Jan-Krzysztof Duda

Jan-Krzysztof Duda (fot. archiwum Jana-Krzysztofa Dudy)

młoda polska

Szachista z Wieliczki ma 22 lata i bierze udział w najważniejszych turniejach. "Mama usłyszała kazanie o tym, że nie można marnować talentów"

Gdy mama usłyszała kazanie o odkrywaniu talentów, natychmiast zaprowadziła małego Jasia do klubu szachowego. Dziś Jaś, a w zasadzie Jan-Krzysztof Duda, ma za sobą ponad setkę wygranych turniejów i tytuł szachowego wicemistrza świata. 20 maja 2020 roku w rozgrywanym przez internet turnieju Lindores Abbey młody szachista pokonał panującego od 2013 roku mistrza świata - Magnusa Carlsena.

IMIĘ: Jan-Krzysztof

NAZWISKO: Duda

ZAWÓD: szachista

WIEK: 22 lata

OSIĄGNIĘCIA: wicemistrz świata i Europy w szachach błyskawicznych, mistrz świata do lat 10, mistrz Europy do lat 14, mistrz Europy w szachach szybkich, drużynowy mistrz Europy juniorów i drużynowy brązowy medalista mistrzostw świata w szachach klasycznych. Członek Kadry Narodowej Polski od ósmego roku życia. Odznaczony przez Prezydenta RP Srebrnym Krzyżem Zasługi za osiągnięcia sportowe i popularyzację szachów.

20 maja 2020 roku Jan-Krzysztof Duda pokonał w swoim siódmym spotkaniu turnieju Lindores Abbey Rapid Challenge Norwega Magnusa Carlsena, uznawanego za najlepszego zawodnika na świecie. Więcej na ten temat znajdziesz tu. Tym samym spełniło się jego marzenie.

Jan-Krzysztof Duda z mamą
Jan-Krzysztof Duda z mamą, fot archiwum Jana-Krzystofa Dudy

"Mistrzem świata został galaktyczny Magnus Carlsen, a mistrzem świata wśród ludzi Jan-Krzysztof Duda" - tak portal chess.com skomentował to, co wydarzyło się w Sankt Petersburgu 30 grudnia 2018 roku. Polski zawodnik, po pasjonującej grze w wyczerpującym turnieju, zdobył wicemistrzostwo świata w szachach błyskawicznych. Z mistrzem przegrał o pół punktu. Szachowy świat nazwał ten wynik jedną z większych niespodzianek ostatnich lat. Dla ludzi, którzy znają Janka i pracują z nim na co dzień, był to jednak sukces, na który po prostu czekali. Sukces, który na dobre pozwolił młodemu Polakowi zająć miejsce w ścisłej światowej czołówce.

"Mama w kościele usłyszała, że nie można marnować talentów"

Dziennikarze i eksperci porównują Jana-Krzysztofa Dudę do Bobby'ego Fischera i Garriego Kasparowa. Doszukują się analogii w stylu gry, sposobie rozgrywania konkretnych części partii. Z Kasparowem łączy go jednak o wiele więcej rzeczy niż tylko sama gra. Zarówno Duda, jak i Kasparow zainteresowanie szachami zawdzięczają rodzicom, którzy sami grali w szachy. Obu na pierwszy trening zaprowadziły mamy, które potem odegrały wielką rolę w rozwoju ich karier. Zarówno Jan-Krzysztof, jak i Garri jako dzieci stracili ojców.

Z Kasparowem wiąże się też jedna z historii rodzinnych Polaka. W jednym z turniejów symultanicznych z tym wielkim mistrzem zremisowała Czesława Pilarska z domu Grochot. Jest ona siostrą mamy Janka. Dziś to profesor ekonomii, ale na przełomie lat 80. i 90. ubiegłego wieku była naszą czołową szachistką, która w 1991 roku zdobyła tytuł mistrzyni Polski kobiet. Szachy w życiu Jana-Krzysztofa Dudy pojawiły się zatem w sposób naturalny, a królewska gra była również jednym z fundamentów miłości rodziców Janka. 

- Tata zakochał się w mamie podczas studiów w Akademii Górniczo-Hutniczej. Bezlitośnie ograła go pięć razy w akademiku na oczach kolegów. Zaimponowało mu to bardzo. Gdy miałem pięć lat, mama w kościele usłyszała kazanie o tym, że nie można marnować talentów. Trzeba o nie dbać, rozwijać. Po tym kazaniu mama zapisała mnie do najbliższego klubu w Wieliczce - opowiada Jan-Krzysztof Duda.

- Janek wyróżniał się świetną pamięcią, miał też niezwykłą zdolność koncentracji. Jedną zabawką potrafił bawić się przez dwie godziny, będąc przy tym bardzo kreatywnym. Pomyślałam, że to połączenie cech idealne dla szachisty. Nie myliłam się - dodaje Wiesława Duda, mama Janka.  

Jan-Krzysztof Duda w wieku 8 lat
Jan-Krzysztof Duda w wieku 8 lat, fot. archiwum Jana-Krzysztofa Dudy

Pierwsza nagroda - rower

Predyspozycje miał nieprzeciętne. Trener Andrzej Irlik, który uczył go pierwszych ruchów, natychmiast zdał sobie z tego sprawę. Janek szybko został rzucony na głęboką wodę, którą była bezpośrednia rywalizacja z najzdolniejszymi dziećmi z całego kraju.

- Pamiętam mistrzostwa Polski w szachach szybkich dzieci do lat 6 w Kołobrzegu. Byłem taki mały, że nie sięgałem ręką do końca szachownicy i klęcząc na krześle, w piątej partii, potrąciłem wystającą ponad stół szachownicę, wszystkie figury się przewróciły, a sędzia orzekł remis. Do tego momentu miałem przewagę i wygrana była kwestią czasu. Ten remis przesądził, że zdobyłem "tylko" srebrny medal. Byłem wściekły, bo nie dano mi szansy na powtórzenie partii - wspomina Jan-Krzysztof Duda.

Wiele dzieci taka sytuacja by zniechęciła, Janka jednak zmotywowała. Kilka miesięcy później wygrał wszystkie partie w mistrzostwach Polski przedszkolaków w Suwałkach. Nagrodą był rower, który nie mieścił się w bagażniku auta rodziców. Potem sprawy potoczyły się błyskawicznie. Jako ośmiolatek zadebiutował na światowej liście rankingowej FIDE (Międzynarodowa Federacja Szachowa), rok później zdobył mistrzostwo Polski do lat 10, a następnie na turnieju w Wietnamie został mistrzem świata juniorów do lat 10. W wieku 13 lat wygrał mistrzostwa Polski do lat 18 w szachach klasycznych, szybkich oraz błyskawicznych i praktycznie pożegnał się z karierą juniorską - zaczął grać głównie z dorosłymi. Wyjątek robił tylko dla reprezentacji Polski.

Szachowy Wimbledon

Pierwsze w karierze zwycięstwo nad arcymistrzem odniósł rok wcześniej podczas mistrzostw świata juniorów do 20 lat. Sam tytuł arcymistrza uzyskał, gdy miał 15 lat, zostając wtedy najmłodszym arcymistrzem w Europie. Zaraz potem wystąpił w słynnym turnieju Tata Steel Chess, który jest nazywany szachowym Wimbledonem.

- To było niesamowite przeżycie. Najbardziej w pamięci zapadła mi partia z ówczesnym mistrzem świata juniorów, którym opiekował się Garri Kasparow, przez wielu uważany za najwybitniejszego szachistę w historii. Kasparow był wtedy na sali, obserwował nasz pojedynek. Powiedziałem sobie, że zrobię wszystko, aby wygrać spektakularnie. Tak też zrobiłem, wygrałem efektownie i nabrałem wiatru w żagle - opowiada Jan-Krzysztof Duda.

Szachista z Wieliczki został zaproszony przez samego Prezydenta FIDE do udziału w Pucharze Świata, jako jeden z najmłodszych zawodników w historii. Został też (mając 16 lat) powołany do reprezentacji Polski, z którą zdobył m.in. brązowy medal drużynowych mistrzostw świata w szachach klasycznych czy historyczne czwarte miejsce w Olimpiadzie Szachowej. Narodziny "cudownego dziecka polskich szachów" stały się faktem.

- Kocham szachy, a szachy kochają mnie. Zawsze były dla mnie naturalną częścią życia. Od najmłodszych lat byłem bardzo zacięty i nie lubiłem przegrywać. Poza tym szybko zauważyłem, że im więcej gram, tym mniej chodzę do szkoły, co stanowiło dla mnie naturalną motywację - mówi ze śmiechem Janek.

Jan-Krzysztof Duda
fot. archiwum Jana-Krzysztofa Dudy

Szachy i wielka polityka

Teraz, w maju 2020 roku, Polak w światowym rankingu FIDE znajduje się na szóstym miejscu w szachach błyskawicznych, 10. miejscu w szybkich i 16. miejscu w szachach klasycznych. We wtorek 19 maja 2020 roku rozpoczyna rywalizację w profesjonalnym internetowym turnieju elity. Został zaproszony przez samego mistrza świata Magnusa Carlsena.

Norweg jest dziś dla szachów kimś takim, jak kiedyś Garri Kasparow, Anatolij Karpow, Bobby Fischer czy Boris Spasski. Sęk w tym, że wówczas tłem rywalizacji najlepszych światowych szachistów była wielka polityka. Pojedynki Fischer - Spasski toczyły się pod presją zimnej wojny. Gdy w 1976 roku Karpow grał o tytuł mistrza świata z Wiktorem Korcznojem, uciekinierem z ZSRR uznawanym za zdrajcę i wroga ojczyzny, KGB planowała morderstwo tego drugiego. Jeśli wygrałby z bohaterem radzieckiego narodu, musiałby zginąć. Na szczęście dla siebie Korcznoj przegrał.

W podobnych napięciach toczyły się późniejsze pojedynki pomiędzy Karpowem a Kasparowem. Anatolij Karpow był pupilkiem samego Breżniewa. Kasparow zaś nie bał się stawać okoniem komunistycznej władzy. Odważnie spoglądał na Zachód. Rywalizacja dwóch panów K, jak ich wtedy nazywano, przez wiele lat rozpalała cały świat. Kibicowali im nawet laicy, którzy nie odróżniali szachów od warcabów. Karpow powiedział kiedyś: "Jesteśmy tak samo popularni, jak Pele i Maradona". I się nie mylił. Dziś wielka polityka nie przesłania już wielkich pojedynków, ale z pewnością była ona trampoliną do popularności szachów jako sportu.  

- Tradycja naszego sportu jest bardzo ważna i trzeba ją pielęgnować. Bez jej zrozumienia nie można być kompletnym szachistą. Od najmłodszych lat znałem wszystkich mistrzów świata na pamięć, ich sposób gry, konkretne partie. Uważam, że trio Fischer - Kasparow - Carlsen to najlepsi szachiści w historii. Studiowałem "Moich wielkich poprzedników" Garri Kasparowa, biblię szachistów. Znam historię polskich szachów, która sięga króla Bolesława Krzywoustego. Wiem, że podczas zaborów szachy były wykorzystywane do promocji polskości. Polscy szachiści byli prześladowani podczas drugiej wojny światowej i długo po niej. Nie należy też zapominać o największym polskim szachiście Akibie Rubinsteinie, któremu pierwsza wojna światowa odebrała szansę na zdobycie tytułu mistrza świata - tłumaczy Jan-Krzysztof Duda.

fot. archiwum Jana-Krzysztofa Dudy
Mistrzostwa Polski juniorów w szachach szybkich, fot. archiwum Jana-Krzysztofa Dudy

Jasny cel - zagrać z mistrzem

To, co nie udało się Rubinsteinowi, jest wielkim marzeniem Janka. Do meczu o mistrzostwo świata w szachach klasycznych droga jednak daleka. Najpierw trzeba wejść do pierwszej dziesiątki światowego rankingu, potem zaś dostać się do turnieju pretendentów. Do tego potrzebne są regularne gry z najlepszymi na świecie w najważniejszych turniejach. Na szczęście Polak jest na nie coraz częściej zapraszany, a pomaga mu w tym jego widowiskowy, kreatywny styl gry, który podoba się kibicom i organizatorom.

- Moje partie są chętnie oglądane i analizowane na całym świecie, a komentatorzy mają co omawiać. Pojedynki z czołowymi zawodnikami świata najwięcej mnie nauczyły. Najwięcej dały mi partie z Norwegiem Magnusem Carlsenem. Na razie wynik nie jest dla mnie korzystny, ale w momencie kiedy pierwszy raz miałem okazję się z nim zmierzyć, zrozumiałem, gdzie jestem, ale też to, co mogę osiągnąć. Chciałbym zagrać z nim mecz o mistrzostwo świata - dodaje Janek.

Magnus Carlsen jest światową ikoną. Nazywany jest Mozartem szachów, od siedmiu lat nikt nie jest w stanie mu zagrozić. Jego pierwszy mecz o mistrzostwo świata z Vishy Anandem oglądało 100 milionów osób.

- Minister finansów Norwegii powiedziała kiedyś, że dzięki Magnusowi Carlsenowi jej kraj staje się bogatszy, bo wszyscy kupują szachy. Carlsen jest najlepszą wizytówką Norwegii, a kraj jest autentycznie dumny ze swojego mistrza. To narodowy bohater, który cieszy się ogromnym szacunkiem i wywiera pozytywny wpływ na zwykłych ludzi. To niesamowite, jak sukces jednego człowieka wpłynął na cały naród - mówi Wiesława Duda.

Czołowi szachiści świata są wysportowani jak lekkoatleci

Jan-Krzysztof Duda, młodszy od Norwega o osiem lat, na swoją pozycję dopiero pracuje. Świadomość celu, który sobie wyznaczył, determinuje jego życie. Wszystko jest podporządkowane szachom. O formę mistrza dba siedmioosobowy zespół, któremu przewodzi mama Janka. Przygotowania szachisty przypominają trening każdego innego sportowca. Poza tym specjalistycznym, typowo szachowym, olbrzymią wagę odgrywa też trening mentalny oraz siłowy. Czołowi szachiści świata są wysportowani niczym lekkoatleci. Nie da się grać na najwyższym światowym poziomie, jeśli nie jest się w dobrej formie fizycznej.

- Partia szachów, która trwa nawet siedem godzin, jest ogromnym wysiłkiem fizycznym i intelektualnym. Mięśnie posturalne szybko się męczą w pozycji siedzącej. Z czasem zaczyna to niekorzystnie wpływać na cały organizm, zmęczenie fizyczne przekłada się na mniej efektywną pracę mózgu, obniżenie koncentracji, refleks i obniża zdolności analityczne. W treningu szachowym Janka dużą rolę odgrywa pływanie. Dzięki temu kształtujemy u niego układ oddechowy, układ krążenia, pracujemy nad wytrzymałością ogólną i wzmacniamy mięśnie posturalne. Niuanse, które na najwyższym poziomie robią różnicę - tłumaczy dr Kordian Lach z Akademii Wychowania Fizycznego w Krakowie, trener Janka Dudy.

Trening z komputerem

Krakowska AWF to uczelnia, na której studiuje Jan-Krzysztof Duda, a jednocześnie jego sportowe zaplecze. W sztabie szkoleniowym najlepszego polskiego szachisty, oprócz dr. Kordiana Lacha, są także inni dydaktycy AWF-u - dr Wacław Mirek, który przez lata dbał o kondycję sióstr Radwańskich, oraz prof. Małgorzata Siekańska, psycholog sportowy, specjalizująca się w psychologii zdolności i wybitnych osiągnięć.

- Praca z psychologiem jest bardzo ważna, pozwala zrozumieć, co dzieje się w mojej głowie podczas rozgrywki. Czysta matematyka mówi, że białe figury są minimalnie lepsze, bo zaczynają, ale poprawna partia powinna skończyć się remisem. Psychologia sprawia, że szachy stają się grą, a nie matematyczną łamigłówką rozwiązywalną przez komputery. Każdy zawodnik ma swoje mocne i słabe strony, swoje preferencje oraz ulubione debiuty [sposoby rozpoczęcia partii - przyp. red.]. Chodzi o to, aby wyrzucić przeciwnika z jego strefy komfortu i przejść do własnej. Z drugiej strony słynne słowa Bobby'ego Fischera - "nie wierzę w psychologię, wierzę w dobre ruchy" - znaczą, że psychologia jest tylko dodatkiem, a umiejętność dobrej gry w szachy jest fundamentalna - zaznacza Janek Duda.

Te umiejętności Janek zdobywa nie tylko w bezpośredniej rywalizacji ze swoimi rywalami, ale przede wszystkim dzięki specjalistycznemu treningowi z wykorzystaniem zaawansowanych programów komputerowych. Notabene, w latach 90. ludzi na całym świecie elektryzowały pojedynki człowieka z maszynami. Wyspecjalizował się w nich Garri Kasparow, który dwa razy wygrał z komputerem. Dzisiaj człowiek nie ma najmniejszych szans w rywalizacji z zaawansowanymi programami szachowymi. 

- Najwyższy ranking w historii osiągnął Magnus Carlsen, który uzbierał 2881 punktów. Dzisiejsze silniki komputerowe mają rankingi powyżej 3500 punktów. Pracując nad debiutami, gracze analizują i uczą się komputerowych wariantów na pamięć, ale coraz więcej zawodników szuka innowacji, aby zmusić przeciwnika do samodzielnego myślenia przy szachownicy. Ja też mam "wypasiony" park technologiczny, w którego zbudowaniu pomógł mi polski oddział Intela, niemniej jestem też zwolennikiem klasycznych metod treningu, które robią ze mnie zawodnika kreatywnego, a nie tylko odtwórcę wariantów opracowanych przez maszynę - mówi Jan-Krzysztof Duda.

Jan-Krzysztof Duda vs Magnus Carlsen
Jan-Krzysztof Duda vs Magnus Carlsen, fot. archiwum Jana-Krzysztofa Dudy

"Lepiej przecenić swoje możliwości niż ich nie doceniać"

Szachy to gra, która wciąż ewoluuje. Na przełomie XIX i XX wieku była to gra dżentelmenów, którzy rozgrywali partie w oparach cygar i przy szklaneczce szkockiej. Dzisiaj szachiści są sportowcami z krwi i kości, a powiedzenie o tak zwanym refleksie szachisty jest jednym z najbardziej niesprawiedliwych stereotypów. Jest wręcz odwrotnie, wiele badań naukowych potwierdziło, że szachiści obdarzeni są znakomitym refleksem i wśród sportowców są w ścisłej czołówce.

- Każdy uważa cię za geniusza, traktuje trochę, jakbyś był od niego mądrzejszy. Gdy ludzie dowiadują się, że jestem arcymistrzem, myślą, że jestem gigantem intelektu we wszystkim. Tak naprawdę szachiści są różni, choć na pewno szachy pomagają rozwijać intelekt - mówi Janek.

Duda jest zawodnikiem wszechstronnym, doskonale sobie radzi zarówno w szachach klasycznych, szybkich (partia trwa półtorej godziny), jak i błyskawicznych (partia trwa około siedmiu minut). Świetnie też odnajduje się w zdobywających sobie olbrzymią popularność turniejach internetowych. Już dzisiaj mówi się, że ta forma rywalizacji ma olbrzymi potencjał. Wszystko to jednak etapy na drodze na "szachowy Olimp".

- Od początku przygody Janka z szachami nikt nigdy nie wywierał na nim żadnej presji. Ma świadomość celu, do którego dąży, ale nie jest to jego obsesja. Mam nadzieję, że kiedyś spełni się jego marzenie o mistrzostwie świata w szachach klasycznych, ale też wiem, że jeśli się nie uda, nie będzie miał do siebie pretensji - mówi Wiesława Duda.

Marzenia Jan-Krzysztof Duda ma ambitne. Sceptycy, których nie brakuje, mogą powiedzieć, że na taki sukces żaden Polak nie ma szans. Ale, jak powtarza Magnus Carlsen, lepiej przecenić swoje możliwości niż ich nie doceniać. Póki co polski arcymistrz udowadnia regularnie, że potencjał na osiągnięcie niemożliwego posiada i tylko czas pokaże, jak go wykorzysta.

Jakub Jakubowski - dziennikarz, w latach 2009-2019 twórca i redaktor naczelny miesięcznika "Prestiż - magazyn trójmiejski", uznanego przez magazyn "Press" za najlepsze regionalne czasopismo w Polsce. Pracował również dla Radia Gdańsk, portalu trójmiasto.pl, był redaktorem naczelnym magazynu "Wiecznie Młodzi", publikował w "Dzienniku Bałtyckim", "Przeglądzie Sportowym", "Playboyu" i wielu innych. Zajmuje się także produkcją telewizyjną i filmową. Przez 12 lat wykładał dziennikarstwo prasowe i dziennikarstwo telewizyjne w Wyższej Szkole Komunikacji Społecznej. Fan zaangażowanego dziennikarstwa, dobrego reportażu i ciekawego wywiadu. Miłośnik żeglarstwa, roweru, muzyki, po godzinach DJ w legendarnym klubie Spatif w Sopocie.

Polub Weekend Gazeta.pl na Facebooku

Komentarze (105)
Zaloguj się
  • uthark

    Oceniono 15 razy 11

    Powodzenia!

  • bartekgryko

    Oceniono 15 razy 9

    Panie Janku, trzymam kciuki za sukcesy !
    tak swoją drogą, ciekawe jest to, ze wśród 50 najlepszych szachistów/szachistek w Polsce jest tylko jedna kobieta. Parytety się nie sprawdzają.

  • lajkonix

    Oceniono 13 razy 7

    Janku, do boju!

  • telewy2

    Oceniono 7 razy 5

    Powodzenia, będę trzymał kciuki. Szachy to piękna i emocjonująca gra, w której odnośilismy sukcesy.

  • albacor

    Oceniono 11 razy 5

    Tylko ta DUDA !!!

  • januszasj

    Oceniono 9 razy 5

    Karierę JKD śledzę od czasu, gdy o Adrianie prawie nikt nie słyszał !

  • zuq1

    Oceniono 4 razy 4

    J.K. Dudę "poznałem" dzięki programowi The Brain. Ale ktoś tam sobie pięknego samobója strzelił - dać szachowemu arcymistrzowi zadanie znalezienia 10 matów w JEDNYM posunięciu to tak, jakby Lewandowski miał strzelić 10 karnych na pustą bramkę... Ale mimo to szacunek ogromny, jest szansa na światowy sukces. Polskie szachy były dobre przed II wojną światową, potem nie było naszych w czołówce ani indywidualnie, ani drużynowo. No ale kiedy ostatnio (w 2018) Polacy zdobyli IV miejsce na świecie i wygrali z Rosjanami 2,5:1,5 to jest rzecz naprawdę wielka!

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX