Choroba wdowia rozwija się u kobiet z zupełnie normalnym libido

Choroba wdowia rozwija się u kobiet z zupełnie normalnym libido (fot. Shutterstock)

wywiad gazeta.pl

"To jest takie uczucie, jakbyś miała zespół napięcia przedmiesiączkowego razy sto! - powiedziała mi klientka"

Objawy choroby wdowiej są bardzo często mylone z innymi chorobami czy zaburzeniami. Przede wszystkim dlatego, że przypominają nawracające infekcje dróg rodnych. A ginekolodzy nie zawsze pytają kobiety, czy i jak często współżyją, a już pytanie o satysfakcję w ogóle nie przychodzi im do głowy! - mówi seksuolożka Magdalena Niewęgłowska.

Porozmawiajmy o chorobie wdowiej - mówi się o niej mało albo wcale, a czytałam, że pierwsze jej objawy to nerwowość, poirytowanie, kłótliwość etc. Słowem, to wszystko, co zwykle zrzuca się na karb słynnego "chłopa jej trzeba". Humory samotnych kobiet często się tłumaczy seksem, a raczej brakiem seksu. 

No i słusznie. Mądrości ludowe w zakresie seksualności wielokrotnie się sprawdzają. Być może powiesz, że to chamskie stwierdzenie, ale ja ci odpowiem, że często jest po prostu prawdziwe. 

Jesteś niepoprawna politycznie.

Wiem, ale w gabinecie słyszę od kobiet: "Z tej chcicy mnie zaraz rozerwie!", "Wybuchnę!". Mówią tak kobiety samotne, ale nie tylko. Również te, które są w stałych związkach, a nie mają satysfakcjonującego życia seksualnego. 

Ta "chcica, która zaraz rozerwie", zbierające się emocje, które nie znajdują ujścia, pobudzenie - to są pierwsze syndromy choroby wdowiej?

Najczęściej to jest pierwszy - emocjonalny, psychiczny - rzut objawów tego schorzenia, inaczej nazywanego zespołem Kehrera. "To jest takie uczucie, jakbyś miała zespół napięcia przedmiesiączkowego razy sto!" - powiedziała mi jedna klientka. Jak słyszę coś takiego, to potem, kiedy przeprowadzam wywiad seksualny, okazuje się najczęściej, że kobieta od dłuższego czasu nie uprawiała z różnych powodów seksu. Albo ten seks jest słaby, niesatysfakcjonujący, bez orgazmów. 

To może przywodzić na myśl kobiety o ponadprzeciętnych potrzebach seksualnych, jednak choroba wdowia nie dotyczy nimfomanek, prawda?

Prawda. Choroba wdowia rozwija się u kobiet - uwaga, uwaga - z zupełnie normalnym libido. U pań psychofizycznie gotowych na przeżywanie seksu, u których występuje przeszkoda w rozładowaniu nagromadzonego napięcia seksualnego. To jest kwintesencja problemu: mam potrzeby, ale nie mam jak ich spełnić.

Bardzo się cieszę, że o tym rozmawiamy, ponieważ przez lata było tak, że mówiło się tylko o męskim libido, męskich potrzebach, to facet musiał "się wyszaleć". 

Błagam cię! Kobiety mają takie same potrzeby, jeśli chodzi o seks, jak mężczyźni, i to w XXI wieku powinno być oczywiste. Seksualność jest potrzebą z poziomu fizjologii, jak sen czy jedzenie. Gdy długotrwale jesteśmy pozbawieni snu, zaczynamy wariować. Z seksem jest dokładnie tak samo. Mówimy o kobietach, które prawidłowo reagują fizjologicznie - pobudzają się, podniecają je różne bodźce, ale nie znajdują rozładowania. To generuje długotrwały stres, później pojawią się fizyczne, fizjologiczne objawy, i o tym należy mówić. Temat jest ważny.

Gdy długotrwale jesteśmy pozbawieni snu, zaczynamy wariować. Z seksem jest dokładnie tak samo (fot. Shutterstock)
Gdy długotrwale jesteśmy pozbawieni snu, zaczynamy wariować. Z seksem jest dokładnie tak samo (fot. Shutterstock)

Używasz słowa "długotrwały", ale co to właściwie znaczy? Korci mnie, żeby zapytać, ile najdłużej twoja klientka nie uprawiała seksu.

Pracowałam z kobietą, która w małżeństwie nie zaznała seksu przez 15 lat.

I pozostawała w takim związku?!

Tak. Tam nie było seksu z powodu długotrwałego konfliktu, ale bardzo często to wcale nie konflikt jest przyczyną braku miłości fizycznej. Są pary, które decydują się być ze sobą z różnych powodów, mimo że nie ma między nimi więzi emocjonalnej czy seksualnej, albo ani jednej, ani drugiej. Żyją razem z powodów ekonomicznych, czasem dla dzieci, z wygody, czasami dlatego, że się przyjaźnią, wzajemnie wspierają,  "a seks nie jest taki ważny". W XXI wieku, mimo naszej nowoczesności i otwartości, często spotykam się z takimi stwierdzeniami, że seks jest dobry na początku związku, "to sprawa dla młodych, którzy muszą się wyszumieć". A jak już są dzieci, to się tę sferę życia odkłada na półkę, bo nie warto sobie nią głowy zawracać. 

A kobiety, jak ustaliłyśmy, bez seksu cierpią. 

Te 15 lat abstynencji seksualnej to dość ekstremalna sytuacja. Pytanie: jak długi brak seksu staje się problemem? Kwestia jest oczywiście bardzo subiektywna. Dla jednej kobiety bardzo długo to dwa miesiące, dla drugiej - dwa lata mijają i "spokojnie, mogę jeszcze poczekać". Jednak kiedy słyszę w gabinecie, że od kilku miesięcy nie było seksu, sprawdzam to, pogłębiam wywiad. 

Nie było seksu, bo żyją w związku bez seksu albo ten związek tylko dla niej jest bez seksu, bo on seks uprawia, tyle że "na boku", z kochanką?

Często jest zupełnie inaczej: on nie może uprawiać seksu, bo ma zaburzenia seksualne lub somatyczne, prowadzące do kłopotów z erekcją. I nie ma zbliżeń ani z żoną, ani z kochanką. Nie szuka pomocy, zwija się w bezradności, braku mocy, poczuciu niemęskości. On cierpi i jego niezaspokojona kobieta również. To brzmi paradoksalnie, bo skoro choroba wdowia - to wydaje się, że ona musi dotyczyć samotnych kobiet. A w rzeczywistości cierpi na nią bardzo wiele pań w stałych związkach! Oczywiście dotyczy to również wdów - jak sama nazwa wskazuje - oraz singielek.

Długotrwały brak przyjemności seksualnej to kłopot również tych kobiet, których mężowie wyjeżdżają na delegacje, kontrakty, w długie trasy. Kiedyś się mówiło: "syndrom marynarzowej". 

Może być też tak, że partner jest na miejscu, nawet współżyją ze sobą regularnie, ale ona ma większe libido. Przy niedopasowaniu temperamentów, gdy kobiece potrzeby seksualne są większe niż mężczyzny. Dla niej, powiedzmy, seks raz w tygodniu to za mało, ale wstydzi się sygnalizować swoje potrzeby czy inicjować współżycie.

Choroba wdowia może się rozwinąć również wtedy, kiedy para uprawia seks, ale u kobiety występuje długotrwały brak orgazmu. Z różnych powodów: chorób ginekologicznych, przeżytej traumy seksualnej, awersji seksualnej czy po prostu przemęczenia - odbębniania tych spraw.

Czasami powodem jest brak zaufania do partnera i słaba komunikacja. Bo dobry seks wymaga zmian, poprawek, ulepszeń, urozmaiceń. I ciągłej aktualizacji danych na temat naszych obopólnych potrzeb i oczekiwań. A często jest tak: ona na początku jest zakochana i mu nie mówi, że coś jest nie halo, żeby nie zrobić mu przykrości, a potem jej głupio powiedzieć: "Kochanie, zmień pozycję, bo jest słabo". I dlatego sporo kobiet udaje orgazmy. Prawdziwej satysfakcji nie przeżywają i niezaspokojenie narasta.

Choroba wdowia może się rozwinąć również wtedy, kiedy para uprawia seks, ale u kobiety występuje długotrwały brak orgazmu (fot. Shutterstock)
Choroba wdowia może się rozwinąć również wtedy, kiedy para uprawia seks, ale u kobiety występuje długotrwały brak orgazmu (fot. Shutterstock)

Wychodzi na to, że choroba wdowia może dotyczyć bardzo wielu kobiet! Są dane, szacunki - ilu? 

Nie znoszę statystyk, dla mnie ważna jest konkretna osoba, ale skoro pytasz, to badania prof. Izdebskiego wykazały, że tylko 46 proc. kobiet żyjących w stałych związkach jest zadowolonych ze swojego życia seksualnego. Czyli mamy niezaspokojonych większość kobiet, które żyją w parach, plus wszystkie niemające przez jakiś czas żadnego partnera seksualnego. To jest po prostu rzesza kobiet! Wchodzi w jej skład również grupa, o której się wcale nie mówi, a ja chciałabym wysłać do nich sygnał, żeby się nie wstydziły: dojrzałe kobiety - jest ich wiele - które się późno decydują na inicjację seksualną. Mówię o 30- i 40-letnich "przechodzonych dziewicach", jak się je pogardliwie nazywa. Niestety, one same często też się tak określają.

Jakie są powody, dla których tak dojrzałe kobiety nie zaznały seksu w życiu?

Najczęściej zawód miłosny - mówię o tej pierwszej miłości - wyśmianie, wzgardzenie, nadużycie zaufania, które spowodowało, że kobieta zamknęła się, wycofała. Czasem to jest kwestia romantycznej wizji: ona czeka na tego jedynego, a ci, których spotykała, nie pasowali do jej oczekiwań. A z czasem jest tylko trudniej. Bo jak kobieta jest 35-letnią dziewicą, to już tym bardziej "nie odda się pierwszemu lepszemu". Podkreślam, to sformułowania moich klientek, nie moje.

No więc mamy kobiety, które nie tylko nie są wdowami, ale nigdy w życiu seksu nie uprawiały i cierpią na chorobę wdowią! 

Dokładnie tak. Bo nie potrzeba wcale tego pierwszego razu, żeby organizm pobudził mechanizmy pożądania i generowania potrzeb seksualnych. To jest mit! Nieprawda, że dopiero po pierwszym razie kobieta staje się dojrzałą konsumentką seksualnego rynku. Nie tylko kobiety, które rozpoczęły współżycie i ono ustało lub one nie osiągają w nim satysfakcji, ale również te, które z różnych względów - surowego wychowania, ograniczeń religijnych, moralnych, światopoglądowych - są dziewicami, ale mając zdrowe, dojrzałe libido, mogą mieć chorobę wdowią. Podobnie seniorki! Znam kobietę, która mając lat 72, wychodziła za mąż, bo bliskość fizyczna była dla niej ważna, a nie chciała żyć w grzechu. Panie 50, 60 czy 70 plus mają swoje potrzeby. Jeśli mężowie od 20 lat mówią, że już im się nie chce, albo nie wypada, to one szukają romansów. Stąd taka popularność sanatoriów (śmiech).

Powiedz, proszę, jakie są fizyczne objawy choroby wdowiej? W przypadku mężczyzn - wracając do mądrości ludowych - mówiło się: nieużywany organ zanika. A z kobietami co się dzieje? 

Jest wręcz odwrotnie: nieużywany organ nabrzmiewa. Zespół Kehrera diagnozuje się rzadko z pewnością dlatego, że objawy są bardzo często mylone z innymi chorobami czy zaburzeniami. Są to bóle w podbrzuszu, a do tego - uwaga - świąd, przeczulice, upławy. Często także nabrzmiałe wargi sromowe. Kiedy wystąpią takie objawy, ona szuka u ginekologa porady i najczęściej wychodzi z gabinetu z podejrzeniem nawracających zapaleń dróg rodnych. Myślę, że to jest duży kłopot, że ginekolodzy niewiele o zespole Kehrera wiedzą. Nie pytają kobiet, czy i jak często współżyją, a już pytanie o satysfakcję w ogóle im nie przychodzi do głowy! Mnie nigdy ginekolog o to nie zapytał. W efekcie wiele kobiet może szukać pomocy nie tam, gdzie trzeba. Kolejny objaw to są bóle krzyża.

Badania prof. Izdebskiego wykazały, że tylko 46 proc. kobiet żyjących w stałych związkach jest zadowolonych ze swojego życia seksualnego (fot. Shutterstock)
Badania prof. Izdebskiego wykazały, że tylko 46 proc. kobiet żyjących w stałych związkach jest zadowolonych ze swojego życia seksualnego (fot. Shutterstock)

Nie mów, że od braku seksu bolą plecy!

Ależ tak! Chodzi o krzyżowy i lędźwiowy odcinek kręgosłupa. Miałam pacjentkę, która długo się leczyła u ginekologa z powodu objawów, o których już mówiłyśmy, a potem z bólem pleców zgłosiła się do fizjoterapeuty. Zalotna, otwarta kobieta. Jak zaczęła z tym fizjoterapeutą flirtować, wyszło, że od dawna jest samotna, on połączył fakty i...

Wdali się w romans! 

Nie! Wysłał ją do seksuologa (śmiech). Pan był obyty, zorientował się, co jest grane i gdzie należy szukać pomocy. Polecił pani zgłosić się do seksuologa, i to było najlepsze, co mógł dla niej zrobić.

Kończąc wątek objawów zespołu Kehrera: następuje spuchnięcie macicy, pojawiają się żylaki miednicy, sromu i odbytu. A kto by łączył hemoroidy z długotrwałym brakiem seksu, prawda? Kiedy kobieta silnie, mimowolnie zaciska uda, napina miednicę, powstają guzki, zgrubienia, stany zapalne. To reakcja organizmu na pożądanie, które nie znajduje ujścia. 

Niesamowite! 

W związku z długotrwałą abstynencją seksualną kobiety są dodatkowo narażone na zaburzenia miesiączkowania. Funkcja prokreacyjna zanika, organizm się rozregulowuje. Pani zgłasza się do lekarza z nieregularnymi miesiączkami, a on nie zadaje kluczowego pytania: "A czy pani ma z kim regulować swój cykl?".

Pani nie ma i recepta jest prosta: "Znajdź sobie kogoś", tak? 

Zależy, co dla kogo jest proste. Odpowiem pytaniem na pytanie: kojarzysz film "Histeria"?

Oczywiście! Kilka razy widziałam! "Histeria - romantyczna historia wibratora".

To jest opowieść o lekarzu, który ręcznie rozładowywał napięcia seksualne starszych pań.

Doprowadzał je do orgazmu, stymulując w gabinecie.

A jako że to wymagało wysiłku, a popyt był wielki, mądry lekarz stworzył urządzenie mechaniczne, przynoszące ulgę, czyli wibrator. I właśnie o tym rozmawiamy. Nie zawsze możliwe jest "znalezienie chłopa". Dobra rada to jest zawsze rada dopasowana do konkretnych potrzeb. Jeśli problemy wynikają z tego, że kobieta partnera seksualnego w ogóle nie ma, rady: "rozglądaj się", "szukaj", "zadbaj o swoje potrzeby seksualne" są całkiem dobre.

Zatrzymując się przy wdowach, nomen omen, to wcale nie jest takie proste! Ukochany mężczyzna umarł, ale ona wciąż go kocha, tęskni. To nie jest takie łatwe "znaleźć sobie kogoś".

Zacznijmy od tego, że samo przeżywanie żałoby obniża libido! Choroba wdowia nie rozwinie się u kobiety od razu po śmierci ukochanego, ponieważ wtedy ona o seksie w ogóle nie myśli. To w naturalny sposób zostaje zablokowane na rok, półtora... Problem pojawia się, kiedy potrzeby seksualne wracają, do niej zaczyna docierać, że jest fizycznie gotowa na nową relację intymną. Ale ma opory. Chodzi o lojalność, w przekonaniu wielu osób śluby wierności nie wygasają razem ze śmiercią partnera. To kwestie, które można przepracować.

Paradoksalnie ani nie wdowom, ani nie singielkom jest najtrudniej wyjść z choroby wdowiej. Widzisz, mnie się wydaje, że kobiety bez partnerów są w lepszej sytuacji, bo mają zielone światło, by ich szukać. Bardzo dużo kobiet utknęło w niesatysfakcjonujących seksualnie relacjach, i to im jest trudniej! One chcą, by relacja trwała. Bo gdyby im nie zależało, to już by odeszły, ale z różnych powodów zostają i cierpią. Są rozdarte wewnętrznie. Bo same się mogą zaspokajać miesiąc, dwa, ale na dłuższą metę tak się nie da. Walczą ze sobą, próbują o tym nie myśleć, rozładować się intensywnym wysiłkiem, sportem, masturbacją. Robią, co mogą, by doczekać, aż on się "przebudzi", wyleczy, zauważy je. Ale jeśli żaden przełom nie następuje, wtedy często dochodzi do relacji pozamałżeńskich.

Bardzo dużo kobiet utknęło w niesatysfakcjonujących seksualnie relacjach, i to im jest trudniej (fot. Shutterstock)
Bardzo dużo kobiet utknęło w niesatysfakcjonujących seksualnie relacjach, i to im jest trudniej (fot. Shutterstock)

Gdy problemem jest to, że mężczyzna cierpi np. na awersję seksualną, niektóre pary decydują się na otwarcie związku, kontakty pozazwiązkowe za zgodą partnera. To się odbywa na zasadzie: "Kocham cię, ale nie mogę ci dać tego, czego potrzebujesz, więc realizuj te potrzeby z kim innym. Bylebyś do mnie wracała". Jeszcze inna sytuacja jest, kiedy oni uprawiają seks i się kochają, ale on ze względów zawodowych często jest poza domem. Wtedy dać jej radę: "znajdź sobie kogoś" to jest strzał w stopę. 

"Męska rzecz być daleko, a kobieca wiernie czekać" - to o tym była ta piosenka! Ona musi wiernie czekać, aż on wróci! I wtedy, jak rozumiem, idealnym rozwiązaniem jest wspomniany już wibrator? Masturbacja? 

Mimo że mamy XXI wiek, to masturbacja wciąż jest niewygodnym tematem dla części kobiet. Bardzo trudno jest im nawet wziąć ją pod uwagę. Uważają dotykanie siebie, samozaspokajanie za coś grzesznego, nieczystego, głupiego, niezręcznego. Nadal, choć rzadko, słyszę w gabinecie okropny termin "samogwałt".

A może po prostu nie potrafią tego robić?

Istnieją treningi masturbacyjne. Namawiam klientki do poznawania swojego ciała, nauki swobodnego dotyku, sprawiania sobie rozkoszy. Tego się można nauczyć w każdym wieku. Chociaż bywa i tak, że jeśli kobieta ma ogromny dyskomfort, opór przed masturbacją, a nie ma partnera seksualnego, za to występują u niej objawy zespołu Kehrera, wówczas należy ją namawiać na wizytę u lekarza, który przepisze receptę na leki obniżające libido, by skutki choroby wdowiej nie narastały. 

Zdarzyła ci się taka klientka? Pomogło? 

Tak. Ja nie mogę nikomu zmieniać światopoglądu, namawiać do łamania zasad. Pracowałam kiedyś z kobietą, dla której masturbacja była bezsprzecznie zła, grzeszna, więc namawianie pani do samodzielnego rozładowywania napięcia byłoby bezcelowe. Wysłałam ją do lekarza, dostała leki, a kiedy libido spadło, ustąpiły zarówno objawy fizyczne, jak i psychiczne. 

Rozumiem, że interwencja specjalisty jest też konieczna, gdy to u partnera występuje niemoc? 

Tak, wtedy w zależności od tego, co jest przyczyną jego zaburzeń, czasem wystarcza interwencja farmakologiczna, ale czasem niezbędna jest psychoterapia. Takowa trwa krócej lub dłużej i ważne jest, by kobieta nie stała ukochanemu nad głową, nerwowo dopytując: "Już? Już?!?". Dlatego paniom, których mężowie się leczą z powodu impotencji, zaburzeń erekcji, depresji i innych chorób mających wpływ na obszar seksu, zalecam skoncentrowanie się na sobie, swoich potrzebach, oczekiwaniach. Tu przydatny jest trening zmysłowy, autoerogenny, ale też wspieranie partnera przez wspólne rozmawianie o tym, "jak to będzie fajnie, gdy...".

Ciągle mówimy "choroba wdowia", a czy to jest rzeczywiście choroba? Czy może zaburzenie? 

Ani jedno, ani drugie. To jest po prostu zespół objawów psychofizycznych występujących w określonych okolicznościach na skutek nierealizowanych w pełni potrzeb seksualnych.

Których - co za ulga - nie trzeba się wstydzić i można dbać o ich realizację, bo kobiety mają takie same potrzeby i prawa seksualne jak panowie.

Takie same. Takie odkrycie na miarę XXI wieku (śmiech). 

Magdalena Niewęgłowska. Seksekspertka, psycholog, seksuolog, trenerka rozwoju seksualnego. Niebanalna kreatorka projektów rozwojowych i pomocowych. Zwolenniczka otwartego wyrażania siebie z uwzględnieniem odrębności drugiego człowieka. Prywatnie matka (zastępcza), "nieżona", kobieta sensualna.

Anna Kalita. Absolwentka politologii na Uniwersytecie Wrocławskim, dziennikarka. Współpracowała m.in z Gazetą Wyborczą Wrocław, Dziennikiem Polska Europa Świat i Dziennikiem Gazetą Prawną oraz UWAGĄ! TVN. W 2016 roku nominowana do Grand Press w kategorii dziennikarstwo śledcze za materiał "Tu nie ma sprawiedliwości" o krzywdzie chorych na Alzheimera podopiecznych domu opieki.

Polub Weekend Gazeta.pl na Facebooku

Komentarze (34)
Zaloguj się
  • kupidon

    Oceniono 18 razy 18

    wreszcie informacja, że prawda jest niepoprawna politycznie. zatem, odłóżmy owijanie w bawełnę i powiedzmy wprost - należy się masturbować.

  • maxthebrindle

    Oceniono 22 razy 12

    Ciekawe gdzie w realnym życiu są te wszystkie niedopieszczone kobiety, którym brak seksu rozpieprza życie? Bo gdy się rozmawia z facetami w średnim wieku, którzy mają za sobą już sporo lat udanego zwiazku, małżeństwa, podchowane dzieci, stabilną sytuację i wciąż ochotę na seks - to najczęściej z rezygnacją mówią, że żona już nie jest zainteresowana 'głupotami'. Ci uczciwsi po wielu próbach i odrzuceniu - godzą się ze sprowadzeniem zwiazku do poziomu wspólnego mieszkania i płacenia rachunków, ci bardziej zdesperowani - szukają przygód, co nie jest trudne, jeśli status materialny pana potrafi zniwelować 'niedostatki wieku' i wzbudzić szczere zainteresowanie młodszych niewiast.

  • asihablozaratustra

    Oceniono 4 razy 4

    Cóż, już od czasów Freuda wiadomo, że kobiece libido z upływem czasu rośnie, natomiast męskie-maleje. Z perspektywy dopasowania seksualnego kobiety powinny wiązać się z młodszymi od siebie mężczyznami, wtedy opisywany w tekście problem najpewniej nawet nie miałby szansy zaistnieć. Można tylko zapytać, na ile związek ma być formą wzajemnego szukania szczęścia a na ile czymś na podobieństwo kontraktu, który zawiera się w celu niezwiązanym lub powiązanym bardzo luźno ze sferą emocjonalną.

  • mniklasp

    Oceniono 1 raz 1

    G eneralnie w wieku 50 + , okolo polowa ludzi po obu stronach bierze regularnie jakies lekarstwa , glownie ze wzgledu nacukrzyce , wysokie cisnienie czy depresje lub inne chroniczne schorzenia. To niestety obniza potencje seksualna dodatkowo u facetow i zmniejsza libido kobiet.

  • mocno_kwasny

    Oceniono 3 razy -1

    Czekają na księcia z bajki a potem im palma odbija ... No cóż życie :-)

  • prosty_facet

    Oceniono 2 razy -2

    Przeczytałem artykuł, przeczytałem komentarze. W komentarzach 0 kobiet. Wniosek? Artykuł dotyczy znikomego promila kobiet. A zdecydowana większość kobiet może mieć faceta na skinienie palcem. Więc nie rozumiem o co bicie piany. Ja jestem bez seksu od prawie 10 lat i żyję (jeszcze) :-) Ktoś powie - ale co to za życie? Prawda - seksualne to zadne ale sa jeszcze inne aktywności. Czasem się nawet zastanawiam, czy jakbym spotkał jakas chetną 45 to czy bi mi się chciało spełniać te wszystkie zachcianki. Cały dzień zasuwania dla 10 minut przyjemności ....

  • myszoptak

    Oceniono 2 razy -2

    Nie da ci wdowa.
    Nie da ci rozwódka.
    Tego co może
    Dać ci dobra prostytutka.

  • domektomek

    Oceniono 10 razy -4

    <<< a już pytanie o satysfakcję w ogóle nie przychodzi im do głowy! - mówi seksuolożka >>>
    Bo ginekolog to nie seksuolog i zupełnie czym innym się zajmuje.
    Aż dziwne jest, że myli pani tak podstawowe pojęcia.

  • byann

    Oceniono 5 razy -5

    Z 54 procent niezadowolonych, 80 procent jest niezadowolonych przez to, że facet chce za często. Czyli problem z wywiadu jest dość marginalny.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX