Emilia Kozłowska

Emilia Kozłowska (fot. archiwum prywatne)

Młoda Polska

Wyznaczyła sobie konkretny cel. ''Chcę poprawić jakość życia chorych na nowotwory''

Gdyby z jej badań skorzystały wszystkie polskie szpitale, każdy pacjent z nowotworem miałby precyzyjnie zaplanowane leczenie. A nawet obliczoną przewidywalną długość życia. - Wiem, że brzmi to jak science fiction, ale potrafię wyliczyć te dane - mówi dr inż. Emilia Kozłowska z Politechniki Śląskiej.

*Cykl "Młoda Polska" poświęcony jest Polkom i Polakom, których podziwiamy i którym kibicujemy. W najbliższych odcinkach cyklu zaprezentujemy wybitnych młodych polskich naukowców, zdobywców prestiżowego stypendium START, przyznawanego przez Fundację na rzecz Nauki Polskiej (FNP)*

IMIĘ: Emilia

NAZWISKO: Kozłowska

WIEK: 30 lat

ZAWÓD: adiunkt w Katedrze Inżynierii i Biologii Systemów Wydziału Automatyki, Elektroniki i Informatyki na Politechnice Śląskiej w Gliwicach. Rozwija nową dziedzinę matematyki stosowanej - matematykę onkologiczną.

OSIĄGNIĘCIA: doktorat z inżynierii biomedycznej na Uniwersytecie Helsińskim w Finlandii. Jej badania zostały w 2018 roku opisane w prestiżowym naukowym czasopiśmie "Cancer Research", a rok później w "Scientific Reports". Jest stypendystką programu START Fundacji na rzecz Nauki Polskiej.

Jak najprościej wytłumaczyć, na czym polega przełomowość badań dr inż. Emilii Kozłowskiej? Pacjent z nowotworem jest dla niej niczym matematyczne równanie.

- Biorę pod uwagę wyniki badań pacjenta z nowotworem z tomografu czy DNA chorego wyodrębnione po biopsji. Na ich podstawie można wyznaczyć, jak ten nowotwór wygląda, jaki ma kształt, jaką ma ziarnistość. I dzięki temu potrafię przewidzieć, jak organizm pacjenta zareaguje na leczenie oraz jak dany typ nowotworu odpowie na konkretną terapię - wyjaśnia powoli i precyzyjnie badaczka.

Każdy organizm walczy z nowotworem nieco inaczej. - Dzięki określeniu indywidualnych cech pacjenta potrafię wyliczyć, jak długo należy go leczyć oraz przewidzieć, jaki będzie efekt jego leczenia. Ale to nie wszystko. Na podstawie wyników badań pacjenta i jego DNA można oszacować, jak długo będzie żył przy zastosowaniu danej terapii. Wiem, że brzmi to trochę jak science fiction, ale to naprawdę jest możliwe - dodaje. 


Emilia Kozłowska często jeździ na sympozja i konferencje naukowe (fot. archiwum prywatne)

Stypendystka Fundacji na rzecz Nauki Polskiej wyznaczyła sobie konkretny cel i - jak sama przyznaje - uparcie do niego dąży. Jest nim poprawa jakości życia pacjentów chorych na nowotwory jajnika oraz płuc. - W obu tych typach problemem jest oporność na chemioterapię, zarówno ta nabyta, jak i wrodzona. Dzięki danym z sekwencjonowania genomów na pojedynczej komórce wiemy, że zarówno w raku jajnika, jak i płuca mamy do czynienia z dużą heterogenicznością nowotworu - jest złożony z wielu typów komórek nowotworowych. Niektóre z nich są wrażliwe, a niektóre oporne na leczenie. W efekcie leczenie zabija komórki wrażliwe, a zostawia nietknięte komórki oporne - wyjaśnia dr inż. Emilia Kozłowska.

To nie jest tak, że ktoś w jej rodzinie nagle zachorował na raka i dlatego ona sama bardzo chce pomagać. Po prostu poczuła misję i ją realizuje. Nigdy nie była prymuską. Ale z biologii, fizyki i matematyki zawsze miała najlepsze oceny.

- Już w szkole średniej zainteresowało mnie to, że można za pomocą fizyki opisać pewne zjawiska biologiczne. Choroby nowotworowe są stosunkowo łatwe do modelowania. Mamy populację komórek, która się rozwija w określony sposób. Ale nowotwory wciąż kryją przed naukowcami jeszcze wiele zagadek. Chciałabym je zgłębić i przyczynić się do wyleczenia jak największej liczby chorych - mówi zdecydowanie.

"Nie słyszałam, żeby mówiła, że coś jest dla niej za trudne"

Doktorat zrobiła już jako 29-latka w Finlandii. Profesor Andrzej Świerniak, matematyk i automatyk z Politechniki Śląskiej, który zaproponował świeżo upieczonej doktorantce współpracę, nie ukrywa, że Emilia imponuje mu konsekwencją w działaniu, godną dojrzałego naukowca.

- Jest ambitna i pracowita. Już podczas naszej pierwszej rozmowy miała mnóstwo pomysłów. To niesamowicie energetyczna osoba, w dodatku przejawia wiele własnej inicjatywy. Ma też ogromną zdolność słuchania innych. Składa nowe projekty, nie zraża się, jak któryś zostaje odrzucony. To nie tylko szalone wizje młodego naukowca, ale prawdziwy upór - podkreśla prof. Świerniak. I dodaje: - Z powodzeniem pisze artykuły do pism naukowych. Nie zniechęcają ją recenzje. Czyta je, poprawia i wysyła kolejną wersję.

19.11.2019 Gliwice . Politechnika Slaska . Prezentacja pracowni automatyki powstalej przy wspolpracy z firma Bombardier Polska .Fot. Grzegorz Celejewski / Agencja Gazeta
Pracownia automatyki na Politechnice Śląskiej w Gliwicach (fot. Grzegorz Celejewski / Agencja Gazeta)

Za ten upór i konsekwencję dr Kozłowską ceni także jej przyjaciółka, Dominika. Poznały się 15 lat temu na kursie języka angielskiego. Dominika poprosiła Emilię, by pomogła jej przygotować się do sprawdzianu z fizyki. Polubiły się pomimo dużej różnicy charakterów. Dziś, kiedy Dominika ma problem z podjęciem decyzji, prosi przyjaciółkę o radę. Wie, że zawsze może liczyć na szczerość.

- Emilka, bo tak się do niej zwracam, jest bardzo poukładana, a ja raczej spontaniczna, ale dzięki temu możemy od siebie się uczyć. Za każdym razem, podczas każdej rozmowy dowiaduję się o niej czegoś nowego - mówi Dominika.

W przyjaciółce podoba jej się również otwartość na wyzwania: - Nie słyszałam, żeby kiedykolwiek mówiła, że coś jest dla niej za trudne, że nie da sobie rady. Angażuje się w kilka rzeczy jednocześnie, ale nie jest tak, że do czegoś się nie przykłada.

Sama dr Kozłowska też nie ukrywa, że jest pracowita i zdeterminowana w swoich badaniach. - Kieruje mną chęć odniesienia sukcesu w nauce - przyznaje. Jest przy tym skromna i elastyczna. - Jestem skłonna do porzucenia przyjętej przeze mnie hipotezy A na rzecz hipotezy B, jeśli tak wskazują kolejne badania. Wręcz uważam, że taka odważna decyzja stanowi o sukcesie naukowca - dodaje.

Gdy robiła doktorat, początkowo szła w kierunku tego, co się dzieje wewnątrz komórki nowotworowej. Potem zmieniła trop i skupiła się na populacji tych komórek, bo wydało jej się to bardziej interesujące. I bardziej przydatne dla biologów, którym jej badania mają służyć. Zapytana o swoje najważniejsze dotychczasowe osiągnięcia wymienia stworzenie dwóch modeli matematycznych.

- Model matematyczny oporności na standardowe leczenie raka jajnika pozwala wykonać symulację historii pacjenta od diagnozy aż do wznowy [czyli nawrotu choroby - przyp. red.]. Wiernie odzwierciedla charakterystykę pacjentów z tym typem nowotworu. Jego celem jest symulacja zbioru wirtualnych pacjentów, których następnie można "leczyć" różnymi lekami i dzięki temu znaleźć optymalną formę leczenia dla danego pacjenta - wyjaśnia. - Stworzyłam też model matematyczny dla raka płuc, aby móc zoptymalizować leczenie u pacjentów leczonych paliatywnie. Tutaj celem nie jest wyleczenie pacjenta, a przedłużenie jego życia - dodaje.

04.09.2012 LODZ , WYREMONTOWANY ODDZIAL CHEMIOTERAPII JEDNODNIOWEJ ODDZIALU ONKOLOGII W SZPITALU KOPERNIKA .FOT . MARCIN STEPIEN / AGENCJA GAZETA
Dr inż. Emilia Kozłowska chce poprawić jakość życia pacjentów z nowotworami (fot. Marcin Stępień / Agencja Gazeta)

"Modelowanie matematyczne będzie stosowane coraz szerzej"

Właśnie to nowatorskie podejście badawcze dr Kozłowskiej doceniono w  Fundacji na rzecz Nauki Polskiej. Stypendium, które jej przyznano, dostają wyłącznie najzdolniejsi młodzi naukowcy. Stypendystka zapewnia, że na pewno tej szansy nie zmarnuje. Znając jej upór i skupienie na celu, raczej nie ma cienia wątpliwości, że słowa dotrzyma.

- Stypendium pozwoli mi między innymi pokryć koszty związane z publikacją naukową. To ważne, bo dzięki temu jestem niezależna w wykonywaniu badań oraz wyboru czasopisma, w którym wyniki moich badań będą zaprezentowane - mówi. - Dodatkowo wykorzystam środki finansowe na promocję swoich badań na międzynarodowych konferencjach i sympozjach - zapowiada badaczka.

Matematyka onkologiczna to bardzo młoda dziedzina nauk. Na świecie przeprowadzono dopiero trzy próby kliniczne na konkretnych pacjentach, i to z powodzeniem. - Podejrzewam, że w ciągu 10, góra 20 lat modelowanie matematyczne pacjentów będzie stosowane coraz szerzej przy podejmowaniu decyzji medycznej. Potrzeba jednak większej wiary onkologów w to, że równanie matematyczne może wspomóc leczenie pacjenta z nowotworem - uważa dr Kozłowska.

Robiąc doktorat w Finlandii, nauczyła się tłumaczyć matematykę onkologiczną osobom, które się nią nie zajmują. Gdy zaprezentowała swoje wyniki po raz pierwszy, błyskawicznie odezwało się do niej wielu fińskich lekarzy. Jej promotor musiał odmawiać, bo gdyby podjęła współpracę z wszystkimi medykami, nie miałaby już czasu na badania.

Postanowiła wrócić do Polski i nie wahała się ani chwili

Po pięciu latach spędzonych za granicą dowiedziała się, że Politechnika Śląska prowadzi współpracę z Instytutem Onkologii. Postanowiła wrócić do Polski. - Nie wahałam się ani przez chwilę. Uznałam, że to jest odpowiedni moment. Uważam, że każdy chory na nowotwór polski pacjent zasługuje na własne równanie matematyczne - podkreśla, tłumacząc swoją decyzję.


Dr inż. Emilia Kozłowska od dziecka marzyła o zagranicznych podróżach (fot. archiwum prywatne)

Intensywnie współpracuje z kilkoma polskimi ośrodkami badawczymi i szpitalami, a przede wszystkim z lekarzami z Narodowego Instytutu Onkologii Oddziału w Gliwicach. - Początkowo byli nieco sceptyczni, ale teraz są coraz bardziej otwarci na współpracę z matematykami onkologicznymi. Ogromnie mnie to cieszy - mówi badaczka.

Podróżuje i spełnia marzenia

Jako dziecko dr inż. Emilia Kozłowska nie marzyła, że zostanie jedną z najbardziej obiecujących w swojej dziedzinie polskich badaczek. Chciała się uczyć języków obcych, by móc sporo podróżować po świecie i poszerzać swoje horyzonty, poznając różne kultury.

- Moja praca naukowa po części te marzenia spełnia. Podróżuję. Zwiedziłam Skandynawię, Francję, Hiszpanię, Portugalię, Niemcy, Słowację. Byłam też na letniej szkole matematyki onkologicznej w Kolorado w USA - opowiada badaczka.

Dziwią ją pytania, czy nie ma poczucia, że coś traci, rezygnując póki co z kariery za granicą. Mówi wtedy, że chce odwdzięczyć się Polsce, w której wyrosła i się uczyła. - Niedawno dr Kozłowska dostała zaproszenie na staż we Francji. Przyjęła je, ale zdecydowała się pojechać tylko na trzy miesiące. Widzę, że ma wyraźną chęć zdobywania doświadczenia za granicą i działania tu, w Polsce. Nie chcę jej od tego odwodzić - mówi prof. Świerniak.

Dominika  kibicuje sukcesom przyjaciółki. - Widzę, że dzięki podróżom na zagraniczne sympozja dojrzała, nabrała pewności siebie. Zawsze uparcie broniła swojego zdania, a teraz robi wszystko bardziej dyplomatycznie. Potrafi bardziej powściągnąć emocje. Na pewno utwierdziła się w przekonaniu, że środowisko naukowe to jest jej droga życiowa - podkreśla.

Nie obawia się, że może stracić przyjaciółkę, gdyby pochłonęły ją zagraniczne konferencje czy kilkuletnie stypendia. - Mimo że Emilka ma naprawdę sporo zajęć, zawsze znajdzie czas, by do mnie zadzwonić i zaproponować spacer albo spotkanie przy kawie. Nie zaniedbuje też bliskich, wciąż jest bardzo związana ze swoją rodziną. A poza tym to niezwykle lojalna osoba - mówi Dominika.

Angelika Swoboda. Dziennikarka Weekend.Gazeta.pl. Zaczynała jako reporterka kryminalna w "Gazecie Wyborczej", pracowała też w "Super Expressie" i "Fakcie". Pasjonatka słoni, mądrych ludzi, z którymi rozmawia też w podcaście "Miłość i Swoboda", kawy i klasycznych samochodów.

*Program START Fundacji na rzecz Nauki Polskiej jest najstarszym w Polsce programem stypendialnym dla najlepszych młodych naukowców reprezentujących wszystkie dziedziny nauki. Jego celem jest wspieranie wybitnych młodych uczonych przed trzydziestką. Laureaci otrzymują roczne indywidualne stypendium w wysokości 28 tys. zł, które jest przyznawane w drodze konkursu. Mogą je przeznaczyć na dowolny cel. W ciągu 28 lat realizacji programu prestiżowe stypendia zdobyło ponad 3100 wybitnych badaczy (łącznie z tegorocznymi laureatami), którym FNP przekazała w sumie ponad 84,5 mln zł. Kolejny konkurs w programie START FNP ruszy jesienią br.

Stypendia są finansowane zarówno z budżetu Fundacji, jak i ze środków pochodzących od prywatnych darczyńców, firm i instytucji, m.in. Narodowego Banku Polskiego (w ramach programu edukacji ekonomicznej). Źródłem finansowania są także wpłaty 1% podatku dochodowego. Fundacja na rzecz Nauki Polskiej istnieje od 1991 r. i jest niezależną, samofinansującą się instytucją pozarządową typu non profit, która realizuje misję wspierania nauki, przyznając stypendia, granty i nagrody wybitnym uczonym.

Polub Weekend Gazeta.pl na Facebooku

Komentarze (4)
Zaloguj się
  • rods

    Oceniono 4 razy 2

    Noż k..a pięknie , siedząc na fotelu i patrząc jak leje mi się do żył chemioterapia , nie marzyłem o niczym innym żeby przyszła do mnie doktorantka i wyliczyła mi matematycznie ile jeszcze pociągnę.W jaki sposób to miało poprawić moją jakość życia skoro i tak po trzech cyklach chemioterapii miałem problem z samodzielnym przejściem kilku metrów do łazienki ? Widzę że coraz więcej cwaniaków chce się ogrzać przy pieniądzach na onkologię.

  • nopalaks

    Oceniono 5 razy 1

    "OSIĄGNIĘCIA: doktorat z inżynierii biomedycznej na Uniwersytecie Helsińskim w Finlandii. Jej badania zostały w 2018 roku opisane w prestiżowym naukowym czasopiśmie "Cancer Research", a rok później w "Scientific Reports". Jest stypendystką programu START Fundacji na rzecz Nauki Polskiej."
    skoro ta pani uczestniczyla w tych badaniach w ramach doktoratu, to znaczy, ze to nie sa jej badania, ale jej promotora. on zaplacil za wszystko, ona robila probki czy mierzyla cokolwiek. zreszta, wrzucajac nazwisko i czasopismo w google, mozna zauwazyc, ze nie jest nawet pierwszym autorem, co znacznie obniza jej znaczenie dla danego artykulu. nie jest ani spokeperson, ani first author. a Scientific Reports ma szalony impact factor 4.5, wiec raczej nie jest prestiżowy.
    badzo fajnie, ze promujecie przypadkowych ludzi po doktoratach z nauk scislych, bo to im pomoze w karierze, ale znajdzie umiar w zachwalaniu przecietnej jakosci osiagniec (jesli chodzi o nauki scisle i doktorantow na przyklad w Europie).

  • drakaina

    0

    Fajna sprawa, a jako pacjentka onkologiczna w fazie kontroli po udanej terapii kibicuję każdemu naukowemu przedsięwzięciu, które może poprawić wyleczalność oraz komfort pacjentów.

    Niemniej nie przesadzajmy z jednym: "Doktorat zrobiła _już jako 29-latka_ w Finlandii." W czasach, kiedy kończyłam studia, a nie było to pół wieku temu, doktorat robiło się zasadniczo cztery-pięć lat po magisterium i to była norma. Miałam 27 lat i pierwszy doktorat, potem zrobiłam drugi z innej dziedziny, obie humanistyczne. Niemniej mój ojciec o pokolenie wcześniej zrobił doktorat (z chemii) w wieku 26 lat, więc skoro 29 lat to obecnie "wcześnie", to coś jest nie w porządku z systemem studiów.

  • cxubmsqq1

    Oceniono 8 razy -2

    'Doktorat zrobila juz jako 29 latka' - to raczej ...... pozno, pani Ageliko Swoboda i nie ma sie czym chwalic!

    Nic nie ujmujac mlodej pani adiunkt to akurat nie jest zadnym wyczynem, nawet w Polsce gdzie do doktoratu wystarcza zwykle 4 lata studiow doktoranckich.... Czyli matura w wieku 18/19 lat, a potem 5+4 czyli 27/28 lat to wiek, w ktorym zdolny mlody czlowiek moze uzyskac ten tytul.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX