Ufni seniorzy padają ofiararami oszustów

Ufni seniorzy padają ofiararami oszustów (Fot. Shutterstock)

społeczeństwo

"Mama ma 97 lat. Nie boję się o utratę kontroli nad nią, tylko nad ludźmi, którzy żerują na jej naiwności i dobroci"

Czego boją się dorosłe dzieci starzejących się rodziców? Że senior zrobi sobie krzywdę, zostanie oszukany, zaśnie z papierosem, I tego, że go nie upilnują czy nie dadzą mu wystarczającej opieki. - Ważne, żeby widzieć w starzejących się rodzicach niezależne osoby, odpowiedzialne za swoje życie, traktować z szacunkiem ich potrzeby i uczucia. Dobrze jest pytać ich o zdanie, o to, co przeżywają. Oni nie chcą być przedmiotami opieki, a podmiotami - mówi psycholog.

Mama Andrzeja, pani Halina, ma 97 lat, od roku mieszka w prywatnym domu pogodnej starości. Wcześniej wystarczyło, że syn odwiedzał ją co drugi dzień. Później do pani Haliny zaglądała codziennie emerytowana pielęgniarka. Andrzej na usilne prośby mamy odwlekał czas przeprowadzki. - Choć mama wciąż jest sprawna fizycznie - sama się myje, ubiera - to już od dawna nie wychodzi z domu, a z wiekiem stała się zbyt ufna w stosunku do obcych - tłumaczy Andrzej, dodając, że przestał mieć kontrolę nie nad mamą, ale nad ludźmi, którzy żerowali na jej dobroci i łatwowierności.

Od razu po otrzymaniu przez nią emerytury zaczynały się pielgrzymki okolicznych sąsiadów. Efekt? Dwa dni po wizycie listonosza pieniędzy już nie było. - Kiedyś przyszedłem po kilkudniowej nieobecności i okazało się, że mama ma drugą parę drzwi wejściowych i bloczek rat za nie na jakąś zupełnie kuriozalną kwotę - mówi Andrzej. - Wpuszczała każdego, kto zadzwonił domofonem. Okazało się, że żywiła także ekipę budowlaną, która ocieplała dom w jej bloku - wspomina.

Pani Alina, mama Ewy, dopiero po 92. urodzinach - na wyraźny nakaz lekarki ze szpitala, do którego trafiła po kolejnym upadku w mieszkaniu - pozwoliła ograniczyć swoją niezależność. - Mama całe życie była indywidualistką, samostanowiącą i silną kobietą - opowiada Ewa. - Zawsze była także bardzo nieufna w stosunku do obcych, trzymała dystans. Z czasem te dwie cechy stępiły jej się do tego stopnia, że 10 lat temu dała się omamić złodziejkom.

Senior
Fot. Shutterstock

Jedna zajęła panią Alinę rozmową, a druga splądrowała mieszkanie, ukradła biżuterię i pieniądze. Ale jeszcze rok temu Ewa słyszała wyraźny sprzeciw na każdą sugestię zatrudnienia osoby do pomocy. "Absolutnie nie zgadzam się, żeby ktoś obcy kręcił mi się po domu" - mówiła mama, a Ewa szanowała jej potrzebę wolności. - Gorzej zrobiło się, kiedy mama na poważnie zaczęła tracić słuch i wzrok. I tutaj pluję sobie w brodę, że jej nie zmusiłam do ratowania oczu, kiedy to było możliwe - mówi Ewa.

Pani Alina nie chciała ani leczyć oczu, ani nosić nowoczesnych aparatów słuchowych. Przez to nie dawało się do niej dodzwonić - ani telefonem, ani domofonem. - Wnuk wiele razy stał pod domem ze zgrzewkami wody, 40 minut czekał, aż babcia usłyszy dzwonek i go wpuści. Klucze miałam tylko ja, i to z zastrzeżeniem, że mogę ich użyć tylko, jeśli się zapowiem - śmieje się Ewa.

Od pół roku pani Alina mieszka z córką. Dla postronnych zachowanie Ewy może wyglądać jak bezduszna kontrola i traktowanie starszej pani jak dziecka - zwłaszcza w przypadku papierosów, które jej wydziela. - Jak mama jeszcze widziała i słyszała, to godzinami czytała książki, rozwiązywała krzyżówki, słuchała audycji radiowych. Teraz jako przyjemność i rozrywka zostały jej drzemki na tarasie i papierosy, które, gdyby mogła, paliłaby non stop. Pozwalam jej na to tylko wtedy, kiedy jestem w domu. Na meblach w swoim mieszkaniu miała wypalone dziury, a ostatnio zobaczyłam, że tli jej się sweter - żar spadł na ubranie i mama tego nie zauważyła. Muszę mieć kontrolę nad jej nałogiem, bo to się może tragicznie skończyć dla nas obu. Dlatego - owszem - reglamentuję mamie liczbę wypalanych papierosów - przyznaje Ewa.

Paweł zabrał tacie Marianowi dowód osobisty i nieważny już paszport. U siebie w domu trzyma także ojcowską teczkę z dokumentami i aktami notarialnymi, założył również tacie blokadę telefoniczną na numery płatnych linii. Dlaczego?  - Ojciec skończył niedawno 89 lat i chociaż jest w świetnej formie fizycznej, to gorzej u niego ze stanem umysłu. Nie ma alzheimera ani poważnej demencji, ale zapętla się w opowieściach, miewa trudności z rozpoznawaniem i kojarzeniem ludzi. Daje się naciągać domokrążcom - tłumaczy Paweł.

Syn anulował umowy pana Mariana na zakup kompletu garnków oraz odesłał po "okresie próbnym" koce z wełny. - Jeśli ktoś ma siłę przekonywania i dobre podejście do starszych ludzi, to wciśnie mojemu tacie wszystko i na wszystko go naciągnie, nie mam wątpliwości - mówi Paweł. Przestrzega tatę przed "wnuczkami", "urzędnikami ze skarbówki", "policjantami", ale ma poczucie, że takie rozmowy na nic się zdają. Z tego powodu wspólnie z panem Marianem Paweł aktywował bankowość elektroniczną. Na konto trafia emerytura, idą z niego zaplanowane opłaty. - Tata ma kartę, którą lata temu nauczył się płacić - tutaj także ustawiłem mu bezpieczne limity - dodaje Paweł.

Bez komentarza

Te trzy historie to opowieści dorosłych dzieci starzejących się rodziców. Można dodać do nich kolejne: o seniorach, którzy chcą jeść tylko płatki z mlekiem, niewiele piją, gubią się w mieście. Są pełne troski, ale i wyrzutów sumienia, że rodzicom - dla ich dobra - ogranicza się wolność.

Jak próby decydowania o ich życiu postrzegają sami seniorzy? Na cieszącym się dużą popularnością portalu Senior.pl oraz dwóch zamkniętych grupach dla starszych osób na Facebooku zamieściłam, gwarantując pełną anonimowość, pytanie o to, czy seniorzy nie mają czasami poczucia, że ich dorosłe dzieci nadmiernie ingerują w ich życie, czy wręcz pozbawiają ich kontroli. Chociaż post na forum przeczytało ponad 300 osób, nie dostałam ani jednej odpowiedzi. Takie milczenie nie dziwi wcale ani Roberta Pawliszko, socjologa od lat zajmującego się sprawami senioralnymi, ani psychoterapeutki Doroty Maczugi, prowadzącej grupy wsparcia dla osób starszych.

Senior
Fot. Shutterstock

- Seniorzy nie opowiadają o tym, że dzieci narzucają im swoją wolę - tłumaczy Pawliszko. - Nie dzielą się historiami o przemocy psychicznej czy fizycznej. Wiem z doświadczenia pracy ze starszymi osobami, że nie przyznają się do takich sytuacji, bo jest dla nich przykre, że najbliżsi mogą im robić krzywdę, wstydzą się tego - mówi Pawliszko.

Dorota Maczuga, psychoterapeutka z Pracowni Dialogu w Warszawie, dodaje, że osoby starsze mogą nie chcieć skarżyć się na bliskich z powodu obawy przed utratą opieki ze strony rodziny. - Dla nich ważniejsza jest opieka i pomoc niż to, żeby wyrażać swoje niezadowolenie - dodaje psycholożka. 

Seniorzy nie zabrali głosu, ale wiele mówią badania ich potrzeb i opinii. W pracy "Starzenie się a satysfakcja z życia" Ł. Lasoty opublikowanej przez KUL można przeczytać, że na jakość życia osób starszych składa się satysfakcja, którą daje m.in. doświadczenie niezależności, posiadanie swobody dokonywania wyboru i dostęp dóbr znajdujących się w otoczeniu. Grażyna Kwiatkowska z UMCS w pracy "Satysfakcja z życia a poziom akceptacji choroby przez osoby starsze" dodaje, że niedogodności związane ze starzeniem stają się mniej ważne, kiedy seniorzy są aktywni, mają poczucie bycia potrzebnymi i docenionymi.

Przede wszystkim troska

Badania socjologiczne pokazują, że rodzina niezmiennie stanowi najważniejszą, i zazwyczaj jedyną, grupę wsparcia dla starzejących się i coraz bardziej niedołężnych osób. Wraz z wiekiem badanych zmniejsza się pomoc małżonków i rodzeństwa - mężowie, żony, bracia i siostry umierają lub sami wymagają pomocy, a zwiększa dzieci i wnucząt.

Dorota Maczuga zapewnia, że starsze osoby, z którymi na co dzień rozmawia, często podkreślają, jak ważna jest dla nich rodzina. - Bliscy są źródłem wsparcia - kontaktu, opieki, zainteresowania z ich strony bardzo potrzebują.

Z doświadczeń Roberta Pawliszko wynika, że seniorzy mogą jednak nie rozumieć intencji dzieci czy wnuków. A nimi najczęściej kieruje troska. Socjolog mówi, że kontrola wynikająca z negatywnych pobudek to rzadkie przypadki. I jest zbudowany tym, jak my jako społeczeństwo pochylamy się nad seniorami. - Kilka lat temu była w Europie fala upałów, we Francji starsi ludzie umierali w domach, bo nie miał im kto szklanki wody podać - wspomina Pawliszko. - U nas to sytuacja nie do pomyślenia. Dzwonimy do rodziców, pytamy, jak się mają, czego potrzebują. W czasie pandemii podobnie - organizowaliśmy się, żeby robić zakupy, pomagać. Chroniliśmy populację starszych ludzi - osoby największego ryzyka zakażenia koronawirusem. Taką szczególną grupą, o którą się bardzo dba, są Powstańcy Warszawscy, weterani i kombatanci. Mój syn, chociaż z żoną nie jesteśmy jeszcze seniorami, dzwoni do nas codziennie i dopytuje się, jak się czujemy. To kwestia wychowania i naszej kultury - seniorzy są dla nas ważni - podkreśla Pawliszko.

Senior
Fot. Shutterstock

Liczy się postawa

Dla większości starszych osób bardzo ważna jest samodzielność, to, że organizują sobie życie, podejmują decyzje, nie obciążają nikogo. - Jedna z moich pacjentek na czas pandemii przeprowadziła się do córki, ale mówi, że tęskni za swoim domem, własnym życiem, chce wracać do siebie - mówi Dorota Maczuga. - Z jednej strony osoby starsze stają się coraz bardziej zależne i niesamodzielne - to się dzieje w wymiarze fizycznym. Emocjonalnie, psychicznie mają jednak potrzebę autonomii. I nawet jeśli poddają się opiece fizycznej, to wciąż potrzebują sami podejmować decyzje. Dzieci powinny widzieć w starzejących się rodzicach osoby czujące, przeżywające i traktować je z szacunkiem, poważnie. Ważne, żeby były pytane o zdanie, o to, co przeżywają. Nie chcą być przedmiotami opieki, a podmiotami - podkreśla psychoterapeutka.

Dodaje, że to naturalne, kiedy role się zamieniają i dorosłe dzieci opiekują się rodzicami na starość. Często nie jest to łatwe, gdyż osoby chore, niedołężne, mające problemy z pamięcią, wymagają o wiele więcej cierpliwości i zrozumienia. Chociażby brak apetytu może mieć podłoże emocjonalne. Ważna jest postawa, z jaką podchodzimy do seniorów. Krytyka, zmuszanie tylko pogarszają sytuację, nawet jeśli kieruje nami troska. 

Dorota Maczuga zwraca uwagę na potrzebę zaopiekowania się uczuciami: i swoimi, i rodzica. - Starość to trudny etap dla seniorów, mierzą się z wieloma stratami: utratą zdrowia, sprawności, utratą bliskich osób, lękiem przed własną śmiercią. Wsparcie emocjonalne, zrozumienie i współczucie ze strony bliskich pomaga im przezwyciężyć pojawiające się poczucie bezsensu, pustki, samotności. Z drugiej strony towarzyszenie osobom starszym nie jest łatwe, budzi w nas własne lęki przed przemijaniem, poczucie winy, że niewystarczająco dużo poświęcamy im czasu i uwagi, zmęczenie czy bezradność. Potrzebujemy być też dla siebie wyrozumiali i przyjmować swoje ograniczenia i to, że nie możemy mieć wszystkiego pod kontrolą - dodaje psycholożka.

Jak jednocześnie nie odbierać starszym osobom wolności, a z drugiej strony chronić - na przykład przed oszustami? Zdaniem pracującego na co dzień z seniorami Roberta Pawliszko rozmowa to podstawa. Ale nie monolog w nakazującym tonie, tylko dialog, w którym przekazujemy ważne informacje: "Słuchaj, tyle się teraz mówi o tych opłatach bez wychodzenia z domu, może otworzymy ci konto w banku przez internet i ustawimy wszystkie płatności - dzięki temu nie będziesz musiał o nich pamiętać i chodzić na pocztę".

Wiarygodni w przekonywaniu są wnukowie. - Bo to skrajne pokolenia, które się bardzo kochają i nie oczekują od siebie wzajemnie niczego oprócz dobrych emocji. Dziadkowie lubią słuchać wnuków, chwalić się nimi. Jak wnuk pokaże, jak obsłużyć telefon, to babcia bardziej się do nauki przyłoży, a jeszcze przed sąsiadami pochwali się wnuczkiem - śmieje się Pawliszko.

Senior
Fot. Shutterstock

Nowy senior na horyzoncie

Dzieci starzejących się rodziców powinny pamiętać, że przyjdzie czas, że to one będą powoli wchodzić w ich buty. Społeczeństwo europejskie starzeje się. Według prognoz Biura Analiz Parlamentu Europejskiego (EPRS) w 2029 roku średnia wieku Włochów jako pierwszych przekroczy granicę 50 lat. 

A na horyzoncie - jak mówi Robert Pawliszko - widać już całkiem nowego seniora: - Kolejne generacje wchodzące w wiek senioralny zachowują się inaczej i także inaczej komunikują swoje potrzeby. Mówią: "W weekend nie pomogę ci przy wnuczce, bo mam zaplanowane wyjście do teatru ze znajomymi". Seniorzy, coraz częściej, stają się aktywnymi dziadkami, którzy spotykają się z wnuczętami na własnych zasadach. Dziadkowie próbują być nowocześni i starają się aby dialog między pokoleniami był oparty na podobnym postrzeganiu świata

Wykształcona, doświadczona życiowo seniorka bierze rozwód w wieku 75 lat, a dekadę później zakochuje się i bierze ślub. 10 lat temu w takich przypadkach dzieci mówiły: "Mama zwariowała na starość", a nawet wkraczały z interwencją. - W 2020 roku dzieci dają pełne wsparcie i akceptację dla nowej sytuacji życiowej rodzica. Są różne postawy, ale one zmieniają się, i to wyraźnie, na korzyść seniorów - mówi Pawliszko.

Ola Długołęcka. Redaktorka. Czujnie obserwuje ludzi i przysłuchuje się ich rozmowom. Chodzący spokój i zorganizowanie. Wieloletnia wielbicielka Roberta Redforda, a od niedawna kierowcy F1 Daniela Ricciardo. 

Polub Weekend Gazeta.pl na Facebooku