Strajk na UIC

Strajk na UIC (fot. Janis Lazovskis / facebook.com/uicgeo)

reportaż

"54 proc. doktorantów regularnie rezygnuje z posiłków, bo nie ma pieniędzy na jedzenie"

Z jednej strony uczelnia do nas dokłada, bo nie musimy płacić 40 tys. dolarów czesnego. Z drugiej - oferuje nam głodowe pensje, poniżej minimum socjalnego, za prowadzenie zajęć. Z samego faktu niepłacenia czegoś nie można się utrzymać. Więc zastrajkowaliśmy - opowiada Andrzej Brylak, jeden z leaderów zwycięskiego strajku doktorantów na uniwersytecie w Chicago.
Wr�� do artyku�u
Komentarze (165)
Zaloguj się
Pokaż wcześniejsze komentarze
  • pavise

    Oceniono 15 razy 1

    Jak się robi doktoraty, bo poprawność polityczna wymaga aby było multi kulti. Nie może być za dużo białych z papierami to się tworzy doktorantów poprawnych politycznie wbrew ich wiedzy i inteligencji. Potem nikt ich nie chce zatrudniać bo widzi co to jest.....

  • beton44

    Oceniono 17 razy 1

    Ogólnie - ci naukowcy i naukowczynie - nie wyglądają jakby nie mieli co jeść, a nawet powiedzmy ci czarnoskórzy to mają po 40 kg nadwagi :-)

  • felusiak1

    Oceniono 4 razy 2

    40 tysiecy zwolnienia z czesnego to nieopodatkowany dochód. Też chciałbym tak mieć. Niestety wszystkie moje dochody są opodatkowane.
    40 tys + 16 tys daje 56 tys. Za mało. To pokolenie któremu się od wszystkich coś należy.

  • pawelpap10

    Oceniono 6 razy 2

    Jako pracownik naukowy amerykańskiej uczelni uprzejmie informuje ze większość tych wiadomości jest nieprawdziwa bądź stronnicza.

  • prosty_chlop_gazeciarz

    Oceniono 8 razy 2

    większy prestiż - mniejsza kasa, coś za coś
    gdyby zmiana warunków nastąpiła w trakcie, byłbym w stanie zrozumieć
    ale jeżeli dorośli ludzie wiedzieli na co się piszą

  • wycofany

    Oceniono 8 razy 2

    Dla przyszłego naukowca/pracownika, zawsze znajdą się stypendia, granty itd. Generalnie za hobby się nie płaci, nawet, jeżeli nazwie się je doktoratem. W Polsce jest to samo - wielu doktorantów pracuje poza uczelnią, również po obronie.

  • jan.go

    Oceniono 6 razy 2

    Kłopoty z doktorantami to tylko jeden z elementów układanki która nazywa sie gigantycznym zadłużeniem studentów i absolwentów .Raj skończył sie w latach 70 ,od tego czasu rosną czesne a maleją pobory w które Amerykanie mogą zarobić . Kiedyś wystarczyła jedna knajpa żeby się utrzymać i nie mieć długów teraz trzy ale nie masz czasu na naukę . Anglicy weszli w takie same bagno od jakiegoś czasu płacą za naukę zadłużając sie po uszy , Koszty rosną dwu cyfrowo . W wyniku "reformy" państwo miało dopłacać mniej do szkół wyższych a dopłaca coraz więcej niż wtedy gdy nauka była darmowa W USA długi studentów to 1,5 bln $ a maja na głowie jeszcze parę takich baniek .To praktycznie nie do spłacenia . Też zafundowaliśmy sobie takie "reformy " Tylko jedna reforma Buzka ta emerytalna to połowa naszego zadłużenie , też już niespłacalnego

  • mniklasp

    Oceniono 8 razy 2

    po pierwsze ci doktoranci nie sa zadnym pozytkiem poniewaz wyjada do swoich krajow, koncepcja jest taka ze dostana za darmo wyksztalcenie a pieniadze na utrzymnaie musza wziac z domu/kraju. Dlaczego USA ma placic za ksztalcenie i utrzymywac tych ludzi?

  • charlie11

    Oceniono 7 razy 3

    Lewica protestuje lewice. Ci na gorze trzymaja sie dozywotnich stolkow (tenure), a ci na dole sa zdziwieni, ze nie moga pojsc do gory

  • ilchi

    Oceniono 3 razy 3

    "W Polsce dominuje przekonanie, że nauka w USA jest kosmicznie droga, trzeba się zadłużyć albo mieć kupę swojej kasy."
    To przekonanie jest sluszne i pan Brylak powinien sprawdzic fakty zanim sie spakowal i tu przyjechal. Tu wszystko ma wypar komercyjny, takze jesli chce sie poczytac Lipskiego w ramach pracy. Uczelnie dzis sa full profit.
    Poza tym jaka jest liczba tych doktorantow nie placacych za studia w zamian za prowadzenie zajec: 11 tys, 1,5 tys czy jeszcze mniejsza?
    Co do artykulu, to ile razy mozna prosic, zeby nie pisac o sredniej placy? To nie jest wiarodajna wielkosc. Zwlaszcza w miescie i kraju tak olbrzymich kontrastow.

  • burkoslaw1

    Oceniono 9 razy 3

    Na uczelniach zawsze zostaje kilka % z powołania resztą to zwykle miernoty które traktują doktorat jako dłuższe poszukiwanie pracy. Gdyż byli za słabi by konkurować z innymi

  • Pe Ka

    Oceniono 6 razy 4

    USA? Chicago? A Polska? Narzekamy na to, ze młodzi, zdolni uciekają z naszego kraju.,Doktorat w Polsce? To wymysł, marzenia tych co nie chcą „iść do roboty”... Dzisiaj, by zrobić doktorat w Polsce trzeba być bogatym. Albo z domu, albo z pracy. Tak nam zależy. Wszystko.

  • uploadhelski

    Oceniono 4 razy 4

    Uczelnie, instytuty walczą o swoją pozycję, stają się fabrykami doktoratów, doktoraty są nową formą powszechnego wykształcenia wyższego ... tylko niepotrzebna na rynku. Do tego wiedza bardzo wielu już magistrów, studentów doktoranckich jest bardzo wąska, a pewność siebie wysoka. Mam przykład z jednej z uczelni w Norwegii i wiele innych. Po 2 dniach szkoleń z nowej techniki analitycznej jeden PhD student z Korei i jeden z Chin, chemicy zajmujący się polimerami, spytali - no dobrze, a co to jest moduł Younga?! W przemyśle, gdzie potrzeba rzetelnej wiedzy i szybkiego rozwiązywania problemów taka sytuacja jest niemożliwa. Dawniej doktoraty zdobywało się albo bardzo szybko, porównywalnie z dzisiejszymi - dotyczyło to wąskiej grupy praktycznie geniuszy, albo po mozolnej, wieloletniej pracy.

  • lilicziczi

    Oceniono 7 razy 5

    W Polsce większość doktorantów to nawet stypendium nie dostaje a zajęcia prowadzić muszą. Niektórzy muszą też płacić za przewód doktorski, co kosztuje ponad 10 000 PLN...

  • edwardrydz

    Oceniono 9 razy 5

    Panie Brylak, nikt pana nie zmusza abys sie pan zajmowal Leo Lipskim za psie pieniadze.

  • student_zebrak

    Oceniono 9 razy 5

    Profesor uniwersytetu w USA dostaje ponad 200k rocznie, wiec jest sprawiedliwie. trudno, ale uczen i czeladnik ma mniej niz majster.

  • normalny777

    Oceniono 10 razy 8

    Jak byłem na postdocu w Stanach, w jednej z uczelni stanowych, mój kolega z pokoju był także studentem doktorantem. Nie wiem dokładnie ile zarabiał, ale wiem, że nie stać go było na obowiązkowe (uczelnia wymagała) ubezpieczenie zdrowotne. Znalazł gdzieś firmę, która za kilkadziesiąt dolarów miesięcznie wystawiała mu papier, że jest ubezpieczony, jednak każda usługa medyczna była refundowana przez nich w 0%. Czyli w praktyce nie był ubezpieczony... ale miał papier.
    Poza tym chłopak oszczędzał na wszystkim, lekko nie miał. Ja na postdocu zarabiałem ponad dwa razy tyle ce on, ale kokosy to też nie były, jadąc tam myślałem, że coś odłożę... nie udało się. Nie wyobrażam sobie, jak można przeżyć w USA w wielkim mieście za $1330. Serio.

  • farcry3

    Oceniono 25 razy 9

    No cóż, to nie tylko w Chicago czy USA tak jest. Neoliberalizm i "nofoczesność" ma swoje prawa. 1% najbogatszych amerykanów ma w swojej kieszeni większość majątku USA. Macie banksterów, miliarderów a niedługo bilionerów. Czyimś kosztem te majątki rosną. .
    A co do "nofoczesności" to promowani są różni debile-celebryci, jutuberzy, influencerzy nie mający nawet pokończonych szkół a promujący jakieś cuddiety i inne wiejskie " mundrości". Niestety GW też ich promuje. Kopacze z IQ na poziomie stułbii 'zarabiający" dziesiątki milionów euro za to tylko, że umie dobrze kopnąc skórzaną kulę między dwa słupki. Takie mamy dziś wzorce i ideały. Niestety, nie są to ludzie wykształceni , mający coś do powiedzenia i robiący rzeczy społecznie użyteczne.
    Drodzy doktoranci: przyjrzyjcie się, ile Wasz FED pompuje banksterom z Wall Street do kieszeni pieniedzy. Ułamek tego by Wam wystarczył na podniesienie stopy życiowej. Ale nie łudźcie się, oni sami z Wami sie tym nie podzielą, musicie sobie to sami wywalczyć. W USA są w tej chwili największe dysproporcje w bogactwie ze wszystkich krajów rozwiniętych. Te dysproporcje się będa pogłebiać do momentu, aż neoliberalizm zamieni się w socjalizm albo komunę ( na drodze jakiś przewrotów społecznych). Niestety, ale tak doszedł do władzy Hitler i Stalin.

  • gazeta1960

    Oceniono 18 razy 14

    Nic nowego.
    Ja na uczelni nie zostałem, ale kolega, który chciał robić doktorat usłyszał od potencjalnego promotora: Czy twoi rodzice są w stanie utrzymywać cię przez kolejne kilka lat? Bo jeśli nie, to idź do pracy w której będziesz w stanie sam na siebie zarobić.
    Uczciwie powiedziane, nieprawdaż?

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX