Bartłomiej Grabowski

Bartłomiej Grabowski (fot. Jiri Lizer)

Młoda Polska

Od Commodore 64 do systemów IBM. Komputerowy mistrz z Chorzowa

Kiedyś marzyłem o pracy w USA. Czułem jednak, że nigdy nie będę mógł rywalizować z rówieśnikami z Zachodu. Dziś wiem, że to nieprawda. Przekonałem się też, że od Ameryki zdecydowanie wolę Europę - mówi Bartłomiej Grabowski. Jego kariera rozpoczęła się wraz ze wstąpieniem Polski do Unii Europejskiej. Rozwiązania, w których się dziś specjalizuje, są stosowane przez wielkie banki i korporacje.
Wr�� do artyku�u
Komentarze (137)
Zaloguj się
Pokaż wcześniejsze komentarze
  • byann

    Oceniono 11 razy 5

    Jak czytam taki artykuł o przeciętnym gościu, pierwszy raz w życiu czuję, że powinien być artykuł o mnie. Ja pracowałem jako top specjalista w Unii zanim Polska była w Unii. Ale żeby zaraz walić artykuł?

  • byann

    Oceniono 8 razy 0

    "Czułem jednak, że nigdy nie będę mógł rywalizować z rówieśnikami z Zachodu."
    Ja tez tak czułem, ale w latach 80-tych.
    W 90-tych zacząłem pracę w Polsce i zobaczyłem kolegów z Zachodu. Wrażenia nie robili.
    Po 3 latach zacząłem pracować jako konsultant na własny rachunek na Zachodzie i w Polsce. Od 20 lat nie zostałem bez pracy i przy tym sam nigdy nie musiałem szukać. Pracowałem cały czas w blue-chipowych korporacjach finansowych na całym kontynencie.
    Kiedy artykuł o mnie?

  • kms2x

    Oceniono 5 razy 5

    Takich ludzi są tysiące, jeśli nie dziesiątki tysięcy. Pracujacych dla dobrych i znanych firm, ale poza Polską. Nagradzanych i uznawanych. Premiowanych. Tyle tylko, że jakoś nie pali im się do wolskiego krajobrazu i jak reszta 21 milionów Polaków na emigracji chcą i będą pracowali dla swoich korporacji.
    Wiem o czym napisałem, sam pracuję jako "senior technical advisor" w japońskiej korporacji w Szwajcarii. Mamy tutaj takie male polskie grono, kilkanaście osób na stanowiskach menedżerskich średniego szczebla. Dajemy radę.

  • mallerco

    0

    [...] gdy trafia do liceum [...] uważa, że jego szanse na wielką karierę w branży IT są niewielkie

    Gratulacje - ok. 1985 roku miał pojęcie o branży IT.

  • pernyk

    Oceniono 8 razy 0

    Po pierwsze, to średni sukces delikatnie mówiąc, że ktoś pozwolił mu dla niego pracować - nieodpłatnie. To aż śmieszne jest, sam jestem w IT i wiem jakie są stawki "za byle co".

    Druga sprawa, sukces to by był, gdyby zbudował coś sam (niekoniecznie że sam w pojedynkę, ale chociaż własną firmę która coś robi). Potem np. to sprzedał za miliony (choćby i złotych), a nie że "ma fajny etat w dużym korpo" :D Śmiech.

    Trzecia sprawa, co ma tutaj Unia do rzeczy? Pojechał do Stanów, gdzie ściągają najlepszych bez względu na to, czy jest z Unii czy nie. Dobrego specjalistę mogli ściągnąć przed Unią i w Europie. Unia po prostu dała tą możliwość tym co nic nie potrafią - można jechać na tulipany do Holandii czy na nocną zmianę do warehouse w UK.

    A na koniec - jeżeli wyjazd do Pragi jest jakąś nobilitacją czy szansą, to nie mam więcej pytań.

  • ultra_mega_orzel

    Oceniono 8 razy 0

    Ja zaczynalem od Atari. Cienki koleś.

  • wagadudu

    Oceniono 32 razy 24

    No i porównajcie teraz takiego człowieka i jego osiągnięcia z takimi indywiduami jak Suski, Karski czy Pawłowicz... I ci drudzy decydują, jak ma wyglądać życie tego pierwszego.

  • plan_zdzislawa

    Oceniono 18 razy 0

    Czytam te komentarze i wszystkie można podsumować jednym słowem: ZAWIŚĆ.
    Jakie to nasze, aż ciepło się robi człowiekowi na duszy.

  • pafcio007

    Oceniono 13 razy 7

    A Państwo malkontenci i narzekacze.......czym możecie się pochwalić? Jakimi osiągnięciami? Siedzeniem przed komputerem i wypisywaniem komentarzy.....Żenada.

