Jean Harlow w filmie 'Red-Headed'

Jean Harlow w filmie 'Red-Headed' (fot. Domena publiczna)

ludzie

"Wybuchowa blondynka", która podbiła Hollywood i zmarła w wieku ledwie 26 lat

Plotkowano, że nie nosi bielizny, żywi się tylko sałatą i nałogowo kradnie mężów. Tymczasem Jean Harlow przez większość swojego krótkiego życia była samotna i nieszczęśliwa, a jedyne pocieszenie znajdowała w pracy.

Wamp o włosach w kolorze platynowego blondu. Aktorka, która szturmem zdobyła Hollywood, stając się jedną z jego najjaśniejszych gwiazd. Na ekranie była ucieleśnieniem męskich marzeń - femme fatale, symbolem seksu.

"Nie grała dziewczyn z sąsiedztwa, chyba że ktoś mieszkał pomiędzy nocnym klubem a burdelem" - celnie podsumował emploi Jean Harlow jeden z biografów, David Stenn, w biografii "Bombshell. The life and death of Jean Harlow". Jej wizerunek, jaki kreowały wytwórnie, był tak sztuczny, jak kolor włosów na głowie.

Matka i córka

Harlean Harlow Carpenter, bo tak nazywała się, zanim została Jean Harlow, urodziła się 3 marca 1911 w Kansas City. Jej ojciec, Montclair Carpenter, był dentystą, matka, Jean Poe Harlow, córką zamożnego agenta nieruchomości. Wkrótce po narodzinach "Baby", jak pieszczotliwie mówiono na małą Harlow, relacje między jej rodzicami zdecydowanie się pogorszyły. Zarzewiem konfliktu były wyrzuty Montclaira, że żona bardziej niż domem interesowała się bywaniem na przyjęciach.

Kiedy "Baby" miała 11 lat, państwo Carpenterowie zdecydowali się na rozwód. Wyłączną opiekę nad dziewczynką przyznano matce. Ta, odzyskawszy wolność, postanowiła wraz z córką wyruszyć na podbój Hollywood. 34-letnią debiutantkę uznano jednak za zbyt leciwą i odesłano z kwitkiem. Niedoszła gwiazda popadła w dodatku w finansowe tarapaty. Pani Harlow na tarczy wróciła więc do domu rodzinnego. Niezrealizowane ambicje już wkrótce miała przelać na córkę. Nim tak się stało, z pomocą córce i wnuczce przybył zamożny ojciec pani Harlow. Był gotów łożyć na ich utrzymanie, ale pod warunkiem, że będą odpowiednio się prowadzić i wykonywać bez szemrania jego polecenia.

"Baby" wysłał więc na letni obóz Camp Cha-Ton-Ka w Michigamme w stanie Michigan. Tam nabawiła się szkarlatyny o wyjątkowo ciężkim przebiegu. Choroba uszkodziła nerki nastolatki, co miało mieć opłakane konsekwencje.

Tymczasem jej matka nie wytrzymała terroru ojca kontrolującego każdy krok, dlatego gdy tylko córka wydobrzała, wyjechała wraz z nią do Chicago. Wyjazd okazał się brzemienny w skutki. 16-letnia Harlean w szkole z internatem Ferry Hall School, do której uczęszczała, poznała Chucka McGrewa, syna zamożnego producenta leków. Nie myśląc wiele, nastolatka zdecydowała się na ślub ze starszym od niej o pięć lat Chuckiem.

Jean Harlow z matką w 1934 roku (fot. Domena publiczna)
Jean Harlow z matką w 1934 roku (fot. Domena publiczna)

Wkrótce po weselu mąż Harlean skończył 21 lat i uzyskał dostęp do pokaźnego funduszu powierniczego. To dawało młodym małżonkom finansową niezależność. Mogli zamieszkać, gdzie tylko pragnęli. Najprawdopodobniej ze względu na naciski matki, która uważała, że córka ma zadatki na gwiazdę, Harlean zdecydowała się na przeprowadzkę do Hollywood. Ale nie garnęła się do robienia kariery w Fabryce Snów. I być może nigdy nie zostałaby gwiazdą kina, gdyby nie przypadek.

Poznana w Los Angeles koleżanka, początkująca aktorka Rosalie Roy, poprosiła Harlean, aby zawiozła ją na przesłuchanie do filmu. Harlean wpadła w oko producentowi z wytwórni Fox, który zaproponował, by i ona wzięła udział w zdjęciach próbnych. W pierwszym odruchu odmówiła, ale gdy przyjaciółka zasugerowała, że brakuje jej odwagi, podjęła wyzwanie. I choć w Hollywood roiło się wówczas od ślicznotek pragnących zrobić karierę, to właśnie panna Carpenter miała "to coś", co sprawiło, że zaproponowano jej kontrakt.

Harlean początkowo nie chciała go podpisać - nadal nie czuła, że aktorstwo to coś dla niej. Ugięła się jednak pod naciskami matki. Jako pseudonim artystyczny przybrała jej imię i panieńskie nazwisko.

Blond Panika

Za niewielką rólkę w pierwszym filmie, zatytułowanym "Honor Bound" (1928), początkująca aktorka dostawała zaledwie siedem dolarów dziennie. W przypadku kolejnych filmów - "Moran of the Marines" (1928), "This Thing Called Love" (1929) czy "Close Harmony" (1929) - gaża wzrosła do 10 dolarów.

Problemem większym niż wynagrodzenie był zdecydowany sprzeciw dziadka. Po tym, jak zobaczył wnuczkę w jednym z filmów o przygodach Flipa i Flapa, w którym paradowała w jednej ze scen w samej halce, zagroził, że ją wydziedziczy. Występ w negliżu nie przypadł też do gustu mężowi Harlow. Jean początkowo pod naciskiem obu panów chciała zerwać kontrakt, jednak matka ułagodziła pana Harlowa seniora i wyperswadowała córce rozstanie z wytwórnią. Zamiast tego Jean rozstała się z mężem. Pani Harlow do końca życia córki uważała, że wie najlepiej, co jest dla niej dobre. To ona negocjowała kontrakty, kontrolowała też wysokość zarobków, z których, gdy Jean stała się już gwiazdą, ochoczo korzystała. A przełom w karierze "Baby" był tuż za rogiem.

Pewnego dnia w studio nagraniowym Jean Harlow zauważył łowca talentów, pracujący dla filmowego potentata Howarda Hughesa. Zachwycony jej urodą i seksapilem, postanowił ją przedstawić swojemu przełożonemu. Ten kręcił właśnie zapowiadający się na wielki hit film "Aniołowie piekieł", ale po drodze pojawiły się trudności. Casting do dzieła odbył się jeszcze w czasach kina niemego, ale zanim zaczęto zdjęcia, nadeszła dźwiękowa rewolucja. Za jej sprawą silny skandynawski akcent zatrudnionej do głównej roli Grety Nissen wyeliminował aktorkę z gry, a Hughes musiał szybko znaleźć nową odtwórczynię głównej roli. Kiedy zobaczył Jean Harlow, był pewien, że oto ma przed sobą nieoszlifowany diament. Zażądał, aby aktorka rozjaśniła naturalny blond o kilka odcieni - na jaśniejszą platynę.

Szybko okazało się, że Hughes nie pomylił się co do swojej nowej podopiecznej. "Aniołowie piekieł" osiągnęły status najchętniej oglądanego filmu roku 1930, podbijając nawet "Annę Christie", pierwszy film dźwiękowy z Gretą Garbo. Ale choć ludzie tłumnie ruszyli do kin, krytycy nie podzielali ich entuzjazmu.

Na aktorstwie Jean Harlow nie zostawiono suchej nitki. "New Yorker" nazwał jej występ "naturalnie okropnym", z kolei w "Variety" pisano, że aktorka angaż zawdzięcza urodzie: "nie ma znaczenia, jaki stopień talentu posiada. nikt nigdy nie umarł z głodu, mając to, co ma ona". Ale Hollywood nie zwracało uwagi na niechęć krytyków, wiedząc, że Jean jest żyłą złota, przyciągającą widzów do kin.

Wkrótce Hughes zaczął ją wypożyczać innym wytwórniom. Harlow zagrała m.in. w "Tajemniczej szóstce" - kryminalnym melodramacie u boku Clarka Gable'a, a także w gangsterskim filmie "Wróg publiczny", gdzie partnerował jej James Cagney. Co ciekawe, aktorka wcześniej spotykała się z Abnerem "Longiem" Zwillmanem - jednym z szefów amerykańskiego półświatka, zwanym Alem Capone z New Jersey. Związek nie przetrwał m.in. ze względu na fakt, że "Long" usiłował szantażem zmusić Hughesa, by podniósł Harlow gażę. W dodatku tajne nagrania policji wykazały, że "Long" podczas rozmów z kolegami w niewybrednych słowach chwalił się Jean, traktując ją jako swoją zdobycz.

W 1931 roku Harlow wcieliła się w tytułową "Platynową blondynkę" w komedii romantycznej w reżyserii Franka Capry. W trakcie powstawania filmu Hughes wpadł na genialny pomysł - ogłosił ogólnokrajowy konkurs. Jego zasady były proste: wygrywała ta kobieta, której uda się uzyskać kolor włosów najbardziej zbliżony do tego na głowie Jean Harlow. Zwyciężczyni miała dostać astronomiczną jak na czasy Wielkiego Kryzysu kwotę 10 tysięcy dolarów. Aby ją zdobyć, Amerykanki nie wahały się przed niczym, tworząc w domach eksperymentalne mieszanki na bazie perhydrolu czy wybielacza. Jak Stany długie i szerokie powstawały tzw. Kluby Platynowych Blondynek. Efektem były tysiące kobiet o poparzonej skórze głowy i włosach wypadających garściami. Niebezpieczne zawody przeszły do historii jako Blond Panika, tym przydomkiem zaczęto też określać samą Jean.

Tymczasem główna zainteresowana opowiadała w wywiadach, że przyszła na świat jako platynowa blondynka i niespotykany kolor włosów ma w genach. Prawda była jednak taka, że platynę zawdzięczała autorskiej mieszance o bacznie strzeżonej recepturze. Alfred Pagano, fryzjer zatrudniony przez wytwórnię Hughesa, latami co tydzień katował włosy Jean rozjaśniaczem, w którego skład wchodziły m.in. nadtlenek wodoru, amoniak, wybielacz i płatki mydlane.

Zdjęcie reklamowe Clarka Gable'a i Jean Harlow na potrzeby filmu 'Hold Your Man' z 1933 roku (fot. Materiały prasowe)
Zdjęcie reklamowe Clarka Gable'a i Jean Harlow na potrzeby filmu 'Hold Your Man' z 1933 roku (fot. Materiały prasowe)

Złodziejka mężów

Jean Harlow obsadzano w rolach seksownych wampów. Aktorka stała się ofiarą niewybrednych plotek. Rozprzestrzeniała je prasa brukowa, a kobiety przekazywały sobie z ust do ust. Pisano o rzekomych romansach Jean, a także o tym, że nie nosi bielizny, a szczupłą figurę zawdzięcza drakońskiej diecie, opartej wyłącznie na sałacie. Filigranowa platynowa blondynka o precyzyjnie wyskubanych brwiach, zawsze spowita w białe, wiele odsłaniające suknie stała się wkrótce gwiazdą, o której fantazjowali mężczyźni i której szczerze nienawidziły ich żony.

Tymczasem Harlow czuła się skrzywdzona wizerunkiem, jaki narzucono jej wbrew woli. W książce "Skandale Złotej Ery Hollywood" Anne Helen Petersen cytuje jeden z jej wywiadów, w którym Jean dała upust rozżaleniu, mówiąc: "Nie znoszę Hollywood. Wiem, że to tak, jakbym gryzła rękę, która mnie karmi. Ale ja po prostu nie mogę tu być sobą. Oni mi na to nie pozwolą". Być sobą nie pozwalała Harlow również matka, która najpierw zmusiła ją do rozwodu, a następnie uparcie kontrolowała każdy krok - od doboru ról po mężczyzn, z którymi się spotykała.

Aby wyrwać się spod jej presji, a także ukrócić plotki na temat domniemanych romansów, które źle wpływały na jej wizerunek, Jean zdecydowała się na kolejny ślub. Ale choć niemal dwukrotnie starszy od niej producent filmowy Paul Berne wydawał się być mężczyzną niezwykle łagodnym i wspierającym, już w noc poślubną okazało się, że Harlow wpadła z deszczu pod rynnę.

Paul Berne zaimponował Jean tym, że gdy zaprosił ją po kolacji do swego apartamentu, nie próbował zaciągnąć jej do łóżka, ale rozmawiał z nią o muzyce klasycznej i literaturze. W noc poślubną okazało się, że Berne jest impotentem, który frustrację postanowił wyładować na świeżo poślubionej żonie. Pobił ją do nieprzytomności.

Kiedy emocje opadły i dotarło do niego, co zrobił, zadzwonił do agenta Jean. Ten w obawie przed skandalem, który mógłby zaszkodzić wizerunkowi gwiazdy, zdecydował się wyciszyć sprawę. Z tego samego powodu rozwód nie wchodził w grę. Dwa kolejne miesiące małżeństwa były koszmarem. Berne nie podniósł już na żonę ręki, ale ona w odwecie za to, jak ją skatował, nieustannie z niego szydziła. Wreszcie targany wyrzutami sumienia Berne nie wytrzymał i strzelił sobie w głowę.

Tym razem nie udało się uniknąć zainteresowania mediów. Co gorsza, choć przy mężczyźnie znaleziono list pożegnalny, w którym przepraszał żonę za "wyrządzone krzywdy", pojawiły się podejrzenia, jakoby Jean była zamieszana w śmierć męża. Sekcja zwłok rozwiała wątpliwości, jednoznacznie wskazując na samobójstwo.

Jean Harlow w 1935 roku (fot. Materiały prasowe)
Jean Harlow w 1935 roku (fot. Materiały prasowe)

Jean Harlow nie chciała odgrywać roli zrozpaczonej wdowy. Wdała się w romans z żonatym pięściarzem, Maxem Baerem. Wytwórnia MGM, która rolami w filmach takich jak "Żona z drugiej ręki" starała się ocieplić wizerunek Jean, nie mogła pozwolić na to, by aktorka znów stała się bohaterką skandalu. Dlatego szybko zaaranżowano jej małżeństwo z operatorem filmowym Haroldem Rossonem. Harlow, która w wieku zaledwie 22 lat została mężatką po raz trzeci, w wywiadach przekonywała prasę, że ten związek będzie jednym z niewielu trwałych w Hollywood. Jednak, jak łatwo się domyślić, aranżowana relacja nie miała szans na przetrwanie.

Po ośmiu miesiącach para zdecydowała się na rozwód - oczywiście w tajemnicy przed opinią publiczną. W sądzie Harlow zeznała, że małżonek był ponury i nerwowy, a także, że miał uciążliwy zwyczaj nocnego czytania w łóżku, co nie pozwalało jej spać, a co za tym idzie - należycie przygotować się do roli.

Wybuchowa blondynka

Pomimo skandali i mnożących się plotek Jean Harlow była zasypywana propozycjami ról. Wytwórnia MGM, do której aktorka przeszła w 1932 roku, dzięki staraniom Paula Berne'a, zdecydowała, że jej wizerunek wampa stracił na atrakcyjności. Harlow zaczęto obsadzać w rolach komediowych. Szybko okazało się, że aktorka sprawdza się w nich dużo lepiej niż jako bezwzględna uwodzicielka.

W "Kaprysie platynowej blondynki" (1932) znów zagrała u boku Clarka Gable'a. Publiczność pokochała ten duet, dlatego powrócił on na ekrany za sprawą "W twoich ramionach" (1933). Sukces filmów o "Blondynce" zaowocował kontynuacją, zatytułowaną "Wybuchowa blondynka" (1933). Przyciągnęła do kin tłumy, a jej tytuł stał się kolejnym przydomkiem Harlow.

Choć Jean Harlow przyciągała widzów do kin niczym magnes, organizacje katolickie, takie jak Legion Przyzwoitości, zbulwersowane jej rzekomym niemoralnym prowadzeniem się, zagroziły, że albo aktorka zacznie się poza planem zachowywać przyzwoicie, albo będą wzywać do bojkotu filmów z jej udziałem. Wytwórnia MGM zaczęła intensywnie pracować nad ociepleniem wizerunku Jean poza ekranem. W tym celu rozpuszczono plotkę, jakoby aktorka była spokrewniona z Edgarem Allanem Poe i organizowano sesje zdjęciowe z jej udziałem, których dochód przeznaczano na cele charytatywne.

Jean Harlow była tymi zabiegami zmęczona. Miała dość bycia "platynową" czy "wybuchową" blondynką, męczyła ją konieczność występowania w filmach balansujących na granicy kiczu, będących tanią rozrywką dla mas. Wolałaby grać w bardziej ambitnych produkcjach. Niestety, związana kontraktem, nie miała w tej kwestii nic do powiedzenia. David Stenn w biografii "Bombshell. The life and death of Jean Harlow" cytuje wypowiedź aktorki świetnie podsumowującą jej ówczesną sytuację: "Mój Boże, czy zawsze muszę nosić sukienkę z głębokim dekoltem, żeby być ważną?".

Gwiazda Jean Harlow w Hollywood (fot. Shutterstock)
Gwiazda Jean Harlow w Hollywood (fot. Shutterstock)

Zabójczy blond

Jean Harlow odrzucała kolejne proponowane przez MGM role, więc wytwórnia zdecydowała się odsunąć ją od grania. W 1934 roku wystąpiła tylko w jednym filmie, "Dziewczyna z Missouri". Frustrację zaczęła leczyć pitym w coraz większych ilościach alkoholem. Wreszcie jednak Harlow udało się zawrzeć z wytwórnią porozumienie. Efektem był wzrost gaży.

Zaczęła się spotykać z aktorem Williamem Powellem. Wyglądało na to, że po trzech nieudanych małżeństwach Jean w końcu znalazła mężczyznę swojego życia. Snuła marzenia o dziecku, ale podkreślała, że nauczona przykrymi doświadczeniami, kolejnego ślubu już raczej nie weźmie. Szczególnie że Powell też miał za sobą nieudane małżeństwa i nie chciał się ponownie wiązać. Stał się dla Jean prawdziwą opoką, przyjacielem, z którym rozumiała się bez słów.

Powell partnerował Harlow w kolejnym filmie z jej udziałem, musicalu "Dla ciebie tańczę" (1935) w reżyserii Victora Fleminga. Kolejne filmy, takie jak "Chińskie morza" (1935) i "Romantyczna pułapka" (1936), były stonowane, choć wciąż dalekie od ambitnego kina, w jakim widziała się Harlow. Aktorka nie występowała w nich już jako platynowa blondynka. Prawdopodobnie ze względu na zniszczenia wywołane częstym i długotrwałym farbowaniem zdecydowała się wrócić do naturalnego koloru - miodowego blondu.

Wielu biografów aktorki uważa, że pod koniec kariery była niemal łysa, więc w filmach i publicznie pokazywała się w peruce. Ale zniszczone włosy były tylko jednym z wielu problemów, z jakimi borykała się Jean. Aktorka wyglądała i czuła się coraz gorzej. Prasa, pisząc o niej, wykorzystywała zdjęcia z czasów jej dawnej świetności, bo wytwórnia nie organizowała nowych sesji zdjęciowych. Harlow czuła się osłabiona. Próbowała się skarżyć - partnerowi, matce i szefom wytwórni - ale wszyscy bagatelizowali jej stan. Powell zareagował dopiero wówczas, gdy Jean zemdlała na planie podczas zdjęć do filmu "Saratoga".

Reżyser Jack Conway, Jean Harlow i Clark Gable na planie filmu Saratoga (fot. Materiały prasowe)
Reżyser Jack Conway, Jean Harlow i Clark Gable na planie filmu Saratoga (fot. Materiały prasowe)

Aktorki nie odwieziono jednak do szpitala, a do domu matki. Być może pani Harlow nalegała, że najlepiej zajmie się córką, a może nie chciano przyciągać uwagi mediów. Wezwany lekarz zauważył jednak u Jean szereg niepokojących objawów, takich jak oddech o charakterystycznym zapachu amoniaku, obrzęk warg i języka. Wszystko wskazywało na mocznicę - groźną chorobę nerek. W chwili postawienia diagnozy było już za późno.

Kiedy 7 czerwca 1937 roku zdecydowano wreszcie, że stan aktorki wymaga natychmiastowej hospitalizacji, nie pomogła już nawet transfuzja krwi. Jean Harlow zmarła wkrótce po tym, jak trafiła do kliniki. Pochowano ją w białej sukni z filmu "Romantyczna pułapka", z białą gardenią i kartką, na której Powell napisał: "Żegnaj, najdroższe kochanie".

Choć jako bezpośrednią przyczynę śmierci Jean Harlow uważa się mocznicę, nie jest do końca pewne, co ją spowodowało. Bardzo możliwe, że nerkom aktorki zaszkodziła przebyta we wczesnej młodości szkarlatyna, wielu uważa też, że Paul Berne, katując żonę, mógł uszkodzić jej nerki. Według najbardziej rozpowszechnionej teorii Harlow zabił, nomem omen, jej "zabójczy blond". Aplikowane latami chemikalia przenikały przez skórę, zatruwały organizm i w połączeniu z pitym jako remedium na wszelkie troski alkoholem zaszkodziły nerkom, osłabionym powikłaniami po szkarlatynie.

Natalia Jeziorek. Absolwentka Wydziału Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej UJ i Wydziału Form Przemysłowych ASP. Na florenckiej Polimodzie studiowała fashion marketing i organizację eventów. Obecnie współpracuje z magazynem "K MAG", portalami Sezon, Pride i Enter the Room.

Polub Weekend Gazeta.pl na Facebooku