'Kobietom wciąż brakuje wystarczająco silnego przekonania, że ich rozwój osobisty, budowanie kariery jest ważnym zadaniem życiowym'

'Kobietom wciąż brakuje wystarczająco silnego przekonania, że ich rozwój osobisty, budowanie kariery jest ważnym zadaniem życiowym' (fot: Shutterstock.com)

społeczeństwo

"Po kilku latach mąż zakochał się w koleżance z pracy i postanowił się rozwieść. Z czym zostawił byłą żonę? Z 10-letnią dziurą w CV"

- Kobiety muszą zdawać sobie sprawę, że prowadzenie domu jest zajęciem nieodpłatnym. Może się tak zdarzyć, że w wieku 50 lat będą musiały zaczynać wszystko od zera. Jeśli mają świadomość, jakie ryzyko podejmują, w porządku. Z mojego doświadczenia wynika jednak, że większość nie ma - mówi Kamila Rowińska, która między innymi pracuje z kobietami chcącymi odzyskać swoją niezależność, odnaleźć się na rynku pracy.

Gdy Marianna poznała przyszłego męża, nie miał grosza przy duszy. - Zakochałam się, bo traktował mnie z szacunkiem, jak księżniczkę. Szybko zamieszkaliśmy razem. Ja pracowałam, on przez długi czas nie, między innymi ze względu na kontuzję kręgosłupa, której nabawił się na budowie - opowiada. Po dwóch latach się pobrali. Mąż Marianny otworzył firmę zajmującą się pośrednictwem sprzedaży towarów, która szybko zaczęła przynosić mu duże pieniądze.

- Zanim poznałam męża, przerwałam studia - ratownictwo medyczne. Po tym, jak urodziła nam się pierwsza córka, chciałam na nie wrócić. Gdy powiedziałam o tym mężowi, odparł: a kto zajmie się dzieckiem? Albo: skoro ty chcesz iść na studia i się rozwijać, to ja też. I kto wtedy będzie utrzymywał dom? Jedyne zajęcie, jakie widział dla mnie, to pomoc w firmie, w księgowości. Ale ja nie chciałam się tym zajmować, zupełnie mnie to nie interesowało. Odpuściłam - opowiada Marianna.

'Mąż po rozstaniu odciął mnie od wszystkich środków, przez jakiś czas żyłam z 1000 plus, które przysługiwało mi na dzieci' (fot: Dawid Zuchowicz/ Agencja Gazeta)
'Mąż po rozstaniu odciął mnie od wszystkich środków, przez jakiś czas żyłam z 1000 plus, które przysługiwało mi na dzieci' (fot: Dawid Zuchowicz/ Agencja Gazeta)

Zaszła w drugą ciążę. Lata mijały. - Gdy obie córki były już w przedszkolu, postanowiłam postawić na swoim i pójść do pracy. Zatrudniłam się w firmie spedycyjnej. Udało mi się popracować tam 3,5 miesiąca, bo mój mąż nie był w stanie znieść tego, że nie ma mnie w domu, co chwilę oskarżał mnie o romans, doszło do tego, że założył mi podsłuch i nagrywał mnie w pracy. Cały czas twierdził, że powinnam być przy rodzinie, jednocześnie przy każdej kłótni wypominał mi, że to on mnie utrzymuje, karmi. Gdy mówiłam mu, że mam dość i chcę go zostawić, sprowadzał mnie do parteru, odpowiadając, że sobie sama nie poradzę, bo do niczego w życiu nie doszłam - opowiada Marianna.

Twierdzi, że bardzo długo nie zdawała sobie sprawy z tego, że w jej związku coś jest nie tak. Rozstała się z mężem, gdy podniósł na nią rękę. - Zostałam w domu, który kupiliśmy za pieniądze ze sprzedaży domu po moich dziadkach. Mam nadzieję, że uda mi się go wywalczyć w sądzie, bo sprawa rozwodowa wciąż się toczy. Mąż po rozstaniu odciął mnie od wszystkich środków, przez jakiś czas żyłam z 1000 plus, które przysługiwało mi na dzieci - mówi.

Marianna zdała sobie sprawę, że ma 30 lat i bardzo małe doświadczenie zawodowe. - Ratuje mnie to, że dobrze znam język angielski. W podaniu o pracę napisałam: przez pięć lat byłam matką na pełen etat, jestem na tyle zaradna, że moje dzieci dożyły wieku przedszkolnego i mają się świetnie. Mimo braku wykształcenia i doświadczenia dostałam pracę w kolejnej firmie spedycyjnej - opowiada.

Aktywność zawodowa kobiet w Polsce - czyli udział pracujących lub aktywnie poszukujących pracy w wieku 15-64 w populacji - według danych Eurostatu należy do najniższych w Europie: w 2018 roku wyniosła 63 proc. Za nami są tylko Chorwacja (62 proc.), Grecja (60 proc.), Rumunia (58 proc.) i Włochy (56 proc.). Ponad 75 proc. niepracujących i nieposzukujących pracy kobiet jako powód pozostania w domu podaje dzieci i inne obowiązki rodzinne. Dla porównania: w Szwecji odpowiedziało tak tylko 18 proc. pytanych. Aż 77 proc. Polaków i Polek uważa, że najważniejszą rolą kobiety jest opieka nad domem i rodziną. W Danii osób o takim poglądzie jest 14 proc., w Szwecji - 11 proc.

Straciłam pół życia

41-letnia Kasia rozwiodła się z mężem trzy lata temu. Cały czas się zastanawia, jak to się stało, że przez 13 lat w ogóle nie rozwijała się zawodowo. - Moja mama zawsze mi powtarzała: masz być w życiu samodzielna - skończyć studia, znaleźć pracę, zadbać o swój rozwój. Ona i ojciec całe życie pracowali. Gdy poznałam Arka, miałam 25 lat, obroniłam dyplom na kierunku finanse, wynajęłam mieszkanie, zaczęłam pracę jako księgowa. Arek był o cztery lata starszy, pracował w tej samej firmie, na stanowisku menadżerskim. Pobraliśmy się po roku, wypowiedziałam najem mieszkania, wprowadziłam się do niego. Po trzech miesiącach byłam już w ciąży - opowiada. Kasia nie najlepiej ją znosiła, jej szyjka macicy zaczęła się zbyt szybko skracać, musiała położyć się na kilka miesięcy do łóżka. Urodziła zdrowego synka.

Kilka tygodni po przyjściu na świat Janka Arek dostał propozycję poprowadzenia dużego projektu za granicą - w niemieckiej siedzibie firmy. - Miał zarządzać dużym zespołem, to była dla niego ogromna szansa na rozwój. Rozmowy na temat tego, czy jedziemy, czy nie, właściwie nie było. Dla niego to było jasne, że tak. Chciałam go wspierać, więc nie protestowałam - dodaje.

Za granicą większość czasu spędzała w domu, zajmując się dzieckiem, nie udało jej się zbudować żadnych głębszych znajomości. Języka nie znała, więc do pracy też nie za bardzo mogła wrócić. Zaczęła czuć się coraz gorzej. - Teraz wiem, że miałam objawy depresji. Z mężem zaczęliśmy się od siebie oddalać - przestaliśmy uprawiać seks, Arek nie zabierał mnie też na kolacje służbowe. Chyba się mnie wstydził - mówi Kasia.

Kasia w Niemczech urodziła drugie dziecko - córeczkę. - Gdy Maja skończyła dwa lata, wróciliśmy do Polski. Arkowi skończył się kilkuletni projekt. Byłam zachwycona powrotem. Na jednym ze spotkań ze znajomymi ze studiów kumpel zaproponował mi pracę w swojej firmie - jako księgowa. Gdy powiedziałam o tym Arkowi, wściekł się. Nie chciał, żeby dzieci wychowywały obce osoby w żłobkach, przedszkolach, chciał, żebym była z nimi do momentu, aż pójdą do szkoły, tak jak on miał w dzieciństwie. Zagroził, że jeśli pójdę do pracy, to się ze mną rozwiedzie. Dla mnie to był gwóźdź do trumny - opowiada.

'Wciąż prześladuje mnie myśl, że straciłam połowę życia' (fot: Shutterstock.com)
'Wciąż prześladuje mnie myśl, że straciłam połowę życia' (fot: Shutterstock.com)

Kasia zaczęła planować rozstanie. Poprosiła przyjaciółkę o możliwość zatrzymania się na jakiś czas w jej mieszkaniu. - Rozwiedliśmy się bez orzekania o winie. Mam zasądzone alimenty, dopóki moja sytuacja finansowa nie ulegnie poprawie. Jestem zadowolona z przebiegu rozwodu. Dzielimy się opieką nad dziećmi po połowie. Arek nie miał wyjścia - musiał się zgodzić na żłobek i przedszkole - tłumaczy Kasia.

Dopiero po roku od rozwodu Kasia była w stanie zacząć rozglądać się za pracą, ponieważ przez długi czas walczyła z depresją. - Poszłam na terapię, zaczęłam brać leki. Gdy poczułam się lepiej, wróciłam do kolegi z pytaniem, czy jego propozycja pracy wciąż jest aktualna. Udało się. Minęły dwa lata, odkąd wróciłam do pracy, w tym czasie awansowałam na starszą księgową. Przez ten czas czułam się ze sobą lepiej niż przez ostatnie kilkanaście lat. Wciąż prześladuje mnie myśl, że straciłam połowę życia.

Bo jestem żoną

Kamila Rowińska, która pracuje m.in. z kobietami chcącymi się odnaleźć na rynku pracy, uzyskać niezależność finansową, mówi wprost: - Biorąc pod uwagę, że niemalże co trzecie małżeństwo w Polsce się rozpada, bardzo mnie dziwi frywolne podejście wielu kobiet do spraw finansowych.

Często trafiają do niej kobiety, które dostrzegają ogromną dysproporcję między tym, jak zawodowo funkcjonują one, a jak ich życiowi partnerzy, albo te, które już odczuły konsekwencje poświęcenia całego swojego życia rodzinie.

- Po latach czują się oszukane i rozżalone, bo związek się rozpada i albo zostają z niczym, albo ich życie diametralnie się zmienia - nawet jeśli wywalczą godne alimenty, to często komfort życia spada, prędzej czy później będą musiały wrócić do pracy. Jedna pani mi mówi: mamy z mężem mieszkanie, połowa jest moja. Ja na to: ale co z tego, skoro mąż przez lata budował swoją karierę zawodową, a pani nie? W dalszym ciągu po rozwodzie to kobiety częściej przejmują pełną opiekę nad dziećmi. Bardzo trudno jest zaczynać karierę zawodową i jednocześnie opiekować się domem. To wymaga ogromnej pewności siebie i czasu, którego często po prostu jest za mało - mówi Rowińska.

Kobiety, jak wynika z jej doświadczenia, bardzo często wychodzą z założenia, że skoro są żonami, to połowa majątku należy się im. - Poznałam panią, której mąż powtarzał: nie idź do pracy, zajmij się dziećmi, moja pensja nam wystarczy. Zamieszkali w domu jego rodziców, bo rodzice powiedzieli: po co macie brać kredyt na mieszkanie, dom jest duży. Po kilku latach mąż zakochał się w koleżance z pracy i postanowił się rozwieść. Z czym zostawił byłą żonę? Z 10-letnią dziurą w CV - opowiada Rowińska.

Inna klientka Rowińskiej była przekonana, że połowa majątku spółki z o.o., którą założył jej mąż, należy do niej. - Zapytałam ją, dlaczego tak uważa. Jest wspólnikiem? Udziałowcem? Mówi, że nie. Bardzo długo musiałam jej tłumaczyć, że spółka z o.o. to odrębny byt i sam fakt, że jest żoną, nie czyni jej współwłaścicielką majątku spółki męża. Więc jeśli samochód, którym obecnie jeździ, został kupiony na spółkę, to jak się rozstanie z mężem, będzie musiała go oddać - opowiada.

Z doświadczenia Małgorzaty Ciukszy, radczyni prawnej i współautorki książki "Rozwód dla kobiet w pytaniach i odpowiedziach prawnika i psychologa", wynika z kolei, że w najtrudniejszej sytuacji są kobiety po pięćdziesiątce. - Nie tylko nie rozwijały się zawodowo, nie rozwijały się w ogóle, nie mają żadnych pasji, zainteresowań. Bo dzieci i mąż zawsze byli priorytetem. Zgłosiła się do mnie po poradę prawną 55-letnia pani, którą mąż od lat zdradzał. Rozważała rozwód. Po przeanalizowaniu swojej sytuacji finansowej i życiowej zdecydowała się nie rozwodzić, bo uznała, że się jej to nie opłaca - nawet jeśli wywalczyłaby jakiś majątek, musiałaby go później utrzymać. Pieniądze nie były jednak jedynym argumentem. Powiedziała mi: co ja będę w życiu robić? Potrafię tylko zajmować się domem - opowiada Ciuksza.

'Większość bogatych żon decyduje się iść na układ z mężem i żyć obok siebie. Walka o alimenty często jest bardzo trudna' (fot: Shutterstock.com)
'Większość bogatych żon decyduje się iść na układ z mężem i żyć obok siebie. Walka o alimenty często jest bardzo trudna' (fot: Shutterstock.com)

Prawniczka zwraca jednak uwagę, że tendencja do poświęcania swojego życia rodzinie jest również widoczna wśród młodych kobiet, zwłaszcza z małych miejscowości. - Rozwodziłam niedawno kobietę 27-letnią, pochodzącą z małego miasta na Pomorzu. Jej 28-letni mąż był bardzo bogaty, ona nie pracowała. Po kilku latach okazało się, że ma kochankę, a do żony już nic nie czuje. Wniósł pozew o rozwód. Był hojnym mężczyzną, umówiliśmy się, że będzie wypłacał żonie alimenty przez następną dekadę. Gdy w czasie negocjacji padło pytanie, czy pani ma zamiar podjąć jakąś pracę, odpowiedziała, że niekoniecznie, skoro będzie dostawać pieniądze przez kolejnych 10 lat - relacjonuje Małgorzata Ciuksza.

Prawo do rozwoju

Katarzyna Popiołek, psycholożka społeczna, wraz z zespołem naukowców katowickiego wydziału Uniwersytetu Humanistycznospołecznego SWPS, prowadzi właśnie nowatorskie badania nad poczuciem możliwości rozwoju w bliskich związkach. Twierdzi, że wiele kobiet w dalszym ciągu jest przekonanych, że najważniejszą rolą, jaką w życiu powinny pełnić, jest rola matki i opiekunki. Bo tak były wychowywane.

- Kobiety mają dbać o relacje z innymi, mężczyźni mają współzawodniczyć, zdobywać kolejne pozycje zawodowe i poszukiwać nowych rodzajów aktywności. W naszej kulturze rola matki i opiekunki jest w dodatku bardzo wysoko ceniona społecznie i wyrazista, co oznacza, że dokładnie wiadomo, jak powinna być wykonywana. Jeśli kobieta odpowiednio ją wypełnia, jest chwalona, nagradzana. Gorzej, jeśli decyduje się tej roli nie wykonywać wcale, lub uznaje, że kariera jest dla niej ważniejsza. Wtedy musi się liczyć ze społecznym ostracyzmem - wyjaśnia Popiołek.

Kobiety, mając świadomość, jak ważna jest rola matki i opiekunki, i że niewykonywanie jej może się spotkać z krytyką, często dokonują swoistego autosabotażu i ograniczają swój rozwój zawodowy albo uznają, że rozwój partnera jest ważniejszy. - Wciąż brak im wystarczająco silnego przekonania, że ich rozwój osobisty, pogłębianie zainteresowań, budowanie kariery jest ważnym zadaniem życiowym, dającym wiele satysfakcji, a także przynoszącym wiele korzyści społecznych - przekonuje psycholożka.

Jak mówi, badania wyraźnie pokazały, że dla kobiet rozwój osobisty silnie powiązany jest z dbaniem o partnera i dzieci. - U mężczyzn w ogóle nie ma takiej korelacji. Jeśli kobiety muszą więc zdecydować, ile ze swojej doby poświęcą na pracę, dom i swoje zainteresowania, to ich priorytetem staje się raczej dom. Jeśli idą do pracy, to często dlatego, że trzeba polepszyć byt ekonomiczny rodziny, a nie dlatego, że zdobywanie kolejnych umiejętności jest dla nich ważne i mają do tego prawo - mówi. Jak dodaje, nawet w związkach, w których podział ról między kobietą i mężczyzną jest w miarę równy, zazwyczaj to kobiety pełnią rolę menadżerek - wiedzą wszystko, co dotyczy dzieci, dbają o relacje z bliskimi, pamiętają, czego brakuje w lodówce. - Niosą na plecach ciężki bagaż zobowiązań. Daleko nam do tego, żeby kobiety miały takie same możliwości rozwoju osobistego w bliskich związkach jak mężczyźni - podkreśla.

Popiołek, Ciuksza i Rowińska nie oceniają kobiet, które czerpią satysfakcję z opieki nad domem. - Praca i rozwój to również ogromny wysiłek, często duży stres. Jeśli zatem kobieta czuje się fantastycznie w roli matki i żony i może się z sukcesem skupić tylko na tej sferze, to świetnie. Musi jednak zdawać sobie sprawę, że podejmuje pewne ryzyko. Miłość nie zawsze trwa wiecznie. Jeśli związek się rozpadnie, będzie absolutnie nieprzygotowana do uczestniczenia w rzeczywistości, która wymaga samodzielności zawodowej i zapewnienia sobie bytu - mówi Popiołek.

'Kobiety muszą zdawać sobie sprawę, że prowadzenie domu jest zajęciem nieodpłatnym' (fot: Shutterstock.com)
'Kobiety muszą zdawać sobie sprawę, że prowadzenie domu jest zajęciem nieodpłatnym' (fot: Shutterstock.com)

Ciuksza zwraca uwagę, że owszem, są kobiety, które "rozwiodły się bogato", mają dużą sieć znajomych, pasje, podróżują. Ale takich szczęśliwych historii wcale nie jest dużo. - Większość bogatych żon decyduje się iść na układ z mężem i żyć obok siebie. Walka o alimenty często jest bardzo trudna i nie zawsze kończy się dla kobiet satysfakcjonująco - mówi prawniczka.

Rowińska jej wtóruje: - Kobiety muszą zdawać sobie sprawę, że prowadzenie domu jest zajęciem nieodpłatnym. Może się tak zdarzyć, że w wieku 50 lat będą musiały zaczynać wszystko od zera. Jeśli mają świadomość, jakie ryzyko podejmują, w porządku. Z mojego doświadczenia wynika jednak, że większość nie ma.

Ewa Jankowska. Dziennikarka magazynu Weekend.Gazeta.pl, była redaktor naczelna serwisu Metrowarszawa.pl. Wcześniej pracowała w Wirtualnej Polsce w dziale Kultura, publikowała w serwisie Ksiazki.wp.pl, magazynie Vice.com. Absolwentka Polskiej Szkoły Reportażu. 

Polub Weekend Gazeta.pl na Facebooku