  • zagadkowy_komandos

    Oceniono 7 razy 3

    Informatycy mają dziwne poczucie humoru i wieszają pranie na linkach.

  • Oceniono 9 razy 3

    Koleś od jednej firmy bo się nią zafascynował a porównanie do Einsteina poniżej pasa, zajmuję się trochę naukami ścisłymi i programowanie jak sam zauważył jest monotonne i mało rozwojowe.
    Dwa strona ma masę błędów nie przyjmuje stylu :)

  • misio-kicio

    Oceniono 12 razy 10

    Nie chcę wyjść na malkontenta, ale IBM Power Systems to nowa nazwa AS-400 i RISC 6000 i nie są to jakieś super-komputery. Poważne instytucje używają raczej zSeries czyli "mejnfrejmów" zaś AS to taki tani midrange. Oczywiście w porównaniu z chińskim szajsem pod Windowsem to wciąż jest niebo a ziemia, ale bez przesady.

    To świetnie, że człowiek z Chorzowa pojechał do Austin pisać Redbooki (nota bene, czy ktoś czyta te redbooki?), ale "komputerowy gigant" zrobił go w konia. Przeciętna stawka dla specjalisty w stanach to $70-80/h a facio "nie otrzyma jednak żadnego wynagrodzenia za swój wkład w tworzenie książki" ?? Ten IBM to jednak skąpe s...syny.

  • Oceniono 4 razy 0

    Oj tam oj tam, a nasz ojciec aktualny dyrektor Rydzyk też na emigracji miał ciutko a teraz jak??

  • supermarjan

    0

    no i takich ludzi wlasnie ameryka chce wykurzyc z europy murzynami i arabami, prowokujac w afryce i azji coraz to nowe zadymy....
    jak sie plan powiedzie to byc moze przesuna przegrana z chinami o jakies 50 lat....

  • baseciq

    Oceniono 5 razy -1

    Jakby zaczynał od 65XE a nie C64, to nie byłby "jednym z najlepszych" a "najlepszym".

    Let the flamewar begin!

  • Jan Winnicki

    Oceniono 16 razy 4

    Pisanie instrukcji obsługi do czegoś, to nie jest żaden szczyt umiejętności. Jak napisał autor, ten pan jest tylko propagatorem tego co wymyślił ktoś inny, w tym wypadku amerykanie z IBM.

  • magnetoplumbit

    Oceniono 7 razy 3

    Niestety prawda jest taka ze to zaden mistrz ale ludzie tak wyobrazaja sobie prace informatyka tzn. "pana od komputerow".

  • ewropejczyk

    Oceniono 12 razy -6

    Ja cię nie mogę. Znowu ta nachalna cżerska propaganda Unii Europejskiej. Jasne, bez Unii byłby nikim, a teraz jest prawie Jobs'em lub Gates'em i pracuje dla ... amerykańskiej firmy. Wszystko dzięki Unii.
    Takich życiorysów jak bohater artykułu, którzy jednak zostali w Polsce i osiągają sukcesy są tysiące - zarówno właścicieli firm informatycznych jak i projektantów oprogramowania. Co ciekawe, zdolniejsi informatycy z RFN i Francji masowo wyjeżdżają do USA z tej wspaniałej UE. Akurat w tej branży można się rozwijać w dowolnym miejscu na ziemi, ale fundusze na pomysły w łatwy sposób można znaleźć jedynie w Dolinie Krzemowej i tam też można liczyć na szybkie awanse.
    Łączenie Unii z jakimiś "osiągnięciami" tego Pana jest zabawne, ale dla cżerskich wyznawców dla zaspokojenia głodu wystarczy.

  • nanorobot

    Oceniono 14 razy 0

    Nie no. Ten śmieszny cykl wchodzi już w obaszar kretyznizmu. Facet, który pisze podręczniki obsługi? To jest osiągnięcie? Polecam redakcji oddelegowanie do pisania tych tekstów kogoś technicznego, bo ten polonista zaraz tu przedstawi jakiegoś ciecia pilnującego serwerów, jako "polskiego informatycznego geniusza' ...

  • poochojek

    Oceniono 7 razy -5

    naciagacz i oszust a nie zaden informatyk, w tych latach era commodore 64 juz dawno sie skonczyla, ten pan po prostu sprzedaje oprogrogramowanie i tlumaczy instrukcje obslugi

  • jake210

    Oceniono 17 razy 5

    Fajnie, ale to jeden z setek tysiecy mlodych Polakow, ktorzy pracuja w zagranicznych korporacjach i dostaja korporacyjne nagrody i wyroznienia. Duzo wazniejszy dla gospodarki i ogolnego dobrobytu bedzie zwykly Kowalski, ktory zalozy stabilna polska firme i bedzie placil podatki w Polsce.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX