynarodowej konferencji Microsoftu sam CEO Microsoftu, Satya Nadella.


Pierwsze na świecie międzykontynentalne badanie teleKTG, które zrobione w Kenii, po 5 minutach zostało przeanalizowane przez telecentrum w Polsce (fot. arch. prywatne)

Chodzi o Microsoft HoloLens - specjalne gogle, przez które widać nie tylko realny obraz, ale też wyświetlony obraz na hologramie. Przykładowo lekarz przygotowujący się do zabiegu zakłada wspomniane okulary i widzi obraz tomografii komputerowej 3D, wiszący w powietrzu nad głową pacjenta.

Ligia wierzy, że to dopiero początek rozwoju możliwości rzeczywistości mieszanej. - Planujemy takie pokrycie obrazu z organizmem pacjenta, aby dzięki hologramom było możliwe np. precyzyjne wykonanie nacięcia w odpowiednim miejscu. Proszę sobie wyobrazić, że lekarz przed przystąpieniem do znieczulenia zewnątrzoponowego nie musi liczyć kręgów, tylko zakłada okulary i widzi kręgosłup ciężarnej. To jeszcze nie jest możliwe, ale wierzymy, że w ciągu kilku miesięcy będzie.

Antyprzykład swobody wyboru

Jako dziecko i nastolatka Ligia miała tylko jedno marzenie - tańczyć. Jej rodzice uważali jednak, że powinna zajmować się poważniejszymi sprawami. Marzyli, żeby została lekarką. - Ojczym postawił mi warunek, że jeśli pójdę do liceum do klasy biologiczno-chemicznej i będę później zdawać na studia medyczne, oni zasponsorują mi zajęcia, kupią suknie na turnieje, pozwolą jeździć na zawody. Nie miałam innego pomysłu na siebie, na swoją przyszłość, a dla tańca byłam w stanie zgodzić się na wszystko. Zgodziłam się.

Choć doszła do poziomu ogólnopolskiego w standardzie i tańcu latynoamerykańskim, uwielbiała swoje piękne suknie (najbardziej biało-niebieską przypominającą napuszonego łabędzia), to po dwóch latach studiów medycznych zrezygnowała z tańczenia. Medycyna stała się priorytetem.

 - Jestem dobrym przykładem na to, że nie zawsze warto za wszelką cenę iść własną drogą w nastoletnim wieku. Rodzice wybrali dla mnie najlepiej. Sama może bym tak nie zdecydowała, a bardzo się cieszę, że moje życie tak się potoczyło, bo kocham medycynę.

Wbrew temu, co może wynikać z tej anegdoty, Ligia podkreśla, że była wychowywana w poczuciu braku niemożliwego. - 'Wystarczy chcieć, pracować i wszystko się uda' - to wpajała mi mama, która zresztą w latach dziewięćdziesiątych założyła z moim tatą pierwszą w Wielkopolsce sieć szpitali prywatnych. Ogromne wsparcie dostaję też od mojego narzeczonego, który prężnie działa w sektorze ochrony zdrowia. Skończył trzy kierunki studiów: medycynę, prawo i ekonomię. Jak go poznałam, sama się zastanawiałam, jak to możliwe. Na jakimś kongresie podszedł do nas jeden profesor i zażartował: o, najsłynniejsza para polskiej medycyny.

Ligia Kornowska (fot. archiwum prywatne)
Ligia Kornowska (fot. archiwum prywatne)

Gdy rozmawiamy, na palcu Ligii połyskuje złota obrączka. - Ślub biorę za tydzień, ale z narzeczonym postanowiliśmy nosić obrączki przed uroczystością. Po pierwsze, żeby nie zgubić. Po drugie, nie chcemy czekać.

W życiu Ligii wszystko musi być wcześniej niż może.

Agnieszka Żądło. Dziennikarka i redaktorka, współpracowała m.in. z "Dużym Formatem", "Polityką", "Pismem", "Krainą Bugu", "Tęczą". Współautorka książek reporterskich i poetyckich ("Światła małego miasta", "Ni zaciszna...", "Dopo il viaggio", "Grała w nas gra" i innych). Absolwentka Polskiej Szkoły Reportażu, laureatka Stypendium im. Leopolda Ungera. W 2017 roku nominowana do Grand Press w kategorii wywiad.

Polub Weekend Gazeta.pl na Facebooku