Villa Lewaro, dom Madam C.J.  Walker

Villa Lewaro, dom Madam C.J. Walker (fot. Jim Henderson / CC 4.0)

ludzie

Córka niewolników została sąsiadką Rockefellera. Historia Madam C.J. Walker

Jestem kobietą, która pracowała na polach bawełny na Południu. Awansowałam stamtąd do pralni. Potem do kuchni. I z niej sama się awansowałam do biznesu - mówiła Madam C.J. Walker. Netflix postanowił przypomnieć o niej światu w najnowszej produkcji "Self Made: inspirowane życiem Madam C.J. Walker".

Była pierwszym dzieckiem swoich rodziców, które urodziło się wolne. Sarah Breedlove - bo tak się nazywała - przyszła na świat 23 grudnia 1867 roku, pięć lat po podpisaniu przez Abrahama Lincolna Proklamacji Emancypacji. Dokument dał wolność jej matce, ojcu i starszemu rodzeństwu, ale - przynajmniej na początku - tak naprawdę niewiele się dla nich zmieniło. Rodzina Breedlove'ów nadal mieszkała na plantacji Roberta W. Burneya w Louisianie, pracowała dla tego samego człowieka i żyła na skraju nędzy.

Gdy Sarah miała siedem lat, została sierotą. Dokładne przyczyny śmierci jej rodziców nie są znane. Wiadomo jedynie, że dzieci Breedlove'ów jeszcze przez jakiś czas mieszkały na plantacji, bo nie miały gdzie się podziać. Jako pierwsi opuścili ją trzej starsi bracia. Udali się do St. Louis w poszukiwaniu lepszych zarobków. Przyuczyli się do zawodu fryzjera i z czasem otworzyli własny zakład.

Sarah miała 10 lat, gdy zamieszkała w Vicksburgu z jedną ze starszych sióstr, Louvenią, i jej mężem, Jessem Powellem. Dorabiała jako praczka i pomoc domowa. To nie było łatwe życie. Szwagier znęcał się nad nią, w wieku 14 lat uciekła od siostry i wyszła za mąż za Mosesa McWilliamsa. 6 czerwca 1885 roku, mając 17 lat, Sarah urodziła córkę, Lelię. Dwa lata później zmarł Moses.

Jako wdowa i samotna matka, z ledwie trzema miesiącami edukacji w szkółce niedzielnej na koncie i brakiem perspektyw na dalsze życie w Vicksburgu, Sarah przeprowadziła się do St. Louis. Tam mieszkali jej bracia. Liczyła, że i ona jako praczka zarobi więcej, dzięki czemu uda jej się zapewnić lepsze życie dla córki. Miała rację.

Dawne domy dla niewolników na plantacji w Louisianie (fot. Shutterstock)
Dawne domy dla niewolników na plantacji w Louisianie (fot. Shutterstock)

Produkt, który naprawdę działa

Ciężka praca i wytrwałość zaczęły się opłacać - nie tylko udało jej się znaleźć własne mieszkanie, ale także posłać córkę do szkoły. Chciała też w końcu zadbać o siebie. Ubrania zawsze miała czyste i wyprasowane, ale problemem były włosy. Zresztą nie tylko dla niej - wiele ubogich kobiet myło je ledwie raz w miesiącu, co w połączeniu ze złym odżywianiem się, stresem, licznymi chorobami skutkowało ich wypadaniem i powstawaniem łysych placków na głowie.

Wszystko zmieniło się, gdy Sarah trafiła na maść zwaną Wonderful Hair Grower produkowaną przez Annie Turnbo Malone. Annie, podobnie jak Sarah, pochodziła z dużej, ubogiej rodziny - miała dziesięcioro rodzeństwa. Gdy kobiety się poznały, Malone właśnie rozkręcała swoją działalność, która miała przynieść jej ogromne zyski. Na razie z pomocą komiwojażerek sprzedawała Wonderful Hair Grower.

Środek faktycznie zdziałał na głowie Sarah cuda, łyse placki zniknęły, a jej włosy zaczęły wyglądać tak, jak o tym marzyła. Od 1903 roku zatrudniła się u Malone. Chodziła od drzwi do drzwi, sprzedając Wonderful Hair Grower innym kobietom. Szybko zdała sobie sprawę, że może ulepszyć produkt i znacząco podwyższyć dochody ze sprzedaży. Annie jednak nie chciała, by Sarah ją reprezentowała i nie zgadzała się na proponowane przez nią innowacje. Nie wiadomo, co dokładnie wydarzyło się między Malone i Breedlover w tamtym czasie, ale kobiety stały się swoimi największymi wrogami.

Sarah zaczęła szukać receptury na własną maść na porost włosów. Zajęło jej to kilka miesięcy. Czy i w jakim stopniu korzystała z dorobku Malone? Tego nie wiadomo. Czy ktoś jej pomógł - też nie jest pewne. Według pojawiającej się po latach rodzinnej opowieści miała wówczas pracować w aptece, a wiedzą podzielił się z nią pewnie znany chemik. Sami krewni Sarah podkreślali jednak, że to "legenda".

Produkt zadziałał. Najpierw testowała go na sobie, potem podzieliła się nim z przyjaciółmi, którzy mieli być zachwyceni tym, jak rosły ich włosy po nałożeniu jej specyfiku. Sarah postanowiła, że będzie ów środek sprzedawać.

Produkt do włosów Madam C.J. Walker (fot. The Children's Museum of Indianapolis)
Produkt do włosów Madam C.J. Walker (fot. The Children's Museum of Indianapolis)

Nie chciała tego jednak robić w St. Louis, gdzie swoją sieć sprzedaży miała już Annie. W dodatku bracia Sarah zmarli, a jej córka uczęszczała do szkoły w Tennessee. Postanowiła więc przeprowadzić się do Denver. I zająć się marketingiem. Jednym z pomysłów, które stosowała wcześniej także Malone, było robienie bezpłatnych zabiegów na włosy - klientki płaciły tylko za produkt, nie za usługę. Sarah jednak poszła o krok dalej: najpierw nakładała swój produkt na wzmocnienie włosów, następnie nacierała je olejem i wygładzała nagrzanym, metalowym grzebieniem, co dawało efekt lśniących, prostych włosów. Nazywała to "systemem Walker". Klientki widziały efekty i szybko wracały po więcej.

Sarah bardzo dużo pieniędzy przeznaczała na promocję: ogłoszenia w gazecie "Colorado Statsman" czy wyjazdy sprzedażowe - podróże po kraju, podczas których pokazywała potencjalnym klientom swój produkt. Jednak jak pisze A'Lelia Bundles w książce "Madam C.J. Walker. Entrepreneuer",  najlepszą reklamą produktu była ona sama. "Klientka, która zobaczyła zdjęcie sprzedawczyni "przed" kuracją, nie mogła się nadziwić" - pisze Bundles. "Kiedy Sarah pokazywała włosy i wyjaśniła, że jej długie, zadbane warkocze są wynikiem działania maści, klient niemal zawsze ją zamawiał".

Środek cieszył się coraz większą popularnością i potrzebował chwytliwej nazwy. Postanowiła firmować go nazwiskiem trzeciego męża - Charlesa Josepha Walkera. Walker był sprzedawcą gazet, przyjacielem z czasów, gdy mieszkała w St. Louis. Po przeprowadzce udało im się utrzymać kontakt i 4 stycznia 1906 roku w Denver wzięli ślub. Sarah stała się Madam C.J. Walker.

Praca dla setek kobiet

W 1907 roku, po tym, jak Madam C.J. Walker zaczęła promować swój produkt także w innych stanach, jej tygodniowe zyski wzrosły do blisko 35 dolarów. To 20 razy więcej niż zarabiała w tamtym czasie przeciętna czarnoskóra kobieta bez wykształcenia.

Biznes się kręcił. Sarah razem z mężem podróżowali po kraju, sprzedając maść. Bieżącymi sprawami w Denver zajmowała się Lelia i jej kuzynki. Po kilku miesiącach dołączyły do nich świeżo zrekrutowane komiwojażerki, które w 1908 roku podniosły miesięczny dochód firmy do 400 dolarów.

Tego samego roku Madam C.J. Walker zadecydowała o przeprowadzce do Pittsburgha. Wkrótce dołączyła do niej Lelia i razem otworzyły salon urody i szkołę dla komiwojażerek - Lelia College of Beauty Culture - które uczyły się w niej "systemu Walker", a także tego, jak osiągnąć finansową niezależność.

"Stworzyłaś miejsca pracy dla setek kolorowych kobiet, by mogły w uczciwy sposób zarabiać dobre pieniądze; w jeden tydzień zarabiają tyle, ile w innych miejscach - jako kolorowe kobiety - dostałyby przez miesiąc" - to fragment jednego z listów do Madam od absolwentki Lelia College, cytowany w książce Bundles. Nie wszyscy byli jednak tak entuzjastycznie nastawieni do działalności Sarah. Dawna pracodawczyni, Annie Malone, oskarżała ją o to, że sprzedaje produkt Malone, tyle że pod inną nazwą. Ich konflikt będzie wracał w różnych formach przez lata, a Madam będzie podbijać kolejne stany.

Gdy przeniosła się do Indianapolis, zatrudniała prawie tysiąc komiwojażerek w całym kraju. Wciąż rosnące zyski przeznaczała na rozwój fabryk i pracowników. Zatrudniała kobiety, które nigdy wcześniej nie dostały szansy na lepsze życie. Była także patronką sztuki, organizowała koncerty i odczyty poezji.

Po lewej: portret Madam C.J. Walker, po prawej: fabryka w Indianapolis (fot. Smithsonian Institution, National Museum of American History)
Po lewej: portret Madam C.J. Walker, po prawej: fabryka w Indianapolis (fot. Smithsonian Institution, National Museum of American History)

Choć jej biznes odnosił sukcesy na wszystkich polach, Madam zaczęła mieć poważne problemy w domu. Kłótnie z mężem o kontrolę nad firmą i o plany na przyszłość doprowadziły do rozwodu w 1912 roku. Pomimo rozstania Sarah zachowała nazwisko Walker do końca życia.

Jeszcze przed rozwodem matki za mąż wyszła Lelia. Została żoną boya hotelowego, Johna Robinsona, potem zmieniła imię na A'Lelia. Z czasem biznesową aktywność przeniosła do Nowego Jorku, gdzie prowadziła salony piękności. W jednym z nich pomagała 13-letnia Mae Bryant. Dziewczynka pochodziła z ubogiej rodziny - po śmierci ojca jej matka została sama z ośmiorgiem dzieci. A'Lelia zaproponowała, że adoptuje 13-latkę, obiecując, że zapewni jej solidną edukację i godne życie. Dotrzymała słowa - we wrześniu 1916 roku zapisała Mae do seminarium Spelman w Atlancie, pierwszego w Stanach Zjednoczonych college'u dla Afroamerykanów. Mae była jedyną córką A'Lelii.

Niezaplanowane przemówienie

Tymczasem Sarah miała się przekonać, że nie tylko kolor skóry jest w USA jak piętno. Także płeć. Wzięła udział w konferencji National Negro Business League. Zebrało się na niej 200 liczących się czarnoskórych biznesmenów, którzy odnieśli niebywałe sukcesy, bardzo często zaczynając od zera. Zupełnie jak Sarah. Ale gdy ona chciała przemówić, została całkowicie zignorowana. Prowadzący oddał głos komuś innemu.

Wściekła Sarah postanowiła, że nikt nie będzie jej uciszał. Następnego dnia konferencji po prostu wstała i nieproszona przez nikogo zabrała głos. "Zaczęłam mój biznes siedem lat temu z zaledwie 1,5 dolara w kieszeni" - powiedziała. "Jestem kobietą, która pracowała na polach bawełny na Południu. Awansowałam stamtąd do pralni. Potem do kuchni. I z niej sama się awansowałam do biznesu, w którym produkuję kosmetyki do włosów. Wybudowałam swoją fabrykę na swojej ziemi. Moim celem w życiu nie jest zarabianie pieniędzy dla siebie lub wydawanie ich na własne potrzeby. Uwielbiam przeznaczać część zarobków na pomoc innym" - cytuje jej przemówienie w książce "Madam C.J. Walker" Katie Marsico.

Po tym, jak odważnie wtargnęła na scenę i opowiedziała historię swojej firmy, Walker zaczęła być coraz bardziej rozpoznawalna jako odnosząca niebywałe sukcesy businesswoman. Było to jeszcze w czasach, w których i mężczyźni, i kobiety wierzyli, że miejsce tych drugich jest w kuchni lub pralni. Sarah otwarcie się temu sprzeciwiała i zachęcała czarnoskóre kobiety, by zaczęły walczyć o swoje prawa.

W szczytowym okresie kariery Walker zatrudniała kilka tysięcy osób. Większość stanowisk zarządzających w jej firmie zajmowały kobiety. Do 1917 roku przeszkoliła prawie 20 000 komiwojażerek, które, poza pielęgnacją i marketingiem, uczyła także, jak ważne jest, by miały własne pieniądze.

Madam C.J. Walker podczas przejażdżki (fot. Smithsonian Institution, National Museum of American History)
Madam C.J. Walker podczas przejażdżki (fot. Smithsonian Institution, National Museum of American History)

Villa Lewaro

Pod koniec 1916 roku Madam C.J. Walker przeprowadziła się do Irvington-on-Hudson pod Nowym Jorkiem, miejscowości dla bogatych Amerykanów. Dość powiedzieć, że mieszkali tam m.in. uważany za najbogatszego człowieka w historii John D. Rockefeller i magnat kolejowy Jay Gould. Sarah zamieszkała w Villi Lewaro, zaprojektowanej przez Vertnera Tandy'ego, pierwszego licencjonowanego czarnoskórego architekta w Nowym Jorku. W 1976 roku willa została uznana za Narodowy Pomnik Historyczny.

Niedługo po przeprowadzce, w 1917 roku, Sarah odczuła pierwsze poważne problemy ze zdrowiem. Ciśnienie krwi wzrosło na tyle, że została wysłana do kliniki medycznej w Michigan. Usłyszała od lekarzy, że jeśli chce pozostać wśród żywych, musi przestać pracować albo przynajmniej tę pracę ograniczyć. Ona jednak nie wyobrażała sobie, by zrezygnować z tego, czemu poświęciła całe swoje życie. Zaledwie tydzień później przemawiała już na konferencji w Des Moines organizowanej przez Krajowe Stowarzyszenie na rzecz Popierania Ludności Kolorowej.

W styczniu 1919 roku Madam C.J. Walker Manufacturing Company stała się jednym z najlepiej prosperujących amerykańskich przedsiębiorstw. Sprzedaż za rok 1918 przekroczyła ćwierć miliona dolarów.

Sarah Breedlove Walker zmarła 25 maja 1919 roku jako najbogatsza czarnoskóra kobieta w Stanach Zjednoczonych. Firmę odziedziczyła A'Lelia. A gdy i ona odeszła - biznes trafił do rąk adoptowanej Mae. Ona także przekazała go swojej córce. A'Lelia May Perry zarządzała przedsiębiorstwem do śmierci w 1976 roku. Madam C.J. Walker Manufacturing Company zaprzestała działalności w lipcu 1981 roku.

Agata Porażka. Dziennikarka weekendowego magazynu Gazeta.pl, wcześniej pisała dla Wirtualnej Polski.

Polub Weekend Gazeta.pl na Facebooku

Komentarze (65)
Zaloguj się
  • gagatka70

    Oceniono 45 razy 39

    Bardzo ciekawa historia.

  • matylda1001

    Oceniono 27 razy 23

    Trzeba chcieć i mieć szczęście. Helena Rubinstein dokonała podobnego "cudu". Z biednej, żydowskiej dziewczyny z Krakowa przeistoczyła się w światową królową urody. Też nie miała ani wykształcenia ani pieniędzy i w branży kosmetycznej do wszystkiego doszła sama.

  • sanmartino

    Oceniono 15 razy 13

    Chciałbym tylko zwrócić uwagę jak wyglądały kwatery niewolników a jak czworaki w Europie Wschodniej. Bardzo często polski, rosyjski i bialoruski robotnik rolny żył gorzej niż niewolnik w Ameryce. Do tego awans społeczny był jeszcze trudniejszy.

  • czemublokujecie_mikonto

    Oceniono 9 razy 9

    W dobie Avon z wizytą nie wytrzymała konkurencji, na szczęście także Avon w niektórych krajach zbankrutował. Produktów jest masę przeróżnych. Trudno się przebić pojedynczej firmie, pojedynczemu produktowi, rządzą niestety ogromne koncerny i ogromne sieci i one dyktują co będzie sprzedawane, od kogo i komu oraz za ile. Nam pozostaje szukanie perełek. Szkoda małych specjalistycznych sklepów kosmetyczno-perfumeryjnych, które padły w latach 2000-2012.

  • true_lysander

    Oceniono 5 razy 3

    I tylko brakuje mi w tej pięknej historii biznesowej informacji, ile wynosiła wtedy obowiązkowa składka odpowiednik ZUSu (social security) ? Zapewne zero- do lekarza się szło, gdy byłeś chory i płaciłeś za wizytę pewną sumę, a dopiero jak Cię wyleczył, to z wdzięczności dodawałeś potem coś gratis. A druga rzecz: ile wynosił podatek federalny i stanowy, oraz czy był naliczany już od pierwszego sprzedanego pudełka maści. Baaardzo w to wątpię, zapewne podatek od sprzedaży pojawił się dopiero gdy firma "wyszła z garażu" i postawiła swoją siedzibę i fabrykę.

  • moriach

    Oceniono 2 razy 0

    Mnie za to ciekawi jak taka czarnoskóra kobieta bez wykształcenia była w stanie poprawić recepturę? Toż to trzeba znać się na chemii, wiedzieć jaki składnik i w jakiej ilości będzie miał odpowiednie działanie. Zwykłej komiwojażerki nie wtajemnicza się też raczej w tajniki składu sprzedawanego produktu. Coś tu się nie klei ta historyjka od pucybuta do milionera...

  • babciahalusia

    Oceniono 3 razy -1

    czy na pewno nie ukradła pomysłu swojej pracodawczyni?Wątpię

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX