Marek ukrywał swoją orientację przed Elżbietą przez wiele lat

Marek ukrywał swoją orientację przed Elżbietą przez wiele lat (fot. Shutterstock)

społeczeństwo

Jest żoną geja od 25 lat i nie chce rozwodu. "W sypialni było źle, ale w salonie i w kuchni - super"

Nie odejdzie więc od męża, ale czuje się jak w matni. I dobrze rozumie inne kobiety, które są w podobnej sytuacji. "Odkąd wiesz o wszystkim, jest już tylko gorzej niż źle. Możesz jedynie, po kryjomu, opłakiwać śmierć swojego małżeństwa" - pisze w książce "Żony gejów. O tym, czego nikomu się nie zdradza" Maria Mamczur. Publikujemy jej fragmenty.

Pięćdziesięciodwuletnia Elżbieta mieszka w małym miasteczku na zachodzie Polski. Jest nauczycielką języka polskiego w miejscowym liceum. I od 25 lat żoną geja, także nauczyciela. O jego homoseksualnej orientacji dowiedziała się kilka lat temu. Nie zdecydowała się na rozwód.*

Napisała na jednym z forów, że od wielu lat jest żoną geja i tak już pewnie zostanie, bo nie ma innego wyjścia - mieszka na prowincji, w małym miasteczku. Nie odejdzie więc od męża, ale czuje się jak w matni. I dobrze rozumie inne kobiety, które są w podobnej sytuacji. "Odkąd wiesz o wszystkim, jest już tylko gorzej niż źle. Możesz jedynie, po kryjomu, opłakiwać śmierć swojego małżeństwa".

Tylko tyle napisała. Nie odpowiedziała na pytania innych użytkowników czatu - czy od początku podejrzewała męża o inną orientację seksualną ani dlaczego od niego nie odejdzie, skoro już wie. I jak sobie z tym radzi. Na moją wiadomość z prośbą o kontakt odpisała po miesiącu.

(...)

ELA.66

12 kwietnia 2019, 17:19

(...)

Nikomu o tym nie opowiadałam. Nie miałam komu. Szczerze mówiąc, sama nie wiem, dlaczego teraz to robię. Może po to, by zrozumieć, wytłumaczyć sama przed sobą, dlaczego związałam się właśnie z takim mężczyzną.

No właśnie, jakim? Był jak kolorowy ptak. Uczył dzieci plastyki. Kiedy po raz pierwszy pojawił się w naszym pokoju nauczycielskim, wszyscy podziwialiśmy jego spodnie w kratkę i jedwabną, jaskrawozieloną koszulę. Czy już wtedy powinnam nabrać podejrzeń, że to gej?

Pomyślałam, że to prawdziwy artysta. Takiemu wybacza się dziwactwa, ekscentryczność. Ja byłam zupełnie inna. Typowa małomiasteczkowa stara panna czy, jak mówią dzisiaj, singielka. Biała bluzka, kostiumik szyty na miarę za grosze u znajomej krawcowej. Buty na płaskiej podeszwie. Włosy ściągnięte gumką.

Dziwiłam się, że wybrał właśnie mnie. Chociaż jak tak patrzę z dzisiejszej perspektywy, to wszystko miało jakiś sens. Nie wybrał nauczycielki biologii, która też była wolna, tylko mnie, polonistkę. Pewnie ocenił, że ktoś, kto kocha poezję, uwielbia Iwaszkiewicza, ha, ha, co za perwersja, musi być bardziej otwarty na inność. A może dostrzegł we mnie zahamowania, o których wspomniałam już wcześniej? Sądzę, że człowiek, który ukrywa swoją prawdziwą tożsamość, szybko uczy się rozpoznawać zarówno przeciwnika, który stanowi zagrożenie, jak i kogoś, przy kim można całkiem dobrze funkcjonować. To drugie rozpoznał we mnie bezbłędnie.

MARIA

12 kwietnia 2019, 21:00

Pani Elu, sądzi Pani, że Marek wybrał Panią na towarzyszkę życia z wyrachowania? Staram się go zrozumieć. Może nie miał innego pomysłu na normalne życie w małym miasteczku? Może bał się społecznego ostracyzmu? Może po prostu stłumił swoje potrzeby? Wierzył, że możecie być przyjaciółmi i że to wystarczy, by stworzyć dobre małżeństwo?

Ela poznała swojego męża w pracy i pomyślała o nim, że jest jak kolorowy ptak (fot. Shutterstock)
Ela poznała swojego męża w pracy i pomyślała o nim, że jest jak kolorowy ptak (fot. Shutterstock)

ELA.66

12 kwietnia 2019, 21:15

Pani Mario, ja już nie wierzę w jego dobre intencje, niewinność. Oszukiwał mnie przez tyle lat! Zrobił to bardzo perfidnie. Podejrzewałam, jaka jest prawda od pewnego czasu. A potem z roku na rok miałam coraz większą pewność, że Marek ukrywa swoją prawdziwą tożsamość. Próbowałam z nim rozmawiać o tym wiele razy. A on, niech Pani to sobie wyobrazi, ciągle zaprzeczał. Płakał, że już nie ma siły na te dyskusje. Albo robił dzikie awantury. Wmawiał mi, że mam urojenia. To była emocjonalna karuzela.

MARIA

12 kwietnia 2019, 21:30

Ale chyba nie od początku tak było? Pani też go wybrała, pokochała, wyszła za niego za mąż.

ELA.66

12 kwietnia 2019, 21:35

Czy to był mój wybór...? Ja po prostu poszłam za Markiem. On wszystkim odpowiednio pokierował. Poszłam za nim jak to cielę, myśląc, że będzie jak w bajce: ślub, dzieci, a potem... "żyli długo i szczęśliwie".

Ciągle myślami wracam do początków. Zosia, nasza starsza koleżanka, matematyczka przed emeryturą, sekundowała nam. "Chodzicie koło siebie i obwąchujecie się jak dwa tygryski" - śmiała się, obserwując, jak Marek droczył się ze mną, nazywając mnie Panną Myszką. Ja nie pozostawałam mu dłużna: "Jestem pstrą papugą albo pawiem zakochanym we własnym ogonie. Podkreśl właściwą odpowiedź".

To był taki niezobowiązujący flirt. Boże, jaka już stara jestem, kto dziś używa słowa "flirt"? Nieważne! Takie żarciki ubarwiały nasze towarzyskie życie w prowincjonalnym grajdołku.

Szczerze mówiąc, byłam Markiem zauroczona. Jego poczuciem humoru. Wrażliwością. Tym, że przynosił mi polne kwiatki, czekoladki, pomysłowe i pięknie opakowane prezenty. Kiedyś położył mi na biurku serce wyrzeźbione w kamieniu, który nazywają chyba tygrysim okiem. Zapytałam wtedy: "I kto tu ma kamienne serce?". Śmiał się głośno razem ze mną.

On tak jak ja kochał skamandrytów, Monty Pythona, płakał razem ze mną na filmach i słuchał podobnej muzyki. Nie musiałam mu tłumaczyć abstrakcyjnych dowcipów. Natychmiast wybuchał szczerym śmiechem. Miał takie ładne zęby.

Ela wyszła za Marka za mąż (fot. Shutterstock)
Ela wyszła za Marka za mąż (fot. Shutterstock)

Szybko stał się przyjacielem, najbliższym. Potrafił uważnie słuchać, kiedy tego potrzebowałam, milczeć, kiedy łaknęłam ciszy, rozbroić tuż przed wybuchem, kiedy nie radziłam sobie z napięciem. On nawet wiedział i rozumiał, co to jest PMS!

Znalazł do mnie drogę. Kiedyś powiedziałam, że bardzo mi się podobają jego spodnie. "Sam uszyłem" - odpowiedział z dumą. "To mi też uszyj!"

Umówiliśmy się u niego na przymiarkę. Zdjęłam spódnicę. Stałam przed nim w rajstopach, a on... zdjął miarę. Nawet nie próbował się do mnie dobierać. Dziś już wiem, dlaczego. Wtedy pomyślałam z czułością: jaki on jest nieśmiały! Jak mnie szanuje!

Pierwszy nasz seks na szkolnej wycieczce, w hotelowym pokoju. Długo mnie pieścił, ale nic poza tym. Zamknął się w łazience. Słyszałam, jak wymiotuje. Wtedy pomyślałam, że jest nadwrażliwy. To dla nas obojga duże przeżycie - tłumaczyłam sama sobie. Dziś już wiem...

Potem było łatwiej. Impreza, alkohol. Seks jak seks, nie miałam skali porównawczej. Nie był to kosmiczny orgazm, ale czy ja jedna? Świat roi się od przeciętniaków, takich jak my. Zresztą co innego było ważne - rodziła się między nami silna więź. Rozumieliśmy się bez słów. Kiedy wyjechał na kilka dni, tęsknota za nim graniczyła z fizycznym bólem.

"Nie mogę bez ciebie żyć" - pomyślałam. On po powrocie głośno powiedział to samo. Po dwóch latach chodzenia ze sobą wzięliśmy ślub. To Marek zaprojektował moją ślubną suknię. Ślubny bukiet też. Wszyscy byli zachwyceni. Potem szył dla mnie inne sukienki. Koleżanki zazdrościły. Zaczął wstawiać ciuchy do butiku. Poprawiły się nam finanse.

Zgodnie celebrowaliśmy codzienne rytuały. Poranne picie kawy, wieczorne seanse filmowe. Napięcia rodziły się w nocy, w sypialni. Unikał seksu. Ja też nie miałam aż tak wielkich potrzeb, ale... zaczęłam się zastanawiać, dlaczego on mnie w ogóle nie pragnie. Może mu się znudziłam? Może przestał mnie kochać? Może zbrzydłam? Może nie chce mieć ze mną dziecka? Może dręczą go jakieś koszmary z przeszłości? Może, może... Głowa puchła mi od tych "może", a poczucie wartości leciało w dół, na łeb i szyję.

Próbowałam go dotykać. Odrzucał moją rękę, odsuwał się, odwracał plecami. Chciałam z nim o tym rozmawiać. On nie chciał. Zasłaniał się bólem głowy, zmęczeniem. Przewracał oczami. O co ci chodzi, dziewczyno?

Odrzucał rękę, odsuwał się, odwracał plecami (fot. Shutterstock)
Odrzucał rękę, odsuwał się, odwracał plecami (fot. Shutterstock)

Wtedy łapałam się na tym, że nic nie wiem o jego przeszłości. Jego pierwsze związki, pierwsze oczarowania, pierwsze porażki? Nic takiego nie istniało. Wspominał coś o tym, że niektórzy ludzie są być może aseksualni, ale czy to znaczy, że gorsi?

No nie! On nie był gorszy! Może nawet był lepszy. Przytulił, pogłaskał. Popatrzył w oczy. Czuły i tkliwy. Uwielbiałam ten gest, kiedy dotykał dłonią mojej twarzy, delikatnie, ale jednocześnie bardzo zdecydowanie gładził płaszczyzny, jakbym była z gliny, a on chciał mnie od nowa ulepić. Był przy tym tak cholernie inteligentny. Wyjątkowy. Widocznie nie mogłam mieć wszystkiego, skoro już miałam tak dużo!

MARIA

12 kwietnia 2019, 22:30

Elżbieto, czy wtedy, kiedy unikał rozmów o fizycznej bliskości, czy wtedy właśnie Pani zaczęła coś podejrzewać? Czy wtedy pojawiła się myśl, że może Pani mąż jest homoseksualny?

ELA.66

18 kwietnia 2019, 19:20

Nie, wtedy nawet do głowy mi to nie przyszło. Tak, było mi z tym źle. Jeśli dwoje ludzi decyduje się zostać białym małżeństwem i jeśli to decyzja podjęta przez nich oboje, to jest OK. Ale ja tak nie zdecydowałam. To mój mąż nie chciał się ze mną kochać. A ja nie miałam na to wpływu.

Moje potrzeby - przyznam, niezbyt wygórowane, ale jednak potrzeby - nie miały dla niego znaczenia. To właśnie bolało mnie najbardziej. Ten brak takiej totalnej bliskości. Zero intymności.

Pewnie Pani zaraz zapyta, dlaczego wtedy nie odeszłam? Może dlatego, że byłam już wtedy bardzo do niego przywiązana? W sypialni było źle, ale w salonie i w kuchni - super. Poza tym, niech Pani nie zapomina, mieszkamy w małym miasteczku. Mąż dobry, nie pił, nie łajdaczył się, szanował mnie. No i teraz można sobie tylko wyobrazić, co mówią tubylcy, kiedy ja nagle wyrzucam go z domu. Pewnie mam kochanka. Albo on ma kochankę. Albo... i tu już zaczynają się podejrzenia, które już wtedy miałam gdzieś z tyłu głowy.

W sypialni było źle, ale w salonie i w kuchni - super (fot. Shutterstock)
W sypialni było źle, ale w salonie i w kuchni - super (fot. Shutterstock)

Ludzie na prowincji wiele mogą wybaczyć, nawet to, że mam kochanka albo że mąż ma kochankę, ale nie wybaczą ci, że masz męża geja. Ktoś kto ma męża geja, może być tylko kobietą w opakowaniu zastępczym, ersatzem, prawda? Kto odpowiada za "gejowatość" męża? Żona! Bo to przez nią inne kobiety mu obrzydły!

Trwałam więc przy nim. W niedzielę przykładnie, pod rękę szliśmy do kościoła. W wakacje jechaliśmy nad morze, zimą w góry. Życie płynęło. Kiedyś, pamiętam, w weekend odwiedzili nas dwaj koledzy Marka z wojska. Wypili sporo alkoholu. Im więcej promili, tym większa między nimi zażyłość. Marek położył rękę na ramieniu kolegi. Kolega ścisnął go za kolano. Czy wtedy pojawił się sygnał ostrzegawczy? Wtedy jeszcze nie. Pomyślałam, że to, co obserwowałam, było skutkiem nadmiernego spożycia. Po drugie, to przecież najbliżsi przyjaciele.

Tej nocy mój mąż był w łóżku bardzo podniecony. Namiętność, gorący seks - to było coś nowego. Wtedy pomyślałam, że może rajcuje go, że obok za ścianą śpią jego koledzy, że słyszą, co się dzieje w naszej sypialni.

Dziś już wiem, że mogło być inaczej. Być może to nie ze mną wtedy Marek się kochał... Posiadł moje ciało, ale myślał o koledze. Dziewięć miesięcy później urodziła się nasza córka. Był świetnym ojcem. Czułym, miękkim, z fantazją. Szył córce piękne szmaciane lalki. Malował z nią dłońmi obrazy na wielkich płachtach papieru, które potem rozwieszali jak pranie na sznurkach. Mieli swoje konszachty, tajemnice, skarby, o których nawet nie miałam pojęcia. To on potrafił ją wyciszyć, kiedy się czegoś bała. To on musiał być przy niej i trzymać ją za rękę, kiedy była chora. I to był dobry nasz czas, najlepszy. Tak mi się wtedy wydawało. A teraz... teraz sama już nie wiem, jak to ocenić.

*Fragmenty książki "Żony gejów. O tym, czego nikomu się nie zdradza"

Maria Mamczur, autorka 'Żony gejów. O tym, czego nikomu się nie zdradza' (fot. Materiały prasowe)
Maria Mamczur, autorka 'Żony gejów. O tym, czego nikomu się nie zdradza' (fot. Materiały prasowe)

Polub Weekend Gazeta.pl na Facebooku

Komentarze (260)
Zaloguj się
  • wesslingharald

    Oceniono 67 razy 35

    Dobry, czuły mąż i partner? Dobry, opiekuńczy ojciec? Inteligentny, zrównoważony facet? Do tego dbający o wygląd i higienę? Hmm. Zdecydowana większość kobiet marzy o kimś takim. Testosteron, maczo sraczo i łóżkowe wyczyny są mocno przereklamowane, panowie. :/

  • pedro.666

    Oceniono 47 razy 25

    "Posiadł moje ciało, ale myślał o koledze"

    Ze wstydem przyznam, że kiedyś posiadłem ciało Stefy, ale myślałem o Zlatanie Ibrahimoviciu :(
    ...bo akurat strzelił gola w TV... :(

  • kloceklego

    Oceniono 32 razy 22

    Nie mogę zrozumieć i chyba nie zrozumiem tego jęczenia, że to małe miasto, bo co ludzie powiedzą, bo nie wybaczą, bo się przyzwyczaiłam, bo mam już 52 lata. Ja pie..., dopóki żyjesz to dlaczego masz sobie odmawiać szczęścia czy prób znalezienia go. Coś na podobieństwo: chciałabym, a boję się. To jest szukanie wszelkich powodów, żeby czegoś nie zrobić. Chcę pobiegać, ale muszę wyjść z domu. Chcę schudnąć, ale muszę wpierniczyć te 30 pączków, które są w kuchni. Nienawidzę swojej roboty, ale będę tkwić w niej przez kolejne 30 lat. Takie moje wynurzenia. Każdy jest panem swojego losu, a tutaj pani żyje dla innych tylko nie dla siebie.

  • darla152

    Oceniono 14 razy 14

    Społeczeństwo homofobiczne a takim jest też Polskie społeczeństwo, prowokuje do kłamstw i ukrywania się. Świat jest jaki jest, gdzie ludzie głęboko wierzący, są bez litości, zakłamani, brak im elastyczności w każdej dziedzinie. Bardzo to smutne i często prowadzi do tragedii.

  • simona_gwizdziel

    Oceniono 20 razy 14

    Ehh... Jestem jak najbardziej homoseksualny. W młodości (powiedzmy późnej, miałem 30 lat) polowała na mnie jedna znajoma. "Chodziliśmy" ze sobą może rok. Przyszło do konkretów – ona koniecznie chciała wyjść za mnie. Byłem brutalny – powiedziałem bez żadnego owijania w cokolwiek dlaczego nie mogę. "Ty myślisz, że ja tego nie wiem?" – brzmiała odpowiedź. Była bardzo zrozpaczona moją odmową, ale nie zerwała znajomości, przyjaźnimy się do dziś. Założę się o naprawdę duże pieniądze, że gdybym się dziś zdecydował na ten ślub, p[o 25 latach, nie byłbym bez szans. Kto zrozumie kobietę???

  • boo-boo

    Oceniono 48 razy 12

    "Nie zdecydowała się na rozwód."
    No to niech znajdzie sobie kogoś na boku żeby w łóżku nie była stratna i nie biadoli. Albo niech się rozwiedzie i przestanie biadolić.
    Kobita w takim wieku i jeszcze się nie nauczyła przez tyle czasu, że żyje się swoim życiem i to tylko raz i nie zwraca uwagi na to co to "miasteczko sobie pomyśli albo powie".

  • tygrysio_misio

    Oceniono 14 razy 10

    Ja z opisu tego pana nie widzę złego człowieka. To wręcz opis kochającego faceta.

    Czym zawinił? Brakiem seksu? Tu pełno facetów narzeka na żony kłody, więc te kłody to samo zło?

    Sama o sobie mówi autorka wspomnień, że nie była aktywna w sferze seksualnej. W innym związku to ona byłaby tą złą, którą boli głowa.

    Jeśli zwiąże się z wegetarianinem, który będzie mi cudownie gotował, a zechcę mi się czasem zjeść mięso... To pójdę do restauracji :-)

    Ten facet pewnie nie miałby nic złego... A nawet ulżyło by mu.

  • tao-te

    Oceniono 12 razy 10

    Zacytuję - Czy to był mój wybór...? Ja po prostu poszłam za Markiem. On wszystkim odpowiednio pokierował. Poszłam za nim jak to cielę, myśląc, że będzie jak w bajce: ślub, dzieci, a potem... "żyli długo i szczęśliwie".
    Właściwie to zdanie jest już puentą całego artykułu , faktem jest że gej biorąc sobie żonę po prostu ją krzywdzi bo przecież nie będzie jej partnerem a na pewno będzie miał lub ma swojego , jest to zwykły egoizm by zachować społeczne status quo i nie narazić się na ostracyzm w środowisku i w pracy i to tyle z romantyzmu :)

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX