Rafał Modrzewski

Rafał Modrzewski (fot. mat.prasowe)

młoda polska

Dzięki Polakowi mamy oko na naszą planetę. ''Polski Elon Musk? To mi schlebia, ale twardo stąpam po ziemi''

Gdy Rafał Modrzewski zaczynał w kosmicznej branży, miał 22 lata i na temat kosmicznych technologii wiedział niewiele. Dziś mikrosatelity stworzone przez firmę, którą założył razem z kolegą z Finlandii, są wykorzystywane m.in. do tego, żeby zapobiec wycinkom w Puszczy Amazońskiej i oszacować zniszczenia po wybuchu wulkanu Krakatau.

Cykl "Młoda Polska" poświęcony jest Polkom i Polakom, których podziwiamy i którym kibicujemy. Kolejne sylwetki publikujemy w każdy wtorek. Oto nasi wcześniejsi bohaterowie:

Piotr stracił rękę. Teraz produkuje protezy inne niż wszystkie

Polak został najlepszym kierowcą ciężarówki na świecie. Choć nie jeździ zawodowo

"Potrzebuję nowych marzeń". Polka pracuje z najważniejszymi postaciami świata mody

IMIĘ: Rafał

NAZWISKO: Modrzewski

WIEK: 30 lat

ZAWÓD: inżynier radiokomunikacji

OSIĄGNIĘCIA: założyciel i dyrektor firmy ICEYE, która jako pierwsza w historii stworzyła mikrosatelitę wyposażonego w system SAR.

Rafał Modrzewski jest doskonałym przykładem na to, jak duży wpływ na rozwój talentu ucznia ma nauczyciel z pasją. Jego miłość do fizyki rozkwita w liceum, pod okiem Marka Goszczyńskiego, nauczyciela z Zespołu Szkół Ogólnokształcących nr 1 w Katowicach. Szkolna edukacja nie wystarcza jednak nastolatkowi - dołącza do "Kwarków", czyli koła zainteresowań działającego przy Pracowni Fizycznej katowickiego Pałacu Młodzieży. W 2008 roku młodzi fizycy ze Śląska biorą udział w międzynarodowym konkursie The International Young Physicists Tournament. Zdobywają pierwszą nagrodę.

Kiedy Rafał wybiera studia, jest pewien, że ich kierunek musi być związany z naukami ścisłymi. Stawia na Wydział Elektroniki i Technik Informacyjnych na Politechnice Warszawskiej. Coraz częściej myśli jednak o tym, aby spróbować życia za granicą. Okazja pojawia się już na drugim roku. Bierze udział w rekrutacji do programu Erasmus. Jego wymarzonym celem jest Finlandia. Nie dlatego, że zachwycają go tamtejsze krajobrazy. Chodzi o pracujących na Uniwersytecie Aalto specjalistów w dziedzinie radiokomunikacji, która bardzo go interesuje.


Fińska uczelnia od kilku lat pracuje nad budową mikrosatelity (fot. mat.prasowe)

W 2010 roku wyjeżdża do Helsinek. To, co zastaje na miejscu, spełnia jego wszystkie oczekiwania. Fińska uczelnia od kilku lat pracuje nad budową mikrosatelity. Na dodatek chętnie zaprasza do udziału w przedsięwzięciu swoich studentów. To tu Rafał poznaje Pekkę Laurilę, z którym w przyszłości założy ICEYE. Na razie jednak obaj zgłębiają tajniki budowy systemów satelitarnych. Korzystają też z organizowanych w Aalto Business School darmowych kursów dotyczących tego, jak odnaleźć się w biznesie technologicznym. Postanawiają spróbować sił w branży. Rafał jest 22-letnim studentem, nie ma nawet tytułu inżyniera, ale razem z Pekką Laurilą zakładają firmę.

Jak w starym przysłowiu

Polak i Fin mają ambitny cel - znaleźć rozwiązania, które zrewolucjonizują branżę kosmiczną i przysłużą się światowej gospodarce. A w głowach już dość konkretny pomysł: stworzenie mikrosatelity wyposażonego w system SAR - chodzi o radar pozwalający na wykonywanie zdjęć powierzchni Ziemi z dużą częstotliwością. W tym celu zwykle używa się dużych satelitów, które są kosztowne, a ich budowa trwa latami. Rafał i Pekka chcą to zmienić.

Starsi koledzy próbują studzić zapał studentów. Sugerują, że ich plan jest właściwie niewykonalny. - Na początku było z nami trochę jak w tym przysłowiu: jeśli uważasz, że czegoś nie da się zrobić, wezwij kogoś, kto o tym nie wie. Przyjdzie i to zrobi. (śmiech) Staraliśmy się po prostu nie zwracać uwagi na sugestie, że nasz pomysł jest niemożliwy do zrealizowania. Byliśmy jak biała kartka, zaczynaliśmy od zera i w tym tkwiła tak naprawdę nasza przewaga - mówi Rafał.

Pierwszym sukcesem jest już to, że do udziału w przedsięwzięciu udaje się przekonać władze fińskiej uczelni. Decydują się one przeznaczyć na wsparcie projektu aż 600 tysięcy euro. Zważywszy na to, że na jego czele stoi dwójka niedoświadczonych dwudziestoparolatków, suma robi wrażenie. - Myślę, że właśnie na tym polega różnica między systemem szkolnictwa wyższego w Finlandii a choćby w naszym kraju. Mało kto byłby skłonny przeznaczyć tak wiele pieniędzy na sfinansowanie ryzykownego projektu - uważa Modrzewski.

Rafał i Pekka planują, że na razie system SAR umieszczony na mikrosatelitach mógłby pomóc w monitorowaniu wód u wybrzeża Finlandii, które są częściowo pokryte lodem. To byłoby jego pierwsze zastosowanie i zarazem pierwszy test.


Władze fińskiej uczelni przeznaczyły na wsparcie projektu aż 600 tysięcy euro (fot. mat.prasowe)

Satelita w wózku sklepowym

W 2014 roku powstaje biznes o nazwie ICEYE - od angielskich słów "ice" - lód; "eye" - oko. Szybko okazuje się, że samo finansowe wsparcie uczelni nie wystarcza. Na szczęście jeszcze w tym samym roku Rafał i Pekka otrzymują dotację w wysokości aż 2,8 miliona dolarów przyznawaną w ramach unijnego projektu EU Horizon. Znów ktoś uwierzył w ich śmiały plan.

Wcześniej nie mieli zbyt wiele styczności z SAR, zaopatrują się w niezbędną fachową literaturę, prowadzą badania, testują różne rozwiązania, sięgając często po niekonwencjonalne metody. Przykład? Niektóre z urządzeń potrzebują mobilnej platformy, która będzie symulowała ruch satelity. Z pomocą przychodzi więc... wózek z supermarketu. Inny z wynalazków zostanie przytwierdzony do stołu, a następnie zainstalowany w wypożyczonym od fińskiej uczelni samolocie. - W przypadku nowych technologii dziewięć na dziesięć prób zwykle zakończy się fiaskiem. Ta dziesiąta może jednak okazać się kluczową i pomóc nam w rozwiązaniu problemu - mówi dziś Modrzewski.

Rozrastający się z czasem zespół czekają kolejne lekcje cierpliwości. W 2015 roku do Helsinek dociera informacja, że ICEYE nie otrzyma spodziewanego grantu. Są dwa wyjścia: rezygnacja z dalszych działań lub kontynuacja prac, ale bez wynagrodzenia. Młodzi naukowcy wybierają drugą z możliwości i przez najbliższe sześć miesięcy pracują non profit. Ich upór się opłaca. Podpisują kontrakt z firmą ExxonMobil, naftowym gigantem, który planuje rozpocząć badania dotyczące arktycznych mas lodowych.

I jest to punkt zwrotny w karierze całego zespołu. Pokaźny zastrzyk gotówki pozwala na dynamiczny rozwój ICEYE i dalsze poszukiwanie jak najlepszych rozwiązań. Kolejny kamień milowy to rozpoczęcie współpracy z Draper Nexus, przedsiębiorstwem z Doliny Krzemowej. Dzięki wsparciu finansowemu polsko-fiński projekt rośnie w siłę. Wreszcie, w 2018 roku, Modrzewskiemu i spółce udaje się dopiąć swego: w przestrzeń kosmiczną wylatuje stworzony przez nich mikrosatelita X-1 przytwierdzony do rakiety PSLV-C40 startującej z Centrum Kosmicznego Satish Dhawan w Indiach.

- Technologia SAR na mikrosatelitach? Jeszcze kilka lat temu było to nie do pomyślenia. Dzięki ICEYE stało się faktem - mówi Josef Aschbacher, dyrektor Programów Obserwacji Ziemi w Europejskiej Agencji Kosmicznej.


Niewykluczone, że osiągnięcia ICEYE wpłyną w pozytywny sposób na środowisko naturalne (fot. mat.prasowe)

W 2018 roku na pozaziemską orbitę trafia nowy model mikrosatelity - X-2. I poszerza się grono klientów ICEYE - obok komercyjnych przedsiębiorstw z ich usług zaczyna korzystać między innymi fińskie Ministerstwo Obrony. Mikrosatelity wyposażone w SAR są też używane przez indonezyjski rząd w celu oszacowania zniszczeń dokonanych w wyniku wybuchu wulkanu Krakatau. ICEYE bierze również udział w projekcie monitorowania Puszczy Amazońskiej, a wykonane w przestrzeni kosmicznej zdjęcia pozwalają zapobiegać nielegalnym wycinkom drzew. Dzięki fotografiom wykonanym przez mikrosatelity łatwo udokumentować szkody związane z katastrofami naturalnymi, co przyspiesza wypłatę odszkodowania - dochodzi więc współpraca w firmami ubezpieczeniowymi. Niewykluczone, że osiągnięcia ICEYE wpłyną w pozytywny sposób na środowisko naturalne. Przy ich pomocy będzie można zapobiegać zbyt gwałtownemu spadkowi populacji ryb, co jest związane z morskim kłusownictwem.

- Im dłużej pracujemy nad naszymi systemami, tym więcej dowiadujemy się na ich temat, a co za tym idzie - na temat tego, w jaki sposób mogą przysłużyć się innym. I to jest w tym wszystkim najbardziej fascynujące - mówi Modrzewski.

"Każdy metr, co godzinę"

W najbliższych miesiącach Modrzewski i jego współpracownicy planują umieścić w przestrzeni kosmicznej kolejne pięć urządzeń. Do 2020 roku natomiast ma ich być łącznie aż 18. Pozwoli to na monitorowanie niemal całej Ziemi. Cel, do którego dąży katowiczanin, dobrze określa dewiza firmy: "Every Square Meter, Every Hour" ("Każdy metr kwadratowy, co godzinę").

- Wiem, że dla niektórych może to brzmieć nieco "orwellowsko". Zapewniam jednak: nic z tych rzeczy. Zdjęcia wykonywane przez mikrosatelity w żaden sposób nie ingerują w ludzką prywatność, nie widać przecież na nich ludzi czy nawet samochodów. Chcemy, aby nasze rozwiązania służyły wyłącznie rozwojowi gospodarki i ochronie środowiska - mówi Modrzewski.

Zapytany, czy nie boi się, że system monitorowania planety stworzony przez ICEYE wpadnie w niepowołane ręce, odpowiada: - Właściwie wszystko może zostać użyte w złym, nieetycznym celu. Spójrzmy choćby na Facebooka, który początkowo stanowił niewinną platformę pozwalającą na kontakt ze znajomymi, a dziś stał się narzędziem walki politycznej. Będziemy jednak robili wszystko, co w naszej mocy, aby tego uniknąć - zapewnia.


Modrzewski przypomina innego ze współczesnych wizjonerów. Media nazywają go polskim Elonem Muskiem (fot. mat.prasowe)

Bardziej niż Marka Zuckerberga, założyciela wspomnianego portalu, Modrzewski przypomina innego ze współczesnych wizjonerów. Media chętnie nazywają go polskim Elonem Muskiem. - To oczywiście bardzo mi schlebia. Żeby jednak zasłużyć na takie określenie, musiałbym najpierw dokonać czegoś naprawdę rewolucyjnego. Wbrew temu, w jakiej branży działam, twardo stąpam po ziemi - mówi.

Mateusz Witkowski. Ur. 1989. Redaktor naczelny portalu Popmoderna.pl, stały współpracownik Gazeta.pl, Wirtualnej Polski, "Czasu Kultury" i miesięcznika "Teraz Rock". Doktorant w Katedrze Krytyki Współczesnej Wydziału Polonistyki UJ. Stypendysta Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego w roku 2018. Interesuje się związkami między literaturą a popkulturą, brytyjską muzyką z lat 80. i 90. oraz włoskim futbolem. Współprowadzi fanpage Niedziele Polskie, prowadzi facebookowego bloga muzycznego Popland.

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś do końca nasz artykuł. Jeżeli Ci się podobał, to wypróbuj nasz nowy newsletter z najciekawszymi i najlepszymi tekstami portalu.

KLIKNIJ, BY ZAPISAĆ SIĘ NA NEWSLETTER

Polub Weekend Gazeta.pl na Facebooku

Komentarze (72)
Zaloguj się
  • gangut

    Oceniono 8 razy -8

    No tak. Chwalić się że Polak pracuje w branży komunistycznej. Cała Gazeta!

  • nanorobot

    Oceniono 14 razy -6

    Czyli tak. Najpierw podatnik wyłożył pieniądze w postaci dotacji z uczelni. Później podatnik wyłożył pieniądze w postaci dotacji Unii Europejskiej. A kiedy po latach harówki cała brudna robota była już wykonana, do akcji wkroczyły korporacje, które kupiły za grosze uszyte pod swoje potrzeby rozwiązanie ...

  • gordejuela

    Oceniono 11 razy -3

    Nasza polska mania pragnień iaslawy i dazenie do tego,zeby caly swiat nas podziwial,prowadzi do absurdow.GDZIE temu człowiekowi do Elona;ktiory stworzyl pierwszy najlepsze do dziś auta elektryczne,zbudowal od zera najwieksz ei anjlepsz erakiety,przymierza się do lotow załogowych i baz na Marsie,wymyslil Hyperloop i zarabia swietnie na domowych elektrowniach ,bateriach i ladowarkach.Wszystko jest dzielem przypadku,przeciez nawet w czasach PRL byli młodzi ludzie,ktorzy z karpinskim stworzyli K2002 i caly system wokół niego,tworzyli na WAT nowatorskie rozwiązania,chocby monitory graficzne i budowali PESEL,jedyny wtedy taki system w Europie a może i na swiecie.I mnóstwo innych rzeczy,tazke wlasnei radiostacje,choc wtedy było to bardzo trudne z powodu braku części i nastawienia władz.Dzis jest o niebo latwiej,bo cala technologia,wszystkie elementy s alatwo wszędzie dostępne; wystarczy mieć wizje tego ,co się chce zrobic

  • gordejuela

    Oceniono 10 razy -2

    Teksty G.W. sa niezmiernie subiektywne.Pokazuja pojedyncze,nie wiadomo w jaki sposób wybrane przypadki,a przecież nie ma prawie dnia bez podobnych wiadomości.Jak choćby tutaj www.space24.pl/czwarty-polski-satelita-z-powodzeniem-otworzyl-zagiel-wideo czy tutaj pw-sat.pl/pw-sat2-zrobil-pierwsze-polskie-zdjecia-satelitarne/ I jak widać.mozna zrobić cos nowego i wielkiego BEZ kolosalnych dotacji i bez pomocy wielkich koncernow.Opisany przez G.W. młody człowiek jest z pewnoscia bardzo zdolny i bardzo sympatyczny,ale takich w Polsce sa setki a moz e tysiace,rozsiane po uczelniach,instytutach i korporacjach.Zachowajmy wiec umiar.i elementarny rozsadek

  • andrzej2310

    0

    Musk to świetny inwestor, wizjoner i przedsiębiorca, działający w przyjaznym przedsiębiorcom środowisku, który z powodzeniem przekształca innowacyjne wizje w wielki biznes. Pan Modrzewski z całym szacunkiem, ale jest misiem na nasze możliwości.

  • freeasinfreedom

    0

    Dokładnie - Musk nie jest naukowcem, jest geekiem który "pierwszy milion" zarobił w dolinie krzemowej i go szczęśliwie zainwestował.

  • sselrats

    Oceniono 4 razy 0

    A kim byl polski Bandera? A polski Stalin?

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX