Choroby serca są główną przyczyną zgonów wśród Polek

Choroby serca są główną przyczyną zgonów wśród Polek (fot. Shutterstock)

społeczeństwo

Co trzecią Polkę dopada nadciśnienie, ale większość nie ma o tym pojęcia

W tej chwili nadciśnienie tętnicze to już nie jest domena staruszków, ostatnio nawet dwudziestolatki muszą brać leki na stałe - opowiada internistka i seksuolożka Renata Grabowska w rozmowie z Martą Szarejko w książce "Seksuolożki. Nowe rozmowy". Publikujemy jej fragmenty.

Choroby serca są główną przyczyną zgonów wśród Polek - codziennie umiera na nie około 250 kobiet. Co trzecia z nich na zawał. W 2013 roku z powodu chorób układu krążenia zmarło 95 tysięcy kobiet, to 51 procent wszystkich zgonów. Tymczasem Polki najbardziej boją się nowotworów - połowa z nas uważa, że są one głównym zagrożeniem. Tylko 13 procent wskazuje na choroby serca. Z czego to wynika?*

Z tego, że na pierwszy rzut oka choroby układu krążenia są mniej drastyczne niż nowotwory. Dziś nie obserwujemy już takich zawałów, które pamiętam z pierwszych lat mojej pracy. Trzydzieści lat temu, jeśli było tak kiepskie ciśnienie jak dziś i dodatkowo spadało albo bardzo mocno szło w górę, to potrafiłam wysłać z poradni do szpitala trzech pacjentów z zawałem i dwóch z udarem. To się zmieniło. Oczywiście bywają gorsze dni, ale pacjenci są lepiej zaopiekowani, mamy skuteczniejsze leki z mniejszą ilością skutków ubocznych i świetną - w porównaniu z tamtą - profilaktykę. Siłą rzeczy sytuacja wygląda korzystniej.

Ale ona ma też swój rewers: ponieważ drastycznych zawałów jest mniej, to też mniej się o nich mówi. Mało mamy kampanii społecznych, układ krążenia nie jest atrakcyjny medialnie.

Zwłaszcza jeśli chodzi o kobiety. Zawały kojarzymy głównie z mężczyznami.

Uważa się, że kobiety bardziej o siebie dbają, lepiej jedzą, piją mniej alkoholu, więc są mniej narażone na ostre incydenty krążeniowe. I że ich serca są chronione przez hormony. Po co więc opowiadać o ich zawałach? Tymczasem kobiety są narażone na stres tak samo jak mężczyźni, a w wielu przypadkach nawet bardziej. Mnóstwo kobiet cierpi na problemy hormonalne, coraz częściej występuje zespół policystycznych jajników, więc częściej pojawiają się też tendencje do cukrzycy i nadciśnienia tętniczego. W okresie pomenopauzalnym ochrona w postaci estrogenów znika, hormony nie stymulują już uwalniania się w ścianach naczyń krwionośnych tlenku azotu. Wcześniej zapobiegał on powstawaniu w śródbłonku tętnic stanów zapalnych, które przyspieszają rozwój miażdżycy. Po menopauzie już nie. Nie przeciwdziałają też zlepianiu się płytek krwi, nie zapobiegają powstawaniu skrzepów. Kiedy ta ochrona znika, zwiększa się ryzyko problemów kardiologicznych, na przykład udarów, które w życiu kobiety nie są niczym niezwykłym.

Kobiety są narażone na stres tak samo jak mężczyźni, a w wielu przypadkach nawet bardziej (fot. Shutterstock)
Kobiety są narażone na stres tak samo jak mężczyźni, a w wielu przypadkach nawet bardziej (fot. Shutterstock)

Co trzecią Polkę dopada nadciśnienie, ale większość nie ma o tym pojęcia. Poniżej 40 roku życia nie wie o nim ponad 65 procent chorych kobiet.

Często jest tak, że pacjent przychodzi z jakąś infekcją, bólem stawów, jakimś drobnym problemem, mierzę ciśnienie i okazuje się, że jest horrorystyczne. W tej chwili nadciśnienie tętnicze to już nie jest domena staruszków, ostatnio nawet dwudziestolatki muszą brać leki na stałe. Wczoraj miałam pacjenta: 26 lat, szczupły, wysportowany, świetnie wygląda. Mierzę ciśnienie: 220. Myślę: "Niemożliwe!". Pytam: "Jak się pan czuje?". Odpowiada, że świetnie.

To po co przyszedł?

Bo miał anginę ropną. Zrobiłam EKG i od razu zdiagnozowałam przerost lewej komory, więc to nie jest nadciśnienie, które pojawiło się wczoraj, tylko zmiany, które ma od roku albo dłużej.

Jest jeszcze jedna rzecz: kobiety orientują się, że te choroby są groźne znacznie później, bo jednak u nich bardzo długo ochronnie działają estrogeny.

I do problemów najczęściej dochodzi po menopauzie.

Zwykle po 60, 70 roku życia. Ważne, żeby to podkreślić: dużo kobiet umiera na choroby układu krążenia, ale w większości są to kobiety wiekowe. A główną przyczyną wszystkich problemów jest właśnie nadciśnienie, które często przegapiamy, albo ignorujemy, więc siłą rzeczy nie leczymy go jak należy.

A zawały u kobiet? Czy to prawda, że przebiegają inaczej niż u mężczyzn i są rzadziej wyłapywane?

Kobiety rzadziej je zauważają, bo mają mniej objawów bólowych.

Proszę wyjaśnić jak trzylatkowi.

Typowym objawem jest ból w klatce piersiowej. Taki rozpierający, duszący, za mostkiem.

Jakby brakowało mi tchu?

Pacjentki najczęściej opisują go tak: "Jakby ktoś mi siedział na klatce piersiowej". Mówią, że ten ból jest tępy. Ważna jest też duszność, czyli trudności ze złapaniem powietrza. Czasem pojawia się arytmia, zwalnia albo przyspiesza czynność serca, spada ciśnienie.

Ale typowym, pierwszym objawem jest rozpierający ból za mostkiem, w klatce piersiowej, którego nie można bagatelizować. Trzeba zgłosić się do lekarza, zrobić EKG i sprawdzić, czy przyczyną jest ostre niedokrwienie mięśnia sercowego.

Rozpoznanie trwa dłużej niż u mężczyzn?

Nie, zmiany w EKG widać od razu. Wysyłamy pacjentkę do szpitala, tam bada się enzymy zawałowe, a na koniec robi się koronografię i wtedy już widać wszystko.

Dużo kobiet umiera na choroby układu krążenia, ale w większości są to kobiety wiekowe (fot. Shutterstock)
Dużo kobiet umiera na choroby układu krążenia, ale w większości są to kobiety wiekowe (fot. Shutterstock)

Jak po zawale zachowują się kobiety? Czytałam fińskie badania, według których szybciej niż mężatki dochodzą do siebie singielki.

Bo mogą się na sobie skupić! I zacząć o siebie dbać. A kobieta, która ma męża, zajmie się nim, dziećmi, domem. To raczej nie jest charakterystyczne wyłącznie dla Finlandii.

Dla odmiany żonaci mężczyźni po zawale dochodzą do siebie bardzo szybko.

Kobiety, zwłaszcza starsze, wciąż myślą głównie o rodzinie, taka jest prawda. O sobie myślą na ostatnim miejscu. A te, które są skupione na sobie, mają mniejszą tendencję do zakładania rodziny.

I są postrzegane jako samolubne i narcystyczne.

W zespołach narcystycznych dominują mężczyźni.

Tak? Ma pani takie obserwacje?

O Jezus, już czasami mam tego dość! Strasznie są skupieni na sobie. Mają temperaturę 36,8 i to jest koniec świata. Mam teraz wielu młodych pacjentów, niesamowicie są w siebie wpatrzeni.

Ale czy tak nie było zawsze?

Oj nie, za czasów mojej młodości tak nie było. Mężczyźni częściej brali odpowiedzialność za rodzinę, nie szukali swojej drogi, która - nie oszukujmy się - najczęściej wiąże się z rozrywką i potrzebą szaleństwa do 40 roku życia. Albo dłużej. Przyznam, że galopujący narcyzm mnie zaskakuje.

Może są jakieś plusy? Na przykład w związku z nim bardziej o siebie dbają?

To na pewno. Ale nie można się przecież skupiać tylko na swoim wyglądzie, powłoce zewnętrznej! Wszystko musi być po równo.

Myślałam raczej o tym, że dbają o własne zdrowie, co - jak rozumiem - szwankuje w przypadku kobiet po zawale?

Kobiety dbają o siebie za mało. Rzadziej myślą o sobie, swoim zdrowiu, ciele w sposób asekuracyjny, tak jak to robią mężczyźni.

Załóżmy, że miałam zawał. Co powinnam zrobić? Rzucić męża?

Jeśli jest toksyczny, to tak! Ale najważniejsza jest zmiana trybu życia, bo jeżeli doszło do zawału, to znaczy, że coś w tym życiu było nie tak: za mało aktywności fizycznej, zła dieta, albo za dużo stresów. Kobiety dają się wciągać w wir tysięcy obowiązków: praca, dom,  wszystko. Mam takie pacjentki: nie są młode, a robią tyle, że dwudziestolatka by nie udźwignęła. Przylatują tu po recepty dla całej rodziny. Szaleństwo! "Zaraz pani na ulicy padnie - ostrzegam - i tak to się skończy". Trzeba się nauczyć odpoczywać! Książkę poczytać, film obejrzeć, rodzina da sobie radę. Czasami trzeba być egoistą, myśleć o sobie, mieć we wszystkim umiar. Uświadomić sobie, że po zawale najważniejsze jest zdrowie, a nie to, czy dom jest posprzątany. Czas się skupić na sobie, zmienić tryb życia, dać sobie więcej przyjemności, a mniej obowiązków.

Kobiety dbają o siebie za mało (fot. Shutterstock)
Kobiety dbają o siebie za mało (fot. Shutterstock)

Polki dobrze się odżywiają?

Są bardziej świadome niż mężczyźni, ale czy kierują się w życiu właściwymi zasadami, to druga sprawa. Kiedy z nimi rozmawiam, wiedzą, o co chodzi. Wiedzą, czym są tłuszcze nienasycone, lipidy, węglowodany. Jak mówię do mężczyzny: "Proszę odstawić węglowodany", to on nie wie, o co chodzi, pyta, czy to cukier. Ostatnio miałam pacjenta - chwalił się, że przestał słodzić, więc pytam, co je na śniadanie. A on mówi: "Dwie, trzy kromki chleba, kiełbasę, potem dwie kanapki biorę do pracy, na kolację też kilka kanapek". Mówię: "Ale przecież miał pan odstawić węglowodany". "Ale ja nie jem węglowodanów!" - krzyczy. A chleb to co to jest?! Kobiety wiedzą więcej.

Z czego to wynika?

Z tego, że zawiadują kuchnią, więc siłą rzeczy muszą więcej wiedzieć. Mężczyźni nie muszą.

A papierosy i alkohol? Jak z tym dziś stoimy?

Mam wrażenie, że młode pokolenie pije mniej, a za to więcej pali.

Naprawdę?

Tak, zwłaszcza dziewczyny. Młodzi mężczyźni częściej sięgają po dopalacze, młode kobiety idą w papierosy.

Myślałam, że to skompromitowany nałóg.

Dla bardzo młodych ludzi nie ma skompromitowanych nałogów, bo oni myślą, że są nieśmiertelni.

*Fragmenty książki "Seksuolożki. Nowe rozmowy" Marty Szarejko

Marta Szarejko, autorka książki 'Seksuolożki. Nowe rozmowy' (fot. Materiały prasowe)
Marta Szarejko, autorka książki 'Seksuolożki. Nowe rozmowy' (fot. Materiały prasowe)

Komentarze (55)
Zaloguj się
  • viking2

    Oceniono 40 razy 38

    Zaraz, zaraz, ustawmy to wszystko w polskich realiach:

    "...Ale typowym, pierwszym objawem jest rozpierający ból za mostkiem, w klatce piersiowej, którego nie można bagatelizować. Trzeba zgłosić się do lekarza, zrobić EKG i sprawdzić, czy przyczyną jest ostre niedokrwienie mięśnia sercowego [...] zmiany w EKG widać od razu. Wysyłamy pacjentkę do szpitala, tam bada się enzymy zawałowe, a na koniec robi się koronografię i wtedy już widać wszystko..."

    Teraz tłumaczenie:
    Pierwszym objawem jest ból za mostkiem. Trzeba spróbować dostać się do lekarza. Za jakieś 2 tygodnie, kiedy już nadejdzie termin wizyty, trzeba dostać skierowanie na EKG. Pod koniec tego roku, zmiany w EKG będzie widać od razu. Pacjentka zostanie wysłana do szpitala i gdzieś w sierpniu 2021 roku przyjęta na oddział. I wtedy - tak gdzieś w styczniu 2022 - robię się koronografię i wtedy już widać wszystko...

  • osmiol

    Oceniono 6 razy 4

    Jeśli ta Pani radzi iść do przychodni z bólem zamostkowym i dusznością i twierdzi ,że zawał widać w ekg zawsze to już lepiej niech skoncentruje się na seksuologii. Będzie mniej ofiar.

  • sannaa

    Oceniono 18 razy 2

    Szkoda, że nienawiść do mężczyzn przysłania koleżance świat. A nadciśnienie to bardzo ważny problem, nie ma warto robić z tego kolejnej feministycznej wojenki.

  • allegropajew

    Oceniono 5 razy 1

    Jak widzę kaszaloty w wieku gimnazjalnym, to mi serce krwawi. Tym bardziej, że współczynnik onych podchodzi pod 100% (u mnie, w Polsce B).
    Gościula

  • korollaq

    Oceniono 11 razy 1

    Seksuolożka z wyraźną niechęcią do mężczyzn, powtarza jakieś stereotypy o męskim narcyzmie w chorobach i zaniedbanych kobietach. A to kobiety chodzą częściej do lekarza, badają się, kobiety zajmują się swoim zdrowiem nieraz wpadając w hipochondrię i altmedy.

    Stres nie ma nic wspólnego z chorobami krążenia, przyczyną jest głównie otyłość, u obu płci. Drobne kobiety mają często problemy z niskim ciśnieniem. U otyłych nawet hormony przestają chronić, dochodzi do zaburzeń hormonalnych, metabolicznych typu PCOS z nadmiarem androgenów. Rośnie brzuszysko, rośnie ciśnienie.

  • endy-wia

    Oceniono 5 razy 1

    Bardzo prymitywne podejście do problemu. Nadciśnienie wynikajace z chorób krążęnia- na to trzeba sobie dośc mocno zapracować przez wiele lat i dlatego jest to najczęstsza przyczyna nadciśnienia u starszych osbw. Natomiast młodzi plus średni wiek to często- tarczyca, nerki, nadnercza.

  • grey55

    Oceniono 11 razy 1

    komentarze wykasowane .... szecherowy bełkot nie znosi krytyki ....

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX