Mariusz Kędzierski

Mariusz Kędzierski (fot. mariuszkedzierski.net)

Młoda Polska

''Skoro jestem w stanie rysować, to mogę wszystko!'' Niepełnosprawny Polak zdobywa międzynarodowe nagrody

26-letni Mariusz Kędzierski urodził się ze zdeformowanymi rękami. Jeszcze niedawno zastanawiał się, czy znajdzie w przyszłości jakąkolwiek pracę. Jego życie zmieniło się dzięki rysunkom.

Cykl Młoda Polska poświęcony jest Polkom i Polakom, których podziwiamy i którym kibicujemy. Kolejne sylwetki publikujemy w każdy wtorek. Oto nasi wcześniejsi bohaterowie:

Doktor bez magistra. "Moje motto to: Stać cię na więcej"

Mistrz z przypadku. Polak wygrał jedną z najbardziej prestiżowych gonitw na świecie

W 10 miesięcy przygotowała się do mistrzostw świata we freedivingu. ''Jesteś syreną'' - mówili jej

IMIĘ: Mariusz

NAZWISKO: Kędzierski

WIEK: 26 lat

ZAWÓD: artysta rysownik

OSIĄGNIĘCIA: Grand Prix i nagroda w kategorii "realizm" w konkursie The Global Art Awards 2018, druga nagroda w konkursie The Best Global Artist Awards 2013, tytuł "Człowieka bez barier 2015", liczne wystawy w Polsce i za granicą (m.in. Londyn, Nowy Jork, Wiedeń)


Portrety autorstwa Mariusza Kędzierskiego (fot. mariuszkedzierski.net)

Dzieciństwo Mariusza trudno nazwać sielankowym. Razem z siostrą i bratem wychowywany jest tylko przez mamę. W domu się nie przelewa. Na szczęście są kartka i ołówek.

Mariusz potrafi rysować bez użycia dłoni. Z zapałem portretuje otoczenie. Ale najchętniej spędza czas na podwórku. Świetnie dogaduje się z rówieśnikami. Przywykli do tego, że ich kolega nieco się od nich różni, ale traktują go jak równego sobie. - To, jak wyglądam, było dla moich znajomych z podwórka zupełnie naturalne, nikt nie robił z tego wielkiej sprawy. Pamiętam, że pewnego dnia Jacek, jeden z moich najlepszych kolegów, zaprosił mnie na rower. Tak naprawdę dopiero wtedy odczułem, że jestem osobą niepełnosprawną. Następnego dnia pożyczył od swojego taty składaka z bagażnikiem i postanowił powozić mnie po osiedlu, aby nie było mi przykro - opowiada Mariusz.

Ale poza podwórkiem bywa różnie. Gdy wyjeżdża z mamą na wakacje do nadmorskiego Niechorza, czeka go wielkie rozczarowanie. Dzieci mieszkające w tym samym ośrodku wczasowym co on śmieją się z jego wyglądu. - Po raz pierwszy zetknąłem się z rówieśnikami, według których byłem obcy i inny. Nie chcieli mnie zapraszać do wspólnych zabaw. Pytałem sam siebie: o co im chodzi? Przecież jestem zupełnie normalny - mówi Mariusz.

Powrót do rodzinnej Świdnicy przynosi ulgę. Mariusz nie rezygnuje z rysowania, ale jego największą pasją staje się piłka nożna. Ku zaskoczeniu niektórych w niczym nie odstaje od swoich pełnosprawnych kolegów. - Nie oczekiwałem żadnej taryfy ulgowej. W pewnym sensie, zanim na dobre zająłem się sztuką, był to dla mnie sposób na wyrażanie emocji. Postawiłem na fizyczność, bo to w niej upatrywałem swoich największych braków. A poza tym rysowanie było czymś żmudnym, czasochłonnym, mało atrakcyjnym - wspomina. Ale to nie tak, że porzuca kartkę i ołówek. Chodzi na zajęcia plastyczne do miejscowego ośrodka kultury. Regularnie bierze też udział w międzyszkolnych konkursach plastycznych. Zazwyczaj zgarnia pierwsze nagrody.


Mariusz Kędzierski regularnie bierze udział w międzyszkolnych konkursach plastycznych (fot. mariuszkedzierski.net)

Rysowanie jako terapia

Dzieciństwo dobiega końca. Pytanie: "czy jutro będzie odpowiednia pogoda, aby grać w piłkę?", zostaje wyparte przez: "czy w przyszłości znajdę odpowiednią pracę i dziewczynę, która mnie pokocha?". Mariusz ma coraz więcej obaw. Wzrasta w nim niesłuszne przekonanie, że jest ciężarem dla swojej mamy, która poświęciła mu całe życie. W dzień swoich piętnastych urodzin wychodzi na spacer. Gdy dociera na znajomy mostek, postanawia przekroczyć jego balustradę i skoczyć. Zamyka oczy i rozpoczyna odliczanie: dziesięć, dziewięć, osiem...

I wtedy dzwoni telefon.

Słyszy znajomy głos. To Jacek - ten sam, który zabrał go na pierwszą przejażdżkę rowerową - zaprasza go do siebie. Jutro Święto Niepodległości, jest więc okazja, aby spędzić razem trochę więcej czasu. Mariusz wraca do domu i dopiero wtedy uświadamia sobie, że był o krok od popełnienia największego błędu w swoim życiu. - Dotarło do mnie, że w ten sposób zawiódłbym wszystkich tych, którzy pokochali mnie bezwarunkowo. Zmieniło się moje postrzeganie samego siebie. Zrozumiałem bowiem, że miarą mojej wartości, mojego człowieczeństwa jest to, co mam w środku - wspomina.

To ważny moment, ale nie koniec problemów. Niedługo po tym wydarzeniu Mariusz przechodzi bolesną operację, która ingeruje w kształt jego kości. Aby odzyskać pełną kontrolę nad ciałem, niezbędna jest rehabilitacja. Rysowanie świetnie się do tego nadaje. Nastolatek wraca więc do zaniedbanego hobby i zaczyna je rozwijać. Gdy w 2011 roku zdaje maturę, nie ma już wątpliwości, że jego wymarzoną uczelnią jest wrocławska ASP. Prezentuje wykładowcom swoje portfolio i bierze udział w rozmowie rekrutacyjnej. Dostaje się na Wydział Architektury Wnętrz już za pierwszym podejściem.

Radość okazuje się jednak krótkotrwała. Mimo że Mariusz wybrał studia niestacjonarne, zajęcia odbywają się w dni robocze, od rana do wieczora. To uniemożliwia podjęcie pracy, niezbędnej, aby opłacić czesne. Dziewiętnastolatek rezygnuje z uczelni. W żadnym wypadku nie rezygnuje jednak ze sztuki.


Portrety namalowane przez Mariusza Kędzierskiego (fot. mariuszkedzierski.net)

"Każdy portret to opowieść"

Traf chce, że w 2012 roku w rodzinnej Świdnicy, w miejscu dawnej galerii fotografii, powstaje kawiarnia połączona z przestrzenią wystawienniczą. Mariusz pokazuje jej właścicielom swoje rysunki. Reakcją jest entuzjazm i jasne postawienie sprawy: masz trzy tygodnie, aby przygotować się do wernisażu.

Mariusz wpada w panikę. Nie ma aż tylu rysunków, które mógłby pokazać. Zabiera się jednak do pracy. Nowe prace powstają w błyskawicznym tempie. Skupia się przede wszystkim na ludzkiej twarzy. - Jako introwertyk musiałem nauczyć się rozmawiać z portretowanymi osobami, spróbować jakoś do nich dotrzeć. Każdy rysunek jest bowiem jednocześnie opowieścią o modelu czy modelce, a także o mnie samym. Zależy mi na tym, aby poszczególne prace pokazywały emocje, które w nas są - mówi dziś.

Wystawa okazuje się sporym sukcesem. Talent Mariusza wzbudza zainteresowanie miejscowych mediów. Pojawiają się też pierwsi klienci gotowi zapłacić za wykonany przez niego portret.

W 2013 roku Polak otrzymuje zaproszenie od organizatorów Vienna Showcase. Jego prace zostają zaprezentowane podczas wiedeńskiego przeglądu. W trakcie imprezy odbywa się również wręczenie prestiżowych The Best Global Artist Awards. Rysownik otrzymuje drugą nagrodę. Jego konkurentami są pełnosprawni twórcy.


- Jako introwertyk musiałem nauczyć się rozmawiać z portretowanymi osobami - mówi Mariusz Kędzierski (fot. mariuszkedzierski.net)

Mariusz w tym samym roku rozpoczyna studia na jednej z prywatnych uczelni artystycznych w Katowicach. Kłopoty pojawiają się podczas sesji letniej. Egzamin z geometrii wymaga jednoczesnego posługiwania się linijką i ołówkiem, co w jego sytuacji jest niewykonalne. Dziekan wydziału sugeruje, że w takim wypadku młody rysownik zaliczy przedmiot za 12 miesięcy. Być może uda się wówczas znaleźć jakiś sposób na to, aby osoba niepełnosprawna mogła wykonać zadanie egzaminacyjne. We wrześniu 2014 roku Mariusz otrzymuje list. Został wydalony z uczelni w trybie natychmiastowym, bo wedle uczelnianych przepisów zaliczenie geometrii nie może być przełożone na kolejny rok.

- To był ogromny cios. Wiem jednak, że nie wynikało to z mojego braku zaangażowania - dałem z siebie tyle, ile mogłem. Być może zabrakło natomiast nieco empatii i zrozumienia ze strony wykładowców i władz uczelni?- zastanawia się.

Trasa po całym świecie

Nie zamierza jednak się poddawać. Szybko wpada na kolejny pomysł: wyjedzie w trasę po Europie i będzie rysował na ulicy. Udaje mu się nawiązać kontakt z jedną z największych stacji telewizyjnych w Polsce. Podczas podróży będzie mu towarzyszyć ekipa operatorska, która udokumentuje całą akcję. Część środków zebranych od potencjalnych sponsorów Mariusz przeznaczy na zrealizowanie wielkiego marzenia: chodzi o zorganizowanie wystawy swoich prac w Nowym Jorku.

Już dwa tygodnie później artysta wraz z przyjaciółmi dociera do Berlina. W ciągu kolejnych kilkunastu dni odwiedza jeszcze między innymi Londyn, Paryż, Rzym i Ateny. Niestety, podążający za nim operatorzy w międzyczasie padają ofiarą kradzieży. Planowany materiał filmowy nigdy nie powstaje. Ale podróż odbija się szerokim echem w polskich i zagranicznych mediach. Artykuły na temat Kędzierskiego pojawiają się we włoskim "Corriere Della Sera" i hiszpańskim "El Mundo". Materiał o jego działalności emituje również tajwańska telewizja. W rezultacie otrzymuje zaproszenie na uniwersytet w Tajpej, gdzie w 2016 roku - jako pierwszy Polak w historii - wygłasza wykład na temat swoich doświadczeń. To wydarzenie zainspiruje go do rozpoczęcia kariery w branży coachingowej.

- Nie przepadam za określeniem "mówca motywacyjny", bo nie do końca oddaje to, czym się zajmuję. Zresztą motywacją zajmowałem się tak naprawdę od 18. roku życia, gdy zacząłem występować w szkołach i szpitalach, aby udowodnić innym, że nie warto się poddawać. Tak jest do dzisiaj. Oczywiście dziś część mojego życia stanowią wykłady dla firm, za które otrzymuję honorarium, dalej jednak chętnie pojawiam się w placówkach publicznych, zupełnie bezpłatnie - wyjaśnia.


- Skoro jestem w stanie rysować, to mogę wszystko! - uważa Mariusz Kędzierski (fot. mariuszkedzierski.net)

Medialny rozgłos spowodował też znaczny wzrost zainteresowania twórczością Polaka. - Wierzę, że nic nie dzieje się przypadkowo. Gdybym został wówczas na studiach, byłbym dziś w zupełnie innym miejscu. Tymczasem robię to, co lubię, mam dzięki temu środki do życia, sporo podróżuję. To wszystko wydawało się kiedyś nieosiągalne - teraz jest to codzienność - mówi Mariusz.

Inspiracja dla przyszłych pokoleń

Mariusz nie mógł też wówczas wiedzieć, że najważniejsze artystyczne laury są jeszcze przed nim. W ubiegłym roku po raz kolejny został nominowany do The Global Art Awards, których wręczenie tym razem odbyło się w Dubaju. - Leciałem tam raczej w celach turystycznych, ponieważ nawet w najśmielszych snach nie zakładałem, że cokolwiek mógłbym wygrać. Gdy zobaczyłem, że będę siedział przy jednym stoliku z takimi osobami jak członek rodziny królewskiej Zjednoczonych Emiratów Arabskich, nogi się pode mną ugięły. A potem okazało się, że wrócę do Polski z dwiema statuetkami - opowiada. Polak otrzymał nagrodę w kategorii "realizm" oraz Grand Prix całej imprezy. Zanim do tego doszło, udało mu się również, po wielu miesiącach starań, zorganizować wymarzoną wystawę w Nowym Jorku.

Te sukcesy motywują go do dalszej pracy. Ale też sprawiły, że się zmienił. Niegdyś nieśmiały i zamknięty w sobie, dziś nie ma problemów z nawiązywaniem kontaktów. - Wiem już, jak wielka siła tkwi w uśmiechu, otwartości. Moi koledzy pytali nawet, jak ja to robię, że mam powodzenie u dziewczyn. Skoro jestem w stanie rysować, to mogę wszystko! - dodaje i podkreśla, że aktualnie nie w głowie mu podrywanie - jest w szczęśliwym, stałym związku.

Gdy pytam o przyszłość, deklaruje, że stara się nie stawiać przed sobą żadnych wielkich celów. Skupia się raczej na małych krokach i stopniowym rozwijaniu talentu. I na pracy nad autobiografią, która prawdopodobnie ukaże się jeszcze w tym roku.

Jesienią natomiast wróci do Tajwanu, gdzie odbierze kolejną - tym razem niezwiązaną ściśle z branżą artystyczną - nagrodę. - Nie mogę na razie zbyt wiele zdradzać. Powiem tylko, że - jak przeczytałem w uzasadnieniu - jest ona przyznawana osobom, które mogą stanowić wzór dla najmłodszych pokoleń, zarówno tych dzisiejszych, jak i przyszłych - mówi.


Sukcesy motywują go do dalszej pracy (fot. mariuszkedzierski.net)

Mateusz Witkowski. Ur. 1989. Redaktor naczelny portalu Popmoderna.pl, stały współpracownik Gazeta.pl, Wirtualnej Polski, "Czasu Kultury" i miesięcznika "Teraz Rock". Doktorant w Katedrze Krytyki Współczesnej Wydziału Polonistyki UJ. Stypendysta Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego w roku 2018. Interesuje się związkami między literaturą a popkulturą, brytyjską muzyką z lat 80. i 90. oraz włoskim futbolem. Współprowadzi fanpage Niedziele Polskie, prowadzi facebookowego bloga muzycznego Popland.

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś do końca nasz artykuł. Jeżeli Ci się podobał, to wypróbuj nasz nowy newsletter z najciekawszymi i najlepszymi tekstami portalu.

KLIKNIJ, BY ZAPISAĆ SIĘ NA NEWSLETTER

Polub Weekend Gazeta.pl na Facebooku

Komentarze (51)
Zaloguj się
  • bie1-3

    0

    Każda czyjaś niepełnosprawność powoduje u mnie smutek. Każde zwycięstwo nad własną ułomnością jest radością.

  • prawdaprawda

    0

    Gratuluję talentu i życzę wiele dobrego.
    Prawda jest też jednak taka, że ten sukces pan Mariusz po części zawdzięcza swojej niepełnosprawności.
    Z identycznymi pracami i podobnym talentem, ale w pełni sprawny nie wzbudzałby podobnego zainteresowania.
    Jego największym talentem jest działanie wbrew ograniczeniom i to ludziom imponuje.

  • twzelnik

    0

    Serdecznie mu zazdroszczę umiejętności plastycznych.
    Zazdroszczę (bez zawiści) i podziwiam.

  • Robert S

    Oceniono 2 razy 0

    Panie redaktorze Witkowski, Mariusza miastem rodzinnym na pewno nie jest Świdnica. Urodził się i wychował w Jaworzynie Śląskiej, 10 km od Świdnicy.

  • bursztynowe

    Oceniono 1 raz 1

    No co? Chłopak rysuje i to wspaniale, nic mu nie brakuje, więc o co c'mon? Tylko pozazdrościć.

  • emes102

    Oceniono 4 razy 2

    Skończyłem 3 szkoły plastyczne, w żadnej z nich a były to Liceum Plastyczne, Akademia i konserwacja architektury, nie było egzaminu wymagającego użycia linijki, choć był rysunek techniczny i to zaawansowany, na poziomie np architektury. Może dlatego , ze to były państwowe szkoły i w czasach, kiedy coś znaczyły. Gdzie nie kupowało się wejścia, semestru, tylko musiałeś mieć umiejętności.

  • Oceniono 2 razy 2

    Dobrze, że ukazują się takie artykuły. Pokazują
    wspaniałych ludzi których byśmy nigdy nie poznali.
    Do tego piękne komentarze. Serce rośnie.
    Panu Mariuszowi dalszych sukcesów i powodzenia
    w życiu.

  • ane.me

    Oceniono 3 razy 3

    fantastyczne

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX