Pewne cechy charakteru są po prostu uwarunkowane genetycznie

Pewne cechy charakteru są po prostu uwarunkowane genetycznie (fot. Shutterstock)

społeczeństwo

Mózg działa na zasadzie systemów kary i nagrody. To, który będzie skuteczniejszy, kształtujemy w dzieciństwie

W mózgu dziecka, które rodzice wychowują, wywierając na nie presję i stosując liczne kary, głębszy ślad w strukturze mózgu zostawia system kar. Ludzie ci, już jako dorośli, są w wyniku tego bardzo wrażliwi na bodźce, które rozumieją jako ich odrzucenie lub ukaranie - pisze w książce "Jak myśleć o sobie dobrze" Stefanie Stahl. Publikujemy jej fragment.

Ogólnie rzecz ujmując, można wyróżnić dwie przyczyny niskiego poczucia własnej wartości: 1. genetyczne predyspozycje, 2. doświadczenia z dzieciństwa. Oczywiście na naszą samoocenę mogą także wpływać wydarzenia z okresu dorosłości, ale fundamentalną rolę odgrywają tu wychowawcze oddziaływania rodziców oraz genetyka.*

Intro- i ekstrawersja**

Pewne cechy charakteru, mające wpływ na poczucie naszej wartości, są po prostu uwarunkowane genetycznie. Na przykład każde dziecko przychodzące na świat ma inną, sobie właściwą podatność na odczuwanie lęku. Cechą osobowości w dużej mierze zaprogramowaną przez geny jest także nieśmiałość. Zdarzają się dzieci, które mimo ogromnej życzliwości i wsparcia ze strony rodziców są nieśmiałe w kontaktach społecznych, szczególnie z obcymi ludźmi. Bywa też odwrotnie - dzieci, które mają mało wspierających rodziców, rozwijają w sobie stabilne poczucie wartości. Zależność między sposobem wychowania a samooceną to nie relacja jeden do jednego. Zbyt wiele czynników rozwojowych wchodzi tu w grę.

Również takie cechy osobowości jak intro- i ekstrawersja, powiązane z poczuciem wartości, w przeważającej mierze kształtowane są genetycznie. Typowe cechy ekstrawertyczne to towarzyskość, gadatliwość, energiczność, ryzykanctwo i żądza przygód. Cechy introwertyków to spokój, refleksyjność, staranność. Ekstrawertycy bywają bardziej radośni i optymistyczni niż introwertycy. Wszystko to sprawia, że ekstrawertycy częściej szukają pomocy u innych, podczas gdy introwertycy próbują sami rozwiązywać swoje problemy. Ma to także związek z samooceną - strategia radzenia sobie z problemami przez ekstrawertyków, polegająca na mówieniu o swoich trudnościach i aktywnym szukaniu pomocy, jest lepsza i korzystniejsza dla umacniania poczucia własnej wartości.

Każde dziecko przychodzące na świat ma inną, sobie właściwą podatność na odczuwanie lęku (fot. Shutterstock)
Każde dziecko przychodzące na świat ma inną, sobie właściwą podatność na odczuwanie lęku (fot. Shutterstock)

Ekstrawertycy częściej odbierają od bliźnich pozytywne komunikaty, ponieważ są wobec nich bardziej otwarci. Te predyspozycje osobowościowe w 90 procentach są uwarunkowane biologicznie i dają się zauważyć już we wczesnym wieku - dziecko ekstrawertyczne chętnie podchodzi do innych dzieci lub dorosłych i ich zagaduje, dlatego łatwiej nawiązuje z nimi kontakt i tym samym szybciej zdobywa sympatię i przyjaciół. Dziecko introwertyczne jest natomiast bardziej nieśmiałe i zamknięte w kontakcie z obcymi ludźmi, dlatego trudniej mu nawiązywać nowe znajomości. Także radosny nastrój ekstrawertyków ma pozytywny wpływ na ich poczucie własnej wartości. Oczywiście nie wszyscy introwertycy mają niską samoocenę. Introwersja czyni ich po prostu bardziej wrażliwymi na kwestie związane z poczuciem wartości.

Niezależnie od tego, czy jesteś introwertykiem czy ekstrawertykiem, ważne, abyś akceptował siebie bez zastrzeżeń. Zarówno intro-, jak i ekstrawersja ma swoje plusy i minusy. Żadna z tych wrodzonych cech osobowości nie jest ani lepsza, ani gorsza od drugiej. Nawet jeśli na pierwszy rzut oka wydaje się, że ekstrawertycy dostali lepsze karty, to introwertycy też mają wiele różnych zalet, takich jak na przykład dobre znoszenie samotności, duża niezależność od zewnętrznego uzna-nia, wysoka wytrwałość przy trudnych zadaniach, głębokie życie wewnętrzne. Ponadto jeśli coś jest "genetycznie uwarunkowane", nie znaczy to, że nic się nie da w tym zmienić.

O doświadczeniach z dzieciństwa, które odciskają piętno na poczuciu naszej wartości i prowadzą do wykształcenia się niskiej samooceny, opowiem obszerniej w kolejnych rozdziałach. Jeśli masz zaniżone poczucie własnej wartości, warto, byś przyjrzał się z bliska swojemu dzieciństwu. W ten sposób zyskasz lepszy wgląd w siebie - w swoje wewnętrzne przekonania, które zostały ci przekazane z zewnątrz przez twoich rodziców czy opiekunów.

Przedstawię też kilka stylów wychowania, które mogą przyczynić się do powstania u dziecka niskiej samooceny. Oczywiście ich lista nie jest kompletna i nie każdy z was odnajdzie w nich własne doświadczenia. Szczegółowa analiza wszystkich przyczyn prowadzących do wykształcenia się poczucia niskiej wartości zajęłaby wiele miejsca, dlatego ograniczę się do tych najważniejszych. Mam jednak nadzieję, że to, co przeczytacie dalej, będzie dla was zachętą i impulsem do poznania związku samooceny ze swoimi doświadczeniami z dzieciństwa.

Systemy kary i nagrody

Okres wczesnego dzieciństwa to czas, w którym kształtują się i różnicują struktury naszego mózgu. Dlatego właśnie w mózgu znajduje się główne źródło naszej uczuciowości i poczucia własnej wartości. Badania neuropsychologiczne dowodzą, że mózg działa na zasadzie systemów kary i nagrody, aktywowanych przez różnego rodzaju neuroprzekaźniki. W mózgu dziecka, które rodzice wychowują, wywierając na nie presję i stosując liczne kary, głębszy ślad w strukturze mózgu zostawia system kar. Ludzie ci, już jako dorośli, są w wyniku tego bardzo wrażliwi na bodźce, które rozumieją jako ich odrzucenie lub ukaranie. Czasem wystarczy mały gest rozmówcy, aby u takiej osoby aktywować system kar - gest ten interpretuje ona wtedy jako skierowany przeciwko niej. Ludzie, u których system kar łatwo się uruchamia, dłużej rozpamiętują swoje porażki i trudniej się z nich otrząsają aniżeli ci, u których silniejszy jest system nagród. Nie należy jednak tych neurologicznych uwarunkowań uważać za coś nieuchronnego. Jeśli bowiem wykorzystamy swoją siłę woli i decyzyjność, możemy naprzemiennie aktywować oba systemy. Jak to zrobić, podpowiem później w rozdziale "Chcę się od tego uwolnić", a dokładniej w podrozdziale "Jestem dobry".

Okres wczesnego dzieciństwa to czas, w którym kształtują się i różnicują struktury naszego mózgu (fot. Shutterstock)
Okres wczesnego dzieciństwa to czas, w którym kształtują się i różnicują struktury naszego mózgu (fot. Shutterstock)

Na bardzo wczesnym etapie rozwoju wdrukowuje się także w nasz mózg tak zwane pierwotne zaufanie. Jest ono zakorzenione w najgłębszej warstwie poczucia naszego istnienia. Jeśli człowiek wykształcił w sobie pierwotne zaufanie, oznacza to, że w głębi siebie czuje się na tym świecie mile widziany i akceptowany. Ten rodzaj zaufania wdrukowuje się u dziecka w wyniku doświadczeń, jakie miało w pierwszym roku życia. Powstaje w relacji dziecka z jego głównym obiektem odniesienia - matką, ojcem, babcią lub kimkolwiek innym. U wielu dzieci pierwotne zaufanie kształtuje się w kontakcie z kilkoma ważnymi dla niego osobami, na przykład z matką i ojcem. Ważne, aby w otoczeniu dziecka znajdowała się przynajmniej jedna osoba, która z miłością i czułością troszczy się o nie. Ponieważ najczęściej taką osobą jest matka, więc aby się nie rozdrabniać i stale nie wymieniać tu także ojca czy innych ważnych dla dziecka osób, w dalszych rozważaniach będę od-nosić się tylko do osoby matki. Podkreślam raz jeszcze, że rolę ważnego obiektu odniesienia może pełnić również ktoś inny.

Kiedy niemowlę przychodzi na świat, pod każdym względem zależy od matki i przez kilka pierwszych miesięcy życia nie wie, że to oddzielna od niego istota. Noworodek jest całkowicie zdany na pomoc innych w zaspokajaniu potrzeb i regulowaniu emocji. Jego życie uczuciowe polega jedynie na odczuwaniu przyjemności albo przykrości. Niwelowanie nie-przyjemnych odczuć, jak głód, pragnienie, zimno czy cielesne niewygody, należy do matki, która w ten sposób redukuje odczuwany przez dziecko stres. Kiedy noworodek wyraża płaczem swoje napięcie, rolą matki jest go pocieszyć, nakarmić, ogrzać - czyli po prostu zatroszczyć się o niego. Dziecko od-czuwa jednak nie tylko potrzeby związane z ciałem, ale ma w sobie również wrodzoną potrzebę kontaktu społecznego i potrzebę uwagi. Matka ma więc także za zadanie dać dziecku poczucie akceptacji i bezpieczeństwa.

W kolejnych miesiącach życia dziecko uczy się panowania nad swoim ciałem - sięga po rzeczy, raczkuje, pod koniec pierwszego roku życia powoli zaczyna chodzić. W miarę jak polepsza się jego motoryka, dziecko rozwija w sobie zainteresowanie otoczeniem, które chce poznawać. Na tym etapie matka ma nie tylko zaspokajać biologiczne potrzeby dziecka, opiekować się nim, przytulać je czy rozmawiać z nim, ale także dawać dziecku swobodę, kiedy chce ono eksplorować otoczenie. Dziecko potrzebuje przecież nie tylko głaskania i opieki, odczuwa też potrzebę samodzielności i autonomii. Czuła matka potrafi ocenić, kiedy może puścić swoje dziecko wolno, a kiedy potrzebuje ono jej uwagi. Jeśli bowiem dziecko prze-kona się, że mama zajmuje się nim, gdy ono tego potrzebuje, ale też zostawia je w spokoju, kiedy ono tego chce, nauczy się, że po pierwsze, może polegać na swojej mamie, a po drugie, że ma wpływ na międzyludzkie relacje i nie jest tylko zdane na łaskę innych. Ucząc się, że może ufać swojej matce, dziecko nabywa pierwotnego zaufania. Można to przedstawić jako całkowicie cielesne doznanie: dziecko koduje w swoim ciele informację, że jest akceptowane i kochane. A to poczucie towarzyszy mu trwale w życiu jako podstawowe doznanie.

Kiedy niemowlę przychodzi na świat, pod każdym względem zależy od matki i przez kilka pierwszych miesięcy życia nie wie, że to oddzielna od niego istota (fot. Shutterstock)
Kiedy niemowlę przychodzi na świat, pod każdym względem zależy od matki i przez kilka pierwszych miesięcy życia nie wie, że to oddzielna od niego istota (fot. Shutterstock)

Co najważniejsze, w pierwotnym zaufaniu zakorzeniona jest pewność, że możemy wpływać na międzyludzkie kontakty, a nie tylko poddawać się biegowi życia.

Jeśli wzajemne oddziaływanie między małym dzieckiem a matką jest udane, to w połowie drugiego roku życia w dziecku obok pierwotnego zaufania wykształca się bezpieczna wewnętrzna więź z matką. Zdrowe przywiązanie u dzieci, a później u dorosłych, ma dwa główne aspekty: odczuwanie odpowiedniego zaufania do siebie oraz gotowość do ufania innym. Ich podstawowe nastawienie wyraża się słowami: Ja jestem OK - ty jesteś OK.

Stephanie Stahl, autorka książki 'Jak myśleć o sobie dobrze' (fot. Roswitha Kaster)
Stephanie Stahl, autorka książki 'Jak myśleć o sobie dobrze' (fot. Roswitha Kaster)

 *Fragmenty książki  "Jak myśleć o sobie dobrze" Stefanie Stahl
**Śródtytuły pochodzą od redakcji

Polub Weekend Gazeta.pl na Facebooku