Moskwa - w latach 90. w Rosji panowała absolutna anarchia

Moskwa - w latach 90. w Rosji panowała absolutna anarchia (fot: Shutterstock.com)

wywiad Gazeta.pl

"Nie znoszę wódki, ale zasada jest taka: jeśli ktoś do ciebie strzela, to nie masz wyjścia, musisz się z nim napić"

Raz do mnie strzelano. Gangster, który chciał mnie wystraszyć, przyszedł potem z butelką wódki i przepraszał za swoje zachowanie - mówi Mark Galeotti, autor książki "Wory. Tajemnice rosyjskiej supermafii", który od wielu lat zajmuje się przestępczością zorganizowaną w Rosji.

Książkę o rosyjskiej mafii pisał pan przez ostatnie 30 lat.

W pewnym sensie. Nie opiera się ona wyłącznie na materiałach archiwalnych, prasowych, ale również na tym, co udało mi się dowiedzieć bezpośrednio od przestępców. Nie było jednak tak, że na sześć miesięcy pojechałem do Rosji zebrać materiał, wróciłem i napisałem książkę. Musiałem zbudować sobie sieć kontaktów, to zajmowało czas. Nieraz jechałem do Rosji, bo już miałem się z kimś spotkać, i okazywało się na miejscu, że nic z tego. Innym razem miałem więcej szczęścia. Równolegle realizowałem więc inne projekty.

Dlaczego zainteresowała pana właśnie mafia rosyjska? A nie amerykańska czy włoska?

Rosja zawsze mnie fascynowała - to przerażający, ale jednocześnie niesamowity kraj. Z rosyjską przestępczością zorganizowaną zetknąłem się przypadkowo, jak pisałem doktorat. To były lata 90. Przeprowadzałem wywiady z afgańcami, czyli rosyjskimi weteranami wojny w Afganistanie. Sprawdzałem, czy udało im się dostosować do życia w cywilu. Wielu z nich weszło na drogę przestępczą. Tak wniknąłem do tego świata. Okazało się, że nie było wtedy nikogo, kto badał rosyjską przestępczość. Dla naukowca jest to bardzo pociągające, jeśli może zająć się światem, którego nikt do tej pory nie spenetrował.

Poza tym mafia to czadowy temat.

Mark Galeotti przy grobie tzw. Japończyka, jednego z ostatnich prawdziwych worów (fot: materiały archiwalne)
Mark Galeotti przy grobie tzw. Japończyka, jednego z ostatnich prawdziwych worów (fot: materiały archiwalne)

I chyba dość niebezpieczny?

Wtedy o tym w ten sposób nie myślałem, byłem młody i głupi. A przecież w latach 90. w Rosji panowała absolutna anarchia. Gangsterzy nie bali się policji, sądów. Dla porównania: miałem nieraz okazję rozmawiać z przestępcami z Zachodu, przede wszystkim w więzieniach. Zawsze na początku mówiłem, że nie jestem ani ich prawnikiem, ani spowiednikiem, że cokolwiek mi powiedzą, mogę później ujawnić, na przykład w sądzie. A oni zawsze bardzo uważali na słowa. Jeśli już coś zdradzili, to nigdy nie dotyczyło ich bezpośrednio, ale na przykład kogoś, kogo znali.

W Rosji przestępcy zachowywali się tak, jakby im w ogóle nie przeszkadzało, że ktoś dowie się, co zrobili, bo nie bali się nikogo. Otwarcie mówili o swoich dokonaniach. Jak umawiali się ze mną na spotkanie, to zawsze dbali, żeby odbyło się ono w wypełnionej ludźmi restauracji, żebyśmy siedzieli przy stoliku na widoku. W ten sposób komunikowali innym: zobaczcie, ten profesor z zagranicy specjalnie przyjechał, żeby spotkać się ze mną, taki jestem ważny. W ich przypadku miałem więc inny problem - nie wiedziałem, na ile to, co mówią, jest prawdą, a na ile przechwałkami.

Jak sprawdzał pan ich wiarygodność?

Dzięki spotkaniom z afgańcami miałem kontakty również w policji, bo część z nich zatrudniła się w służbach. Jeden był detektywem w MUR (Moskiewski Urząd Śledczy). Opowiadałem mu, co usłyszałem od gangsterów i weryfikowałem te informacje.

Proszę opowiedzieć o jakimś spotkaniu z gangsterem.

Na pewno jednym z najważniejszych dla mnie spotkań było to z czeczeńskim płatnym mordercą. Był jednym z najsprawniejszych i najdroższych w Moskwie zabójców do wynajęcia. Nie zdradził mi, ile brał za "zlecenie", ale żył na wysokim poziomie. Według moich wyliczeń - za jedno, może dwa zabójstwa rocznie.

Jakim był człowiekiem?

Przesympatycznym, wręcz uroczym, i bardzo zaangażowanym w rozmowę, urodzonym gawędziarzem. Miał około sześćdziesiątki, wyglądał zwyczajnie, widać było, że jest twardzielem, ale nie typem mięśniaka, równie dobrze mógłby pracować jako taksówkarz. Jak to ujął: Rosjanie najpierw sprawili, żeby chciał zabijać, a potem nauczyli, jak robić to dobrze.

A przy okazji innego spotkania jeden gangster do mnie strzelał.

Jak to?

Ale potem mnie za to przeprosił.

??

To było w latach 90. Do spotkania miało dojść w jednym z budynków na obskurnym osiedlu na przedmieściach Moskwy, gdzie policja nigdy się nie zapuszczała. Wszyscy, którzy tam mieszkali, byli zamieszani w jakąś formę przestępczości, nawet jeśli sprowadzała się do kradzieży prądu od sąsiada.

Bloki w Moskwie, 2013 r. (fot: Shutterstock.com)
Bloki w Moskwie, 2013 r. (fot: Shutterstock.com)

Zawsze na okoliczność tego typu spotkań ubierałem się tak, żeby nie rzucać się w oczy, ale choćbym nie wiem jak się starał, nie wyglądałem na miejscowego. Ktoś mnie zauważył. Usłyszałem strzał. Kula przeleciała koło mnie i odbiła się rykoszetem od budynku naprzeciwko. Zapewne ten, kto strzelał, chciał mnie tylko wystraszyć.

Nie uciekł pan?

Nie miałem samochodu. Żeby się stamtąd wydostać, musiałbym wzywać taksówkę. Uznałem, że lepszym wyjściem będzie znalezienie ludzi, z którymi byłem umówiony.

Udało się? Co to byli za gangsterzy?

Zwykle napadali na ciężarówki przewożące ubrania do sklepów odzieżowych. Skradzione rzeczy sprzedawali wśród lokalnych mieszkańców. Udało mi się z nimi spotkać. A do strzelca chyba szybko dotarła wiadomość, że nie jestem żadnym niepowołanym gościem, bo niedługo po tym, jak znalazłem się w odpowiednim miejscu, zjawił się z butelką wódki, żeby mnie przeprosić. Nie znoszę wódki, ale zasada jest taka: jeśli ktoś do ciebie strzela, to nie masz wyjścia, musisz się z nim napić. Wznieśliśmy toast i już byliśmy przyjaciółmi.

Ważnym i poruszającym spotkaniem było dla mnie na pewno to z jednym z afgańskich weteranów wojennych. Pracował w firmie ochroniarskiej, która, jak się okazało, była prowadzona przez gangsterów. Opowiadał mi, dlaczego zdecydował się wejść na drogę przestępczą.

Był 1992 rok. Rosja w absolutnym chaosie, ludzie żyli w fatalnych warunkach, wszyscy wokół kradli. On miał żonę i dziecko i potrzebował pieniędzy. Najłatwiejszym sposobem na ich zarobienie było zaangażowanie się w działalność przestępczą. Ale pieniądze nie były jedyną motywacją. Po wojnie świat mu się rozpadł. Był młodym komunistą, który walczył za Związek Radziecki w Afganistanie. Nagle okazało się, że komunizm jest kłamstwem, a wojna, w której brał udział, to okrutny podbój. Wszystko, co było dla niego ważne, straciło wartość. Nowe wartości znalazł w świecie przestępczym - poczucie wspólnoty, przynależności, zasady. Mógł w ten sposób zbudować swoją tożsamość.

Kiedy skończyły się szalone lata 90., było już inaczej?

Po pierwsze - ja się postarzałem i stałem się bardziej tchórzliwy, po drugie - zacząłem poznawać coraz więcej przestępców-biznesmenów, z którymi spotykałem się w restauracjach, a nie na obskurnych osiedlach. Z czasem też coraz trudniej było zachęcić do rozmowy gangsterów. Poczuli, że kontakty z obcokrajowcem mogą być dla nich ryzykowne.

Spotykałem się nie tylko z przestępcami, rozmawiałem również z policjantami. Zaskoczyło mnie, że wśród nich byli ludzie, którzy swoją pracę traktowali poważnie, jak misję. Rozumieli, jak działa system, jednocześnie byli bardzo sfrustrowani tym, że policja jest bardzo skorumpowana. Przysięgam, w latach 90. w Rosji mógłbym stać nad zwłokami z piłą w ręku i jeśli mój portfel był wystarczająco gruby, to puściliby mnie wolno.

Jednocześnie w rosyjskich służbach i wtedy byli, i dziś są ludzie, którzy naprawdę chcą robić swoją robotę. To daje nadzieję, że może kiedyś coś się w Rosji zmieni.

W swojej książce skupia się pan na konkretnej grupie przestępców, tzw. worach.

Świat kryminalny współczesnej Rosji sięga korzeniami ZSRR, kiedy to dominowali właśnie wory - przedstawiciele swoistej rosyjskiej subkultury. Ta narodziła się już za czasów carskich, potem została radykalnie przekształcona w stalinowskich gułagach między latami 30. a 50.

Wory odrzucali świat regulowany normami, tatuowali się w geście nieposłuszeństwa. Mieli swój własny slang, tzw. fenya, swoje autorytety. Najważniejszym był "wor w zakonie", czyli dosłownie "złodziej w prawie", przy czym "prawo" odnosiło się do ich własnych zasad, nie do norm reszty społeczeństwa. Żeby zostać worem, musiałeś odciąć się od dotychczasowego życia, nie mogłeś mieć np. żony. Wor szanował wyłącznie innych worów, jak nie byłeś worem, to nie znaczyłeś nic. 

Przez lata status worów się zmieniał, z czasem ich zasady postrzegane było jako coraz bardziej przestarzałe i niedostosowane do wymogów chwili. Pod koniec lat 90. wory zaczęli powoli tracić kontrolę nad światem przestępczym.

Dlaczego?

Wyłonił się wtedy nowy typ gangstera - tzw. awtoritiet, czyli biznesmen uwikłany w przestępczość. Powadził różne działalności - od legalnych po całkowicie niezgodne z prawem, ale jednocześnie angażował się w politykę, miał koneksje w policji, w strukturach władzy. Wory byli mocni, twardzi, bezwzględni, ale działali indywidualnie, taki awtoritiet, jak chciał, bardzo szybko mógł się wora pozbyć, właśnie dzięki swoim znajomościom.

W latach 90. wielu worów zginęło - stali się ofiarami wojen gangów, inni przeszli na emeryturę. Mówi się, że ostatnim prawdziwym worem w zakonie był Wiaczesław Iwankow, pseudonim "Japończyk", gruziński zapaśnik, uważany za jednego z głównych przywódców mafii sołncewskiej. Został zastrzelony w 2009 roku przez snajpera. Inni zaakceptowali zmiany w świecie przestępczym i dostosowali się do nowych zasad, jeszcze inni wyjechali z kraju, na przykład na Ukrainę, gdzie panuje większy chaos niż w Rosji.

Czy dzisiaj udałoby nam się spotkać wora?

Myślę, że tak. Pytanie, czy to byłby prawdziwy wor. Co ciekawe, poza Moskwą najwięcej osób, które nazywają się worami, siedzi obecnie w Dubaju.

Dlaczego w Dubaju?

Przestępstwa popełniają gdzie indziej, a w Dubaju piorą brudne pieniądze, za które kupują sobie piękne apartamenty.

Wory wyrośli z gułagów, gdzie każdy walczył o przetrwanie (fot: Shutterstock.com)
Wory wyrośli z gułagów, gdzie każdy walczył o przetrwanie (fot: Shutterstock.com)

Pisze pan, że wory byli najbardziej okrutnymi przestępcami na świecie. Mafijny boss z Nowego Jorku powiedział kiedyś: "My, Włosi, zabijemy ciebie. Ale Rosjanie są szaleni, oni zabiją całą twoją rodzinę".

A czego się spodziewać po ludziach, którzy wyrośli z gułagów? Środowisko gułagów było niezwykle brutalne. Każdy tam walczył o przetrwanie. Niektórzy chcieli uciec. Problemem nie było to, jak się wydostać z obozu, ale to, że po wyjściu lądowali w środku Syberii, a od pierwszego miasta dzieliły ich setki kilometrów. Szanse, że przeżyją, były znikome. Co więc robili? Namawiali "niewora" z obozu, żeby uciekł z nimi. Nie po to, żeby mieć towarzysza podróży, ale żeby mieć co jeść po drodze. Jeśli nie postrzegasz "niewora" jako człowieka, to nie masz skrupułów.

W latach 70. działał w Moskwie wor - Wielki Mongoł. Wyłudzał haracze od paserów. Wywoził takiego pasera za miasto, wkładał do trumny i zaczynał przecinać ją piłą. Tak jak się wykonuje tę słynną sztuczkę magiczną. Ale on robił to na serio. Jeżeli kogoś zabił, nigdy nie ukrywał ciała. Chciał, żeby ludzie je znaleźli, żeby wiedzieli, do czego Wielki Mongoł jest zdolny.

W latach 90. stosowano podobne praktyki. Zabijano na zlecenie, podkładano bomby pod samochody i za bardzo się nie przejmowano tym, że oprócz głównego celu zginęło przy okazji kilka osób postronnych. Podobnie było ze strzelaninami w restauracjach. Ginęli gangsterzy, ale i wszyscy ci, którzy przypadkiem znaleźli się na linii strzału. Później się to zaczęło zmieniać, bo wkroczyło państwo i przestało na takie praktyki przyzwalać. Nowi przestępcy - awtoritiety - zaczęli pozbywać się ludzi po cichu, koncentrować się wyłącznie na celu.

Zasada jest taka: najbardziej brutalni są ci, którzy mają najmniej do stracenia. Gdy przestępcy zaczęli się cywilizować, bogacić, współpracować z państwem, policją, odrzucili rygorystyczne zasady worów, stali się ostrożniejsi.

Jakie są relacje między mafią rosyjską a Władimirem Putinem?

Nie ma bezpośredniej relacji. Ostatnie koneksje, jakie miał, to te z lat 90., kiedy przebywał w Sankt Petersburgu i jednym z jego zadań jako zastępcy burmistrza była współpraca z kilkoma wpływowymi grupami interesu, między innymi z mafią tambowską. Dla władz miejskich było ważne, żeby zachować dobre relacje z przestępcami. A przestępcy mogli rozszerzać swoje imperium pod warunkiem, że wzbogacali także miejscową biurokrację. Wiedzieli, że jeśli będą działać dyskretnie i uwzględnią w swoich działaniach oficjeli, to państwo nie uzna ich za zagrożenie.

Wladimir Putin ostatnie relacje z rosyjską mafią miał w latach 90. (fot: Shutterstock.com)
Wladimir Putin ostatnie relacje z rosyjską mafią miał w latach 90. (fot: Shutterstock.com)

Kiedy Putin został prezydentem, dużo mówił o dyktaturze prawa, wielu przestępców potraktowało jego słowa bardzo poważnie. Poznałem kiedyś wora, który dosłownie spał ze spakowaną walizką pod głową, bo jeśli tylko zaistniałoby ryzyko, że mógłby zostać aresztowany, to musiałby uciekać z kraju. Nigdy jednak do tego nie doszło. Putin nie postawił sobie bowiem za priorytet walki ze zorganizowaną przestępczością, jego celem była bezwzględna władza, również nad przestępcami. Pozwolił im robić swoje pod warunkiem, że nie złamią umowy, którą z nimi zawarł.

A jeśli ją łamali?

Niech odpowiedzią będzie to, jak postąpił z Wladimirem Barsukowem z gangu Tambowskaja. W pewnym momencie polityczna siła i wpływy gangstera w rodzinnym mieście Putina stały się dla prezydenta zbyt kłopotliwe. W 2007 roku posłał więc około 300 funkcjonariuszy policyjnych sił specjalnych, żeby go aresztowali. Nie musiał oczywiście wysyłać aż tylu ludzi, zrobił to, żeby pokazać, kto tu rządzi, kto jest ważniejszy, kto ma więcej broni. Barsukow został postawiony przed sądem i skazany na 14 lat więzienia.

Sankt Petersburg (fot: Shutterstock.com)
Sankt Petersburg (fot: Shutterstock.com)

W tej chwili Putinowi nie chodzi o pieniądze, bo tych ma zapewne mnóstwo, chodzi mu przede wszystkim o władzę i spuściznę historyczną. W jego otoczeniu działają kleptokraci, biznesmeni, którzy robią miliardy na współpracy z rządem, ale Putin nie współpracuje bezpośrednio z przestępcami. Są oni jednak częścią całego systemu.

Na czym się koncentruje współczesna mafia rosyjska?

Dominują przestępstwa finansowe, handel ludźmi, narkotykami. Przeważająca ilość heroiny, która trafia do Europy, przechodzi przez Rosję. To, co ważne i co charakteryzuje rosyjskich przestępców, to ich niesamowita przedsiębiorczość. Oferują swoje "usługi" na całym świecie. Nie wchodzą w konflikty z innymi gangsterami, ale mówią: "Chcecie heroinę, proszę bardzo, chcecie kobiety - mamy kobiety. Chcecie hakera, który złamie system - mamy najlepszych specjalistów. Chcecie wyprać brudne pieniądze - nie ma sprawy". Rosyjska mafia może nie jest zbyt widoczna na Zachodzie, ale tak naprawdę prowadzi tam działania na szeroką skalę.

Czy rosyjscy przestępcy współpracują z polskimi?

Oczywiście. Port w Gdańsku wielokrotnie stanowił punkt przemytu z Rosji i do Rosji. Przykładowo: Amerykanie z Południa mają dużo kokainy, Rosja ma mnóstwo heroiny. Więc wymieniają się między sobą towarem.

Stocznia w Gdańsku (fot: Jan Rusek/ Agencja Gazeta)
Stocznia w Gdańsku (fot: Jan Rusek/ Agencja Gazeta)

W pewnym  momencie było tak, że Rosjanie zapragnęli jeździć niemieckimi samochodami, ale nie było ich na nie stać. W całej Europie dochodziło do kradzieży aut, część transportowana była z portu w Gdańsku do Kaliningradu. Rosjanie dostarczają również narkotyki i broń do Warszawy. Mimo że relacje polityczne między Polską a Rosją są tak złe, jak tylko można sobie wyobrazić, polscy gangsterzy wciąż współpracują z rosyjskimi. Podobnie sytuacja wygląda między rosyjskimi a ukraińskimi przestępcami. Rozmawiałem niedawno z oficerem z SBU (Służba Bezpieczeństwa Ukrainy) i spytałem go, czy w ciągu ostatnich lat zmieniło się coś w tym, jak wyglądał przemyt między tymi krajami. Powiedział, że absolutnie nic. To fascynujące, że relacje polityczne nie mają żadnego wpływu na działalność przestępczą.

Mark Galeotti, 'Wory. Tajemnice rosyjskiej supermafii', Wydawnictwo Znak (fot: materiały prasowe)
Mark Galeotti, 'Wory. Tajemnice rosyjskiej supermafii', Wydawnictwo Znak (fot: materiały prasowe)

Mark Galeotti. Brytyjski specjalista do spraw bezpieczeństwa międzynarodowego, przestępczości zorganizowanej oraz współczesnej Rosji. Były szef Centrum Bezpieczeństwa Europejskiego, zajmował wiele ważnych stanowisk w organizacjach międzynarodowych oraz najważniejszych światowych uniwersytetach. Swoje 30-letnie doświadczenie wykorzystuje jako konsultant organów ścigania. Mało kto zna ciemne strony kraju Putina tak dobrze jak on.

Ewa Jankowska. Dziennikarka i redaktorka, absolwentka Polskiej Szkoły Reportażu. Zaczynała w Wirtualnej Polsce w dziale Kultura, publikowała wywiady w serwisie Ksiazki.wp.pl. Pracowała również w serwisie Nasze Miasto i Metrowarszawa.pl, gdzie z czasem awansowała na redaktor naczelną. Z serwisu lokalnego do magazynu Weekend.Gazeta.pl przeszła w sierpniu 2018 roku.

Komentarze (32)
Zaloguj się
  • jan.go

    Oceniono 20 razy 18

    Może nie pamiętamy ale w latach 90 mieliśmy to samo tylko skala mniejsza bo i kraj mniejszy i pieniądze a w takim USA od czasów prohibicji po lata 70 gdy udało się mafię trochę ograniczyć Do tego gdzie nam tam wszystkim Amerykanom , Włochom i Rosjanom do mafii z Ameryki Południowej i Środkowej W takim Meksyku potrafią całą wieś wymordować Co ciekawe oni wszyscy niesamowicie religijni Mafia Rosyjska też taka była

  • albion4

    Oceniono 14 razy 14

    W Rosji na początku lat 90tych znaczenie worów zaczęło malec. Do głosu zaczęli dochodzić tzw sportowcy - młodzi gangsterzy, trenujący sporty walki, często byli żołnierze słuzb, komandosi, którzy przejęli przestępcze interesy. Worowie byli starodawni i zacofani, musieli ustąpić pola młodym.

  • anna_pot

    Oceniono 22 razy 10

    Ruska mafia to jednak potęga np. kilku ruskich gangsterów taśmami obaliło rząd Tuska bo chcieli ruskim węglem pohandlować.

  • rikol

    Oceniono 9 razy 9

    Pojednanie ponad podziałami, proszę, do czego zdolni są najgorsi przestępcy.

  • cmok_wawelski

    Oceniono 15 razy 7

    Nie wiem co jest w książce ale w tekście brakuje jednego drobiazgu:
    rosyjskich lewych pieniedzy pozyczonych Trumpowi przez Deutche Bank.
    To dlatego najwiekszym priorytetem Trumpa jest ZA NIC NIE POKAZAC ROZLICZEN PODATKOWYCH mimo, ze od prawie wieku taka jest radycja wsrod amerykanskich Prezydentow. a Konstytucja USA daje Kmisji Kongersu wglad w podatki kazdego czy to polityka czy nawet Prezydenta.
    A Trumpowi nikt tak nie imponuje jak Putin - de facto Car Rosjii. Jest od niego o wiele glupszy ale jest bardzo cwany i bezwzgledny wobec najmniejszych nawet niedociagniec demokracji amerykanskiej. A ta - na takich jak on nie byla przygotowana.
    Ale przypuszczam, ze autor sie chyba przestraszyl jesli odkryl szczegoly tego jak Putin GLEBOKO miesza w kloace amerykanskiej polityki.

  • synanki

    Oceniono 15 razy 5

    i główny wor Rosji...Putin !

  • koment22

    Oceniono 31 razy 5

    - A przy okazji innego spotkania jeden gangster do mnie strzelał.
    - Jak to?
    - Ale potem mnie za to przeprosił.

    Spotka się melepeta z ładną redaktorką a czytelnicy potem muszą czytać takie kwiatki :D

  • zigzaur

    Oceniono 12 razy 4

    "Był 1992 rok. Rosja w absolutnym chaosie, ludzie żyli w fatalnych warunkach, wszyscy wokół kradli."

    A teraz to jest inaczej? W Rosji zawsze był państwowy monopol na przestępczość: rabunki, morderstwa, oszustwa, wyłudzenia itd./

  • cmok_wawelski

    Oceniono 23 razy 3

    W zadnym autorytatywnym kraju zadna mafia nie jest tak grozna jak wlasne urzedy i urzednicy, czy to podatkowi czy od pozwolen na budowe kormika.
    Dlatego tam dziennikarz sledczy to najbardziej niebezpieczy zawod.
    Rosja, USA, Brazylia, Polska - kraje gdzie trojpodzial wladzy juz jest albo na naszych oczach staje sie fikcja i to przy 'demokratycznym' poklasku tzw 'szarych' (ciemnych) mas i z wykorzystaniem plotkarskich mediow - dla zmylenia zwanych 'spolecznosciowymi'.
    W ogle klamstwo w zywe oczy to podstawa dzialan kazdej bezwzglednej wladzy. Rezim DDR mial w nazwie 'Demokratyczny', Korea Pln - tak samo, nazwa Pis - tez jest zaprzeczeniem tego co robia itd...

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX