Klara Kowalczyk

Klara Kowalczyk (Fot. Krzysztof Kowalczyk)

młoda polska

Dzieci bawią się inaczej, nie wsiadają do gokarta, żeby pędzić 100 km/h. "Próg strachu Klary jest przesunięty"

W sportach, które wyczynowo uprawia Klara Kowalczyk, na sukces składa się 1 procent talentu i 99 procent ciężkiej pracy. Predyspozycje zdecydowanie dziewięciolatka ma, ale, co ważniejsze, lubi ciężką pracę. A do treningów, mimo młodego wieku, podchodzi bardzo profesjonalnie.

IMIĘ: Klara

NAZWISKO: Kowalczyk

WIEK: 9 lat

OSIĄGNIĘCIA: Złota medalistka w Grand Prix Polski w skokach synchronicznych (2019 r.), brązowa (2019 r.) i srebrna (2018 r.) medalistka Grand Prix Polski w indywidualnych skokach do wody z trampoliny. Zajęła piąte miejsce w drugiej rundzie Kartingowych Mistrzostw Polski w kategorii Baby Rok i siódme miejsce w finalnej klasyfikacji Kartingowych Mistrzostw Polski w tej kategorii (2019 r.). Została najwyżej sklasyfikowanym debiutantem z licencją w zawodach w kategorii Baby Rok w sezonie 2019 (13. miejsce na 35 zawodników), zarówno w Kartingowych Mistrzostwach Polski, jak i Pucharze Rok Cup Poland.

Klara Kowalczyk w sierpniu 2020 roku skończy dziewięć lat. Nie jest typową dziewczynką w tym wieku, i nie chodzi wyłącznie o jej szerokie zainteresowania oraz odwzajemnioną miłość do sportu. Wszyscy, którzy z nią współpracują, zgodnie podkreślają, że Klara ma dojrzałość cechującą zawodowych sportowców: jest sumienna, nie poddaje się, angażuje się na 100 procent.

W tygodniu pływa, w weekend jeździ na gokartach

Już od samego studiowania jej grafiku można się zmęczyć. Klara chodzi do szkoły podstawowej nr 267 na warszawskim Żoliborzu, do klasy sportowej o profilu gimnastyka artystyczna. Cztery razy w tygodniu ma treningi sekcji skoków do wody w Pałacu Młodzieży: trzy razy po dwie i pół godziny przeznacza na zajęcia techniczne i basen, raz przez półtorej godziny ćwiczy na batucie. W ciągu roku bierze także udział w wyjazdowych weekendowych zawodach w skokach do wody.

Klara Kowalczyk
Swój czas Klara dzieli między klasę sportową, treningi skoków do wody i wyścigi gokartów. Fot. Krzysztof Kowalczyk

Treningi kartingowe, których Klara nigdy nie opuszcza, oznaczają weekendy spędzone w sezonie (wiosna - jesień) na torze w Polsce albo we Włoszech (zima). Do tego dochodzą zawody - wtedy na torze spędza się za każdym razem cztery dni.

W Polsce treningi i zawody odbywają się na torach w Słomczynie pod Warszawą, Bydgoszczy, Toruniu, Zielonej Górze i Poznaniu, dodatkowo w Czechach, w Trzyńcu - dokąd trzeba dojechać.

We Włoszech Klara trenuje pod okiem pierwszej Polki, która jeździła w Formule 2, Natalii Kowalskiej, m.in. na torach przy jeziorze Garda, pod Wenecją, i na południu Włoch.

Wypada przypomnieć, że Klara nie ma jeszcze dziewięciu lat, a skoki i gokarty uprawia zawodniczo, nie amatorsko - w skokach jest zawodniczką zrzeszoną w Polskim Związku Pływackim, w kartingu jest członkinią Automobilklubu Wielkopolski i ściga się z licencją wyścigową Polskiego Związku Motorowego. To nie są zajęcia, podczas których więcej jest zabawy niż ćwiczeń, tylko poważne treningi, których zwieńczeniem są starty w zawodach. I taki jest też do nich stosunek Klary.

Klara Kowalczyk
Fot. Krzysztof Kowalczyk

Praca od 8 do 18

Dziewięciolatka potrafi powiedzieć, co się dzieje z gokartem, rozumie telemetrię, analizuje wspólnie z trenerami i mechanikami pomiary z czujników. Z nią pracuje się jak z dorosłym kierowcą. Chociaż, jak każde dziecko, potrzebuje czasami odreagować, pobiegać, powygłupiać się.

Jak tłumaczy Natalia Kowalska, trening na torze to praca od 8 do 18. Zbigniew Chmielewski, trener osobisty pracujący z Klarą nad jej refleksem, wytrzymałością i koncentracją, dodaje, że te długie godziny dziecko spędza w specjalnym kombinezonie i kasku - często w upale albo w deszczu.

- Potrzeba pełnego skupienia i subordynacji, a po całym dniu pracy i między sesjami relaksu i zabawy - wyjaśnia, że nie jest to jednak do końca żołnierski dryl, Natalia Kowalska. O tych chwilach z radością mówi Klara: - W kartingu lubię wieczory poprzedzające zawody - wtedy bawię się z innymi kolegami zawodnikami i jedną koleżanką zawodniczką. W trakcie zawodów czuję radość, ale i stres związany z tym, co się w czasie wyścigu wydarzy.

Przesunięty "próg strachu"

Kiedy mając sześć lat Klara usiadła pierwszy raz za kierownicą elektrycznego gokarta zaprojektowanego przez studentów Politechniki Warszawskiej z koła ADeK, powiedziała: "Chcę tym jeździć". I tak się stało - najpierw na półkoloniach z kartingiem, a później w kolejnych zespołach.

Klara Kowalczyk
Klara jako sześciolatka w pierwszym gokarcie i dwa lata później na torze. Fot. Krzysztof Kowalczyk

Skąd się biorą takie dzieci? Rodzice Klary: Krzysztof i Małgorzata Kowalczykowie, śmieją się, że Klara została genetycznie zaprogramowana. - Krzyśka zawsze ciągnęło do pełnych adrenaliny przeżyć. Ja po tym, jak się poznaliśmy, zrobiłam kurs nurkowania - I stopień w CMAS [Światowa Konfederacja Sportów Podwodnych - przyp. red.], zejście z osobą towarzyszącą na 20 metrów głębokości, a mój brat lata szybowcami - tłumaczy Małgorzata. - Są takie dzieci, które nigdy się nie męczą, i Klara taka właśnie jest - jak wulkan energii, który szuka ujścia, stąd nasze ciągłe poszukiwania, jak tę energię spożytkować - dodaje.

Sytuacja jest o tyle specyficzna, że dziewięciolatce najwięcej frajdy daje "wiatr we włosach": karting, skoki do wody, surfing, windsurfing, kitesurfing, tunel do skoków spadochronowych, narty, snowboard. - Córka uwielbia sporty, które wymagają odwagi, jeżeli chodzi o prędkość i warunki, ale też wymuszają umiejętność szybkiego analizowania bardzo wielu informacji w krótkim czasie - mówi Krzysztof Kowalczyk.

Zbigniew Chmielewski dodaje, że dzieci w jej wieku bawią się inaczej, nie wsiadają do gokarta, żeby pędzić 100 km/h. - Próg strachu Klary jest przesunięty. Tego nie da się wyuczyć, ona taka się po prostu urodziła - śmieje się.

Klara Kowalczyk
Wyścigi i testy. Fot. Łukasz Iwaniak/Media4U

Klara dorzuca, że oprócz kartingu, skoków do wody, gimnastyki artystycznej i rolek ma także inne pasje: - Poza sportem interesuje mnie też gotowanie, plastyka i chemia. Ten rozrzut zainteresowań widać także w planach na przyszłość dziewczynki, która mówi, że chciałaby studiować chemię, być trenerką i gotować, konstruować samochody, ale także poławiać perły.

Zapał dziecka, nie rodziców

- Gdyby pani nie znała Klary Kowalczyk, to jestem pewien, że po kilku minutach obserwowania jej w grupie rówieśników bezbłędnie byłaby pani ją w stanie wskazać - mówi Bartłomiej Krynicki, trener kadry narodowej juniorów w skokach do wody, który szkoli Klarę w ramach tej dyscypliny w sekcji UKS Pałacu Młodzieży "Syrena". - Z pierwszego spotkania dwa lata temu zapamiętałem ją jako roześmianą, wesołą, pogodną dziewczynkę - wspomina Krynicki, dodając, że z jednej strony Klara jest dziecinna, jak na dziewięciolatkę przystało, ale z drugiej ma w sobie także nietypową wśród jej rówieśników dojrzałość.  

Klara Kowalczyk
Klara ze swoją trenerką Natalią Kowalską na torze w Słomczynie. Fot. Krzysztof Kowalczyk

Natalia Kowalska pierwszy raz zobaczyła Klarę podczas pokazów kartingowych (rodzaj przedszkola dla stawiających pierwsze kroki w kartingu) na torze w Poznaniu.  - Klara była waleczna i nie odbiegała pod żadnym względem od swoich kolegów. Widać było u niej podstawy sportowych predyspozycji: koordynację, umiejętność skupienia - wymienia Kowalska. Trenerka postanowiła wziąć ją pod swoje skrzydła, bo jak tłumaczy: - Nie trenowałam wcześniej dziewczyny w profesjonalnym kartingu, pomyślałam, że mając doświadczenia z własnych treningów i treningów starszej siostry, będzie mi łatwiej.

Jaką podopieczną okazała się Klara? Zdaniem Kowalskiej: - Wymagającą! Czasami trzeba ją odpowiednio zmotywować, znaleźć "zapalnik", który spowoduje, że da z siebie więcej. Kiedy czuje rywalizację, daje z siebie wszystko. Także zdaniem Zbigniewa Chmielewskiego Klara bardzo lubi współzawodnictwo. - Samo zadanie do wykonania jej nie nakręca, ale kiedy ćwiczymy razem, w sekundę się mobilizuje i chce je wykonać lepiej niż ja - mówi trener.

Zew rywalizacji to jednak za mało. Profesjonalny sportowiec musi przekraczać własne granice bez rywali za plecami. Bartłomiej Krynicki z UKS Pałac Młodzieży "Syrena" widzi analogie między skokami do wody a gokartami i zalety ich równoległego uprawiania. - Oba sporty są sportami indywidualnymi - przede wszystkim pokonujemy własne ograniczenia. W skokach liczy się panowanie nad ciałem. Jeśli Klara w locie, w ułamku sekundy musi wykombinować ewolucję bez kontaktu z podłożem, to taki trening fizyczny i mentalny na pewno jej pomaga w gokartach, bo wszechstronnie ją rozwija - podkreśla trener narodowej kadry juniorów.

Klara Kowalczyk
Klara i jej mechanik Krys Sulima podczas Rok Cup Poland 2019 z Zielonej Górze. Fot. Krzysztof Kowalczyk

Jako 14-latka nie miałaby szans na zawodowstwo

W sporcie wyczynowym kluczowe są wiek i predyspozycje dziecka. - Tu im wcześniej się zaczyna, tym lepiej - tłumaczy Zbigniew Chmielewski. - Gdyby Klara chciała zacząć się ścigać albo skakać do wody jako 14-latka, mogłaby to robić, ale tylko amatorsko, nie miałaby szans na dorównanie rówieśnikom, którzy zaczęli treningi siedem lat wcześniej.

- Przy tak intensywnie trenującym dziecku trzeba bardzo dbać, żeby się ono sportowo nie wypaliło, żeby w wieku 15 lat nie doszło do wniosku, że ma już dość, bo całe życie tylko jeździ, skacze, jest na torze, w weekendy nigdy nie ma go w domu. To rola trenerów i rodziców. Treningi mają sprawiać frajdę - tłumaczy Chmielewski.

- Znam kilku juniorów, którzy mają po 19 lat, ogromne predyspozycje, osiągnięcia w innych dyscyplinach na arenie międzynarodowej, a którzy się wypalili. W tym okresie kiedy rówieśnicy więcej imprezują, bawią się, sportowcy muszą poddawać się rygorowi treningów, wstawać rano, nie mogą zarywać nocy. Do uprawiania sportów wyczynowo potrzebna jest pasja, ogromna radość z ich uprawiania - mówi trener Klary.

Nie miała dachowania, wszystko jeszcze przed nią

W przypadku kartingu i wyścigów na torze jest jeszcze jeden element wpisany w ten sport. Wypadki. W tym sporcie nierealne jest bezkolizyjne ściganie się. - Strach może wejść na  psychikę każdego zawodnika bez względu na wiek, sprawiając, że sportowiec nie będzie mógł się już ścigać jak przed wypadkiem - tłumaczy Chmielewski.

Klara miała już kilka poważnych kolizji - tata wyciągał ją z gokarta z podejrzeniem złamań, miała kilka czołowych zderzeń. Krzysztof Kowalczyk komentuje to brutalnie: - Jeszcze wszystko przed nią, bo nie miała żadnego dachowania i ani razu nie została odwieziona do szpitala.

Klara Kowalczyk
Klara z koleżanką z toru Luną. Fot. Krzysztof Kowalczyk

Małgorzata czasami na torze nie może patrzeć, jak jej córka jedzie koło w koło z innymi gokartami. - Wyobraźnia działa, choć z drugiej strony przy wszystkich wymaganiach dotyczących ochrony wiem, że Klara jest bezpieczna - mówi Małgorzata. - Dużo bardziej niebezpieczne są chociażby narty, sport powszechnie uprawiany przez dzieciaki. Przy obecnych możliwościach sprzętowych i prędkościach mało kto, jeżdżąc amatorsko, w ogóle o tym myśli - dodaje mama Klary.

100 tysięcy złotych za sezon w Polsce

W kartingu rodzice są bardzo ważni. Z kilku powodów. Michał Rogala, właściciel Bambini Racing Team, zespołu kartingowego, w którym trenuje warszawianka, mówi, że Klara ma duże predyspozycje, ogromny zapał i chęci do tego, żeby być bardzo dobrym kierowcą. - To jest jej żywioł, nie ambicje rodziców o głębokich kieszeniach, co zdarza się w tym sporcie - tłumaczy Rogala. - Klara żyje kartingiem, uwielbia jeździć. Ale są też dzieci, które chcą tylko sobie pojeździć, wcale nie nadają się do rywalizacji, a ich rodzice mają ciśnienie.

- Na pewno najtrudniejsze w pasjach Klary są ich czasochłonność i koszty kartingu - potwierdza Kowalczyk. - Wydatki w motorsporcie są ogromne, a w Polsce biznes - w odróżnieniu od dojrzalszych rynków - nie widzi jeszcze potencjału tego sportu - mówi tata Klary. - Żeby pojechać pełen sezon w Polsce z treningami w kategorii Mini, trzeba wyłożyć minimum 100 tysięcy złotych - wyjaśnia Michał Rogala z Bambini Racing Team. - Jeśli jeździ się także za granicą, kwota rośnie do 250-300 tysięcy złotych za sezon. Sponsoring w kartingu zdarza się rzadko. To częściej wsparcie np. rodzinnej firmy: dziadka, cioci, rodziców. Sponsor chciałby mieć zwrot swojej inwestycji w zawodnika - żeby jego logo pokazywało się w telewizji. Nami media się na razie nie interesują - mówi Rogala. - Chociaż Orlen zaczyna realnie finansowo wspierać najlepszych zawodników - dodaje.

Klara Kowalczyk
Klara z rodzeństwem: siostrą Weroniką i bratem Patrykiem. Fot. Krzysztof Kowalczyk

Pasja dziecka to czas rodziców

Oprócz kosztów i czasu we wspieraniu Klary kluczową rolę gra także logistyka. - Chyba najtrudniejsze jest planowanie grafików i godzenie potrzeb Klary - nie tylko tych treningowych - z potrzebami reszty rodziny - tłumaczy mama dziewczynki. Kowalczykowie mają jeszcze dwójkę dzieci: Patryka (3,5 roku) i Weronikę (5,5 roku). - Zajęcia Klary pochłaniają dużo z czasu przeznaczanego dla dzieci - szczególnie tacie Klary, ale na razie młodsze dzieci nie mają jeszcze pasji, które zmuszałyby nas do dużych kompromisów, jeżeli chodzi o dzielenie czasu - śmieje się Małgorzata.

Poświęcenia zostają jednak wynagrodzone. - Patrzenie na dziecko, które realizuje swoje marzenia i pasje, daje zawsze największą radość - jakkolwiek trywialnie by to nie zabrzmiało. Wynik nie ma tu znaczenia - dodaje Krzysztof.

Kowalczyk chciałby, żeby Klara rozwijała pasje pasujące do jej charakteru. - Dziś są nimi karting i skoki do wody - mówi Krzysztof, dodając, że jeżeli któraś z jej pasji przerodzi się w sposób na życie, tym lepiej, ale to ma być jej decyzja. - Cieszę się, że w tak młodym wieku przynajmniej próbuje wyobrazić sobie przyszłość i pracować nad jej realizacją. Ale jeżeli zmieni zdanie, pójdziemy za nią. Bo to jej pasje i jej życie.

Klara Kowalczyk
Od lewej: Kara i: Felipe Massa, Claire Williams, Susie Wolff, Kajetan Kajetanowicz. Fot. Krzysztof Kowalczyk

Na razie Klara pozostaje oszczędna w wypowiadaniu się na swój temat. - Szczerze mówiąc, nie wiem, jakie są moje mocne strony. Słyszę, jak ludzie mówią, że jestem odważna, a rodzice, że mam dobre serce - mówi. Pytana o osiągnięcia dodaje: - Jestem dumna z siebie, kiedy dobrze mi idzie w zawodach. Dumna jestem też z tego, że robię postępy. Trudnością jest pokonywanie ograniczeń - np. jak przez całą serię treningów nie udaje mi się przejechać jakiegoś zakrętu tak, jak powinnam go pojechać - wyjaśnia dziewczynka.

Pracowity rok

W 2019 roku Klara jeździła jako licencjonowana zawodniczka i skończyła ten sezon jako najwyżej sklasyfikowana debiutantka w swojej kategorii (Rookie of the Year).

W grudniu 2019 roku przeszła z powodzeniem testy do zespołu Kart Republic [włoski team wyścigowy, w ramach którego trenują zawodnicy w różnych kategoriach wiekowych - przyp. red.] - w kategorii Mini pod nazwą Kidix. Sezon 2020 miała już głównie startować we Włoszech - w Mistrzostwach Włoch i serii WSK, nazywanej Formułą 1 kartingu, a dodatkowo w Polsce startować w wybranych rundach Rok Cup Poland i Mistrzostw Polski z zespołem Bambini Racing Team.

Stawała także kilka razy na podium w Grand Prix Polski w skokach do wody oraz w skokach synchronicznych.  Dużo jak na dziewięciolatkę.

Co dalej?

Zdaniem Michała Rogali z Bambini Racing Team, jeśli u Klary będzie zapał, wszystko pójdzie po jej myśli, to być może zobaczymy ją za jakiś czas w jednej z międzynarodowych serii wyścigowych będących przedsionkiem do Formuły 1. - Nie mówiłbym o Formule 1, bo dostać się tam graniczy z cudem, ale w wysokiej zagranicznej serii kartingowej ją widzę. Widzę Klarę w bolidzie na torze - mówi z przekonaniem właściciel teamu.

Klara Kowalczyk
Zespół Kart Republic - Kidix Performance. W gokartach: Klara, Peter Bouzinelous i Luna Fluxa. Fot. Krzysztof Kowalczyk

Natalia Kowalska nie myśli o swoich nadziejach względem trenowanych przez siebie zawodników. - Zależy mi na tym, żeby sportowcy spełniali swoje marzenia, nie moje. Wiem, że Klara chce wygrywać, wobec tego wspólnie pracujemy nad tym, żeby mogła dojść do tego momentu w swojej karierze jak najszybciej.

Krzysztof Kowalczyk zapewnia, że gdyby dzisiaj Klara powiedziała, że chce zrezygnować z wyścigów, byłby więcej niż szczęśliwy z tego powodu - to na jego barkach spoczywa dowożenie dziewczynki i towarzyszenie jej w pasjach. Małgorzata dodaje, że ma świadomość, że w pewnym momencie Klara może z wyścigów zrezygnować, bo przestanie je lubić albo znajdzie inną pasję. - W pełni to zaakceptuję. Jest wolnym człowiekiem i uczymy ją, że zawsze ma wybór.

Ola Długołęcka. Redaktorka. Czujnie obserwuje ludzi i przysłuchuje się ich rozmowom. Chodzący spokój i zorganizowanie. Wieloletnia wielbicielka Roberta Redforda, a od niedawna kierowcy F1 Daniela Ricciardo

Polub Weekend Gazeta.pl na Facebooku