Angielskie dzieci pchały wózki z węglem, wiązały nitki na fabrycznych krosnach, czyściły kominy

Angielskie dzieci pchały wózki z węglem, wiązały nitki na fabrycznych krosnach, czyściły kominy (fot. Lewis Hine / domena publiczna)

wywiad gazeta.pl

"Dzieci traktowano jak surowiec. Jak węgiel, stal czy bawełnę. Postęp dokonał się w dużej mierze dzięki ich łzom i krwi"

Próbowałam zrozumieć, na czym wyrosła Anglia, dlaczego tak szybko się rozwinęła, jakim cudem tak mała wyspa opanowała tak wielki kawał świata. I to mnie właśnie doprowadziło do dzieci - mówi Katarzyna Nowak, autorka książki "Dzieci rewolucji przemysłowej".
Wr�� do artyku�u
Komentarze (377)
Zaloguj się
  • szabepio

    Oceniono 28 razy -16

    Udzial angielskich dzieci w rozwoju Angli to moze 0,5%. Reszta to kolonializm i wyzysk skolonizowanych oraz ogromna grabierz.
    Pisanie ze Anglia dorobiała się w istotny sposób zamoznoscu dzięki pracy w przemysle angielskich dzieci jest nieprawdą. A autorkę powinni ukarać za pisanie oszczerstw wobec Anglii. A na pewno uniemozliwic jej doktorat!

  • veni.vici

    Oceniono 30 razy -12

    dobrze by było, gdyby autor wbił sobie gwóźdź w stopę i spróbował wejść na cokolwiek... niekoniecznie od razu na komin, jak Tusk

  • dante_waw

    Oceniono 26 razy -12

    Henryka Bochniarz, kandydatka Koalicji do Parlamentu Eurpejskiego, nie mialaby nic przeciwko legalizacji pracy dzieci... w koncu skonczyly by sie problemy z brakiem rak do pracy i PKB by nam wzroslo...

  • sprostowany

    Oceniono 15 razy -9

    Głupiutkie uproszczenie, prymitywne perspektywy, ta pani Kasia ma buźkę i coś jeszcze? Tak mają wyglądać opiniotwórcze źródła współczesności?

  • wqcyzx

    Oceniono 11 razy -7

    Kolejna lewaczka która usiłuje rozmaite niedoskonałości dzisiejszego świata tłumaczyć tym co było 150-170 lat temu.
    Dno lewackiej propagandy.

  • bigzaganiacz

    Oceniono 13 razy -7

    Mam do autorki myslicielki nowy trop zajmij sie kobicino dzisiejszym usa , 10 dni nie olatnego urlopu , brak opieki medycznej , platma edukacja

  • Marek Kędzior

    Oceniono 20 razy -6

    "Dzieci traktowano jak surowiec. Jak węgiel, stal czy bawełnę". To stwierdzenie jest pozbawione logiki. Dzieci traktowano jak narzędzia, podobnie jak narzędziem byli pracujący dorośli, przemysłowe krosna tkackie i inne maszyny. Polecam "What the Victorians did for us" produkcji BBC. Dzieci pracujące w fabrykach nie wynalazły materiałów antyseptycznych, nie projektowały i nie udoskonalały silników, maszyn, nie eksperymentowały z elektrycznością. To wszystko robili wynalazcy, odkrywcy, eksperymentatorzy, czyli pasjonaci, których fascynowała nauka ("science"), jej potęga i jej zastosowanie w praktyce.

  • gangut

    Oceniono 13 razy -5

    Po co fantazjować na temat rewolucji przemysłowej? Istnieją prace naukowe, także (skoro autorka innych nie uznaje) lewicowe, gdzie można sobie przeczytać o mechanizmach rewolucji przemysłowej XVIII/XIX wieku. Na tym polega dobra popularyzacja, że autor potrafi przekuć wiedzę naukową na strawną dla przeciętnego laika. "Horrory" zostawmy autorom paperbacków.

  • bigzaganiacz

    Oceniono 6 razy -4

    Po przeczytaniu tego belkotu mam nie odparta chec wydlubac sobie oczy zardzewialym gwozdziem

  • roy-cohn

    Oceniono 10 razy -4

    Kościół nie występuje masowo w obronie uciśnionych, bo sam jest przecież częścią czerpiącego z wyzysku dzieci establishmentu

    Zalecam duży rozbieg i sprint w pozycji pochylonej w kierunku jakiejś ściany lub drzewa 🤦

  • Seems Legit

    Oceniono 11 razy -3

    Wbijanie gwoździ w stopy trwało do późnych lat 70-tych na ziemii pruchnikowskiej. Możliwe, że niedługo ta zapomniana, piękna, tradycja odżyje i ponowie na znaj absurdu będziemy wbijac gwoździe w stopy dzieciom, tak jak palono judasa.

  • haha-to-ja

    Oceniono 6 razy -2

    zdjęcia jak w redakcji na czerskiej hehe

  • brenya78

    Oceniono 12 razy -2

    Kolejny klikbaitowy nagłówek? Rzyg. Cenisz dobre dziennikarstwo...

  • mniklasp

    Oceniono 4 razy -2

    Nikt nie wbijal gwozdzi w stopy , pomylil z Chrystusem.

  • lupus.y

    Oceniono 16 razy -2

    Wszystko to prawda. lecz prawdą jest też to, co zburzy jednostronne postrzeganie tamtego okresu: wtedy śmiertelność dzieci gwałtownie SPADŁA gdyż ich los uległ gwałtownemu POLEPSZENIU.

  • komercyjny02

    Oceniono 10 razy -2

    Dwa zdjęcia - chyba z fabryki nici.
    Czy pod ich wpływem ktoś z forumowiczów znów zapłacze - jak to się już zdarzało - nad upadkiem przemysłu tekstylnego w naszej Łodzi ("polskim Manchesterze")? Naprawdę, komuś żal?

  • kruk1210

    Oceniono 26 razy -2

    "To była naprawdę rewolucyjna zmiana. Anglia się przeobrażała, nastąpił gwałtowny przyrost naturalny, wielka migracja ze wsi do miast, a połowa ludności to były dzieci."

    Skąd ten przyrost naturalny? Więcej dzieci się rodziło czy mniej ludzi umierało zanim dożyło np. 20 roku życia? Jeśli przyrost wziął się stąd, że mniej umierało, to jakie były przyczyny zmniejszonej umieralności?

    Słyszałem kiedyś opinię, że dzieci zaczęły być widoczne jako pracownicy w fabrykach w miastach, bo przestały umierać z głodu na wsi. Skoncentrowana obecność dzieci w stosunkowo niewielu fabrykach jest bardzo widoczna, w odróżnieniu od "rozproszonych" śmierci głodowych w tysiącach wiosek w całej Anglii.

    Może następnym razem autorka napisze o tym jak w dawnej Anglii żyło się na wsi.

    "Taka była mniej więcej ówczesna rzeczywistość, zbudowana na nierównościach i wyzysku, w której ludzie dokonują dramatycznych wyborów pod ekonomicznym przymusem."
    Tak jakby teraz było inaczej. Dziś matki muszą oddawać swoje dzieci pod opiekę obcym ludziom i iść do pracy, bo pensja jednej osoby nie wystarcza na utrzymanie całej rodziny. Poza tym pani autorka ma wygodną pracę w warunkach biurowych, a tysiące ludzi w Polsce musi wykonywać pracę fizyczną w trudzie, znoju, pocie i niepogodzie. Czy to sprawiedliwe?

  • twzelnik

    Oceniono 1 raz -1

    @amorvertical
    To co opisujesz jest taką samą fikcją jak wersja z dworkiem

  • chlebojad

    Oceniono 1 raz -1

    Rodzice byli pierwszymi, którzy wykorzystywali dzieci jako tanią siłę roboczą. Tak dzieje się i współcześnie w tradycyjnych społeczeństwach. To bzdura, że "zły kapitalista" wyzyskiwał, a robotnicy walczyli o prawa swoich dzieci. To wizja bajkowa dostosowana do współczesnej moralności, ale niestety nie mające wiele wspólnego z realiami. Dzieci pracowały tak samo ciężko jak dorośli, bo specjalny status dziecka to współczesny wynalazek. Tradycyjnie dziecko szło do pracy od kiedy było do tej pracy fizycznie zdolne. Obecnie staramy się kolorować historię pod tezy polityczne i ideologiczne.

  • timtimtim

    Oceniono 3 razy -1

    Kapitalizm zabija także dzisiaj m.in. przez likwidację usług publicznych, służby zdrowia.

  • buk-humor-dziczyzna

    Oceniono 11 razy -1

    a pismakowi wbijano kołek w doopę

  • eligiusz_podchrapek

    Oceniono 17 razy -1

    Nie rozumiem dlaczego dziecko, które pracuje to zło. Oczywiście nie po 16 godzin, nie w warunkach zagrażających życiu i zdrowiu itp., ale sam etos pracy wpajany od małego czyni wyłącznie dobre zmiany w małych umysłach.
    Artykuł oczywiście jest o strasznym wyzysku dzieci, więc nie o taką pracę mi chodzi.

  • valaril

    Oceniono 17 razy -1

    Nas szokuje jak kiedyś dzieci musiały pracować. A nasi potomkowie, gdy już mam nadzieję powszechna będzie jedzenie mięsa in-vitro, będą się dziwili jak mogliśmy tolerować obecne warunki przemysłowego chowu zwierząt. Który jest jeszcze gorszy niż to, co te biedne dzieci doświadczyły.

  • Tomasz R Stasielowicz

    0

    Dla mnie to kolejny przykład, że każdy pisać może, a papier wszystko przyjmie. Oczywiście we współczesnym świecie słowo "papier" nie staje się już miarodajne. Otóż, ktokolwiek zna historię powszechną, to ma doskonale świadomość, że brytyjska/angielska potęga rozkwitła na długo przed rewolucją przemysłową, bo w XVIII wieku (może już po rządach Cromwella w wieku XVII...). To wówczas Zjednoczone Królestwo ugruntowało swoją mocarstwową pozycję. A czynników było wiele: kryzys dotychczasowych hegemonów - Hiszpanii i Portugalii, umiejętnie prowadzona polityka i zmienianie sojuszy (np. słynne odwrócenie sojuszy podczas wojny siedmioletniej 1756-1763) wraz z pewną dozą fartu. Gdyby nie śmierć carowej Elżbiety, to ówczesny sojusznik brytyjski - Prusy - zostałby unicestwiony. Stało się inaczej, na czym zyskali Brytyjczycy. Zwłaszcza w konfrontacji z innym, "wschodzącym" mocarstwem kolonialnym - Francją. Byłby to w ogóle materiał na odrębny wątek historyczny.

    Gdyby tej ostatniej -Francji - nie spustoszyła Rewolucja i kolejne, wewnętrzne zgrzyty w XIX wieku, to pozycja Brytyjczyków, jako mocarstwa europejskiego i kolonialnego, nie byłaby tak oczywista. Zresztą pomimo tego Francuzi stworzyli równie potężną konstrukcję. Dominująca z kolei rola języka angielskiego, jako międzynarodowego, co było spuścizną po okresie kolonialnym, to efekt rosnącej siły Stanów Zjednoczonych. Zjawisko pracy dzieci w tworzącym się przemyśle, to praktyka powszechna w XIX-wiecznym świecie czy w Europie. Imputowanie na tym polu "zasług" przemysłu angielskiego, to spore nadużycie.

    Autorka umiejętnie powiązała przypowieść/przypowieści o pracujących ponad siły dzieciach, ze wzrostem znaczenia Wielkiej Brytanii. Zresztą od wojny secesyjnej w USA (1861-65) owe znaczenie było coraz wątlejsze, a brytyjskie Imperium "nad którym nie zachodzi słońce" okazało się kolosem na glinianych nogach. Klops ... "kolosa"... nastąpiłby już na początku XX wieku, ale sojusz z Francją i dwie rewolucje w Rosji po raz kolejny uratowały monarchię.

    Samo zaś położenie wyspiarskie - niemożność przeprowadzenia inwazji, planowanych na szeroką skalę przez Bonapartego, a potem Hitlera - to następny historyczny czynnik, co Autorka równie umiejętnie pominęła. Fakt, że wszystkie konflikty XIX i XX wieku odbywały się na obszarach kontynentalnej Europy, to - razem wzięte- pozwoliło przetrwać nacji i zapleczu gospodarczemu "Made in Britain".

    Zaś klasyczny sposób prowadzenia przez Londyn polityki bez zasad i wartości np. dotrzymywania zawieranych traktatów, odczuliśmy tragicznie na sobie, jako Polacy w początkach 2 Wojny Światowej. Wmanewrowanie Rzeczpospolitej w układ, który ocalił Wyspy, a Polskę poprowadził do zagłady :-| Plecenie o dzieciach będących źródłem minionej, brytyjskiej potęgi, to zapewne owoc przygotowań Autorki do doktoratu lub ostateczny produkt. Zaś poza nieco "sensacyjnym odkryciem" nie ma żadnego pokrycia w faktach. Mam na myśli pracę młodocianych Anglików, jako szczególny powód rozwoju Brytyjskiego Imperium. Kolejna z książek, które nieświadomym historii czytelnikom - przyniosą więcej szkody, a nie pożytku.

    Niemniej życzę zainteresowanym miłej lektury. Czytanie książek zawsze jest budujące w świecie kreowanym przez Facebook, Twitter i Instagram. Choć w tym wypadku, to swobodne dywagacje osoby, która historii (jako nauki) poznała niewiele. Pozycja z gatunku socjologicznych, gdzie historię ułożono z luźnych fragmentów, aby skomponowała się z całością.

  • kmrp

    0

    Ale Janusz Korwin-Mikke jest zachwycony wiekiem XIX, jakie to wspaniałe czasy były dla rozwoju gospodarek i społeczeństw...

  • keram01

    Oceniono 2 razy 0

    To był początek krwiożerczego kapitalizmu gdzie człowiek się nie liczył bo w każdej chwili gdyby się zepsuł można było go wymienić na innego. To na tym motłochu ciemnocie i nieuctwie Marks oparł całą ideologie swojej rewolucji. Kiedy jednak robotnik zaczął się dokształcać , bo musiał , i dorabiać się własnymi rękami to całą jego rewolucje przegnał kijami.

  • kisssmyass

    0

    postęp kosztuje. Ale dopiero takie okrutne warunki spowodowały rozwój związków zawodowych, podniesienie spraw socjalnych, wykształcenie systemu opieki, ubezpieczeń medycznych etc. jak też powstanie ideologii socjalizmu, zdaje się że to Engels studiował warunki życia klasy robotniczej w xix w. Anglii, No ale dekoracje łatwo zmienić, mentalność społeczną znacznie trudniej. A skoro większość ludzi na tym padole to ‚funkcjonalni psychopaci’, więc historia się powtarza w taki czy inny sposób. Z tym że mam nadzieję iż dzięki mediom i nagłaśnianiu warunków pracy w Azji, Afryce czy Ameryce Poł., zmiana na lepsze nastąpi szybciej niż ta w Anglii, bo dzisiaj społeczność międzynarodowa może więcej uczynić. Zresztą tu leży współczesne wyzwanie dla międzynarodowej społeczności względem nadużyć tzw. ‚globalnego biznesu’, ażeby organizować międzynarodowe struktury walki z takimi nadużyciami, tak żeby sprawcy nie mieli się gdzie ukryć. Tak jak pedofile przenoszeni przez przełożonych do innych parafii, tak cyniczne biznesy przenoszące się do różnych biednych krajów, żerujące na biedzie ludności lokalnej i nie płacące nigdzie podatków. Trzeba z tym po prostu walczyć, czy to na poziomie lokalnym czy też bardzo odległym, choćby poprzez uświadamianie się o pochodzeniu kupowanych przez nas produktów i przez niekupowanie ich.

  • lubella69

    Oceniono 10 razy 0

    Rosją od czasów "podmiany" Piotra I rządzą Niemcy. Piotr pierwszy wróciwszy z dwuletniej podróży po Europie nie znał języka rosyjskiego (czyż nie jest to dziwne?) , a językiem urzędowym uczynił j. niemiecki... nie pamiętał, gdzie jest biblioteka rodzinna,chociaż lubił czytać, a generałami uczynił Niemców. Romanowowie natychmiast po objęciu władzy wprowadzili w Rosji niewolnictwo, które zniesiono dopiero w 1861 roku. Fajny temat na książkę? ... Może inaczej... jeszcze w XX wieku w Japonii ojcowie dziesięcioletnich dzieci kazali im szukać sobie pracy, "bo są już wystarczająco dorośli"... Te bajki o wbijanych gwoździach w nogi kominiarczyków to skowyt bezmózgowia, a dzieci pracują od starożytności. w Korei Południowej pięciolatki uczą się po 8 godzin dziennie. Nie mają dzieciństwa....Uczą się języków obcych i innego szajsu, żeby w wieku 20 lat być wysokiej klasy inżynierami itp. napiszcie o tym! ... Wasze dzieci mają smartfony, ale kto w Chinach, Indiach wydobywa metale ziem rzadkich do produkcji tych telefonów??? Kto za grosze szyje wasze ciuchy, które po kilku miesiącach wychodzą z mody??? .... Rozczulacie się nad tym co było 150 lat temu? Zwykła egzaltacja warta gorzkiego śmiechu ...

  • kletos

    Oceniono 12 razy 0

    dzieci pracowały na całym świecie, również w Polsce. Zatem dlaczego na całym świecie nie wzrosło bogactwo ? Bo to nie praca dzieci wpłynęła na bogactwo Anglii !! PS. Oczywistym jest, że dzieci nie powinny pracować w takich warunkach.

  • myslacyszaryczlowiek1

    Oceniono 18 razy 0

    Przecież dzisiaj dzieci o wiele ciężej pracują niż w tamtych czasach. Tylko tyle, że zamiast fizycznie pracują umysłowo. Są poddawane presji, są stresowane , oceniane i muszą siedzieć w bezruchu przez 45 minut, a jeszcze nie tak dawno były bite za niesurbonyację. To nie są zajęcia, że one tego chcą, są zmuszane do tego.

  • lubella69

    Oceniono 30 razy 0

    "Rzeczywiście, ze współczesnego punktu widzenia to były tortury. Gwoździe, o których mówisz, wbijano dzieciom w stopy, żeby się nie ześlizgiwały podczas czyszczenia kominów." .... no, a potem z tych gwoździ ich oprawcy zlizywali krew i dodawali do macy... a ja tam była, miód i wino piłam... Łysek z pokładu Idy miał takie zwidy.

  • matts06

    Oceniono 3 razy 1

    Gdyby nie lewica, socjaliści, socjaldemokraci itp., to nadal by tak było, bo taka jest logika kapitalizmu. Ale w Polsce ludzie i tak będą wyznawcami świętego wolnego rynku oraz ideologii neoliberalnej.

  • real.ist

    Oceniono 3 razy 1

    Gwoździe w stopy spowodowały myślenie. Szkoda że autorka bez sensu tłumaczy teksty bo klocie w stopy szpilka aby dziecko szybciej w kominie zasuwalo a wybicie gwoździa w stopę to jednak różnica jest. Pomijając fakt że można by specjalne podeszwy przywiazyqane dobstup okute używać.

  • timbwolf3

    Oceniono 7 razy 1

    W Afryce i Azji produkcja masowa potomstwa ma właśnie na celu żeby pracowały na ojca ogiera rozpłodowego

  • ubudubu4

    Oceniono 6 razy 2

    Prawdziwy liberalizm w czystej formie...."przecież dzieci i ich rodzice chcieli pracować a właściciele fabryk chcieli ich zatrudniać".......

  • mniklasp

    Oceniono 2 razy 2

    Autorka nie jest historykiem i wziela punkt widzenia dramatu dzieci w 19 wiecznej Anglii co oczywiscie jest tylko pol prawda. Druga polowka to socjotechniczne warunki rozwoju Angli oraz podloze socjologiczne spoleczentwa angielskiego. I zdecydowanie masowosc zatrudnienia np w obsludze krosien.Dzieci czesto byly jedynymi zywicielami rodziny lub znaczacym dodatkiem do budzetu. Bylo to za przyzwoleniem rodzicow oraz rzadu, kosciola itp. Wiele dzieci to byly sieroty ktore byly wlasnoscia fabryki

  • estacionmexico

    Oceniono 4 razy 2

    Tania siła robocza to jedno . Z drugiej strony Korona rozwijała się również dzięki rabunkowej eksploatacji kolonii.

  • 1234pablo

    Oceniono 16 razy 2

    Gwóździe w stopy? Proponuję wbić gwóźdź w stopę autorki niech spróbuje wtedy czyścić kominy. Bajkopisarka.

  • ochujek

    Oceniono 8 razy 2

    Dzisiaj też klechy wbijają dzieciom swoje swożnie. Tylko wyżej

  • Kot Wbutach

    Oceniono 4 razy 2

    Naukowcy, politycy? A co z takimi ludźmi jak John Stuart Mill, Pierre-Joseph Proudhon bądź Karol Marks i Fryderyk Engels. Jest o nich mowa w książce? O ich wkładzie w walce z angielskim systemem opartym na wyzysku? O walce o zrównanie praw kobiet i mężczyzn? Walce o ośmiogodzinny dzień pracy? Żaden oficjalnie zatrudniony na uniwersytecie naukowiec nie upominał się o los dzieci, gdyby to zrobił, rychło straciłby pracę.

  • lukki69

    Oceniono 14 razy 2

    "Próbowałam zrozumieć, na czym wyrosła Anglia, dlaczego tak szybko się rozwinęła, jakim cudem tak mała wyspa opanowała tak wielki kawał świata...."
    ...na krwi pocie i łzach swoich niewolników, których potomkowie płyną dzisiaj do Europy się rozliczyć na socjal.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX