Protest w Siedlcach

Protest w Siedlcach (fot. Bartosz Józefiak)

reportaż

"Najlepszy byłby taki PiS, co się człowiekiem zaopiekuje, ale do sypialni nie będzie wchodził"

Nawet w bastionach partii rządzącej ludzie wyszli na ulice. W Siedlcach, Kraśniku i Grębowie wyrok Trybunału nie podoba się większości. Na kogo w przyszłości zagłosują?

W tekście pojawiają się wulgaryzmy

Plac przed ratuszem w Siedlcach wypełnia się szybko małymi grupkami, które próbują zachować między sobą dystans. Są dziewczyny gimnazjalno-licealne, z czerwoną błyskawicą na transparentach, ale w tłumie widać mężczyzn i kobiety w każdym wieku. Górują nad nim napisy: "Nie ma zgody", "My body - my choice", "Lepszy żywy obywatel niż martwy bohater". Są też flagi partii Zielonych czy Młodych Socjaldemokratów.

Dominika i Marta, maturzystki z klasy biologiczno-chemicznej, spodziewały się góra 200 osób, nie dwóch tysięcy.

Potrzebujecie megafonu

Protest wymyślili razem z Maćkiem z klasy humanistycznej. Myśleli, czy nie jechać do Warszawy, ale stwierdzili, że to zbyt niebezpieczne. Za to w Siedlcach niewiele się dzieje. Miasto uchodzi za bastion PiS. W wyborach w 2019 r. partia rządząca zdobyła tu 50 procent głosów. Ale wśród młodych to jeszcze inaczej się rozkłada, bo na przykład znajomi Dominiki dzielą się tak: połowa na Konfederację, połowa na lewicę.

Dominika przy rodzinnym stole nie rozmawia o polityce. Rodzice nie byli zachwyceni protestem, ale stwierdzili, że Dominika jest już dorosła. Dzisiaj zamierza wykrzyczeć wkurzenie, bo nie zgadza się, by politycy decydowali, co może zrobić ze swoim ciałem.

Rodzice Maćka pomagali nawet malować transparenty, na przykład "Ukradłeś księżyc, zostaw prawa kobiet".

Protest w Siedlcach (fot. Bartosz Józefiak)
Protest w Siedlcach (fot. Bartosz Józefiak)

Organizatorzy nie należą do żadnej partii. To ich pierwszy w życiu protest. Przychodzą uzbrojeni w mały głośnik od komputera. Zaczepia ich posłanka Kamila Gasiuk-Pihowicz z PO. Siedlce to jej okręg.

- Musicie mieć porządne nagłośnienie - mówi, wręczając im megafon.

- Zapraszam wszystkich - zaczyna Maciej, a tłum gęstnieje, zapominając o odstępach. Maciej się stresuje, ale przemawia pewnym głosem. - Nie ma naszej zgody na zabieranie praw kobiet. To, co robi rząd, jest skandaliczne. My chcemy dialogu - mówi Maciej, a kobieta z tłumu szepcze: - No co on, nie chcemy żadnego dialogu.

Dominika przemawia publicznie pierwszy raz w życiu, ale daje radę. - Nasz rząd musi zrozumieć, że jeśli zakaże aborcji, to nie spowoduje, że my, młode Polki, nie będziemy jej wykonywać, gdy jest ona konieczna. Kiedy coś staje się nielegalne, nie oznacza, że ludzie nie będą tego robić.

Pierwszy okrzyk jest cichy, nieśmiały, gdzieś z tylnych rzędów. Tłum szybko go podchwytuje i już po całym placu niesie się: "Jebać PiS".  Organizatorzy chyba nie planowali, że będzie aż tak ostro, ale przyłączają się. Kolejne okrzyki niosą się w tłumie: "Precz z Kaczorem!", "Mamy dość", "Kaja Godek - wypierdalaj!". Ludzie jakby zachwycają się odkryciem, że można publicznie krzyczeć "wypierdalaj". Pada komenda: "Kto nie skacze - ten za PiS-em".

Do megafonu podchodzi kobieta przed trzydziestką.

- Cztery lata temu byłam w zagrożonej ciąży. Lekarz powiedział: niech się pani zastanowi, czy chce pani urodzić. Jeżeli pani w ogóle donosi, bo może dziecko się pani odkleić, zanim się odklei łożysko - opowiada łamiącym głosem. - I wtedy możemy pani po prostu nie uratować. Musiałam podjąć tę trudną decyzję, z którą się mierzę codziennie. I myślę, że nikt nie wie, jaka to trudna decyzja jest. Czym jest okupiona. To nie chodzi o to, żeby abortować dzieci codziennie, bo ktoś zapomniał założyć gumki. Tu chodzi o sytuacje, gdy na szali jest życie - kończy, a tłum bije brawo.

Organizatorzy spodziewali się 200 osób (fot. Bartosz Józefiak)
Organizatorzy spodziewali się 200 osób (fot. Bartosz Józefiak)

"Kto ma rodzić mutanta?"

Siedlce ruszają na spacer. Dominika myśli, że może powinni zostać na chodniku, ale nic z tego. Tłum wylewa się na główną ulicę miasta. Policjanci w radiowozie jadą przodem, blokując ruch. Poza tym w ogóle nie reagują na nielegalne zbiorowisko.

Kobieta mówiąca o aborcji to Agata, nauczycielka angielskiego. Dzisiaj cały dzień wychodziła z siebie. Ta przemowa ją uwolniła. Jak człowiek się dowiaduje, że jego dziecko już w brzuchu nie żyje, to z czegoś takiego się nie otrząśnie nigdy. To się kładzie cieniem na rodzinę, na związek, na wszystko. Aborcję wykonała w Warszawie. Pomyślała, że w Siedlcach nie ma na to szans. "Sorry, ale Kaja Godek nie powinna się w takie sytuacje wpierdalać". Agata wie, że wyrok TK dopuszcza aborcję w jej sytuacji, ale boi się eskalacji żądań prawicy. Za chwilę granice przesunie się dalej, pod topór pójdzie prawo do usuwania ciąż z gwałtu.

Tłum coraz głośniej podchwytuje: "Jebać PiS". Ktoś krzyczy: "Pod kurię!".  Gdyby biskupi siedzieli w swoich biurach, to usłyszeliby: "Wasze kaplice - nasze macice" oraz "Jebać Rydzyka". Chłopak z flagą partii Zielonych maluje kredą na chodniku: "Łapy precz od kobiet!".

Maciej zatrzymuje tłum. Przez megafon intonuje hymn. Tłum, który chwilę temu wrzeszczał: "Zawsze i wszędzie Kaczyński jebany będzie", teraz co sił w płucach śpiewa: "Marsz, marsz Dąbrowski...". Pierwszą i drugą zwrotkę głośno, trzecią już wyraźnie ciszej.

Najgłośniej PiS chciałby jebać Michał, lat 38. Właściciel klubu fitness. W krótkich spodenkach i z szerokimi barami wygląda, jakby dopiero wyszedł z siłowni. "Co oni z tym lockdownem odpierdalają!" Finansowo go wykończą.

Maszeruje, żeby wspierać małżonkę. Michał aż się skręca na myśl, że jego ukochana musiałaby urodzić, "za przeproszeniem, kurwa, mutanta, co zaraz i tak umrze". Nie chodzi o dzieci z downem, tu by się Michał zastanowił, ale chodzi o dzieci zdeformowane. Kaczyński w domu głaszcze tylko kota, to niech nie mówi polskim kobietom, jak mają żyć. Michał w życiu nie był na wyborach, ale na najbliższe pójdzie. Zagłosuje na partię, która odsunie Kaczyńskiego od władzy.

Siedlce ruszyły na spacer (fot. Bartosz Józefiak)
Siedlce ruszyły na spacer (fot. Bartosz Józefiak)

W tłumie co chwila wybucha petarda, nieliczni kierowcy trąbią, smutni policjanci w radiowozie eskortują tłum pod biuro posła PiS Krzysztofa Tchórzewskiego. Tam okrzyki: "Kto nie skacze, ten za PiS-em" wybrzmiewają wyjątkowo głośno. Są też brawa dla policji, że tak ładnie pilnują, i hasło: "Nie przyszliśmy się użalać, tylko krzyczeć: wypierdalać!".

Tłum proponuje: "Pod katedrę", więc Maciej i Dominika podejmują decyzję: ruszamy.

W tłumie idzie Emilia, lat 38. Urodziła już trójkę dzieci, jest katoliczką, przeciwko aborcji na życzenie. Ale jest też pewna, że kobieta powinna mieć wybór, czy chce urodzić dziecko bez mózgu. W jej rodzinie jeszcze babcia głosuje na PiS, no ale z babcią się nie dyskutuje. Za to mama głosowała, a teraz żałuje. W Siedlcach już głównie starsi na PiS głosują, albo ludzie ze wsi, jak jej ciocia, z którą Emilia o polityce nie rozmawia. Na proteście jest razem z przyjaciółką Anną, która z powodu rozszczepu kręgosłupa spędza na wózku całe życie.

Anna parę lat temu zaszła w ciążę, groziła jej śmierć. Lekarka od razu zasugerowała aborcję. Ale Ania wybrała życie dziecka i dziś ma zdrowego synka. Teoretycznie jest idealną bohaterką Kai Godek, ale Ani właśnie chodzi o to, żeby kobiety same mogły decydować. Bo od rządu na chore dziecko dostaną 500 złotych raz na miesiąc - to się faktycznie za PiS-u poprawiło - ale poza tym   ochłapy.

Ania porusza się  na elektrycznym wózku, na który musiała zbierać kasę przez 1 procent. Państwo polskie takich wózków nie dofinansowuje. Dostaje dodatek pielęgnacyjny 200 złotych z hakiem, a jej opatrunki na odleżyny kosztują 600. Tygodniowo! Jak rząd traktuje osoby z  niepełnosprawnością, to wie każdy, kto pamięta protesty sprzed dwóch lat w Sejmie.

Straż kościelna czuwa

Katedra to ostatni przystanek. Tłum skanduje: "Cała Polska śpiewa z nami: Wypierdalać z PiS-owcami" i zaczyna się rozchodzić.

Natalia cała jest w emocjach. Takiego czegoś w Siedlcach nie widziała, jak żyje 18 lat. Przyszła z koleżankami z liceum. Na proteście zawitała chyba połowa klasy. Co myśli reszta? Ciężko powiedzieć, bo o polityce nie rozmawiają.

Natalia chce kobietom zostawić wybór. Mama ją wspiera. Ma szczęście, bo na przykład babcia jej koleżanki krzyczy i płacze, trzaska drzwiami i rwie włosy z głowy nad losem wnuczki. Przecież na protesty sam szatan przychodzi!

Aneta, mama Natalii, trochę się protestu bała. Te okrzyki wulgarne - to nie jej styl, ale koniec końców wyszło dobrze, nie było żadnych zadym. Do niedawna wyborczyni PiS-u, Aneta zarzeka się, że więcej na nich głosu nie odda. Nie popiera atakowania kościołów, jest praktykującą katoliczką, choć z tą praktyką też ostatnio gorzej. Księża mówią jedno, a robią kompletnie co innego. I to polityczne zaangażowanie Kościoła ją odrzuca.

'Przed katedrą zostaje tylko pięciu chłopaków w dresach i z zakrytymi twarzami' (fot. Bartosz Józefiak)
'Przed katedrą zostaje tylko pięciu chłopaków w dresach i z zakrytymi twarzami' (fot. Bartosz Józefiak)

Przed katedrą zostaje tylko pięciu chłopaków w dresach i z zakrytymi twarzami. Przyszli pilnować lewactwa, żeby nie doszło do bezczeszczenia kościołów. Jeszcze jakieś tęczowe flagi pod kościół - no nie! To są komuchy. A wiadomo, co Antifa robi w USA.

Tak, wiedzą, że maszerowały też zwykłe dziewczyny, ale chyba nie mają pojęcia, przeciwko czemu protestują. Dużo jest dezinformacji. Panowie są zgodni, że jak jest dziecko z gwałtu albo takie bardzo chore, to można na aborcję pozwolić. Ale to wystarczy uregulować odpowiednią ustawą, nie trzeba protestować. Na razie mamy tylko wyrok Trybunału, a nie nowe prawo.

A jak kobiety mówią, że to ich ciało, ich wybór, to powinny liczyć się z konsekwencjami. "Jak chcą się dymać, trzeba było, kurwa, kondoma założyć". Dziecko to nie jest tylko jej ciało, bo się składa z plemnika i komórki jajowej. Jakby one się same zapładniały, to mogłyby sobie same decydować.

Chłopaki popierają Konfederację, "bo na rząd to tylko stare kurwy głosują". Obywatelski obowiązek spełnili, kościół chroniony, teraz spierdalają, bo jedzie policja, będą się czepiać.

Wyrzuty sumienia są gorsze

Następnego dnia Siedlce mają o protestach podzielone zdanie.

Danuta, lat 78, uważa, że kobiety chciałyby wygodnie żyć, rozwiązłości jest dużo, nie myślą o dzieciach. Jakby kobiety tych tabletek nie brały, toby i nie rodziły chorych dzieci. Jej córki jakoś urodziły zdrowe wnuki.

Ksiądz Dariusz Mioduszewski, proboszcz siedleckiej katedry, uważa, że każda przestrzeń jest dla człowieka, dlatego jak ludzie chcą protestować przed kościołem, to niech protestują. W kościele jednak polityki nie ma, a księża powinni tak głosić ewangelię, żeby ludzie wiedzieli, jaki wybór jest słuszny.

Spiesząca się do pracy Martyna jest zdania, że rząd nie ma prawa zmuszać matek chorych dzieci do rodzenia, bo nie zapewnia im żadnego wsparcia. Za to protesty przed kościołami jej się nie podobają.

Aneta, lat 34, która odwiedza katedrę z synem w wózku, upiera się, że kobieta powinna rodzić bez względu na wszystko. Nawet jeśli urodzi chore albo takie, co zaraz umrze, to będzie miała szansę je pochować. Wyrzuty sumienia będą dla niej dużo gorsze. Rodzina Anety głosuje na różne partie, ale w temacie aborcji są zgodni. Takie wartości wynieśli z domu. Powiedzmy szczerze: kobieta, która będzie chciała, i tak dziecko usunie. Pojedzie za granicę. To nie znaczy jednak, że rząd ma do tego zachęcać. Musi być jakieś prawo, które będzie wyznaczało wartości. Życie to życie. Dziecko to człowiek. Aneta się dziwi, że tyle młodych kobiet protestuje. Przecież to one są powołane do rodzenia!

Musi być jakieś prawo, które będzie wyznaczało wartości - mówią obrońcy wyroku Trybunału (fot. Bartosz Józefiak)
Musi być jakieś prawo, które będzie wyznaczało wartości - mówią obrońcy wyroku Trybunału (fot. Bartosz Józefiak)

We wsi Wiśniew pod Siedlcami, gdzie PiS miał w wyborach parlamentarnych 76 procent, także większość przeciwko aborcji. Na przykład matka z trójką dzieci opowiada, że jej również groziło urodzenie chorego synka, ale nie usunęła. Jak ktoś się decyduje na ciążę, małżeństwo, to później nie można wybierać, że będzie się tylko zdrowe dziecko wychowywać.

27-letnia Marcelina patrzy na swoją wieś z dystansem. Do lokalnego sklepu przychodzi tylko jedna "Wyborcza", i to właśnie rodzina Marceliny ją kupuje. Z sąsiadami o polityce nie rozmawiają.

Marcelina sprowadza samochody z USA. Była na protestach i będzie jeździć dalej. Jest niewierząca i uważa, że każda kobieta ma prawo do wyboru. To płód, a nie żadne dziecko i kropka. Popiera wszystkie słowa uważane na jej wsi za brzydkie - jak LGBT, in vitro czy eutanazja. Wyborców PiS ma za społecznie zaniedbywanych. A kobiety słabo wykształcone nie mają szans na pracę, no bo gdzie, jak jest jeden sklep, a dziewczyn ze 30? W okolicy jest wiele rodzin wielodzietnych. Na wsi katolicyzm łączy się z głosowaniem na partie konserwatywne. Protesty przed kościołami? Jej się podobają. Jakoś głoszenie z ambony poglądów nacjonalistycznych czy homofobicznych nikomu do tej pory nie przeszkadzało. Marcelina jest pewna, że jeśli ksiądz w parafii nie politykuje, to się protestów pod oknami nie doczeka. Ale takich jest mniejszość.

"Tylko daj, daj i daj"

Kraśnik, gdzie PiS w wyborach zdobył 53 procent poparcia, a radni ogłosili miasto strefą wolną od LGBT i 5G,  doczekał się własnych czarnych protestów. Tysiące ludzi maszerowało pod biura posłów PiS z transparentami: "Chcemy wyboru, a nie pisterroru" albo "Moja pusia, nie Jarusia".

Beata też by protestowała, ale musiała opiekować się rocznym Ryszardem. Nie jest za zupełnie wolną aborcją, ale w sytuacji, gdy dziecko chore - to i owszem. W wyborach głosowała na PiS, bo te rządy bardzo jej pomogły. Rodzice Beaty prowadzili sklep, aż ojcu padły stawy biodrowe, a mama została w domu z babcią. Renty nie mogli się doprosić, żyli na krawędzi ubóstwa. Utrzymywały ich dzieci, co rodzice bardzo przeżywali. Beata też to przypłaciła zdrowiem. Dźwigała kartony w fabryce plastiku, zbyt ciężkie, ale kto to sprawdzał? Wysiadł jej kręgosłup, bo tyle nadgodzin brała. Rodziców uratował wcześniejszy wiek emerytalny. Beata po urodzeniu Ryszarda ma 500 plus, jej mąż jako ochroniarz teraz ma przynajmniej minimalną krajową, bo wcześniej zarabiał grosze. Ale dziś Beata obiecuje: za to, co PiS zrobił, więcej jej głosu nie dostaną. Za to i za podwyżki, co ostatnio sami sobie chcieli przyznać.

Kraśnik - PiS w wyborach zdobył tu 53 procent poparcia, a radni ogłosili miasto strefą wolną od LGBT i 5G (fot. Bartosz Józefiak)
Kraśnik - PiS w wyborach zdobył tu 53 procent poparcia, a radni ogłosili miasto strefą wolną od LGBT i 5G (fot. Bartosz Józefiak)

Anna - jak mówi - już jest za stara, nie będzie dzieci rodzić, ale "debile nie powinni decydować za kobiety". Też głosowała na PiS. Nie bierze 500 plus, ale jej syn i córka owszem. Córka nie musi po godzinach ganiać do drugiej pracy, bo ma te 1000 złotych na dwoje dzieci. Anna niby jest na rencie, ale chodzi do prywatnych domów zajmować się seniorami. Dostaje na czarno 10 złotych na godzinę i jeszcze szefowie narzekają, że za dużo bierze. Pracuje codziennie, także w niedziele. Nie ma lekkiego życia w Polsce, ale za PiS-u się przynajmniej trochę poprawiło. Bo Platforma to nic, ale to nic dla ludzi nie zrobiła. Dlatego choć Annę Trybunał strasznie wkurzył, ze smutkiem w głosie przyznaje, że i tak na PiS zagłosuje.

Przed blokami przycupnęło czterech panów w roboczych strojach. Mają przerwę w pracy, ale z dziennikarzem rozmawiać nie będą, bo przecież nie mają czasu. Brygadzista rzuca: - To jest głupota. Narzekają na PiS, a PiS niektórym życie uratował.

Dawid, lat 25, spuszcza tylko wzrok po tych słowach szefa. Na PiS nie głosował i nie zamierza. 500 plus dają, ale przecież nie ze swoich. Rzucą ochłapy, a podniosą podatki. Starzy ludzie, co głosują na PiS, nie myślą, skąd się te pieniądze biorą. Oby tylko dali i dali, i dali. Rano zdążyli się już o to pokłócić z brygadzistą. A protesty? Dobrze, że protestują. Kobiety powinny wybierać i kropka.

"Jak się nazywał ten kandydat?"

W Tarnobrzegu w niedzielę protestowało kilkaset osób, w poniedziałek już sporo mniej, ale jak na Tarnobrzeg to i tak duże zaskoczenie. We wsi Grębów, 16 kilometrów od Tarnobrzegu, PiS zdobył 71 procent. Mimo to ze świecą szukać tu osoby, której podoba się wyrok Trybunału.

Wiola protestów nie popiera. Te dziewczyny, agresywne, wulgarne, błazenada. Wiola jest wierząca i ją ataki na Kościół denerwują, bo to jest podłość. No ale dziewczyny mają jednak rację. Jeśli matka wie, że urodzi dziecko genetycznie chore i ono umrze, to powinna mieć prawo wyboru. W TVP przekonywali, że dzieci chore też mają prawo do życia, ale Wiola samego TVP nie słucha nigdy, tylko włącza TVN dla równowagi. Głosowała na PiS, bo PO nic nie robiło dla ludzi. Wiola wychowała trójkę dzieci. PiS pomógł z 500 plus, dał na wyprawkę. Ale ją z tym Trybunałem wkurzyli, i do tego widać, że nie radzą sobie w pandemii. Czy na nich znowu zagłosuje - to się okaże.

W Grębowie PiS zdobył 71 procent głosów (fot. Bartosz Józefiak)
W Grębowie PiS zdobył 71 procent głosów (fot. Bartosz Józefiak)

Helena, która właśnie wróciła z grzybów, ma tak samo. PiS wiele dla ludzi zrobił, uratował zakłady, na przykład w Mielcu. Helena dostała emeryturę, bo wychowała czwórkę dzieci. Ale z drugiej strony w parze z Kościołem chcą zrobić nowe średniowiecze, ludziom wchodzą do łóżek. Jak tu wybrnąć z tego wyborczego dylematu? Najlepiej by było, żeby powstał taki PiS, coby pomagał ludziom, ale nie mieszał się w światopogląd. Był taki jeden fajny kandydat w ostatnich wyborach, jak on się nazywał? Hołownia?

Bogusław opiera się o płot przed domem. Dyplomatycznie o aborcji jako mężczyzna się nie wypowiada. Za to jego mama Czesława mówi twardo: denerwują ją te baby w telewizorze, co tak bluzgają. No ale z drugiej strony - to jest prawo kobiety decydować, jak jest dziecko chore. Czesława czwórkę dzieci wychowała, całe życie do pracy na poczcie dojeżdżając rowerem, żadna władza jej nie pomogła. Dopiero na starość dostała ekstra 900 złotych emerytury. Córka, co mieszka w Warszawie, krzyczy na nią, żeby przestała głosować na ten PiS. Córka głosowała za Trzaskowskim. A Czesława nigdy wcześniej nie szła głosować, ale za PiS-em już tak. I jak będzie trzeba, pójdzie znowu. A młodzi niech przestaną wymyślać i się, cholera, wezmą do roboty.

17-letnia Helena grabi liście przed domem. Na protesty chętnie by się wybrała. Kobiety przez wieki walczyły o równość, a teraz to jest cofanie się do średniowiecza. Jakby się czuli mężczyźni, gdyby ktoś próbował decydować, co mają zrobić ze swoim życiem? Nie jest za całkowitą aborcją, ale na pewno powinna być dopuszczalna w wypadku choroby dzieci. Podobnie myśli jej mama, Barbara, wyborczyni PSL. Chętnie by pojechała z córką, ale nie mają jak. Zlikwidowali im PKS. Nie miałyby jak wrócić z Tarnobrzegu, bo mąż pracuje popołudniami.

Bartosz Józefiak. Absolwent Polskiej Szkoły Reportażu. Współpracuje z Dużym Formatem Gazety Wyborczej, Tygodnikiem Powszechnym, portalem Weekend.Gazeta.pl. Dwukrotnie nominowany do nagrody dziennikarskiej im. Teresy Torańskiej w kategorii "Najlepsze w internecie". W sierpniu nakładem Czarnego ukazała się książka Bartka i Wojciecha Góreckiego "Łódź. Miasto po przejściach".

Polub Weekend Gazeta.pl na Facebooku