MATERIAŁ promocyjny
Michał Piróg od 15 lat angażuje się w akcje ekologiczne (Fot. archiwum prywatne Michała Piróga)
Michał Piróg od 15 lat angażuje się w akcje ekologiczne (Fot. archiwum prywatne Michała Piróga)

Kiedy uwierzyłeś w to, że mamy kryzys klimatyczny?

Odkąd pamiętam, dostrzegałem krzywdę zwierząt. I potem moja świadomość różnych rzeczy rosła. Od mniej więcej 15 lat współpracuję z organizacjami proekologicznymi i nic na tym nie zarabiam.  

Od zawsze dużo podróżuję, już jako dzieciak pracowałem w teatrze, który jeździł po całym świecie. Miałem okazję zobaczyć te same miejsca w odstępie 15 lat. Zielone raje zamieniły się w tereny, na których dziś nie da się już żyć. To był dla mnie ostateczny, najbardziej namacalny dowód, że kryzys klimatyczny jest faktem i postępuje w zastraszającym tempie. Pamiętam raport WWF, w którym prognozowaliśmy, co się wydarzy w 2025 roku. To się już spełniło w 2016! Pomyliliśmy się o 10 lat na swoją niekorzyść.  

Mimo licznych dowodów naukowych na istnienie globalnego ocieplenia wciąż nie brakuje ludzi, którzy w nie nie wierzą.

Garstka ludzi ewidentnie dąży do zagłady. To przede wszystkim ci, którym nie po drodze jest z ekologią, bo ona oznacza, że stracą zysk. A pieniądz jest dziś najważniejszy. Oni patrzą tylko na tu i teraz. Teraz będę najbogatszy we wsi, teraz będę najbogatszy w mieście, teraz słupki mojej firmy pójdą w górę. Niestety, cenę za ich sukces płacą setki milionów ludzi.

 

Mówisz o właścicielach dużych przedsiębiorstw. A co ze zwykłymi ludźmi, którzy piszą w komentarzach pod artykułami na temat klimatu, że to wszystko bzdury, a oni nie są tacy głupi, żeby się na to nabierać?

Rodzi się pytanie, czy to na pewno są "zwykli ludzie". Bo według mnie to są boty i trolle finansowane przez wielkie firmy, którym opłaca się zapłacić rzeszom ludzi za sianie fermentu. Za bycie na tak, gdy inni są na nie.  

Przykro mi, że ktoś tak postępuje. Że nie tylko nie pomaga w spowalnianiu kryzysu klimatycznego, ale jeszcze przeszkadza w tym innym. Niestety, ludzie mają do tego prawo. Każdy ma prawo przeżyć swoje życie jako jednostka destrukcyjna dla innych. Ale niech ktoś taki nie płacze, gdy sam wpadnie w kłopoty.  

Kiedyś uważałem, że trzeba pomóc każdemu, kto o to prosi. Późno się zorientował? Trudno, pomóżmy. Zmieniło mi się, już tak nie uważam. Nachapałeś się chochlami, a teraz boli cię brzuch? To radź sobie sam. Byłeś samolubny i niszczyłeś? Nie licz, że ja to teraz za ciebie załatwię. 

Chciałabym wrócić jeszcze do komentarzy denialistów, czyli osób zaprzeczających istnieniu globalnego ocieplenia, pod artykułami w Internecie. One mogą mieć wpływ na niezdecydowanych. A niezdecydowani czekają z działaniem.

Według mnie komentarze w Internecie to jest najgorsze możliwe źródło dla kogoś, kto chce rozwiać swoje wątpliwości. Komentarz jest plotką, przepychanką na targu. Tam nie chodzi o argumenty, tylko o to, kto komu rzuci błotem w twarz. Nie masz pewności, jak jest? Poszukaj drugiego, piątego, dziesiątego artykułu. Dzisiaj mamy do nich bardzo łatwy dostęp.  

Polacy uwielbiają się kłócić. Trzech Polaków oznacza pięć poglądów. Obserwuję to, bo rozmawiam z przyjaciółmi z całego świata. Uwielbiamy być przekorni, pod prąd.  

A wiesz, co mnie jeszcze bardziej fascynuje? Że jeżeli nie lubisz konkretnych ludzi, firm czy tematu kryzysu klimatycznego, to po co na niego wchodzisz i komentujesz? 

Jak mówić do nieprzekonanych?

Jeżeli znam osobę, do której nie trafia globalne pojęcie kryzysu, nie potrafi sobie w ogóle wyobrazić, do czego to może doprowadzić, no to przecież ja wiem, kim ona jest. Wiem, co jest dla niej ważne w życiu. Znajdź więc ten aspekt życia, który jest dla niej ważny, i powiedz, jak to się zmieni i co się wydarzy. Czy jesteś w stanie zrezygnować na przykład z dziecka? "No nie". "A życie tego dziecka będzie wyglądało tak i tak, jeśli nic nie zrobimy". 

Niedawno powstało słuchowisku "Chłopi 2050", projekt, w którym z pełnym przekonaniem wziąłem udział. To opowieść o polskiej wsi, ale z przyszłości. Porywające science-fiction, z tym że w całości oparte na prawdziwych raportach i badaniach naukowych. Zachęcam do posłuchania, bo bardziej obrazowo się tej katastrofy już chyba nie da przedstawić.

Musimy sobie stale zadawać pytania. A jednym z najważniejszych jest obecnie pytanie: czy muszę to kupować? Czy ja tego potrzebuję? 

A jest sens w kółko pisać o materiałowych torbach i papierowych słomkach?

Jest. Bo, uwierz mi, wciąż jest bardzo wielu ludzi, którzy nigdy o tym nie słyszeli. Też nie wiem wszystkiego i czasem robię wielkie oczy, gdy się o czymś dowiaduję.  

Ja akurat jestem rewolucjonistą i nie wierzę w małe kroczki, tylko wielkie, ale najgorsza jest bierność. Czytamy, dowiadujemy się, a potem i tak nic z tym nie robimy. Bo "oni" to zrobią. Jacy "oni"? No ta grupka, która już się tym zajmuje. No nie.  

Piętnaście lat temu co rusz słyszałem, że jestem ekoterrorystą i nawiedzonym człowiekiem. Dzisiaj ludzie może i zaprzeczają globalnemu ociepleniu, ale nie są w stanie w stu procentach przyznać, że to jest wyssane z palca. Nie uciszają mnie, nie chcą zablokować. 

'Na początku widziałem krzywdę zwierząt. A potem moja świadomość rosła' / Fot. z lewej: pateriały prasowe WWF, z prawej: archiwum prywatne Michała Piróga

Mówisz: zadawajmy sobie pytanie o to, czy ja tego potrzebuję. Z czego ty zrezygnowałeś?

Na przykład z kupowania wciąż nowych ubrań. Mam teraz mało ciuchów, ale droższych, trwalszych i na dłużej. Najgorzej było jednak z miśkami Haribo, które uwielbiam, ale nie zjadłem ani jednego od 15 lat, bo zawierają żelatynę.   

Z czego nie zrezygnowałeś?

Z lotów samolotem. Wiem, że samoloty są bardzo nieekologiczne, ale podróżowanie po całym świecie wiąże się z moją pracą. Podróże dla siebie łączę więc z pracą, przedłużam sobie pobyt zawodowy, żeby nie lecieć gdzieś dwa razy. Każdy bilet staram się offsetować, czyli w jakiś sposób równoważyć planecie straty, które spowodował mój ślad węglowy.  

Chciałbym, żeby istniał bardziej ekologiczny środek transportu. Ostatnio do Paryża postanowiłem pojechać pociągiem. Okazało się, że nie ma wygodnych połączeń. Podróż z przesiadką i czekaniem na kolejny pociąg trwa prawie całą dobę, a bilet kolejowy jest 3-4 razy droższy niż bilet na samolot. Debatujemy o globalnych rozwiązaniach problemu kryzysu klimatycznego, a nawet tak prosta rzecz jak skorelowanie połączeń kolejowych w obrębie Unii Europejskiej nie działa. Do Paryża ostatecznie poleciałem samolotem, który beze mnie też by wystartował. 

Ale wiesz, że to jest ten sam argument, który podają ludzie mówiący: kupuję ten T-shirt z sieciówki i zjadam tego kotleta, bo one już i tak zostały wyprodukowane?

Tak, to jest ten sam argument. Ale z kotleta i T-shirtu można według mnie zrezygnować. Ja oczywiście też mógłbym zrezygnować z mojej pracy, ale nie wiem, co innego miałbym robić. Czasem się wstydzę tych lotów, ale w tej chwili nie widzę dla siebie innego rozwiązania niż mimo wszystko korzystać z nich, kiedy muszę. 

'Nie zrezygnowałem z latania samolotem. Marzy mi się bardziej ekologiczny środek transportu' / Fot. archiwum prywatne Michała Piróga

Prowadzisz program, w którym spowiadasz celebrytów z ekologicznych grzechów. Ta nasza rozmowa też krąży wokół wiary. Bez uwierzenia w coś nie ma działania. To mi nasunęło skojarzenie z filozoficznym "zakładem Pascala", czyli rozumowaniem mającym dowodzić, że warto wierzyć w Boga, bo można na tym zyskać życie wieczne, które jest warte więcej niż doczesne.

Tylko że w przypadku ekologii nie ma dwóch biegunów: życie wieczne w raju albo piekło. Możemy uniknąć szybszego piekła na ziemi, ale nikt nam już nie obieca raju. Sielanki nie będzie. Guma się rozciąga i w końcu pęknie. Możliwe, że ta beznadziejna prognoza na przyszłość to też jest problem w procesie przyjmowania kryzysu klimatycznego do świadomości. 

Zrobiliśmy teraz z WWF raport na 2050 rok. Jak świat może wyglądać za 30 lat. Ale patrząc na to, jaka jest tendencja na przyspieszanie, a nie zwalnianie kryzysu klimatycznego, to wszystko równie dobrze może się wydarzyć w 2030 roku. Nie uratujemy już planety. Pojawiają się takie głosy pełne nadziei, że może znajdziemy drugą planetę, nauka coś wymyśli. To tak, jakby liczyć, że pewnego dnia obudzimy się z milionami na koncie, chociaż nigdy nawet nie byliśmy w kolekturze. To się nie wydarzy. Jedyne, co nam zostało, to zachowywać się racjonalnie. Michał Piróg. Polski tancerz, choreograf, prezenter telewizyjny, aktor, celebryta i aktywista społeczny. Od 15 lat współpracuje z WWF. "Tata adopcyjny" małego orangutana Tobiego, którego poznał podczas podróży na Borneo.

Wziął udział w słuchowisku Storytel "Chłopi 2050, czyli Agronauci w czasach kryzysu klimatycznego", obok m.in. Marcina Dorocińskiego, Magdaleny Popławskiej, Zofii Zborowskiej, Bartłomieja Topy i Mariana Dziędziela.

Bazując na raporcie WWF o Polsce połowy XXI wieku i "Chłopach" Władysława Reymonta, autor słuchowiska "Chłopi 2050" Cezary Zbierzchowski nakreślił realistyczny obraz polskiej wsi w 2050 roku. W tej wizji roboty, egzoszkielety i drony są tak samo powszechne jak siekiery i widły. W ogromnych hangarach uprawia się cytrusy, każda kropla wody jest na wagę złota, a reymontowskie Lipce dawno wyludniły się z powodu suszy. Uciekinierzy z południa Europy mają gospodarstwa tuż za płotem, u sołtysa można spotkać Hiszpanów i Greków, w kościele słychać zaś płomienne ekologiczne kazania. Czy taka wizja stanie się rzeczywistością? POSŁUCHAJ "CHŁOPÓW 2050" W STORYTEL>>