Zielona Góra

Zielona Góra (fot. Władysław Czulak /AG)

wywiad gazeta.pl

"Połączenia kolejowe umierały w ciszy". Co się stało z PKP

W latach 90. krążyła wśród kolejarzy teoria spiskowa o tym, że umyślnie pogarszano rozkłady jazdy, żeby potem zlikwidować puste pociągi - mówi Karol Trammer, autor książki "Ostre cięcie. Jak niszczono polską kolej".
Wr�� do artyku�u
Komentarze (274)
Zaloguj się
Pokaż wcześniejsze komentarze
  • luk luk

    Oceniono 20 razy 6

    Pkp to stan umysłu i nic tego nie zmieni, Ci co jeździli książki by mogli pisac. Opóźnienia pociągów dalekobieznych rzedu 40 minut na odcinku 300km to norma. Na tych w okolicach 120km to 15-20 minut. Normalna cena biletów to kolejna historia: przy dwóch osobach auto jest bezkonkurencyjne cenowo. Nie mówiąc o dojazdach na stacje. Po iluś latach jazdy PKP, nie chce wracać do tego etapu i zrobię wszystko co się da by jak najrzadziej korzystać z ich "uslug".

  • malepifko

    Oceniono 5 razy 5

    Polska kolej, to szkoła przetrwania...

  • zapomorski12

    Oceniono 7 razy 5

    A czy słynna mapa gęstości połączeń kolejowych z uwzględnieniem zaborów jest aktualna? Na wschodzie było ich mniej niż na zachodzie kraju.

    Różnice się wyrównały."

    Bo świetnie zaplanowaną przez Niemców i dobrze prosperującą sieć kolei na zachodzie Polski, PKP zniszczyła przez likwidację części z nich, a nowe środki z UE kierowała prawie wyłącznie na wschodnią ścianę. Oto powód. Za komuny PKP była o 100% sprawniejsza i bardziej przyjazna pasażerom niż w chwili obecnej. PKP podzielono na różne spółki i spółeczki, i każda robi pod siebie. Zero spójności. Polak mądry po szkodzie, choć w przypadku PKP nawet to stare przysłowie się nie sprawdza.

  • ferrment

    Oceniono 9 razy 5

    Bardzo dobry artykuł. Sprawnie funkcjonująca kolej, to jedyna rada na korki np. na wszystkich dojazdowych trasach do Warszawy. Dodatkowe trasy to dodatkowe samochody i zwiększenie korków w Warszawie. Samochodem jedzie się 2 godziny w szczycie, a koleją 40 minut - tyle samo co poza szczytem. No i w pociągu można poczytać, przejrzeć co nowego w internetach itd.

  • farcry3

    Oceniono 4 razy 4

    A może na zasadzie ubera zabierać się na loty z Marszałkiem ? Taką mam koncepcję

  • lovepeacemusic

    Oceniono 6 razy 4

    Część z połączeń kolejowych przejęły busy. Rozklekotane, brudne, śmierdzace, z czarnym dymem z rury wydechowej, niepunktualne, często jadące w rytmie swojskiej muzyki puszczanej przez kierowców. Taka Rosja lat 90-tych.

  • timtimtim

    Oceniono 4 razy 4

    > Na przykład w Niemczech aut jest więcej niż w Polsce

    W każdym razie w Berlinie jest 2x więcej aut na mieszkańca niż w Warszawie.

    Upadek kolei piękny przykład jak działa kapitalizm. Prywatyzacja zysków, uspołecznianie kosztów.

    Zyski czerpią korporacje motoryzacyjne, a koszty ponoszą rodziny zmuszone do jeżdżenia wszędzie samochodem, za który płacą o wiele więcej niż płaciliby za bilet kolejowy, nawet przy uwzględnieniu dotacji z podatków.

  • Wojtek Cegielny

    Oceniono 6 razy 4

    Na koleji nie bedzie dobrze, gdyż:
    1. Za duzo tam mieszają zwiazki zawodowe
    2. Za bardzo jest uzalezniona politycznie, polowa stołków (optymistycznie) obsadzonych jest przez misiewiczow
    3. Tak dlugo jak kolejarz będzie "miał służbę" a nie "chodził do pracy" tak dlugo nie bedzie normalnie
    4. Duza grupa jezdzacych koleją to rodziny kolejarzy ktore płacą psie grosze za bilet

    Mozna jeszcz tak dlugo, kolej jest jak górnictwo, zatrzymala sie mentalnie w komunizmie i trwa tak dalej

  • karollorak

    Oceniono 4 razy 4

    Było to tak.
    W każdej szopie była dyzurna 7ka która miała założone wzmocnione pantografy. Po stwierdzeniu oblodzenia puszczalo się taki luzak po szlaku i było po problemie. To tyle w temacie oblodzenia trakcji.
    Dzisiaj na koleji pracują ludzie którzy mają mgliste pojęcie o koleji powód- zlikwikwidowano wszystkie technika kolejowe. To była kuźnia kadr dla PKP.
    To tam pokolenia przekazywały wiedzę.
    Szkoda bo transport zbiorowy to jedyna alternatywa w dzisiejszych czasach.

  • pivit

    Oceniono 4 razy 4

    Przykładem sukcesu kolejowego ostatnich lat jest relacja Wrocław - Legnica. Odległość 65 km, czas przejazdu ok. 50 minut (max 60), 6 do 11 przystanków zależnie od kursu, 28 par pociągów dziennie. Takt w szczycie poniżej pół godziny. Frekwencja znakomita mimo konkurencji darmowego odcinka A4. Po prostu ludzie wybrali pociąg zamiast auta. Bo Impuls jest nowoczesny, szybki, czysty, wygodny, nie śmierdzi, ma wifi i gniazdka do ładowania, nie trzeba szukać miejsca do parkowania.
    Podobnie relacja Wrocław - Jelenia Góra, 126 km, średni czas przejazdu ok. 2 godz., ok. 20 przystanków, 12 par pociągów dziennie (bez Intercity). Komfort taki sam.
    Na obu tych relacjach konkurencja busiarska wykoszona mimo dumpingowych cen.
    A teraz łyżka dziegciu. Autorem tego sukcesu jest dolnośląski Urząd Marszałkowski (załatwił unijne dofinansowanie do remontu torów) oraz będące jego własnością Koleje Dolnośląskie a osobiście były prezes, świetny fachowiec i pasjonat kolei, Piotr Rachwalski ze współpracownikami. Były, bo po wyborach samorządowych w 2018 zwolniony i zastąpiony człowiekiem z klucza partyjnego PiS i tzw. "Bezpartyjnych Samorządowców". Człowiekiem który przyznał się publicznie że 15 lat nie jechał pociągiem. Kolejny bierny, mierny ale wierny. I to właśnie ten nowy prezes wywołał słynna ostatnią aferę z protestem na torach, podejmując decyzję o niezatrzymywaniu pociągów na kilku świeżo wyremontowanych przystankach. Mimo wydania na te remonty sporej kasy miały one, decyzją nowego prezesa, pozostać całkowicie niewykorzystane gdyż postoje na nich wydłużały nowo utworzone połączenie Wrocław-Lubin. A kolega partyjny, prezydent Lubina (Bezpartyjni Smorządowcy) groził protestujących wybatożeniem...

  • wolfgang87

    Oceniono 6 razy 4

    Na stacji Warszawa Włochy są dwa perony. Pociągi do centrum jeżdżą z dwóch peronów. I biegaj biedny pasażerze od peronu do peronu, licho wie czemu. A oczywiście pociągi nie jeżdżą punktualnie, więc nie można się sugerować rozkładem.

    Smaczku dodaje to, że od kilku lat na tym terenie jest jeden wielki remont, ale żaden z nich nie zlikwidował tego absurdu jakim są odjazdy do centrum z dwóch peronów.

    Dla osób jeżdżących okazyjnie (czyli np. tych samochodowych na co dzień) gehenną jest kupno biletu. Nie wiadomo co przyjedzie, więc nie ma co kupić. A oczywiście przewoźnicy się nie dogadali i nie ma wspólnego biletu.

    I to powoduje, że jedynym słusznym środkiem lokomocji jest SAMOCHÓD.

    Amen.

  • Robert Lasota

    Oceniono 4 razy 4

    Z tą mentalnością "kolejarzy" nie ma szans na sprawną kolej. Podróżuje Kolejami Mazowieckimi, jak wspomnieli inni kilkakrotna zmiana rozkładu jazdy w roku. Pociąg jedzie nie szybciej niż 30 lat temu. Po drodze przepuszcza pociągi pośpieszne - komercja. Nie ważne, że podróżny traci dodatkowo na dojazd 10-20 minut. Generalnie my podróżni mamy wrażenie, że to my jesteśmy dla kolei a nie kolej dla podróżnych. Nie się cieszą, że dotarli do domu, pracy. A jak długo jadą to rzecz mało istotna.

  • ax-les-thermes

    Oceniono 6 razy 4

    Kupa katolskiego gnoju w kazdej dziedzinie.

  • Łukasz Kartusz

    Oceniono 6 razy 4

    Pan twierdzi że w PKP się wiele zmieniło. Otóż jest to nieprawda. Miałem przyjemność wybrać się w podróż koleją, było to dwa lata temu. Pociąg przyjechał spóźniony, po czym zatrzymał się w polu i wydłużył opóźnienie do 1,5 godziny. Żenujące doświadczenie. No gdy więcej pociągiem w Polsce

  • psyhodelic

    Oceniono 4 razy 4

    lata 90 . Z dniem zakończenia modernizacji linii kolejowej ogłoszono jej likwidację . Chodzi o 50 km odcinek

  • stefffon

    Oceniono 12 razy 4

    koncerny samodowe juz zadbają zeby kolej znikla calkowicie, bo wtedy będą jeszcze więcej zarabiac.... a panstwo tez sie cieszy bo podatki z benzyny i posiadania samochodu sa gigantyczne...

  • qlll

    Oceniono 12 razy 4

    W latach 90 byłem jeszcze młody, ale nienawidziłem kolejarzy za strajki. Przyczyna likwidacji wielu połączeń była prosta. W mojej miejscowości spalił się dworzec i bilet kupowało się u konduktora. Bilet kosztował 4 zł, ale konduktor brał 2zł. Ozywiście po roku zlikwidowano połączenia jako nierentowne. Nigdy też nie mogłem zrozumieć dlaczego, gdy brak miejsc wpociągu nie mogą dodać wagonu. Nawet dzisiaj przy kupowaniu biletów w internecie zdarzyło mi się, że dzień przed odjazdem pociągu nie było już dostępnych miejs. Jaki problem dołączyć wagon i sprzedać tych miejsc więcej ?

  • labeo

    Oceniono 3 razy 3

    PKP to postkomunistyczny moloch, ale cały czas zarządzany przez tzw. beton. Jedyne co się zmieniło to ilość pieniędzy, które dostaje kolej, głównie z UE. Stąd mamy nowocześniejszy tabor, remonty wielu linii oraz dworców, ale myślenie dalej pozostało takie samo - każdy pasażer przynosi straty, więc im mniej pasażerów tym lepiej. PKP najlepiej utrzymałoby kilka linii kolejowych pomiędzy dużymi miastami takimi jak Warszawa, Kraków, Gdańsk, Poznań, a resztę zaorało.

  • 781dk672

    Oceniono 3 razy 3

    Moje doświadczenia z podróżowaniem kolejami w Polsce sprowadzają się do jednej konkluzji, przedsiębiorstwa spod znaku PKP istnieją nie po to, aby zaspokajać potrzeby podróżnych, lecz szeroko pojętych kolejarzy.

  • janviertrois

    Oceniono 5 razy 3

    PKP to jeden z ostatnich komunistycznych bastionów w kraju. Oczywiście, tam nie ma żadnych komunistów, ale w 100% panują tam warunki pracy i zarządzania jak za komuny. Tych ludzi nikt do takich działań nie przyuczał, oni sami od swoich starszych kolegów przejęli bez żadnych zastrzeżeń ten system pracy. Można podawać wiele przykładów w jaki sposób działają informacje kolejowe, jak funkcjonują strony internetowe, w tym jak działa sprzedaż biletów, w jaki sposób pociągi dalekobieżne wjeżdżają na perony i jak odjeżdżają, itp.itd. Kuriozalna jest sprzedać biletów tylko z miesięcznym wyprzedzeniem, dlaczego ano dlatego, że sama kolej już nie wie jaki będzie w przyszłym tygodniu rozkład jazdy. Ta firma dysponuje chyba najtańszym i najgorszym systemem komputerowym do obsługi klienta. Po prostu dno, szpagat razem ze sraczką. A jeżeli dodamy do tego jeszcze jakość torowisk, infrastruktury, poczekalni, których już nie ma, wagonów z minionej epoki, albo najnowszych bez wody czy WiFi, to mamy pełny obraz sytuacji. Jak na razie to radzą sobie pociągi ale tylko podmiejskie ale też nie w każdym województwie. Ale znowu, czas przejazdu pociągu na odcinku około 100 km to co najmniej 2 godziny. Gdy 10 lat temu jechałem pociągiem wielkiej prędkości z Barcelony do Madrytu (około 560 km) to jechałem niespełna przez 3 godziny. Można, oczywiście, że tak. Podobnie jest we Francji. A u nas dalej marazm, beznadzieja i komuna w zarządzaniu w PKP.

  • aron2004

    Oceniono 5 razy 3

    Było tak. Za komuny były fatalne drogi, drogie samochody, nie było benzyny więc ludzie z konieczności jeździli PKP i PKS. To spowodowało że PKP i PKS nie miało motywacji do podnoszenia jakości usług szczególnie na trasach lokalnych bo pasażerowie i tak się bili o miejsce w pociągu czy autobusie. Spowodowało to nienawiść pasażerów do PKP i PKS i potem kto mógł to kupił samochód. I tak już zostało mimo podnoszenia jakości pociągów np. Pendolino czy Dart.

  • myslacyszaryczlowiek1

    Oceniono 7 razy 3

    A mi się marzy kolej zamiast autostrad. Czyli zabieranie aut na odpowiednio przystosowane platformy. Czyli wjazd bezpośrednio z peronu na platformę pod pewnym skosem, tak jak na parking. Zostaję w aucie, wtedy odpadają niepotrzebne koszty typu siedzenie, sprzątanie, wc, szybki wyjazd. Opłata pobrana przez czytniki jak na autostradzie, zero kosztów osobowych. Przystanki co100-200 km. I takie coś powinno równe kosztowi paliwa i opłaty na autostradzie, a nawet tańsze. A pociągi powinny odjeżdzać co piętnaście minut. Bez sensu jest aby pasażerowie opuszczali pojazdy. Bo takie coś gdzieniegdzie funkcjonuje, np; w Szwajcarii, czy do UK, tylko procedury z tym związane opuszczanie, wjazd pojazdem, opuszczanie pojazdów itd, długo trwają i są zupełnie niepotrzebne. Ludzie na kolei myślą po staremu i od razu myślą, że ludzie w autach bez nadzoru będą głupoty robić. .

  • mark014

    Oceniono 3 razy 3

    Powinno się uzupełnić brakujące luki w sieci kolejowej, by zwiększyć ilość możliwych połączeń między miastami. Przykładem jest tu niezrealizowany plan z lat 50. budowy połączenia kolejowego z Kalisza przez Konin do Inowrocławia, co ułatwiłoby dostanie się pasażerów z południa nad morze. Niestety jeśli rozwój kraju będzie następować tylko w dużych metropoliach to skończy się na układach radiacyjnych - połączenia tyko pomiędzy dużymi ośrodkami miejski i koleje podmiejskie do stolic województw. Polska na prowincji będzie pozostawiona samej sobie.

  • system777

    Oceniono 3 razy 3

    Sam fakt że ktoś pisze: "Taka sytuacja będzie za chwilę na remontowanej obecnie trasie Kraków-Katowice..." pokazuje że nie pojęcia w temacie, którego się podejmuje. Ta trasa nigdy nie zostanie wyremontowana, chyba że wygaśnie niejawna umowa ze Stalexportem (zapewne stanie się to już nie za naszego życia). Na Śląsku już od dawna mówi się o wręcz mafijnym układzie pomiędzy ludźmi z PKP i Stalexportem. W interesie tych drugich są niekończące się remonty na linii Kato-Krk. Jej otwarcie znacząco obniżyło by dochody z opłat drogowych na tej trasie. To samo dotyczy się samej "autostrady". Tam grupa kolesi prawdopodobnie pierze pieniądze na niekończących się remontach nawierzchni które trwają od momentu jej otwarcia.

  • stachud

    Oceniono 7 razy 3

    Warszawa - Wrocław pendolino 149zł, flixbus - 42zl i jedynie 30min dłużej

  • owrank

    Oceniono 3 razy 3

    Jak zwykle udowadnianie założonej tezy. Po dziś dzień z Radomia do Warszawy 90km pociąg jedzie 2h15m-2h30m więc nawet gdy była stara trasa nr 7 nawet bus jadąc zgodnie z przepisami był w stanie przejechać te trasę GODZINE szybciej niż pociag.

  • 3ion

    Oceniono 3 razy 3

    Kilka problemów PKP:
    - dobre wagony i lokomotywy na pobocznych liniach, stare wagony na głównych;
    - okresowa zmiana rozkładu - dlaczego nie jest robiona z większym wyprzedzeniem? Chodzi nie tylko o ten rok (wytłumaczeniem są remonty torów), ale i ostatnich parę lat;
    - w Polsce głównym lotniskiem międzynarodowym jest Warszawa; dlaczego nie można w nocy dojechać do/z Warszawy? W moim przypadku chodzi o Poznań, ale inne duże miasta też mają z tym problem;
    - dlaczego połączenia Warszawa-Berlin obsługuje stary tabor?
    - punktualność; dajcie dłuższe czasy przejazdów w rozkładach, ale trzymajcie się ich!
    - rezerwacja miejsca dla kilku osób przez Internet - beznadzieja.

  • madzer1

    Oceniono 5 razy 3

    Pociągami jeżdżę bardzo często i to z rowerem. I chyba właśnie taka podróż pokazuje totalne bezsensy naszej kochanej PKP. O punktualności nie będę pisać, bo wielu przede mną to zrobiło. Ja bym chciał powiedzieć o przewozie rowerów. Różne koleje pobierają za to różne opłaty. W TLK (chyba najgorsze połączenia, istny PRL) to 9,10, czyli nie mało. Ile razy nie było odpowiedniego wagonu. Ile razy sprzedano więcej biletów i musiałem jechać w korytarzu, powodując zdenerwowanie innych pasażerów, bo nie mogli przejść. Nawet w nowoczesnych pociągach jest to rozwiązane w sposób totalnie bezsensowny. Haki na rowery są tak umieszczone, że po powieszeniu bicykla zupełnie nie ma miejsca, żeby przejść, szczególnie z dużym bagażem. Na dodatek wagony rowerowe są w środku składu, jakby nie można umieścić ich na końcu, dzięki czemu mniej by przeszkadzały. Takich bezsensów można podawać jeszcze wiele

  • byann

    Oceniono 11 razy 3

    Lobby samochodowe latami opłacało polityków, żeby zniszczyć kolej. Pamiętam jak wybuchła taka sfera na Słowacji. Oczywiście w Polsce to niemożliwe.

  • Wieslaw Szasz

    Oceniono 2 razy 2

    Jechałem Intercity z Przemyśla do Szczecina. Przyjechał 1 min przed czasem. Co prawda ma długie postoje w Krakowie i Wrocławiu, bo zmieniają elektrowozy, ale może nadrabiać stracony czas.

  • news124

    Oceniono 2 razy 2

    Matoły z pisu chcą budować linie kolejową w Małopolsce ( oczywiście tylko przed wyborami) a likwidują wszelką sieć komunikacyjną typu PKS , efektem tego są zakorkowane nawet małe miasteczka bo matka musi jedno dziecko zawozić do przedszkola, szkoły czasem jedynie 1 km.

  • aron2004

    Oceniono 6 razy 2

    To wina 500+ i Kaczyńskiego. Nawet biedni ludzie pokupili teraz samochody. I trudno im się dziwić - nikt normalny z 2 małych dzieci w zimie nie będzie czekał na autobus czy pociąg.

  • aron2004

    Oceniono 4 razy 2

    Polska ma mniejszą gęstość zaludnienia niż Czechy i Niemcy i chłodniejszy klimat ( szczególnie zimą w woj. wschodnich). Powoduje to że
    1. wiele osób mieszka daleko od stacji kolejowej czy nawet przystanku autobusowego istniejącej linii
    2. mało komu chce się iść kilometr w zimie w śniegu czy deszczu
    3. lepiej kupić samochód który stoi pod domem.

    Zresztą w Czechach też 80% mieszkańców nie jeździ koleją.

  • darcys44

    Oceniono 2 razy 2

    Albo są pieniądze na zarządy i rady nadzorcze PKP, albo na utrzymanie ruchu i rozbudowę szlaków. Dylemat "krótkiej kołdry". Ponadto prawnicy zatrudnieni dla "ochrony" wierchuszki PKP też brali po 50 tyś/miesiąc. "A to Polska właśnie" jak mawiał poeta ...

  • mircos

    Oceniono 2 razy 2

    Było tak, że do stacji jeden pociąg przyjeżdżał o 8.35, a drugi, w dalszym kierunku, odjeżdżał z niej o 8.40. Z jednego "pociągu ludzie przesiadali się do drugiego i jechali do większego miasta. W pewnym momencie przesuwano przyjazd tego pierwszego pociągu na 8.45, " tak było w Warszawie . nawet pisałem do PKP co za h. to wymyślił ?.

  • antyvn

    Oceniono 2 razy 2

    Przypominam decydentom na kolei, al nie tylko. Dobrą praktyką na zachodzie jest sytuacja, gdzie ostatni pociąg/tramwaj/autobus jedzie pusty.

  • doomsday

    Oceniono 6 razy 2

    Tajemnicą zabójczego powietrza w miastach w Polsce jest właśnie szkieletowa kolej i ogromna ilość samochodów.
    W Berlinie na 1000 mieszkańców jest ich tylko 250 , w Warszawie aż 780. To przez to powietrze gwałtownie obniża się średnia długość życia Polaków z roku na rok. Drugą sprawą jest zachłyśnięcie się Polaków tanimi liniami lotniczymi, które emitują ilość spalin taką, jak samochody. W krajach starej UE latanie samolotami jest niemodne. Uważa się, że z samolotów korzystają zdemoralizowane żule, które nie widzą nic poza czubkiem swojego nosa.

    Byłem w Polsce w styczniu 2015, we Wrocławiu i w Poznaniu. Musiałem zamieszkać w drogich hotelach z dobrą klimatyzacją, bo się dusiłem od smrodu spalin. Miejscowi nie czuli nic, bo nos po najdalej dwóch tygodniach smrodu zwyczajnie się przyzwyczaja. Płakać mi się, chciało , jak widziałem młode , piękne dziewczyny biegające dla zdrowia...

    Czytam sekcje z nekrologami w polskich gazetach regularnie od lat. Z każdym miesiącem jest coraz więcej nekrologów ludzi zmarłych jeszcze przed czterdziestką, najczęściej w wieku 36-38 lat.

  • goodwater1

    Oceniono 2 razy 2

    Pociagi Kolei Wielkopolskich na mojej trasie jeżdżą w miare ok, ale zmiany rozkłady 5 razy w roku są wq..ce i skutecznie zniechęcają mnie do zakupu biletu na dłuższy okres niż miesiąc.

  • arfer

    Oceniono 4 razy 2

    PKP to przygoda. Natomiast latając często do Włoch, na ogół korzystamy z Trenitalii lub szybkich składów Frecciarossa, niemal zawsze punktualnie, czysto, wygodnie. Podróż z Katowic do Warszawy tzw. IC może czasami przyprawić o zawał - w ciągu ostatnich 10 lat miałem okazję doświadczyć pożaru składu, samobójstwa na torach, zerwania trakcji, o "planowych opóźnieniach" (o których np. w rozkładzie internetowym nie sposób informacji znaleźć) nie wspominając. Uwielbiam jeździć koleją i byłbym w stanie zapłacić sporo, gdyby tylko kolej była dostępna (miejsca parkingowe koło dworców), punktualna i wyposażona w pewne nowinki techniczne, które w XXI wieku nie powinny być nowością np. internet czy gniazdko z prądem. Tymczasem w wielu składach np. TLK jest darmowa sauna latem i krioterapia zimą.

  • khuene.baere

    Oceniono 4 razy 2

    Autor znowu zapedzil sie chyba na zachodnie tereny. Proponuje takie prenzlau,anklam czy sassnit- bylem w niejednej niemieckiej "norze" i okazywalo sie ze ostatni pociag albo autobus odjechal o........uwaga 18:15
    czy 18:45. Jedynym rozwiazaniem w takich miejscach dla osoby z zewnatrz bez wlasnego transportu i checi wydania dobytku na taksi do najblizszego miasta po wizycie na komisariacie jest pomoc policji w zorganizowaniu noclegu na stacji czy komendzie.... O Skandynawii nie chce mi sie nawet wspominac. Proponowalbym mniej kompleksow.
    P>S co do punktualnosci mialem kiedys los z malmoe Sturup do Warszawy, problem tylko ze bylem akurat w Goteborgu. Pociag z zapasem 2 godzinnym, bus na lotnisko z dworca 20minut. Pociag przyjechal do malmoe central z 40 minutowym opoznieniem!!! I co?? zadnego busa na lotnisko, musialem brac Taxi na lot wart 300zl za 2,5 tys SEK gdzie taksowkarz okazal sie na tyle mily ze po osiagnieciu wartosci 2,5 wylaczyl licznik!!!!
    Proponuje mniej kompleksow w Polsce.

  • jakuz3

    Oceniono 1 raz 1

    A PKP nie może likwidować samochodów?

  • my_kroolik

    Oceniono 3 razy 1

    Zawracanie głowy. Pociąg podmiejski w aglomeracji krakowskiej jedzie na Kraków Główny 15 km - 1,5 godziny. Samochodem 20-30 minut. W drodze może spokojnie zaliczyć 30 minut opóźnienia. Wagony w takim stanie, jakby je ze złomu ktoś odzyskał. Gdyby nie GPS, nie wiadomo by było gdzie wysiąść. IC z Krakowa do Wawy 2,5 godziny i kosztuje więcej niż samolot lecący 35 minut. Pociągi w polskim wydaniu nie nadają się do ważenia ludzi. Może węgla, ale nie ludzi.

  • beastiebot

    Oceniono 1 raz 1

    > Dobrze funkcjonująca kolej jest cechą społeczeństw nowoczesnych i wewnętrznie zorganizowanych.

    Sprawdzałeś ceny biletów kolejowych w super-nowoczesnych Niemczech? Wszystko serwowane przez państwowe linie kolejowe tak samo jak tutaj.

  • aulopora

    Oceniono 5 razy 1

    Ciekawe. Nagle okazuje sie, ze w Niemczech jest wiecej samochodow niz u nas, mimo, ze Gazeta od kilku lat tlucze, ze mamy najwiecej samochodow i czas z tym skonczyc.

  • skalek9

    Oceniono 5 razy 1

    Pracowałem na PKP w latach 1976-2008 i jestem przekonany, że stanu PKP przed 1989 nie dało się utrzymać. Mam kilka uwag do prowadzonej tu dyskusji:
    - przewozy pasażerskie nigdzie nie są rentowne, za wyjątkiem dużych prędkości (i odpowiednio wysokich cen biletów),
    - przed 1989r. kolej zarabiała w 50% na przewozach węgla i koksu, ale stawki przewozowe były narzucone przez państwo i były wysokie. Przewozy te spadły wzw. ze spadkiem wydobycia, zamykaniem koksowni i ograniczaniem eksportu,
    - przewozy tzw. intermodalne w latach 90-tych były minimalne i dopiero teraz zaczynają odgrywać większą rolę ale są opłacalne na odległościach rzędu kilkuset km.
    - kolej ma zasadniczy problem - nie tylko w Polsce - z przewozami just in time, ze względu na jej technologię. Nie nadaje się do przewozu pojedynczych wagonów, jest to zbyt drogie. To samo odnosi się do przewozu osób - autobus dla niewielkiej liczby pasażerów jest po prostu tańszy.
    - w Polsce przewozy pasażerskie organizuje wiele firm, w artykule nie ma o tym ani słowa. Nie ma jednego PKP, jest
    jeden właściciel torów - PLK a PKP S.A. pełni inną rolę niż PKP Przedsiębiorstwo Państwowe sprzed 1989r.
    Cała prowadzona dyskusja pomija kwestie finansowe, co dziwi jeżeli autorzy artykułu występują w roli ekspertów.
    Na trasie Kraków - Katowice kolej dubluje autostradę na odcinku ok. 80 km. Kto będzie bardziej konkurencyjny - pociąg czy autobus, skoro większość pasażerów jedzie od końca do końca?
    Narzekanie bez propozycji pozytywnych jest tylko irytujące

  • rikol

    Oceniono 1 raz 1

    Na Zachodzie są dokładnie takie same problemy. Co chwila mieszkańcy jakiegoś małego miasta protestują, zeby nie likwidować połączeń. Natomiast w Polsce, jak to często bywa, wdraża się jakieś zmiany bez analizy, czy to w ogóle ma sens

  • cztery0000ziobra

    Oceniono 3 razy 1

    Curiosum na skalę światową: na stacji Nowy Sącz Główny nie ma kasy biletowej!

  • kmrp

    Oceniono 1 raz 1

    Tczew - Kostrzyń, najdłuższa linia kolejowa w Polsce bez trakcji elektrycznej. Esencja piękna.

  • felicjan.dulski

    Oceniono 1 raz 1

    Cała międzymiastowa i dalekobieżna komunikacja upadła.
    A "PKS'?

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX