Pierwszy dzien funkcjonowania parku wodnego Suntago we Wreczy

Pierwszy dzien funkcjonowania parku wodnego Suntago we Wreczy (Fot. Adam Stępień / Agencja Gazeta)

społeczeństwo

Dlaczego Polacy kochają aquaparki? "To nie miłość, przyciąga nas koktajl skrajnych emocji"

Umordowani, zwłaszcza obecnością innych ludzi, narzekający na niedoróbki, długie kolejki i wysokie ceny, Polacy tłoczą się w aquaparkach, a potem opisują w Internecie, jak źle im było. I... wracają po więcej. Dlaczego? - Bo w aquaparkach zaspokajamy wiele ważnych potrzeb - mówi psycholożka Małgorzata Osowiecka.

Magda w aquaparku była tylko raz w życiu. Za to w nie byle jakim, bo w Siam Park na Teneryfie, jednym z najpopularniejszych parków wodnych w Europie, stylizowanym na tajską wioskę. Tym samym, o którym Agata Passent nie tak dawno napisała na swoim blogu, że "Stephen King nie wymyśliłby straszniejszego koszmaru".

Ale Magdzie, choć twierdzi, że nie lubi wesołych miasteczek i zatłoczonych miejsc, bardzo się podobało. Spędziła w Siam Park kilkanaście godzin, od otwarcia aż do zamknięcia. Przetestowała mnóstwo atrakcji i świetnie się bawiła. Do tego nacieszyła się kanaryjskim słońcem i bajecznymi widokami na ocean. Rok później planowała odwiedzić park znowu ("Chociaż całe to wyjście dla dwóch osób wyszło koszmarnie drogo") - niestety, wycieczka nie doszła do skutku. Tamten wyjazd wspomina więc do dzisiaj. Do Suntago też planuje się wybrać, ale "gdy minie pierwszy szał".  

Nazwy "Suntago Park of Poland" chyba nikomu w Polsce nie trzeba dziś objaśniać. Mam wrażenie, że od paru tygodni nasz kraj żyje tylko koronawirusem i właśnie tym aquaparkiem. Ja po raz pierwszy usłyszałam o nim kilka miesięcy przed otwarciem. Znajoma na Facebooku napisała, że czasy nastały niepewne, a ona jeszcze tylko jednego chciałaby w życiu dożyć: otwarcia w Polsce największego zadaszonego aquaparku w Europie.  

Dożyła. Suntago Park of Poland otworzył swe podwoje 20 lutego 2020 roku w nieznanej prawie nikomu wcześniej wsi Wręcza pod Mszczonowem, 40 kilometrów od Warszawy i 60 kilometrów od Łodzi. W pierwszy weekend otwarcia Polacy rzucili się do Suntago szturmem. Jeszcze przed otwarciem bilety wyprzedały się do 23 lutego włącznie. "Oblężenie", "Szaleństwo" - takimi słowami relacjonowały wydarzenie media. I jeszcze "kontrowersje", bo ludzie zaczęli umieszczać w internecie opinie na temat Suntago.

20.02.2020 Wrecza . Otwarcie parku wodnego Suntago . Fot. Adam Stepien / Agencja Gazeta
Fot. Adam Stępień / Agencja Gazeta

W dużej części były one negatywne: że park jest pełen niedoróbek, a w kolejkach po jedzenie i do największych atrakcji czeka się po kilkadziesiąt minut. Żartowano, że dwugodzinny bilet wstępu może nie wystarczyć nawet na jeden zjazd do basenu. Media informowały, że aby skorzystać z największych zjeżdżalni, trzeba było wpisywać się na listy oczekujących, bo dochodziło do awantur. Krytykowano też ceny, zdaniem gości stanowczo zbyt wysokie w sytuacji, gdy spora część atrakcji nie działała, a park miejscami nadal wyglądał jak plac budowy. Przedstawiciele organizatora tłumaczyli z kolei, że owszem, niektóre atrakcje trzeba wyłączać, bo zdarzają się "sytuacje niewłaściwego korzystania z urządzeń". 

Suntago rozgrzało internet do tego stopnia, że po kilku dniach i setkach krytycznych opinii dodanych w wizytówce parku w Google zniknęła możliwość dodawania kolejnych ocen, a wraz z nią wiele najbardziej niepochlebnych wpisów. Do dziś opinie są wyłączone, ostatnie pochodzą sprzed kilku dni. Właściciel Suntago wydał oświadczenie, w którym poinformował, że wizytówka Google jest w trakcie weryfikacji i wyraził nadzieję, że niebawem wrócą zarówno utracone "cenne" opinie, jak i możliwość dodawania kolejnych.

Ale Polacy nie gęsi i mają własne kanały opiniowania. Błyskawicznie pojawiła się grupa na Facebooku "Suntago Park of Poland - OPINIE", która w tej chwili liczy ponad 2,3 tysiąca członków. Ludzie dzielą się na niej wrażeniami z wizyty w aquaparku, pytają w kółko o to samo (czy są kolejki, czy zjeżdżalnie są fajne i działają, czy jedzenie jest dobre), a nawet umawiają się z nieznajomymi z tych samych miast na wspólny wyjazd do wodnego parku. Niektóre opinie mają po 13 tysięcy znaków (prawie tyle, ile liczy ten tekst). Na YouTube najpopularniejszy wideotest parku Suntago ma już blisko 900 tysięcy wyświetleń i ponad dwa tysiące komentarzy. 

Polski boom na aquaparki

O Suntago można by długo. Ktoś już zresztą pewnie zaczął pisać książkowy reportaż o tym fenomenie. No właśnie, fenomenie. Bo przecież nie chodzi o ten jeden obiekt.  
Aquaparkowy boom trwa w Polsce już od co najmniej 10 lat. W 2010 roku dziennik "Rzeczpospolita" podawał, że liczba aquaparków w naszym kraju ma się podwoić.  Wiele obiektów powstało dzięki ogromnym i chętnie przyznawanym dotacjom z Unii Europejskiej. Niemiecki "Der Spiegel" inwestycje w polskie aquaparki podawał jako przykład marnowania unijnych pieniędzy. Ale kolejne inwestycje powstawały i utrzymywały się na rynku.  

Z danych Głównego Urzędu Statystycznego wynika, że w Polsce do 2018 roku mieliśmy 88 parków wodnych. Od tego czasu powstały kolejne, oprócz Suntago m.in. aquapark we Wrocławiu, który co roku bije rekordy frekwencji i zysków. W 2018 roku odwiedziło go niemal 1,8 miliona osób, a zysk wyniósł 13,7 miliona złotych, o milion więcej niż rok wcześniej. Wrocławski Aquapark pod względem frekwencji w 2018 roku uplasował się na trzecim miejscu wśród wszystkich aquaparków w Europie.

Bardzo dobrze radzą sobie też Park Wodny Kraków, Termy Maltańskie w Poznaniu i Aquapark Fala w Łodzi. Na frekwencję nie narzekają też mniejsze obiekty - Park Wodny w Tychach w ciągu ośmiu miesięcy 2018 roku odwiedziło 300 tysięcy osób. To prawie trzy razy więcej niż Tychy liczą mieszkańców.  

28.04.2013 , Poznan ,Termy Maltanskie . Tlumy podczas akcji ' Poznan za pol ceny ' .  Fot. Lukasz Cynalewski / Agencja Gazeta
Fot. Łukasz Cynalewski / Agencja Gazeta

Co jest w aquaparkach takiego, że Polacy je kochają i tłumnie odwiedzają, a równocześnie tak bardzo na nie narzekają? Dlaczego dziwimy się kolejkom, tłumom i krytykujemy zachowania, które obserwujemy w tego typu miejscach, skoro wszystko to jest łatwe do przewidzenia jeszcze przed kupnem biletu?  

Emocje. I nie pozytywne, lecz skrajne

Nad popularnością parków wodnych wśród Polaków zastanawiam się wspólnie z psycholożką SWPS Małgorzatą Osowiecką. Przyznaje ona, że fenomen aquaparków w Polsce rzeczywiście istnieje. Z czego wynika? Okazuje się, że mnogość wodnych atrakcji tak naprawdę nie jest tu najważniejsza. Ważniejsze są emocje. I to wcale nie te pozytywne, lecz skrajne.

Udowodniono, że najliczniej odwiedzane są miejsca, które mają najwyższe i najniższe oceny użytkowników. Te drugie mogą zadziałać nawet lepiej, bo nic tak nie podkręca ludzkiej ciekawości, jak kontrowersja, plotka. Co tam jest takiego, że ludzie aż tak się wściekają? Zastanawiamy się i jedziemy sprawdzić. Potem możemy sami odnieść się do tematu, też skrytykować, albo i nie, poczuć lepiej i być w kręgu dobrze poinformowanych

- wyjaśnia Osowiecka. - Jako gatunek ludzki bardzo potrzebujemy koktajlu tzw. emocji wysokich. Miłości, nienawiści, przyjemnego i nieprzyjemnego. To uzależnia. Wtedy czujemy, że życie ma sens. Takie miejsca jak aquapark nam to dają.  Na początku "przygody" można odczuwać zauroczenie, które jest bardzo podobne do zauroczenia romantycznego. A ono ma to do siebie, że najpierw dosłownie wszystko nam się podoba, dopiero potem zaczynamy dostrzegać wady - mówi.

29.07.2016 Reda , ul . Morska 5 . Pierwszy dzien funkcjonowania
JAN RUSEK

Takie doświadczenia ma jedna z moich rozmówczyń, Ewelina (imię zmienione): - Przez wiele lat byłam wielką fanką aquaparków. W moim mieście jest jeden, ze strefą odpoczynku i tam odkryłam, jak bardzo relaksuje mnie saunowanie. Chyba najbardziej cieszyła mnie chwila dla siebie, bo dzieci można było zostawić na basenie w towarzystwie animatora. Po 15 minutach wychodziłam stamtąd jak nowo narodzona. Wszystko się skończyło, gdy pewnego dnia inny saunowicz, młody i zupełnie niegroźnie wyglądający mężczyzna, lekko odsłonił ręcznik i zaczął się przy mnie onanizować. Chyba chciał, żebym to widziała. Byliśmy w saunie tylko we dwójkę, najpierw mnie sparaliżowało, potem uciekłam. Nie zgłosiłam tego obsłudze. Od tego czasu mam uraz - opowiada. 

Z innymi ludźmi bliżej niż zwykle 

Nieodpowiednie, często bardzo swobodne zachowanie ludzi spotykanych w aquaparkach to stały punkt w opowieściach moich rozmówców. I nie musi chodzić o taki kaliber spraw, jak seksualne nadużycie, o którym opowiedziała Ewelina.  

Kasia wspomina dryfującą w jacuzzi kupę dziecka. Widziała ją na własne oczy i obiecała sobie, że jej noga w aquaparku nie postanie nigdy więcej. Zdaniem psychologa nie każdy reaguje tak stanowczo. - Aquaparki zaspokajają wiele naszych ważnych potrzeb. A jedną z nich jest potrzeba porównywania się i czucia kimś lepszym. "Jak tak można? Ja bym się tak nigdy nie zachowała, co za matka!" - prychamy z pogardą i czujemy się fajniejsi - wyjaśnia Małgorzata Osowiecka. - Samo wyjście do aquaparku bardzo tę naszą "fajność" podbija. Bo po pierwsze wymaga pewnej odwagi - trzeba włożyć kostium, porównać się z innymi, podleczyć kompleksy. Będzie tam mnóstwo ludzi wyglądających gorzej od nas. Do tego my wiemy, jak się zachować np. w saunie, a ktoś inny - nie. 

Wizyta w popularnym aquaparku może dać poczucie, że mamy pieniądze, stać nas. Jeden z serwisów turystycznych wyliczył, że wycieczka do aquaparku dla czteroosobowej rodziny (z noclegiem) to wydatek rzędu około 800 złotych. W Suntago rodzice z dwójką dzieci mogą wydać podobną kwotę bez noclegu - na bilety wstępu, atrakcje, które są dodatkowo płatne, posiłki i napoje. - I to znów sprawia, że czujemy się lepsi. Tym bardziej że zamiłowanie do aquaparków wielu z nas przywiozło z zagranicznych wakacji all inclusive. Po raz kolejny można się porównywać, przechwalać tym, gdzie się było. Że u nas to słabizna, co innego w Austrii czy Hiszpanii - dodaje psycholożka. 

Skoro, jak twierdzi, w aquaparkach bez względu na doświadczenia większość ludzi czuje się w gruncie rzeczy dobrze psychicznie, to dlaczego wielu tak się wścieka, irytuje, wdaje w pyskówki z innymi? Czasami dochodzi do sytuacji komicznych. Jak w przypadku awantury opisywanej przez "Dziennik Polski", którą jeden z turystów wszczął w aquaparku w Zakopanem po tym, jak obsługa kazała mu dopłacić za dodatkowe 21 minut. Turysta skorzystał z promocji "1,5 godziny za 20 złotych", ale aquapark opuścił po godzinie i 50 minutach, sądząc, że właśnie za tyle zapłacił. Nie dał sobie przetłumaczyć, że się myli. Napisał też recenzję w Internecie, która szybko stała się wiralem. 

22.10.2012 ZAKOPANE , Z LOTU PTAKA - AQUAPARK . FOT. MAREK PODMOKLY / AGENCJA GAZETA
Fot. Marek Podmokły / Agencja Gazeta

Psycholog nie wierzy w to, że ktoś idzie do aquaparku z intencją zrobienia awantury. Ale przyznaje, że u tego, kto na co dzień bardzo kontroluje swoje emocje i np. nie pozbywa się frustracji w relacji z szefem, podczas wizyty w aquaparku może dojść do tzw. przeniesienia. - Ten mechanizm sprawia, że wyładowujemy się na "zastępczej" osobie. Zamiast na wspomnianym szefie - na ratowniku albo cudzym dziecku - mówi Osowiecka. 

To brzmi dosyć smutno. Pytam więc psycholożkę, czy aquaparki mogą zrobić coś dobrego dla naszych relacji międzyludzkich. - Zdecydowanie tak - przekonuje. - Dają bardzo silne poczucie wspólnoty. W aquaparku łatwo jest nawiązać small talk z obcą osobą. A gdy umawiamy się ze znajomymi na wspólne wyjście i potem siedzimy razem w kostiumach w jacuzzi, to daje poczucie, że jesteśmy ze sobą bardzo blisko, dużo bliżej niż w innych sytuacjach. Ktoś widzi nas, gdy nie mamy nic do ukrycia i nadal nas lubi. Pozytywne doznania, które dają woda, zabawa i relaks, tylko to odczucie potęgują. 

29.07.2016 Reda , ul . Morska 5 . Pierwszy dzien funkcjonowania
JAN RUSEK

W rozważaniach o aquaparkach nie można zapomnieć o tym, że to po prostu przyjemna forma rozrywki. Jedni znajdą tam adrenalinę, inni ciszę i relaks (zwłaszcza w strefach z dostępem jedynie dla dorosłych gości). - Kiedyś mieliśmy tylko małe sklepy, dziś mamy galerie handlowe. Tę samą przemianę przeszły baseny, które wyewoluowały w aquaparki. Aquaparki są centrami rodzinnej rozrywki, można w nich spędzić cały dzień. To niewymagająca forma bycia razem, niewiele trzeba dać od siebie, żeby było nam fajnie. Myślę, że doceniają ją szczególnie rodzice, którzy na co dzień nie radzą sobie z dziećmi, bo w aquaparku łatwo zająć i malucha, i zbuntowanego nastolatka - przekonuje psycholożka. 

Jak poczuć się dobrze w aquaparku? 

Justyna twierdzi, że ich "nienawidzi". - Bo śmierdzi chlorem, zazwyczaj jest brudno, ludzie traktują to miejsce jak plażę, zblazowane pary prawie uprawiają seks w jacuzzi, dzieci cały czas biegają, przewracają się i rozwalają sobie czaszki, zjeżdżalnie są niewygodne i można stracić tylną część ciała, za dużo ludzi, ogółem brzydko i niemiło - wylicza. 

Wspomniana już Agata Passent swoją wizytę w Siam Park opisała tak: "Park wodny składa się z długiego stania w kolejkach, podczas którego dzieci sinieją z zimna, a ty gwarantujesz sobie przeziębienie dróg moczowych. Następnie zjazd trwa trzy sekundy. Wspinasz się pionowo po kilka pięter w kolejce dłuższej niż te w PRL po mięso czy benzynę. Jeśli nie udało ci się zostawić portfela i rzeczy w szafce zamykanej na kluczyk (zabrakło szafek albo, jak ja, boisz się zgubić kluczyk lub zapomnieć szyfr), to zastanawiasz się, stojąc w kolejce i gapiąc na cellulit pana w ciasnych kąpielówkach przed tobą, czy już wszystkie rzeczy ci ukradli. Docierasz po 15 min kolejki do pionowej zjeżdżalni, patrzysz w przepaść i głęboki wir wodny poniżej, żegnasz się z życiem, a ostatnia myśl przed zjazdem, to co zrobić z klapkami, w których tu się wdrapałaś, i czy pamiętasz, przy którym leżaku położyłaś okulary i torbę z jedzeniem". 

Każdy z tych opisów to prawda. Prawda tego, kto ją opisuje. Ja lubię wodę, jacuzzi i strefy relaksu, ale też w aquaparkach przeszkadza mi nadmiar ludzi. Marzy mi się, że kiedyś trafię do parku wodnego, gdzie nie będzie prawie nikogo. Tylko czy taki obiekt by się utrzymał? Raczej nie. Tłok jest więc ceną za to, że aquaparki istnieją. Nie mamy na to wpływu, ale możemy sami zrobić coś, by w parku wodnym czuć się możliwie najbardziej komfortowo. Chodzi o zmianę podejścia. 

22.01.2019 Lodz . Aquapark Fala . Fot. Marcin Stepien / Agencja Gazeta
MARCIN STĘPIEŃ

Gdy pytam Magdę, z jakimi oczekiwaniami jechała do Siam Parku, odpowiada, że z żadnymi. I dodaje, że pewnie dlatego tak jej się podobało. Małgorzata Osowiecka potwierdza: - Brak oczekiwań to najlepsza strategia podchodzenia do takich miejsc. Jeśli wyprojektujemy je sobie w kosmos, to wiadomo, że nie będzie nam się podobać. Inna rzecz to znajomość siebie i własnych potrzeb. Jeśli ktoś wie, że aquaparki to są miejsca, gdzie wszystko będzie działać mu na nerwy, niech się nie zmusza pod naciskami rodziny. Lepiej wtedy iść na spacer. 
 
Małgorzata Osowiecka. Psycholożka, wykładowczyni na Uniwersytecie SWPS w Sopocie oraz Warszawie. Zajmuje się naukowo psychologią twórczości oraz rolą pisania ekspresyjnego w radzeniu sobie z chorobą przewlekłą. Zrealizowała grant Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego Uniwersytet Młodych Wynalazców "Dynamika emocji w procesie twórczym", kierownik grantu "Preludium" Narodowego Centrum Nauki na temat odbioru poezji. Prowadzi ćwiczenia i konwersatoria z psychologii poznawczej, emocji i motywacji, diagnozy twórczości, statystyki, a także treningi twórczości i kreatywnego pisania. W wolnych chwilach podróżuje i bloguje. 
 
Paulina Dudek. Absolwentka Wydziału Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej UJ. Dziennikarka, redaktorka, twórczyni cyklu mikroreportaży wideo "Zwykli Niezwykli". Nagrodzona Grand Video Awards, nominowana do nagrody Grand Press. Lubi chodzić, jeździć pociągami i urządzać mieszkania.

Komentarze (33)
Zaloguj się
  • 4v

    Oceniono 6 razy 6

    Do tego stopnia promujecie ten durny aquapark, że posuwacie się do usunięcia komentarzy i wrzucania kilka razy na głównej, na pasek po prawo, zarezerwowany dla NOWYCH artykułów?

    Czy nikt tam u Was nie ma wstydu?
    Nikt nie ma refleksji, że to manipulacja?
    Że będziecie mieli przez to jeszcze większy "elektorat negatywny" i ludzie się bardziej odwrócą?

    Z litości nie rozpiszę się o tym, kto jest głównym inwestorem tej wątpliwej rozrywki dla januszy. Co nie zmienia faktu, że wszystko układa się w całość.

  • ewropejczyk

    Oceniono 18 razy 6

    Dzień bez Suntago, Wieniawy, Lipińskiej, wesołej wdówki, Borka, Lewandowskiej, Rozenko-Majdanów, Jędrzejczyk, plucia na Polskę, ... u Cżerskich dniem starconym

  • mawik_net

    Oceniono 5 razy 5

    Artykuł sponsorowany.

  • jan_sobczak1

    Oceniono 5 razy 5

    Ostanie "wtopa" szamba Suntango które okazało się niedoróbką i porażką może trochę nas z tego wyleczy.

  • e50504

    Oceniono 17 razy 5

    Jak można płacić stosunkowo niemałe pieniądze i jechać przez pół kraju po to by przeciskać się między tłumem spoconego bydła. Czy mógłby mi to ktoś wytłumaczyć?

  • karo80.0

    Oceniono 3 razy 3

    Dla normalnego człowieka aquapark to taka sama "rozrywka" jak jazda w bydlęcym wagonie na Sybir to podróż Orient Expressem.

  • az555

    Oceniono 3 razy 3

    chcę latem popływać w czystym ,spokojnym miejscu ,jadę na Czechy( ok.100km)
    Jeśli są tam Polacy to tacy których nie słychać .Też przejechali 100 km,żeby nie widzieć i
    słyszeć Polaków:)

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX