Nastoletnia mama

Nastoletnia mama (zdjęcie ilustracyjne / www.shutterstock.com)

wywiad gazeta.pl

15-letnia mama: "W szkole uczyli nas, jak zakładać podpaski". A prezerwatywy? "Tego nie"

Mówię na malutkiego Niuniuś. Albo Niuń. Pokochałam go, kiedy go tylko zobaczyłam. On ma spokojne i radosne oczy - mówi Wiktoria, 15-latka, która pod koniec listopada urodziła syna. Na pytanie, czy czegoś się boi, dziewczyna odpowiada natychmiast: "Że nas rozdzielą".

W Polsce przez lata nastoletnie matki nie miały szans wychowywać swoich dzieci. Dziś - głównie dzięki wysiłkom Agnieszki Sikory z Fundacji Po Drugie - zaczyna się to zmieniać. A jednak kilka dni po tym, jak Wiktoria urodziła Kamila, po niemowlę do szpitala jechała już rodzina zastępcza. Jego mama miała wrócić sama do domu dziecka. Kilka życzliwych Wiktorii osób - wśród nich autorka wywiadu - walczyło, by tak się nie stało. Ostatecznie dyrektor placówki zgodzi się przyjąć do siebie zarówno nastolatkę, jak i jej syna. 

Wiktoria nosi kucyk, na buzi ma piegi, a kiedy się uśmiecha, choć zdarza się to rzadko, w policzkach robią jej się dołeczki. Jest niezwykle spokojna i opanowana. Mam wrażenie, że rozmawiam z dorosłą kobietą, choć patrzą na mnie oczy dziecka, w których widać dużo smutku, ale też nadziei.

Anna Kalita: Jak to jest być mamą?

Wiktoria*: Moim zdaniem to jest bardzo duże szczęście. Ja się bardzo cieszę! Jest ciężko, ale warto. 

Karmisz synka piersią?

Tak. Od samego początku. 

Jesteś bardzo dzielna. Twoi opiekunowie z domu dziecka mówią, że rzadko się zdarza, żeby nastolatka opiekowała się dzieckiem tak dobrze jak ty. 

Mam doświadczenie. Jak mój brat był malutki, mama chodziło do koleżanek i zostawiała mnie z nim samą. A on miał wtedy dwa lata. Ja się potrafię opiekować dzieckiem. 

Niektóre kobiety po porodzie mają baby blues. Nieprzespane noce, ciągły płacz. Można się przestraszyć, szczególnie na początku. 

Ostatnio dwie noce takie mieliśmy. Malutki miewa kolki, więc płakał. No ale co? Wymasowałam mu brzuszek, ponosiłam i zasnął. 

(zdjęcie ilustracyjne, fot. shutterstock.com)
(zdjęcie ilustracyjne, fot. shutterstock.com)

Ile masz lat?

15.

A co to znaczy dla ciebie "być mamą"? 

To, że się ponosi odpowiedzialność nie tylko za siebie.

Kiedy ty się poczułaś dorosła?

Kiedy się poczułam dorosła? (dość długie milczenie). Kiedy trafiłam do domu dziecka. To było w 2016 roku. Mama piła już wtedy tak bardzo, że nie potrafiła się zająć mną i młodszym bratem. 

A tata?

On pił zawsze, odkąd tylko pamiętam. Ale wtedy nie żyli już razem. Rodzice się rozstali, jak miałam osiem lat. I wtedy też mama zaczęła pić. Najpierw wino: raz na kilka dni, potem co drugi dzień, a potem każdego dnia. W końcu wino zamieniła na wódkę. Pamiętam taki dzień: ja wtedy spałam u koleżanki i umówiłam się z mamą, że wrócę wieczorem do domu. Wróciłam wcześniej. Po południu. Miałam klucz, sama sobie otworzyłam drzwi. W kuchni siedziała mama. Piła wódkę prosto z butelki. 

Co powiedziałaś, jak to zobaczyłaś?

Nic. Zamknęłam się w pokoju. 

Płakałaś?

Tak. Wiedziałam, że alkohol szkodzi ludziom. Że ojciec był uzależniony od alkoholu, i widziałam, co z nim alkohol zrobił. On też zaczynał od piwa, później już lała się tylko wódka. Do domu przychodzili koledzy. I pili, ciągle pili. 

Tata pracował?

Głównie na czarno, ale wiecznie go wyrzucali z pracy. Najczęściej siedział w domu pijany albo skacowany. Do pracy też chodził pijany, pił w pracy. 

Czy ty znasz takie określenie "ciąg alkoholowy"?

Nie.

To polega na tym, że osoba uzależniona od alkoholu pije nieprzerwanie przez kilka dni, czasem tygodni. Widziałaś w takim stanie swoich rodziców? 

Tak. Wiele razy. Nie dało się ich wtedy dobudzić. Jak miałam trzy lata, tata próbował mnie wysłać do sklepu po wódkę. 

Trzy lata? Dzieci rzadko pamiętają, co się działo, kiedy były tak małe. Opowiadała ci o tym mama?

Nie. Ja to pamiętam! Takie rzeczy ciężko zapomnieć. Pił z kolegami i w domu nie było nikogo, kto mógłby dla nich iść do sklepu. I jeden z tych kolegów podsunął ojcu pomysł, że może mnie by wysłał po tę wódkę. Ojciec mi powiedział, że zadzwoni do tego sklepu, bo zna sprzedawczynię, i powie jej, że ja przyjdę. I że napisze mi na kartce, jaka to ma być wódka. 

Poszłaś do tego sklepu?

Nie. Wtedy też zamknęłam się w pokoju. 

Bałaś się, że spotka cię za to kara? 

Bałam się, ale nie poszłam.

(zdjęcie ilustracyjne, fot. shutterstock.com)
(zdjęcie ilustracyjne, fot. shutterstock.com)

Czy w twoim domu była przemoc?

Tak. Tata bił mnie i mamę. Bardzo często był agresywny. Wyżywał się na mnie. Kiedy na przykład zdenerwował go kolega, to nie bił tego kolegi, tylko mnie. Ciągle wrzeszczał. Tak było zawsze. Byłam posiniaczona. Miałam rany. 

Kiedykolwiek cię za to przeprosił?

Nie. 

Czy rodzic alkoholik jest dla dziecka bardziej straszny czy żałosny?

Straszny. Mama też mnie biła. Tamtego dnia - to była zima, wieczór - kazała mi iść do sklepu po wino i papierosy. Nie chciałam, więc zaczęła krzyczeć, że jestem nieposłuszna i rozwydrzona. I uderzyła mnie w twarz. Rozcięła mi wargę. Leciała krew. Wybiegłam z domu i poszłam do mojej przyjaciółki. Jej mama pozwoliła mi zostać na noc. Rano pojechałam autobusem do taty, ale był pijany. Wtedy poszłam na komisariat. 

Skąd się u ciebie wziął wtedy taki pomysł, żeby pójść na policję?

W szkole dużo o tym mówili. Wiele razy słyszałam od nauczycieli, że tam można uzyskać pomoc. Do szkoły przychodzili też policjanci, żeby mówić nam o prawach dziecka. Tamtego dnia na komisariacie rozmawiał ze mną pan, który siedział w okienku. 

Co dokładnie mu powiedziałaś?

Że mama jest pijana. I że w mieszkaniu jest małe dziecko. 

Ile lat miał wtedy twój brat?

Niecałe dwa latka. Ten pan kazał mi poczekać, przyszło jeszcze dwóch policjantów i powiedzieli, że pojedziemy razem do mojego domu, żeby zobaczyć, co się dzieje. Mama była pijana. Policjanci poprosili ją o dowód osobisty. Jak szła po ten dowód, odbijała się od ściany do ściany. W domu był też jej ojciec i macocha. Wszyscy pijani. Policjanci zadzwonili do mojego ojczyma, ojca mojego brata, który wtedy pracował za granicą, i powiedzieli, żeby jak najszybciej pojechał do Polski. Tamtego dnia mojego brata zabrali wujek i ciocia. 

A ty?

A ja poszłam mieszkać do ojca. 

Tak zdecydowała policja? Przecież ojciec też pił?!

Miał konkubinę, która była w miarę niepijąca.

W miarę?

Czasem, wieczorami, też piła, ale mniej niż tata. I normalnie pracowała. Do domu przychodziła też pani na wywiad środowiskowy. Zauważyłam, że dla taty to problem. Z wyrzutem mówił kolegom, że nie może pić. 

Jak to się stało, że ostatecznie zamieszkałaś w domu dziecka?

Podczas mojego pobytu u taty trwała sprawa w sądzie. To sąd postanowił, że zostanę tam umieszczona.

Kto ci o tym powiedział?

Nikt mi o tym tak naprawdę nie powiedział. Dzień przed tym, jak trafiłam do domu dziecka, poszłam po szkole do cioci. Siedziałam przy stole i odrabiałam lekcje, kiedy przyszedł tata i kazał mi się pakować. Usłyszałam, jak w kuchni rozmawiają, że idę do domu dziecka. 

Płakałaś? Mówiłaś: "Ja nie chcę"?

Nie. Myślałam, że tutaj będzie mi lepiej. Nie będę musiała patrzeć, jak oni piją. I tak się stało. 

(zdjęcie ilustracyjne, fot. shutterstock.com)
(zdjęcie ilustracyjne, fot. shutterstock.com)

Powiedziałaś, że w domu dziecka poczułaś się dorosła. Dlaczego?

Tutaj zaczęłam mieć obowiązki. Dorosłość to nie jest dobre słowo. Ja się tak nie czuję. Ale wiem, że jestem dojrzalsza niż rówieśnicy. Oni mają w głowie najczęściej zabawę.

Ty masz dziecko. Jesteś mamą. Czy u ciebie w domu rozmawiało się o tym, skąd się biorą dzieci?

Jak miałam bardzo bolesne bóle brzucha, mama mówiła: "O, pewnie okres będziesz miała". I tyle. Wiedziałam, że to oznacza krwawienia, że czasem jest przy tym właśnie ból brzucha albo kręgosłupa.

Pytałam o to, czy mama mówiła ci o tym, że uprawiając seks, można zajść w ciążę?

Nie. Dowiedziałam się w szkole. Na lekcjach WDŻ [wychowanie do życia w rodzinie - przyp. red.].

Czego konkretnie się dowiedziałaś?

Że od pierwszej miesiączki zaczyna się jajeczkowanie i można zajść w ciążę. Uczyli nas, jak zakładać podpaski, mówili, jak często należy je zmieniać.

A jak założyć prezerwatywę?

Tego nie.

Cokolwiek na temat antykoncepcji?

Nic.

A HIV? 

Tak. O chorobach nam mówili. Uczyliśmy się, że są choroby przenoszone drogą płciową.

Ale że można się przed nimi ustrzec, używając prezerwatyw - tego już się nie uczyliście?

Nie.

A z rówieśnikami rozmawialiście o seksie?

Nie. To jest prywatna rzecz. O tym nie powinno się rozmawiać. 

Dla mnie jest ważne, czy podejmując aktywność seksualną, byłaś świadoma, że możesz zajść w ciążę i mieć dziecko?

Tak. Byłam. 

Ty i twój chłopak zabezpieczaliście się?

Żadne zabezpieczenie ponoć nie jest w stu procentach skuteczne. Nawet kobiety, które biorą tabletki, zachodzą czasem w ciążę. 

Jak się dowiedziałaś o ciąży? Zrobiłaś test?

Spóźniał mi się okres, więc tak. Kupiłam test. Pierwszy wyszedł negatywny, ale wciąż nie miałam okresu. Więc kupiłam drugi test. I ten wyszedł już pozytywnie. 

Co pomyślałaś, jak zobaczyłaś dwie kreski na teście ciążowym? 

Że będę mamą. Że będzie ciężko, ale damy radę. 

(zdjęcie ilustracyjne, fot. shutterstock.com)
(zdjęcie ilustracyjne, fot. shutterstock.com)

Często dorosłe, dwukrotnie od ciebie starsze kobiety, pracujące i w związkach małżeńskich, są przerażone: że nie planowały ciąży, jak to będzie, jak sobie poradzą, również finansowo. Ty miałaś prawo być totalnie przerażona!

Wiedziałam, na co się piszę, uprawiając seks. Że tak może się stać. Nie myślałam o tym, żeby akurat teraz zachodzić w ciążę, nie planowałam jej. Ale skoro tak się stało, to się stało.  

A czy na jakimkolwiek etapie przeszło ci przez myśl, że mogłabyś przerwać ciążę?

Nie! Nigdy w życiu bym czegoś takiego nie zrobiła! Aborcja to jest dla mnie zabójstwo drugiej osoby. Dlaczego ja bym miała decydować za kogoś? Za to dziecko - czy ono chce żyć, czy nie?!

Jak na wiadomość o ciąży zareagował twój chłopak? Jest sporo od ciebie starszy, prawda?

Siedem lat. Najpierw był w szoku: "Jak to się mogło stać". Ale potem zaczął się cieszyć, że zostanie tatą. Mówił mi, że na pewno będzie nasze dziecko kochał, że będzie się nim opiekował i postara się, żeby nam niczego nie brakło. 

Był przy porodzie?

Nie, nie mógł być przy mnie, bo miałam cesarkę. Ale odwiedzał mnie w szpitalu.

Bałaś się porodu?

Tak. Przyznam się, że tak. Bałam się bólu. Widziałam, jak wyglądała moja mama po tym, jak urodziła mojego młodszego brata. Po porodzie praktycznie nie funkcjonowała.

A czy ty masz jakiekolwiek dobre wspomnienia związane z twoją mamą?

Nie. 

Żadnych?

Nie przypomina mi się nic takiego. 

Tobie nikt nigdy nie czytał bajek na dobranoc?

Babcia mi czytała! Mama taty. 

Babcia nie piła?

Nie. Często mnie odbierała ze szkoły, często spędzałam u niej całą sobotę i niedzielę i często też do babci chodziłam na obiady. 

W domu nie było obiadów?

Nie.

A jaka była twoja ulubiona bajka, jaką ci babcia czytała?

"Mała czarownica". To o dziewczynce, która miała niesamowitą wyobraźnię i w domu przygotowywała eliksiry z szamponu do włosów. Babcia mi czytała i w ogóle bardzo mnie dużo nauczyła w życiu.

Mówiła, że kocha?

Mówiła.

Przytulała?

Tak. I bawiła się ze mną, kiedy byłam mała. Umarła cztery lata temu. 

Niezwykle mnie poruszają twój spokój i opanowanie. Zastanawiam się, czy ty kiedykolwiek byłaś beztroskim dzieckiem?

Nie wiem. 

(zdjęcie ilustracyjne, fot. shutterstock.com)
(zdjęcie ilustracyjne, fot. shutterstock.com)

A jakie uczucia najczęściej ci towarzyszyły, kiedy mieszkałaś z tatą, a później z mamą?

Bardzo duży strach. 

Przed czym?

Że ich stracę. Wiedziałam, że przez alkohol można umrzeć. 

Nie bałaś się o siebie? Że zrobią ci krzywdę? Tylko o to, że to im może się stać coś złego? 

Tak. Ja kocham rodziców. 

Czy oni wiedzą, że ty urodziłaś syna?

Wujek powiedział o tym mojej mamie.  

Przyjechała do was?

Nie. Spodziewam się, że dalej pije. 

Chciałabyś, żeby poznała swojego wnuka?

Tak. 

A czego ty byś chciała teraz dla siebie? Wiem, że stworzyć rodzinę.

Chciałabym bardzo! Bardzo bym chciała!

Jak poznałaś Michała, tatę Kamila?

Przez koleżankę. To był przyjaciel jej chłopaka. Poznaliśmy się u niej. Wychodziliśmy we czwórkę. A potem tylko my we dwójkę. Jak bywałam smutna, jak kłóciłam się z mamą, dużo z nim o tym rozmawiałam.

Opowiadałaś mu o swoim domu?

Tak. 

A on?

Zawsze mnie słuchał. I próbował to wszystko zrozumieć. Jest bardzo opiekuńczy. Nawet nadopiekuńczy! Bardzo się o mnie martwi. Dał mi tę czułość, której nie miałam w domu. Ja się bardzo lubię przytulać. 

Liczysz, że się pobierzecie?

Tak.

Oświadczył się?

Wiem od jego mamy, że ma taki plan. Za rok mogę wziąć ślub cywilny, jeśli zgodzi się na to sąd. 

Kiedy urodziłaś Kamila, bałaś się, że wrócisz do domu dziecka, a on trafi do rodziny zastępczej. Że zostaniecie rozdzieleni.

Tak, i to bardzo. Jestem niepełnoletnia i wiem, że tak bywa. Wiem też, że rodziny zastępcze chcą właśnie brać te małe dzieci, bo mogą je wychować na swoich warunkach. Bałam się, że mnie rozdzielą z dzieckiem, jak byłam w ciąży. Że nie będziemy mogli się widywać. Że gdyby go zabrali, to on mnie potem nawet nie pozna. (płacz)

Nie płacz, proszę. Tak się nie stało! Jesteście razem! Jak ty mówisz do Kamilka?

Niuniuś. Albo Niuń.

Pokochałaś od razu?

Tak.

A co najbardziej w nim kochasz?

Oczy.

Jakie są te jego oczy?

To są oczy Michała: ciemnogranatowe. Są spokojne i radosne.

Czego ty się boisz teraz w życiu?

Że nas rozdzielą. 

Wciąż? 

Ten strach mi chyba będzie towarzyszył przez bardzo długi czas.

Fantastycznie się opiekujesz synkiem. Opiekunowie twoi i jego są pod wrażeniem ciebie jako mamy. 

Staram się, jak mogę.

Jak spędzicie z Kamilkiem święta?

Pewnie tutaj. W domu dziecka. 

A jak wyglądają święta w domu dziecka?

Myślę, że normalnie. Tak jak w domu: jest z nami wychowawca, staramy się, żeby na stole było 12 potraw. Jest choinka i są prezenty.

W twoim rodzinnym domu tego nie było?

Spędzaliśmy święta albo u babci, albo u rodziny mamy na wsi. U babci było radośnie i rodzinnie! Zawsze na stole 12 potraw i coś pod choinką. Ale tata rzadko był trzeźwy. W ogóle święta, które pamiętam z dzieciństwa, nie były zbyt fajne, bo najczęściej kończyły się awanturą. Kiedy jeździłam na wieś z mamą, wtedy tata nie jeździł z nami, a wszyscy dorośli byli pijani. 

Czego życzyć tobie i twojemu dziecku na święta i 2020 rok?

Żebyśmy byli szczęśliwi i żebyśmy byli razem.

A czy jedno jest nierozerwalnie związane z drugim?

Tak. Chcę też, żeby Kamilek był zdrowy i ładnie rósł. 

Zwykle dzieciom zadaje się pytanie: "Kim chcesz zostać w przyszłości?". Wciąż jesteś też dzieckiem. Więc zapytam na koniec: Kim ty chcesz zostać w przyszłości?

Mechanikiem samochodowym! I chciałabym mieć swój własny warsztat. Kiedy jeździłam z mamą na wieś, lubiłam patrzeć, jak wujek naprawia samochody i mu pomagać. Bardzo tę pracę przy samochodach polubiłam.

*Imiona rozmówczyni, jej synka oraz jego ojca na jej prośbę zostały zmienione. Nastolatka jest w ósmej klasie, teraz ma przerwę w nauce. Na wiosnę ma zdawać egzaminy. W domu dziecka mieszka razem z synkiem, którym się opiekuje. Jej biologiczni rodzice mają ograniczone prawa rodzicielskie i nie utrzymują kontaktów z córką. Ojciec Kamila ma sprawę karną za seks z 14-latką.
 

Anna Kalita, absolwentka politologii na Uniwersytecie Wrocławskim, dziennikarka. Współpracowała m.in z Gazetą Wyborczą Wrocław, Dziennikiem Polska Europa Świat i Dziennikiem Gazetą Prawną oraz UWAGĄ! TVN. W 2016 roku nominowana do Grand Press w kategorii dziennikarstwo śledcze za materiał "Tu nie ma sprawiedliwości" o krzywdzie chorych na Alzheimera podopiecznych domu opieki. 

Polub Weekend Gazeta.pl na Facebooku