Uzależnienie od internetu w niczym nie różni się od uzależnienia od alkoholu czy papierosów

Uzależnienie od internetu w niczym nie różni się od uzależnienia od alkoholu czy papierosów (fot. Shutterstock)

wywiad gazeta.pl

10-letnia Zosia jest na odwyku. "Psychiatra powiedziała mi, że to dokładnie tak, jakby była alkoholiczką"

Zostawiając ją w szpitalu psychiatrycznym, czułam się jak najgorsza matka świata. Ale nie miałam wyjścia. U nas jest trakcja kolejowa. Bałam się, że ona coś sobie zrobi. Już wcześniej usiłowała wyskoczyć z okna - mówi Agnieszka, której córka uzależniła się od Internetu.
Wr�� do artyku�u
Komentarze (278)
Zaloguj się
Pokaż wcześniejsze komentarze
  • julietteb

    Oceniono 10 razy 8

    Pokolenie zombie.

  • jurek83

    Oceniono 28 razy 8

    "Spała ze mną do siódmego roku życia" - nie mam więcej pytań, wysoki sądzie :-)

  • czytelnik.koneser

    Oceniono 9 razy 7

    Bardzo częsty kontakt z Internetem czy telefonem komórkowym w dłuższej perspektywie na pewno doprowadza do postępującej degradacji wzroku i słuchu, potem może tez mieć wpływ na prawidłową postawę dziecka, tj. przyczynia się do skoliozy. A dopiero na końcu może oddziaływać na psychikę dziecka z uwagi na wiele prostackich treści, które są tam zamieszczane, oczywiście ze względów czysto ekonomicznych. Ale w tym wypadku podobny poziom prezentuje również współczesna telewizja. I właśnie w tej przestrzeni medialnej najwięcej mogą mieć do powiedzenia rodzice, na których spoczywa główny obowiązek przekazywania swoim pociechom takich wartości, które umożliwią dzieciom właściwą ocenę i weryfikację prostackich treści. I tutaj mamy problem, ponieważ gdy sami rodzice oglądają skandaliczne pod względem merytorycznym, rozwojowym, i kulturowo barbarzyńskie telenowele, czy jakieś tam inne sitcomy, romcomy, trillery, turnieje dla ubogich duchem, telewizyjne tańce hulanki swawole, czyli rozrywkę medialną dla ludu pracującego miast i wsi, to trudno aby ich dzieci zaczęły właściwie odbierać otaczającą rzeczywistość. Po prostu, dziedziczą po swoich rodzicach kulturowy genotyp. Zatem można powiedzieć, że mamy do czynienia za sprawą współczesnych mediów, z obniżeniem standardów współżycia społecznego. Ale z drugiej strony, świat zawsze taki był. Ludzie zamożniejsi są lepiej wyedukowani i korzystają z zupełnie innej rozrywki. A u nas za miast oświaty na wysokim oświeceniowym poziomie mamy dodatkowo przepełnioną religią i prawdami objawionymi. Zatem nie dziwota, że dzieci coraz młodsze nie dają rady. Chore państwo, chore dzieci. Aby uzdrowić tę skandaliczną sytuację, w pierwszej kolejności należy wyp.... religię ze szkół!

  • degeneratka

    Oceniono 11 razy 7

    Trójka dzieci i ani razu w tej opowieść nie występuje ojciec.

  • lady_mop

    Oceniono 6 razy 6

    pokolenie 30-40 latków ma zwyczajnie brak czasu na bliski kontakt z własnymi dziećmi;
    np. wspólna zabawa klockami, itp. jedyne w czym się sprawdzają to posiłki czasem wmuszane,
    ubranie, kąpanie :(
    ale przecież wychowanie dzieci to nie jest przemysłowa hodowla zwierząt!
    Dzieciak ma mnóstwo zabawek i ma dać spokój rodzicom, bo rodzice zmęczeni zarabianiem kasy,
    między innymi na tony zabawek nie mają chęci i siły na wspólną zabawę...
    bo siedzą w internecie!

  • makma190

    Oceniono 8 razy 6

    Brawo dla matki za odwagę! Życzę powodzenia i wytrwałości. U nas z synem jest podobny problem. Syn skończył 10 lat 3 mce temu.

  • verra Verra

    Oceniono 7 razy 5

    dlaczego cały czas pisze się, że rodzice maja wiecznie spędzac wolny czas z dziecmi- bawic się przede wszystkim..do jasnej cho.lery- mnie rodzice przez lata szkolne nie byli potrzebni do zabawy! Takie piekne wspomnienia mam, wspolne zabawy z rowiesnikami, podchody, wspinaie sie po drzewach, w upały skrapianie sie z hydrantu. Gdzie mieli byc rodzice? Ze mna, bawic sie w podchody czy grac w dwa ognie? A moze dziadkow trzeba byloby w to zaangazowac, niech popierniczaja na rolakach albo deskoroce za wnukiem. Na swieta owszem, rodzina jest razem, w chorobie tez, pomoc w nauce tez, ale bawic sie z rodzicami to byloby kiedys wysmiewane - dziecko wstydziloby sie wyjsc na dwor. Rodzice do pracy, do zajec domowych, a dzieci won na dwór do wspolnych zabaw! Przez to teraz dorosli nie mogą zjac sie swoja robota tylko nianczeniem dzieciakow do 18 stego roku zycia. Dzieciaki mieskzajace wsponie w jednym bloku sie nie znają. Przechodza obojetnie obok siebie. Nawetna placu zabaw widac dystans, jak sie kogos nie zna np. ze szkoly to sie do niego nie odzywa. Cos tu nie jest haloo..kto za to odpowiada?Kto do tego doprowadził? Internet?

  • drobnostka7

    Oceniono 5 razy 5

    Przerażające. A jakby tak gremialnie odciąć dzieci od smartfonów ? Żeby z nudów zaczęły ze sobą się normalnie komunikować?Bez zmian w społeczeństwie takie dziecko jak Zosia nie ma szans na oparcie się uzależnieniu! W domu ma odcięty dostęp do internetu, ale pójdzie do szkoły i co? Nie odda jej ktoś swojego smartfona? Choćby ze strachu bo Zosia jest nieobliczalna. Dla moich dzieci jeszcze nie jest za późno ale boję się że tego zatrzymać się nie da ...

  • Pati Pati

    Oceniono 5 razy 5

    Jak ja sie ciesze ze dorastalam w czasach gdzie nie bylo internetu i smartfonow.po zrobieniu lekcji caly wolny czas spedzalo sie na dworzu z kolezankami, kolegami.nie potrzebny byl telefon zeby sie umowic na dwor pograc w pilke, na rower czy pograc w kosza na osiedlowym boisku.

  • sselrats

    Oceniono 10 razy 4

    Mamusia urodzila braciszka i sie zaczelo.

  • Monika 1234

    Oceniono 4 razy 4

    Brawo dla Pani! Nie każdy rodzic ma odwagę tak stanowczo ratować swoje dziecko, zwłaszcza gdy nawet od najbliższych nie otrzymuje wsparcia w tych trudnych chwilach.
    Córka na pewno kiedyś Pani za to podziękuje :)

  • Oceniono 4 razy 4

    Przesyłam wiele miłości i siły tej Pani. Uratowała własne dziecko. Gratuluję odwagi, determinacji i mocy.

  • lusjola

    Oceniono 4 razy 4

    Bardzo współczuje mamie Zosi. Ta pani ma rację trzeba zwracać uwagę na dzieci i ich zachowania. Mieszkam koło szkoły średniej i jak przechodzę do przystanku widzę dzieci z komórkami przed oczami . Wchodzą na pasy nie patrzą w lewo czy prawo bo po co przecież jest znak szkoła !!! Ciarki mnie przechodzą . Dziewczyna młoda przeszła przez przejście i nie zauważyła krawężnika wyrżnęła jak długa. Nie było mi wcale do śmiechu.

  • smurfmadrala

    Oceniono 4 razy 4

    W Chinach już tego doświadczyli, skala problemu podobna do liczebności państwa.
    Nie bawili się w szpitale lecz obozy resocjalizacyjne prowadzone przez emerytowanych wojskowych.
    Dryl, surowe warunki życia, żelazna dyscyplina, płacz i histerie szybko ustąpiły.
    Ten nasz skromny dobrobyt już wykańcza dzieci podobnie jak w krajach o najwyższym poziomie życia i technologii.

  • Van der Seck

    Oceniono 36 razy 4

    Pani corcie Zosie i dorobila sie w miedzyczasie synka... Dlaczego w artykule nie ma nic o ojcu/ojcach? Nie istnieje/-ą?
    Po przeczytaniu calego art. mam jeden wniosek: matka nie ma za grosz konsekwencji, co oznacza brak charakteru. TO jest wina stanu corki. To ona piwinna zrobic swoim rodzicom afere - raz, gdy nie posluchali jej zakazu w wakacje, dwa - gdy Zosia trafila do szpitala. Bo to tez ICH wina.
    Mala wymuszala, wiec matka oddawala smartfona czy komputer? To co z niej za matka i dorosla osoba, ze dziecku daje sie terroryzowac!? Zero odpowiedzialnosci i placz - sama jest jak 9-latka. Dlatego jej corka ma problem. (O genetycznej sklonnosci do uzaleznien, odziedziczonej po obojgu rodzicach tejze matki nie wspominajac.) I ta pani nie wie i nie rozumie, dlaczego ma kuratora. Dno i dwa metry mulu.

  • Oceniono 3 razy 3

    Wiem coś o tym, bo sam z tym walczę. Żeby w pracy pracować a nie obijać się. Żeby po nocach nie siedzieć przy kompie i nie dłubać za długo w Linuxie albo nie oglądać czy czytać materiałów o samolotach, historii, kosmonautyce i czym tam jeszcze. Youtuba sobie zabroniłem, to za to na jakichś forach technicznych siedzę i przestać nie mogę, kompulsywnie sprawdzam, czy ktoś coś nowego nie napisał.

    Z alkoholem jest łatwiej. Można wszystko wylać, nie kupować, nie pić, na imprezy nie chodzić. Komputera nie mogę nie używać, bo taki mam zawód. Zresztą w jakim zawodzie nie ma teraz komputerów? Rzucić to i zostać fiziolem na budowie, albo rolnikiem czy co? Nie utrzymam rodziny.

    Dzieci używają Internetu i gier pod naszą kontrolą. Ale ja też muszę się kontrolować, bo inaczej jak mogę je przekonać? Ciężko jest, kurka.

  • Monika Sawicka

    Oceniono 5 razy 3

    Jestem zszokowana komentarzami, ja tj. mama 9-cio letniego chłopca i nauczycielka z 10-cio letnim stażem. Jak łatwo przychodzi ocena i postawienie wyroku - winny jest rodzic... Osobiście żal mi tych wszystkich "idealnych" rodziców wydających osądy, bo prawda jest taka, że mądrzy jesteście tylko w teorii...

  • Oceniono 3 razy 3

    Najbardziej boli mnie widok kiedy jadę do pracy tramwajem i na pokładzie jedzie mama bądź tata z dzieckiem 2,3 letnim które jest wręcz przyklejone do telefonu, rodzice nie zdają sobie sprawy jak bardzo krzywdzą dziecko. Nie powiem ja tez nie jestem matką idealna ale w momencie kiedy zauważyłam ze moja 3 letnia córka po 20 min oglądania filmików na YouTube po zabraniu tel. robi sie nerwowa, już wtedy zaczekam reagować i ograniczać dostęp do internetu. Ja tez staram sie będąc w domu nie brać tel. do ręki ale mój mąż ma z tym ogromny problem non stop siedzi w tel. przegląda czyta artykułu itp. no a dzieci niestety uczą sie od rodziców. Swoją droga życzę Pani dużo energii i cierpliwości z pewnością Panią i córkę czeka długa droga do wyleczenia. A mnie czeka poważna rozmowa z mężem. Dziękuje ze podzieliła sie Pani swoim doświadczeniem.

  • shortone

    Oceniono 3 razy 3

    Bardzo współczuję, życzę wytrwałości, proszę się nie poddawać, będzie coraz lepiej. Cieszę się, że się Pani podzieliła tą historią, naprawdę daje do myślenia i nawet skłania do działania. Mam 11-nio letnią córkę i wydaje mi się że staję na rzęsach żeby się nie nudziła, próbowała różnych aktywności, chciała się spotykać z koleżankami i żeby miała motywację do nauki. Jest bardzo ciężko. To nieustanna walka, przysłonięta oczywiście matczyną cierpliwą głupkowatą miną. A problemy ze skupieniem się na nauce są i tak. Poza tym gdybym jej zostawiła wybór - zawsze wybrałaby gierkę, youtuba, albo durnowaty serial paradokumentalny. To jest przecież tak łatwo dostępne, pełne mocnych bodźcow za jednym kliknięciem. Od zawsze kontroluję czas spędzany przez nią przed tv, na telefonie, tablecie (to jest max pół godz dziennie łącznie na wszystko, w weekend może do 1,5h), ale od zawsze ma o to wielkie do mnie pretensje. Bo jej koleżanki i koledzy ze szkoły i podwórka nie mają żadnych limitów. Jej tel nigdy nie milknie. Ma codziennie kilkaset nieodebr.wiad.na whatsappie itp. A ja jestem dla niej oczywiście wyrodną matką, tylko ona ma tak przekichane. Faktycznie, ten świat dzisiejszych dzieciaków jest totalnie zdominowany przez internet. Taka troche zgroza. Ale z drugiej strony niestety taka codzienność i nie wiadomo gdzie przebiega ta cienka granica gdy jest już za późno i dzieje się źle. Gratuluję Pani odwagi, dziękuję za szczerość. Widzę, że muszę jej dalej tak pilnować i jeszcze bardziej się skupić na pilnowaniu młodszego, który uwielbia pełnometrażowe bajki w stylu Vaiany i zaczyna się interesować gierkami siostry...

  • smurfmadrala

    Oceniono 3 razy 3

    Kiedyś zagrożeniem był klimat, drapieżniki,
    dziś słabsze jednostki WYELIMINUJE: e-"rodzina", e-"przyjaciele", e-"wychowanie", e-"moralność", itd.
    Chciałbym nie mieć racji ...

  • grogreg

    Oceniono 3 razy 3

    Po pierwszych linijkach tekstu pomyślałem, że to artykuł o opętaniu (spoko, daleko mi do dewocji)..... ale parafrazując klasyka....Gdy Twoje dziecko spędza z smartphonem więcej czasu z smartfonem niż z Tobą. ....wiec, że coś się dzieje.... i to pewnie twoja wina.

  • pawelo73

    Oceniono 2 razy 2

    NIestety miałem takiego "sąsiada" - 40letni bezrobotny wałkoń a ponoć jest informatykiem, mieszka u siostry na poddaszu i całe noce i dnie pierniczy głupoty przez internet, ulubiona rozrywka podsłuchiwanie i komentowanie sąsiadów (prawdopodobnie włamuje się także do cudzych komputerów), miesiącami nie wychodzi z domu, rodzinka się nie przyznaje.

  • zalobnik.narodowy

    Oceniono 8 razy 2

    Wystarczyło dać dziecku jak miało 2 lata książkę a nie telefon.

  • vald

    Oceniono 4 razy 2

    Strach myśleć, jak tej dziewczynce to nie przejdzie , skończy 18 lat i nikt nie będzie miał prawa się jej wtrącać.

  • zygzag33

    Oceniono 6 razy 2

    Ja nie sadze ze Zosia ma problem w ucieszke w przestrzen internetowy. Ja sadze ze matka ma problem z nawiazaniem ze swoim dzieckiem. Nie jest to pierwsza i ostatnia historia naszego boga szukajacego spoleczenstwa.

  • Oceniono 6 razy 2

    Hmm - moim zdanie to chyba rodzica trzeba by było wysłać na odwyk. Jak można nie zauważać przez tak długi okres że dziecko przebywa cały czas w wirtualnym świecie. Wszystko według zasady " Daj mi spokój, jestem zmęczona, idź sobie w coś pograj , idź sobie coś obejrzyj. Równie dobrze dziecko mogło siedzieć przy barku i podpijać alkohol, palić elektryki albo trawę lub nawet brać jakieś dopalacze. Chore-chory rodzic a nie dziecko- niech płacze, jej wina. Nie mam współczucia dla takich rodziców - takie moje zdanie!!!

  • TheK94pl

    Oceniono 4 razy 2

    Cały ten artykuł jest grubymi nićmi szyty. Bezprecedensowa próba zrzucenia swojej nieudolności na zły świat i straszny internet. Zaczynając od początku jeśli historia wogole jest prawdziwa, ta pani strasznie idealizuję swoją córkę, co w efekcie daje taki a nie inny efekt. Kolejna sprawa to spanie z dzieckiem do 7roku życia?! To chore!
    Lecąc dalej, najłatwiej jest odpalić YT i mieć "wolne" ale to nie obcy ludzie z internetu są od zajmowania się dziećmi tylko rodzice. Nikt nie widzi noc dziwnego, żeby pilnować malucha w kuchni gdzie jest wiele niebezpiecznych przedmiotów i dokładnie to samo dotyczy wszystkiego innego w tym internetu. Brak kontroli poczynań swojej pociechy to skrajna nieodpowiedzialność...
    Uleganie presji dziecka to wogole jakaś porażka. Nie rozumiem jak można ulegać takiemu terroryzmowi. Trochę pokrzyczy i popłaczę i się zmęczy. Widząc, że nic tym nie zdziała w końcu da spokój.
    W dalszej części mamy np. "idź na rower" czyli kolejna próba pozbycia się dziecka, zamiast poświęcić mu czas. Może zamiast tego "idź" lepiej by zadziałało "chodźmy"? I tak przez cały artykuł.
    Reasumując mamy tu doczynienia albo z bardzo słabej jakości próbom ataku na Internet, albo ktoś rzeczywiście jest skrajnie głupi i nieodpowiedzialny, więc nie powinien mieć nawet psa, nie mówiąc już o dziecku..

  • Czarek Andzel

    Oceniono 2 razy 2

    Boję się o to pokolenie. Przeraża mnie lekceważący stosunek wielu rodziców ( zbyt wielu ) do tego zjawiska.

  • jolanta55

    Oceniono 6 razy 2

    Idealna rodzina? Hahaha! Nie ma takich. Była oczkiem w głowie mamy, aż urodził się braciszek. Teraz on był najważniejszy. Jej bezpieczny świat się zawalił, więc znalazła dobie nowy. I to by było na tyle.

  • jb.pach

    Oceniono 6 razy 2

    Artykul niesamowicie wychowawczy,dla wielu matek jest pouczający,wielu otworzyl oczy tylko niemyslacy mogli skrytykować nie rozumiejąc problemu.
    To daleko plynaca nauka dla rodzicow,ktorzy chcą aby skorzystać z takiej wlasnie lekcji a sami jakos nie zadali sobie sprawy z zagrozenia i nieszczęścia jaki niesie za sobą utrata dziecka uzależnionego.
    Bardzo ciesze sie ze cos takiego poleciłam komus do zapoznanai i przemyslnia

  • jo1952

    Oceniono 2 razy 2

    Dlatego ciągle na ulicy widuję młodych przyklejonych do smartfona.Nawet nie kojarzą dokąd idą, a samochody jakoś w dziwny sposób są na ich drodze.

  • agnrodis

    Oceniono 4 razy 2

    Po urodzeniu brata, internet zastapil w mozgu dziewczynki matke. W tym wieku mozg sie najszybciej uczy, tworza sie automatyczne polaczenia i reakcje, ktore beda funkcjonowac do konca naszego zycia, taki autopilot. Jak teraz chca ja oderwac od internetu, reakcja jest taka, jakby chcieli ja oderwac od matki.

  • koc187

    Oceniono 3 razy 1

    Chciałbym delikatnie zwrócić uwagę, że w artykule nie ma słowa o ojcu. Czy Zosia była wychowywana samotnie? Czy stało się coś złego, o czym nie wspomniano? Niech to będzie przestrogą dla egoistów. Masz dziecko? Tak? To jesteś za nie odpowiedzialny.

  • A-m M-ski

    Oceniono 1 raz 1

    a co począć z 18 latkiem który odkąd skończył 18 uwazany jest za pełnoletniego a w głowie ma ugry internet i swiata poza tym nie widzi ? gdzie szukac pomocy ?

  • raven lps gacha

    Oceniono 1 raz 1

    Dzisiaj dzieci mają" wszystko" , a nam rodzicom brakuje czasu, bo staramy się im to "wszystko" zapewnić!!! Tu jest przyczyną. Niezauważamy zmian, które są sygnałem, że źle się dzieje!

  • anita_szczepaniak

    Oceniono 1 raz 1

    Jako rodzice możemy czasami nie rozumieć zagrożeń związanych z technologią oraz na co zwracać uwagę. Ostatnio brałam udział w szkoleniu zorganizowanych przez BSafer, mają poświęcony cały cykl dzieciom oraz dają zestaw narzędzi aby chronić nasze pociechy i seniorów.
    Jak by ktoś bym zainteresowanych tutaj macie link bsafer.pl/bezpieczenstwa_twojego_dziecka

  • k.gembiec

    Oceniono 1 raz 1

    Tylko mądrość rodzicow sprawi, ze dziecko bedzie się interesowalo czyms innym niz tylko internetem fejsbukami czy innymi oglupiajacymi portalami. CZasami trzeba postapic twardzo i zdecydowanie wobec wlasnego dziecka, z przekonaniem, ze to dla jego dobra. Nie jest to latwe, ale chyba mozliwe.

  • wilawianki

    Oceniono 1 raz 1

    Tylko jedno tłukło mi się w głowie, gdy skończyłam czytać: Adora Crellin i Ostre przedmioty.
    Ciekawe jaka sytuacja będzie w tej rodzinie za 10 lat

  • mieszkanieak2

    Oceniono 1 raz 1

    KLIKNIJ ZEBY ZAPISAC SIE NA NEWSLETTER tez uzaleznia. Wszystkie powiadomienia przyciagajz do internetu. Bez tego bylibysmy eolni, z dorodlymi jest podobnie. Uzsleznienie od internetu dotyczy tez nas, starych i swisdomuch

  • agnrodis

    Oceniono 5 razy 1

    Nie widze zbyt duzej roznicy w uzaleznieniu od TV i internetu, zwlaszcza, ze TV jest teraz dostepna 24/7.

  • mawik_net

    Oceniono 1 raz 1

    Myśłę,że to dziecko ma jednak jakiś inny problem oprócz internetu , dzieci czytają sprawnie w wieku 8 lat, kłopoty z pamięcią mogą być zarówno skutkiem jak i przyczyną obsesyjnego korzystania z internetu. Dziesko lubiło jak czytała mama , ale czytać sie nauczyć nie mogło i uciekło w internet , bo to dla niej łatwiejszy odbiór niż tekst. Należałoby sprawdzić czy dziecko nie jest dyslektykiem , lub ma inne zaburzenie neurologioczne oprócz uzaleznienia od internetu. A swoją drogą dawanie małemu dziecku do zabawy telefonu dla świętego spokoju jest niepoważne .
    W szkołach posiadanie telefonu powinno być zakazane , dlaczego nikt z nauczycieli o to nie walczy? Bo mają spokój na przerwach! Powinni walczyć psychologowie i psychiatrzy, ale są przepracowani. Nie wszyscy rodzice są odpowiedzialni i rada szkoły nie powinna o tym decydować !

  • 12345a65

    Oceniono 1 raz 1

    Świetny tekst. Wspaniała mama. Myślę jednak, że skrajności nie są rozwiązaniem, a każde dziecko jest inne. Moją kuzynkę ojciec oduczył fajek każąc wypalić kilka papierosów jednego po drugim - pomogło. Dlatego ona swojego kilkulatka oduczyła gierek internetowych każąc się nimi bawić bez przerwy dobrych kilka godzin. Też pomogło. Najważniejsze to patrzeć, słuchać, być czujnym, reagować. Lepszy rodzic, który przesadzi z reakcją niż ten, który nie zrobi nic.

  • maaac

    0

    Niestety to jak z alkoholem czy narkotykami. Wielu ludzi zażywa czy pije i nic. Inni tylko trochę spróbują... i po nich. Jak widać po haśle o dziadku alkoholiku dziedzina jest sama zasada uzależniania się od czegoś a nie konkretny bodziec. Czyli mieliście rodziców alkoholików patrzcie na dzieci czy nie uzależnia się od czegokolwiek - nie tylko alkohol i narkotyki ale też internet, seks, hazard, zabawy zwiększające adrenalinę - np wspinaczka bez zabezpieczeń.

  • bambosz0

    0

    jest tylko wygodne dla matki bo czytanie coraz bardziej idiotycznych "niebajek" jest nudne.. więc sama obecność fizyczna zadowala do jakiegoś czasu dwie strony

  • 2fat

    Oceniono 2 razy 0

    Robi się co można a pewnych rzeczy nie przeskoczymy. To że dziecko 7-letnie śpi z matką nie jest żadną zbrodnią i dowodem na jakąś patologię.

  • ewkabaska

    0

    "Nawet najlepszym kowalom własnego losu przypadek ściele łoża." - Adam Rem

  • peagnieszka

    0

    Szczerze, jako nastolatka też spędzałam od cholerny godzin na graniu, bo lubiłam, ale oceny zawsze miałam dobre. Chociaż to też pewnie kwestia tego, że w tamtych czasach mieliśmy w domu jeden komputer na wszystkich (w sumie ja i dwójka rodzeństwa, bo moi rodzice nigdy nie przesiadywali za dużo) i każdy chciał skorzystać, więc w końcu musiałam ustąpić, umielismy się jako tako dogadać. Ale te trzy godzinki dziennie, czasem krócej, czasem dłużej siedziałam i grałam, wieczorami się uczyłam i odrabiałam lekcje, a nawet miałam jeszcze czas na kreskówki.
    Więc uważam, że to trochę wina rodziców, którzy dzieciom kupują najnowsze smartfony, pakiet internetu i róbta, co chceta, zamiast dać dziecku najprostszy telefon do kontaktu. Mi komputer częściowo wręcz dał świadomość, że trzeba się dzielić, choć wcześniej też ją miałam (do dziś pamiętam te czasy, kiedy nie miało się po bananie, czy batoniku, tylko dzielił się na pół).
    Mam młodszego kuzyna w podobnej sytuacji, choć w jego dzieciństwie jeszcze nie było smartfonów, ale i wtedy były już lepsze telefony z kolorowym ekranem i grami. Zawsze grał, choćby na tym telefonie. Ja uważam, że wina rodziców, było im to zawsze bardzo na rękę, że dostał komputer, czy telefon i mieli spokój. Chyba nigdy zadnez nich nie wyszło z nim na dwór na chustawki, czy do piaskownicy. Ze mną też nie wychodzili, ale byłam najmłodsza w rodzenstwie i wychodziła z rodzeństwem właśnie, on jest jedynakiem. Niestety, nie podjęli żadnego leczenia w tym kierunku. Obiadów chyba też nie chciało im się dla niego gotować, bo smaki, które lubi najbardziej i wcina bez ograniczeń to chipsy i cola. A szuflady w ich domu uginają się od słodyczy, zupek chińskich i mięty na jego zgagi... No i leków, bo ma stwierdzonych autyzm, stwierdzili też anemię (przy nadwadze, a wręcz otyłości), problemy z kośćmi, nadciśnienie i wolę nie wiedzieć, co jeszcze, ale chyba nawet żylaki ma. A no tak, Lesniowskiego-Crohna też mu stwierdzono. To wszystko to są zaniedbania rodziców. Grunt, że w tym przypadku rodzic cvce coś z tym zrobić i zdaje sobie sprawę że swojej winy w tym wszystkim.
    Sama w liceum miałam napady złości, płaczu, kiedy zabierali mi komputer, ale byłam w tym czasie mega samotna i godzinami pisałam z moim aktualnym mężczyzną przez internet. Dziś mieszkamy razem.

  • 0

    Oczywiście urządzenia mają na to wpływ aczkolwiek myślę że córka ma po prostu zaburzenia psychiczne, które w taki sposób i przez to się aktywowały. Jest mnóstwo dzieci histeryzujacych gdy odciąć im internet, bo taki dzisiejszy świat, ale mało które będzie reagowało do tego stopnia. Teraz wszyscy siedzą w telefonach, to by się równało że wszyscy potrzebują psychiatry, a tak nie jest. Gdyby się urodziła w czasach bez internetu, prawdopodobnie miałaby problemy z nauką, ataki histerii i uzależnienie od czegoś innego.

  • zbychus1

    Oceniono 2 razy 0

    "Przestała spać ze mną dopiero trzy lata temu, kiedy urodziłam synka."

    Oczywiście najłatwiej zwalić na internet. ale uzależnienie nie bierze się znikąd, zazwyczaj jest substytutem czegoś czego nam brakuje. Doceniam troskę matki, ale może trzeba spojrzeć na temat szerzej a nie szukać prostych winnych. 10 latka to za wcześnie na takie bunty, aż strach się bac, co będzie za 3 lata.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX