Śmiertelny wypadek z udziałem elektrycznej hulajnogi

Śmiertelny wypadek z udziałem elektrycznej hulajnogi (fot. Krzysztof Ćwik / Agencja Gazeta)

''Trudno zarzucić osobie na hulajnodze jazdę pod wpływem alkoholu albo ukarać ją za rozmowę przez telefon komórkowy''

Nie do końca wiadomo, jak jadącego hulajnogą elektryczną zakwalifikować, bo póki co nie występuje w żadnej z kategorii uczestników ruchu drogowego. A to oznacza, że nie wiadomo, jak wyciągnąć wobec niego konsekwencje, gdy spowoduje kolizję - mówi komisarz Robert Opas, ekspert w Biurze Ruchu Drogowego KGP.

Zacznę od zdarzenia sprzed kilku tygodni z Warszawy: dwoje ludzi jedzie jedną hulajnogą elektryczną. 23-latka stoi z przodu, 27-letni mężczyzna za nią, trzymając kierownicę. Wywracają się. Kobieta umiera 10 dni później w szpitalu. Mężczyzna dostaje zarzut spowodowania wypadku ze skutkiem śmiertelnym.

Pamiętam też inne zdarzenie, też z Warszawy, kiedy w wyniku kolizji z elektryczną hulajnogą ucierpiała turystka. Poturbowana kobieta trafiła do szpitala. Stołeczni policjanci uznali, że nastolatek, który wjechał w turystkę, nie zawinił. Nie miał szans wyhamować przed pieszą, która nagle zmieniła swoją pozycję w momencie, kiedy próbował ją wyminąć. Nałożyli na pieszą mandat.

W tym momencie, jako piesza, zaczynam się trochę bać. Idę chodnikiem, ktoś pędzący na elektrycznej hulajnodze we mnie wjeżdża, a ja mam zapłacić mandat? Jak się zresztą okazało, sąd uchylił mandat dla wspomnianej przez pana turystki ze Słowacji oraz podważył interpretację przepisów, według której użytkownik hulajnogi potraktowany był jak pieszy.

W mojej opinii stołeczni policjanci nieco się pospieszyli. Ale każda sprawa jest indywidualnie oceniana przez funkcjonariuszy. Paradoksalnie łatwiej nam działać w przypadku poważnego wypadku niż kolizji. Elektryczne hulajnogi pojawiły się u nas w 2018 roku i stają się coraz popularniejsze. Prawo za tą popularnością nie nadąża, ale też nowe przepisy nie mogą być przecież wprowadzone z dnia na dzień. W tej chwili nie do końca wiadomo, jak osobę jadącą hulajnogą elektryczną zakwalifikować, bo nie występuje w żadnej z kategorii uczestników ruchu drogowego. Nie wiadomo więc, jakie wyciągnąć wobec niej konsekwencje, gdy spowoduje kolizję. Czasem taki użytkownik ruchu jest traktowany jako pieszy, gdy nie przekracza jego prędkości, a czasem jako pojazd.

Już po naszej rozmowie Ministerstwo Sprawiedliwości poinformowało o propozycji przepisów, które określą zasady korzystania m.in. z hulajnóg elektrycznych. Zgodnie z nimi hulajnogami będzie można poruszać się przede wszystkim po ścieżkach dla rowerów albo po chodnikach. W terenie zabudowanym, jeśli nie ma ścieżki rowerowej - także po drogach, ale z prędkością nieprzekraczającą 20 km/h. Bezwzględne pierwszeństwo na chodniku będzie mieć pieszy. Nie wiadomo jednak na razie, kiedy nowe przepisy weszłyby w życie. Więcej przeczytacie o nich TUTAJ.

12.09.2019 Wroclaw , skrzyzowanie ulic Legnickiej i Niedzwiedzkiej . Smiertelny wypadek z udzialem elektrycznej hulajnogi .Fot. Krzysztof Cwik / Agencja Gazeta
Śmiertelny wypadek z udziałem elektrycznej hulajnogi we Wrocławiu (fot. Krzysztof Ćwik / Agencja Gazeta)

Zdarza mi się ostatnio, że osoby na elektrycznych hulajnogach wręcz spychają ze ścieżki rowerowej rowerzystów, jadą grupą, obok siebie. Niedawno minęła mnie kobieta, która gnała na takiej elektrycznej hulajnodze, a obok niej resztkami sił biegł na smyczy mały piesek.

Tak po ludzku to mi tego pieska ogromnie żal. Co zaś do przepisów - dopóki nie wejdą w życie, osoby na elektrycznych hulajnogach nie mogą się poruszać na drogach dla rowerów. A się poruszają. Grozi za to do 500 zł grzywny. Jak ktoś jedzie ostrożnie i powoli, to grzywny raczej nie dostanie.

Dlaczego? Bo policja zdaje sobie sprawę, że jednak lepiej, że jedzie po ścieżce niż po chodniku?

Problem, o którym rozmawiamy, dotyczy nie tylko elektrycznych hulajnóg, ale i wszystkich podobnych pojazdów: elektrycznych deskorolek, różnego rodzaju skuterów albo małych jeżdżących platform. Ostatnio widziałem, jak ktoś jechał rowerem z bieżnią zamiast pedałów - kolejny przykład pojazdu, który trudno zakwalifikować. Ustawodawca zamierza w przepisach ująć je jako urządzenia transportu osobistego - UTO. To będzie nowa kategoria pojazdów. Policjanci dostaną w ich sprawie jasne wytyczne, z których będą też mogli korzystać strażnicy miejscy, inspektorzy Ruchu Drogowego czy Żandarmeria Wojskowa. Nie chcę się wypowiadać za ustawodawcę, ale rozsądne byłoby, gdyby wprowadzono ten zapis, że UTO mogą się poruszać po drogach dla rowerów. To na pewno bezpieczniejsze niż jeżdżenie chodnikiem czy ulicą.

Prawo nie nadąża za rzeczywistością.

Polska wcale nie jest w tyle za innymi systemami prawnymi. Przepisy dla urządzeń transportu osobistego weszły dotąd w życie w niektórych krajach skandynawskich. Hiszpania, Niemcy i Francja są wciąż w trakcie procesów legislacyjnych.

19.08.2019 Krakow , Planty . Miejsce gdzie doszlo do potracenia dziecka hulajnoga elektryczna .
Policja tłumaczy, że do każdego zdarzenia z udziałem hulajnogi elektrycznej podchodzi indywidualnie (fot. Jakub Porzycki / Agencja Gazeta)

No właśnie, wie pan, jak to wygląda w innych krajach?

Tak, bo jako posiadacz trzech hulajnóg i roweru bardzo się tematem interesuję.

Póki co w Hiszpanii hulajnogami można poruszać się wyłącznie po jezdniach, a dozwolona prędkość nie przekracza 30 km/h. W Belgii maksymalna prędkość hulajnóg to 25 km/h. Pojazdy poruszające się szybciej niż 6 km/h traktowane są jak rowery, obowiązuje je więc jazda po ścieżkach rowerowych lub ulicach, gdy ścieżki brak. Jeśli ktoś chce jechać po chodniku, nie może przekraczać 6 km/h.

W Szwecji wprowadzono zapis, według którego hulajnogi z silnikiem o mocy do 250 watów mogą poruszać się w przestrzeni publicznej z ograniczeniem prędkości do 20 km/h. Zaś w Niemczech hulajnogi elektryczne mają mieć limit prędkości 20 km/h, a minimalny wiek osoby prowadzącej hulajnogę to 14 lat. Po chodniku będzie można jeździć z prędkością nieprzekraczającą 12 km/h. Wprowadzony ma być obowiązek ubezpieczania hulajnóg, jak każdego innego pojazdu dopuszczonego do ruchu drogowego.

Z kolei w USA hulajnogi elektryczne są dozwolone na drogach, które nie mają ścieżek rowerowych, o ile nie przekraczają prędkości 25 mil na godzinę. Jeżeli jedziesz prosto lub nie zamierzasz skręcać w lewo, musisz poruszać się zawsze blisko prawego krawężnika.

Według mnie, żeby osoba na hulajnodze była traktowana jak pieszy, musiałaby jechać ze średnią prędkością pieszego, a przecież ludzie na hulajnogach pędzą o wiele szybciej.

Dla mnie niebezpieczne jest to, że te urządzenia jednak sporo ważą i rozpędzają się błyskawicznie. Te, które są w warszawskich wypożyczalniach, mają ograniczniki prędkości do 25 km/h, a pieszy porusza się z prędkością od 4 do 6 km/h. To i tak jest ogromna różnica.

Ale, co chciałbym podkreślić, osoba jadąca hulajnogą, podobnie zresztą jak pieszy, ma przestrzegać ogólnie przyjętych norm społecznych. I do tego nie są potrzebne szczegółowe przepisy prawa. Policjanci mają więc prawo taką osobę zatrzymać, jeśli zagraża bezpieczeństwu czy zdrowiu lub życiu przechodniów. I wystawić jej mandat. A gdy dojdzie do potrącenia lub wypadku drogowego, sprawa trafia do sądu. A sądy orzekają bardzo różnie - czasem traktują taką osobę na hulajnodze jako pieszego, a czasem jako kierowcę motoroweru.  

l24.04.2019 Rzeszow , ul 3 Maja . Dzieci na hulajnogach na deptaku . Fot. Patryk Ogorzalek / Agencja Gazeta
Dla dzieci bezpieczniejsze są zwykłe hulajnogi (fot. Patryk Ogorzałek / Agencja Gazeta)

Niedawno lubelski sąd uznał, że elektryczne hulajnogi nie mogą być traktowane jak piesi, a te o mocy 500 W nie powinny jeździć po chodniku. Wyrok dotyczył kierowcy miejskiego autobusu, w który na przejściu dla pieszych uderzył 10-latek jadący na hulajnodze. Chłopiec zmarł w szpitalu. Sąd uznał, że do zdarzenia przyczynili się zarówno kierowca autobusu, jak i ofiara wypadku

Dlatego my, policjanci, każdą z takich sytuacji traktujemy indywidualnie. Zwykle kierujemy sprawy do sądu, bo nie możemy egzekwować przepisów, których nie ma, a tym samym my nie zawsze mamy pewność, jak ostatecznie zdarzenie z udziałem elektrycznej hulajnogi zakwalifikować.

Poza tym wiele informacji o takich zdarzeniach zwyczajnie do nas nie trafia. Ale wystarczy zapytać lekarza z jakiejkolwiek urazówki, by uświadomić sobie, że do szpitali trafia mnóstwo osób, które odniosły obrażenia, bo przewróciły się na elektrycznej hulajnodze albo ktoś w nie uderzył.

Zaryzykowałabym nawet, że będzie ich przybywać. Według ekspertów liczba tylko tych wypożyczanych na minuty hulajnóg ma wzrosnąć za sześć lat z obecnych 7,2 tys. do aż 43,8 tys. 

Coraz częściej wiele osób kupuje sobie takie hulajnogi, żeby sprawnie poruszać się po mieście, nie korzystając z samochodu.

Po śmiertelnym wypadku w Warszawie mężczyzna kierujący hulajnogą został tymczasowo aresztowany. I on, i kobieta, która zginęła, byli pod wpływem alkoholu.

I tu dotykamy kolejnego problemu. Trudno jest zarzucić osobie na hulajnodze jazdę pod wpływem alkoholu albo ukarać ją za to, że rozmawia przez telefon komórkowy. Nie ma bezpośredniego przepisu, który by policji na to pozwalał.

Niedozwolona jest jazda środkiem chodnika, w kilka osób równolegle. Ale dotyczy to zarówno osób na hulajnogach, jak i rowerzystów.

d06.12.2019 Krakow , rowery i hulajnogi elektryczne w miescie .Fot. Wojciech Perek / Agencja Gazeta
Czasem hulajnoga elektryczna jest zaparkowana przy ścieżce rowerowej, a czasem na niej (fot. Wojciech Perek / Agencja Gazeta)

A jak sprawdzić, z jaką prędkością ktoś jechał hulajnogą w chwili zderzenia np. z pieszym czy rowerzystą?

Nie ma takiej metody. Owszem, jeżeli dojdzie do poważnego wypadku z udziałem hulajnogi, biegli będą potrafili ocenić z dużym prawdopodobieństwem, z jaką prędkością jechała. Pomóc może np. nagrany telefonem film świadka zdarzenia albo materiał z monitoringu. Nie możemy jednak zmierzyć prędkości hulajnogi czy roweru żadnym z policyjnych urządzeń.

Niektórzy zaraz po kupieniu elektrycznej hulajnogi zdejmują blokadę prędkości. Na dodatek osoby korzystające z elektrycznych hulajnóg często nie mają prawa jazdy. I w związku z tym zielonego pojęcia o przepisach ruchu drogowego. Do poruszania się rowerem czy hulajnogą powinniśmy od 10. roku życia mieć kartę rowerową, ale to martwy przepis.

To prawda.

W przypadku dzieci odpowiedzialność spada na rodziców. Z naszych obserwacji wynika - nie ma bowiem takich oficjalnych statystyk - że zdecydowaną większość zdarzeń z udziałem UTO powodują jeżdżące nimi osoby; przejeżdżają przez przejście dla pieszych, wymuszają pierwszeństwo na kierowcach albo przechodniach. Tymczasem młody człowiek nie powinien sam się na hulajnodze znaleźć - tak mówią regulaminy wypożyczalni.  

Nie wspomnieliśmy jeszcze o rolkach, na których też można rozwijać naprawdę dużą prędkość. I nieźle się poharatać, co i mnie się zdarzyło.

Pewnie trafił więc pan też na hulajnogi porzucone na środku chodnika albo ścieżce rowerowej.

Na chodniku to nic! Widziałem hulajnogi perfidnie porzucone na jezdni, na pasie rozdzielającym jezdnie czy wysoko zawieszoną na latarni. Tu ludzka inwencja wydaje się nie mieć granic - być może nawet robią to ci, którym hulajnogi na środku chodnika po prostu przeszkadzają.

Zbieranie porzuconych hulajnóg jest obowiązkiem operatora wypożyczalni, ale jeśli taki pojazd stoi na przykład na ulicy i zagraża bezpieczeństwu, można zadzwonić pod numer 112 albo do straży miejskiej. I poprosić o interwencję. Choć zawsze trzeba rozważyć, czy służby rzeczywiście są niezbędne. W wielu przypadkach wystarczy samemu przestawić hulajnogę na bok, w rozsądne miejsce. Spełnimy obywatelski obowiązek, może nawet komuś uratujemy życie.

07.08.2019 Krakow , ul. Podgorska . Hulajnoga elektryczna Hive pozostawiona na chodniku .  Fot. Adrianna Bochenek / Agencja Gazeta
Hulajnoga elektryczna porzucona na środku chodnika (fot. Adrianna Bochenek / Agencja Gazeta)

Co by pan rekomendował wszystkim, którzy jeżdżą na elektrycznych hulajnogach?

To, co zalecam każdemu użytkownikowi ruchu, czyli po prostu zdrowy rozsądek. Oświetlenie, ochraniacze na łokcie i kolana, kask na głowę. Trzeba też pamiętać, że osoba jadąca hulajnogą jest na chodniku gościem. Powinna jechać ostrożnie, trzymając się prawej jego strony.

Niedawno widziałem pana po sześćdziesiątce, który jechał po chodniku elektryczną hulajnogą. Miał na plecaku dodatkowe oświetlenie, kask na głowie i jechał powoli. Ryzyko ograniczył do minimum.

Pan też ma hulajnogę.

Mam trzy, bo trenuję nogi i lubię sobie pojeździć. Ale nie ma wśród nich ani jednej elektrycznej - dopóki przepisy nie zostaną uregulowane, wolę z nich nie korzystać. Zawsze kieruję się zdrowym rozsądkiem. Wiem, że zarówno na hulajnodze, jak i na rowerze mogę być zagrożeniem dla pieszych. Dlatego gdy całą rodziną wybieramy się na hulajnogi, staramy się jeździć tam, gdzie nie ma pieszych. Bo to oni mają na chodniku bezwzględne pierwszeństwo. Trzymamy się też prawej krawędzi. I jedziemy nie obok siebie, ale gęsiego, jedno za drugim.

Robert Opas. Policjant z szesnastoletnim stażem. Jest ekspertem w Biurze Ruchu Drogowego Komendy Głównej Policji i biegłym sądowym.

Angelika Swoboda. Dziennikarka Weekend.Gazeta.pl. Zaczynała jako reporterka kryminalna w "Gazecie Wyborczej", pracowała też w "Super Expressie" i "Fakcie". Pasjonatka słoni, mądrych ludzi, z którymi rozmawia też w podcaście "Miłość i Swoboda", kawy i klasycznych samochodów.

Polub Weekend Gazeta.pl na Facebooku

Komentarze (33)
Zaloguj się
  • qqbek

    Oceniono 16 razy 14

    Widzę weekend i zniknęły komentarze.
    Szanowna Pani Redaktor!
    W ramach rzetelności dziennikarskiej przydałoby się dodać, że skandaliczny wyrok (III K 302/15 - Sąd Rejonowy Lublin-Zachód) w sprawie dzieciaka, który wjechał w drugi człon przegubowego autobusu swoją, rozpędzającą się do 80km/h, "hulajnogą" został zmieniony w drugiej instancji i kierowcę autobusu uniewinniono od wszelkich zarzutów, całą winę przypisując denatowi (V Ka 272/17 - Sąd Okręgowy w Lublinie)
    Co więcej oskarżyciel posiłkowy złożył jeszcze w tej sprawie kasację do SN, która została odrzucona (proszę porównać z III KK 366/17 w orzecznictwie SN).

  • wino0000006

    Oceniono 16 razy 12

    W polskich przepisach jest definicja elektrycznej hulajnogi - to... motorower. No ale trzeba najpierw znać przepisy.

  • misiurka8

    Oceniono 11 razy 11

    " nowe przepisy nie mogą być przecież wprowadzone z dnia na dzień." tylko podwyżki swoich uposażeń potrafią w jeden dzień załatwić

  • delco

    Oceniono 11 razy 11

    Pisałem już o tym przynajmniej kilkanaście razy PoRD. Art 2.46. "46) motorower - pojazd dwu- lub trójkołowy zaopatrzony w silnik spalinowy o pojemności skokowej nieprzekraczającej 50 cm3 lub w silnik elektryczny o mocy nie większej niż 4 kW, którego konstrukcja ogranicza prędkość jazdy do 45 km/h;"

  • flyer

    Oceniono 8 razy 8

    No to od nowa komentarz ;> - jeszcze pół [?] roku temu KGP stosowało dziwną wykładnię pt. jak coś jest niesklasyfikowane w KD, to ma prawa pieszego i może się poruszać po drodze, a dokładniej jej wydzielonej części czyli chodniku [def. drogi jest chyba w KD, a na 100% w u. o drogach publicznych]. Czyli po długich męczarniach nastąpił jakiś postęp i teraz tylko "nie wiadomo jak karać". ;>

    No więc sprawa karania też jest bardzo prosta - jeżeli coś nie jest dopuszczone do ruchu w ramach KD, to kierujący robi to na własną odpowiedzialność.

    1. I na tę okoliczność jest art 94 par 2 KW., czyli kierowanie pojazdem [nie ma tam słowa o rodzaju czy nawet "mechanicznym"], który mimo braku dopuszczenia do ruchu porusza się po drodze publicznej;

    2. Na alkohol mamy art. 86 § 2 KW ale też 87 § 1a i § 2a, czyli spowodowanie zagrożenia PRZEZ OSOBĘ [czyli uczestnika ruchu] pod wpływem;

    3. Na samo poruszanie się hulajnogą z nadmierną prędkością po chodniku mamy zaś art. 86 § 1 KW, gdzie również mowa jest O OSOBIE [zapewne swego czasu to właśnie z tego art. ukarano turystkę, która śmiała wejść pod koła rozpędzonej hulajnogi na chodniku ;>]

    A dalej nie chce mi się szukać, bo nie od tego jestem. ;>

  • robsonik1313

    Oceniono 7 razy 7

    "...ale też nowe przepisy nie mogą być przecież wprowadzone z dnia na dzień... " No ciekawe, dojna zmiana, jak potrzebuje to nocą w ciągu kilku godzin potrafi temat załatwić a z hulajnogami itp. będą się jeszcze pieprzyć parę lat zamiast wziąć gotowca z innych krajów.

  • jasio1231

    Oceniono 8 razy 6

    Caly czas czytam, ze nie ma przepisow. To lie czasu potrzeba na przygotowanie takich przepisow? Dopoki przepisow nie ma, hulajnogi nie powinny byc w ogole dopuszczone do ruchu. A widze je na drogach i chodnikach juz kilka lat. Tak jak rowery na chodnikach. Czyli lobby cyklistow i hulajnog dziala mocno.

  • romuald47

    Oceniono 6 razy 6

    1. Wydaje się, że najlepsze są przepisy skandynawski i niemieckie
    2. Jazda czymkolwiek na chodniku z prędkością nie większa od 8 km/godz. do swobodnej oceny stróżów prawa. Każda kolizja z pieszym na chodniku, nawet pijanym, czy pieszym idącym w poprzek to automatycznie wina jadącego.
    3. Na ścieżkach rowerowych max prędkość to 20 km/godz. Hulajnogi winny używać sygnału ostrzegawczego przed wyprzedzaniem na ścieżce rowerowej

  • misiek12321

    Oceniono 8 razy 6

    Zakazac i po sprawie. Po co komu to g...?

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX