Doktor Al Rabeeah i król Abdullah z bliźniaczkami z Janikowa

Doktor Al Rabeeah i król Abdullah z bliźniaczkami z Janikowa (fot: materiały UM Janikowo)

społeczeństwo

15 lat temu w Arabii Saudyjskiej rozdzielono polskie bliźniaczki. "To wszystko było trochę jak z "Baśni tysiąca i jednej nocy"

Gdy Polskę obiegła informacja, że operację rozdzielenia bliźniaczek syjamskich z Janikowa sfinansuje następca tronu Arabii Saudyjskiej, wybuchła sensacja. O dziewczynkach i ich matce pisały media w całym kraju. W tym roku mija 15 lat od operacji Darii i Olgi Kołacz.

Tekst ukazał się w styczniu 2019 roku.

Dziewczynki z wyglądu są jak dwie krople wody, czego nie można powiedzieć o ich charakterach. - Olga jest uparta, nie da sobie wejść na głowę. Daria to ta spokojniejsza, chciałaby wszystkim zrobić dobrze, ale nie zawsze jej wychodzi - opowiada ich mama Wiesława Dąbrowska.

Bliźniaczki mają 15 lat, w przyszłym roku pójdą do liceum. Głośno było o nich 14 lat temu, kiedy przeszły skomplikowaną operację rozdzielenia w Arabii Saudyjskiej. Dzisiaj niewiele osób o nich pamięta. - Jestem całkiem sama - mówi mama dziewczynek.

Bliźniaczki Daria i Olga (fot: UM Janikowo)
Bliźniaczki Daria i Olga (fot: UM Janikowo)

List z Rijadu

Daria i Olga rodzą się 8 października 2003 r. w Centrum Zdrowia Matki Polki w Łodzi. Jedna nie może żyć bez drugiej. Są zrośnięte dolnym odcinkiem kręgosłupa i końcowym fragmentem przewodu pokarmowego. Olga ma jedną nerkę, Daria - dwie. Żeby każda miała szansę na normalne życie - osobno, konieczna jest operacja. Koszt zabiegu w Filadelfii - to 1,5 mln dolarów, w Londynie - 50 tys. funtów. Te kwoty przekraczają możliwości rodziny mieszkającej w Środowiskowym Domu Samopomocy Społecznej w Janikowie.

Wiesława Dąbrowska nie wierzy, że ktoś w Polsce może pomóc jej córkom. Jej krewny z Bydgoszczy, Robert Kasznia, opisuje po angielsku przypadek dziewczynek, zamieszcza tekst w internecie wraz z apelem o pomoc w sfinansowaniu ich operacji. Lekarze z Uniwersyteckiego Szpitala w Krakowie-Prokocimiu deklarują, że podejmą się operacji, ale proponują odległe terminy. Matka bliźniaczek nie chce czekać.

Wie, że dziewczynki muszą być rozdzielone jak najwcześniej. Nadchodzi dzień, który zmienia wszystko. Robert dostaje list od doktora Mohameda Elgammala z królewskiego szpitala w Rijadzie, stolicy Arabii Saudyjskiej, który pisze, że przeczytał o bliźniaczkach w sieci i już opowiedział o nich swojemu koledze - doktorowi Abdullahowi Al Rabeeahowi, szefowi chirurgów dziecięcych. Ten z kolei przekazał wieści o dziewczynkach ówczesnemu księciu, następcy tronu Arabii Saudyjskiej, Abdullahowi bin Abd al-Aziz Al Saudowi. Książę miał powiedzieć bez zawahania: Płacę za wszystko.

W grudniu 2004 r., trzy tygodnie przed zabiegiem, dziewczynki wraz z mamą oraz lekarką z Bydgoszczy - Jolantą Jeżewską, lecą do Rijadu. Operacja odbywa się 3 stycznia o 5.30 czasu warszawskiego. Podzielona jest na 10 etapów, bierze w niej udział 50 lekarzy i pielęgniarek. Trwa 18 godzin. Żyje nią nie tylko Polska, ale i cały Rijad.

Rozdzielone bliźniaczki po operacji (fot: materiały UM Janikowo)
Rozdzielone bliźniaczki po operacji (fot: materiały UM Janikowo)

Bliźniaczki przed operacją rozdzielenia (fot: UM Janikowo)
Bliźniaczki przed operacją rozdzielenia (fot: UM Janikowo)

Zdjęcia Darii i Olgi są w gazetach i na wielkich plakatach rozwieszonych w stolicy Arabii Saudyjskiej. 5 stycznia rozdzielone dziewczynki się budzą. Otwierają oczy, poruszają nóżkami. Przez kolejne dwa miesiące są rehabilitowane. Odwiedza je książę Abdullah. Olga podaje mu rączkę, Daria cały czas się uśmiecha. Ich mama wręcza księciu różę w kolorze bursztynu i dziękuje za pomoc. 22 marca Dąbrowska wraz z dziećmi ląduje na Lotnisku Chopina.

- Gest króla to najpiękniejsza rzecz, jaka mi się w życiu przytrafiła - mówi dziś.

Pięć minut Janikowa

Wdzięczna Saudyjczykom jest nie tylko mama Darii i Olgi. Jak mówi Jacek Duma, wiceburmistrz Janikowa, przy tej okazji również jego miasto miało swoje pięć minut. - Nie ma takich pieniędzy, za które można byłoby kupić reklamę o podobnej nośności co historia dziewczynek. Ta historia była trochę jak z "Baśni tysiąca i jednej nocy". To się nie zdarza, żeby jeden z najbogatszych krajów na świecie zaczynał współpracę z tak małą gminą jak nasza - opowiada Duma.

Budynek Centrum przed remontem (fot: UM Janikowo)
Budynek Centrum przed remontem (fot: UM Janikowo)

Budynek Centrum po remoncie (fot: UM Janikowo)
Budynek Centrum po remoncie (fot: UM Janikowo)

Książę Arabii Saudyjskiej sfinansował nie tylko operację rozdzielenia bliźniaczek. Przekazał też 600 tys. dolarów na wyremontowanie starej szkoły w Janikowie, w której zaczęło działać Międzynarodowe Centrum Promocji Dialogu, Współpracy Kulturalnej i Edukacji. Wiceburmistrz przyznaje, że włodarze miasta spodziewali się symbolicznego prezentu, który byłby trwałym śladem współpracy polsko-saudyjskiej, ale na tak hojny gest nie liczyli. W Centrum odbywają się lekcje języków niemieckiego i angielskiego, spotkania promujące różne kultury - warsztaty (bębniarskie, "W kręgu kultury Islamu") czy wystawy fotograficzne.

Radni przyznali saudyjskiemu władcy honorowe obywatelstwo Janikowa. W 2007 r. z rąk prezydenta Lecha Kaczyńskiego król Arabii Saudyjskiej [Abdullah bin Abd al-Aziz Al Saud został królem Arabii Saudyjskiej w sierpniu 2005 r. - przyp. red.] odebrał również Order Orła Białego; w tym samym roku został też Kawalerem Orderu Uśmiechu.

Na cześć króla Abdullaha powstał nawet wiersz. Napisał go nieżyjący już poeta, wieloletni prezes Banku Spółdzielczego w Janikowie, Jan Kawalerski. "Na dziewczynkach przez los pokrzywdzonych/ Twoje oko łaskawe spoczęło/ Dziś ich widok do życia zwróconych/ najwspanialsze uwieńcza Twe dzieło" - brzmi jedna ze strof. Wiceburmistrz nie miał przyjemności osobiście spotkać się z królem, poznał tylko doktora dziewczynek, Al Rabeeaha, który odwiedził Janikowo w sierpniu 2007 r., żeby osobiście zbadać bliźniaczki. - To wybitny lekarz, o potężnej pozycji, a w ogóle nie daje tego odczuć. Po zdjęciach, na których całuje i przytula dziewczynki, widać, że to fajny człowiek - mówi.

Doktor Al Rabeeah z jedną z bliźniaczek (fot: UM Janikowo)
Doktor Al Rabeeah z jedną z bliźniaczek (fot: UM Janikowo)

Doktor Al Rabeeah z bliźniaczkami (fot: UM Janikowo)
Doktor Al Rabeeah z bliźniaczkami (fot: UM Janikowo)

Choć Duma opowiada o okolicznościach rozdzielenia bliźniaczek tak, jakby wydarzyło się to wczoraj, dzisiaj już mało kto interesuje się Janikowem. - Pamiętam ten moment, jak bliźniaczki wróciły z Rijadu po operacji. Takiego najazdu dziennikarzy nigdy wcześniej ani później u nas nie było. Przypomniano sobie o nas jeszcze, gdy do Polski dotarła informacja o śmierci króla [król zmarł 22 stycznia 2015 r., miał 90 lat - przyp. red.]. Miasto pogrążyło się wtedy w żałobie - opowiada.

Gorzka codzienność

Wiesława Dąbrowska z zawodu jest krawcową, ale do pracy wrócić nie może, ponieważ straciłaby wszystkie świadczenia. Podkreśla, że i tak nie mogłaby podjąć żadnego zajęcia, ponieważ nastoletnie bliźniaczki cały czas potrzebują całodobowej opieki. - Na pierwszy rzut oka tego nie widać, ale mają problemy z kręgosłupem, nóżkami. Na WF-ie ćwiczą, ale tylko na leżąco. Mają orzeczenie o niepełnosprawności, nie mogą być same - opowiada.

Na pytanie, czy ktoś jej pomaga w opiece nad dziećmi, odpowiada, że nikt. Ojciec dziewczynek odszedł, kiedy były jeszcze małe. Dąbrowska mówi, że to dobrze, bo pił, a dziećmi w ogóle się nie interesował. Zarzucał jej też, że na nieszczęściu dziewczynek chciała zarobić pieniądze. Alimentów nie płaci. Dąbrowska najgorzej wspomina okres po operacji, po powrocie z Rijadu do Polski. Wtedy zaczęła się walka o badania, których wyniki musiała wysyłać do lekarzy z Arabii Saudyjskiej. - Nikt nie chciał ich robić, wypisać skierowania np. na rezonans. Nie wiem, o co im chodziło - mówi. A gdy pisała skargi, słyszała, że ma postawę roszczeniową.

Dzisiaj Wiesława Dąbrowska wraz z dziewczynkami mieszka w wyremontowanym mieszkaniu komunalnym, które otrzymała po powrocie z Rijadu w 2005 r. - czynsz oraz rachunki, z wyjątkiem tych za energię elektryczną, opłaca miasto. - Ciągle mi się wypomina, że dostałam mieszkanie. Ale zapomina się, że to dzięki moim dzieciom miasto dostało Centrum. A dziewczynkami w ogóle się nie interesują - mówi.

Wiesława Dąbrowska z bliźniaczkami po operacji przy szpitalu wojskowym w Bydgoszczy (fot: Arkadiusz Wojtasiewicz / AG)
Wiesława Dąbrowska z bliźniaczkami po operacji przy szpitalu wojskowym w Bydgoszczy (fot: Arkadiusz Wojtasiewicz / AG)

Mama i dziewczynki utrzymują się ze świadczeń, które dostają z Ośrodka Pomocy Społecznej. Rehabilitację dzieci opłaca Fundacja TVN "Nie jesteś sam". Gmina pomaga w dowożeniu bliźniaczek na badania - do Poznania, Bydgoszczy, Grudziądza, w zależności od tego, gdzie uda się je załatwić. Nie wszystkie badania opłaca NFZ. - Niektóre muszę zrobić prywatnie i wtedy płacę ze swoich pieniędzy - tłumaczy Dąbrowska.

Arabia Saudyjska nie wspiera już dziewczynek finansowo, ale mama bliźniaczek jest w stałym kontakcie z lekarzami w Rijadzie. Wszystkie wyniki badań, które robi bliźniaczkom w Polsce, przesyła im do konsultacji. Od operacji w 2005 r. Dąbrowska razem z bliźniaczkami były w Arabii Saudyjskiej cztery razy, ostatni - w 2013 r. To jednak nie koniec wizyt. Olgę i Darię czeka jeszcze co najmniej jeden poważny zabieg. Kiedy dziewczynki przestaną rosnąć, w Rijadzie zostaną poddane operacji kręgosłupa.

"Ja się chętnie zamienię"

Dąbrowska do dzisiaj z rozrzewnieniem wspomina wizyty w Arabii Saudyjskiej, gdzie wszyscy traktowali ją i dziewczynki wyjątkowo. - Na miejscu przywitali nas tak miło, że nie wiedzieliśmy, co się dzieje. Gdziekolwiek byłyśmy, wszyscy byli dla nas uprzejmi, rozpoznawali nas. Nawet w zwykłym sklepie. Jak mówiłyśmy, że wyjeżdżamy, to nie byli w stanie przyjąć tego do wiadomości. Odpowiadali: ale co, na miesiąc jedziecie i wracacie do nas? Musiałam powtarzać, że nie, że na zawsze. I wtedy płakali - opowiada Dąbrowska.

Jak pisze "Gazeta Pomorska", Wiesława Dąbrowska, razem z dr Jeżewską, zamieszkały w Rijadzie w apartamencie, mogły też korzystać z restauracji i kawiarni w medycznym centrum. Cokolwiek zamówiły, dopisywane było do rachunku, który pokrywał książę. Do miasta woził je kierowca.

Operację rozdzielenia dziewczynek Dąbrowska spędziła w szpitalu, w gabinecie doktora Al Rabeeaha. - Nie stresowałam się, bo wszyscy mnie rozweselali i robili wszystko, żeby było mi lżej. W naszym kraju bym pewnie tego nie przeżyła - wspomina. O królu Abdullahu, którego poznała tuż po operacji, mówi jedno: - Z jego oczu biło samo dobro. Dziewczynki również polubiły Arabię Saudyjską i nie mogą się doczekać, aż znów tam pojadą, ale o tym, co przeżyły, rozmawiać nie chcą.

Król Abdullah i doktor Al Rabeeah podczas wizyty w Polsce (fot: UM Janikowo)
Król Abdullah i doktor Al Rabeeah podczas wizyty w Polsce (fot: UM Janikowo)

Jak mówi wiceburmistrz, mieszkańcy Janikowa z niedowierzaniem obserwowali losy Dąbrowskiej i jej dziewczynek. - Reagowali różnie. Jak to ludzie. Przeważnie zazdrościli - mówi dzisiaj Dąbrowska. - Zawsze im mówiłam, że ja się chętnie z nimi zamienię. Choćby na tydzień. Zobaczymy, jak długo wytrzymają.

Ewa Jankowska. Dziennikarka i redaktorka, absolwentka Polskiej Szkoły Reportażu. Zaczynała w Wirtualnej Polsce w dziale Kultura, publikowała wywiady w serwisie Ksiazki.wp.pl. Pracowała również serwisie Nasze Miasto i Metrowarszawa.pl, gdzie z czasem awansowała na redaktor naczelną.

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś do końca nasz artykuł. Jeżeli Ci się podobał, to wypróbuj nasz nowy newsletter z najciekawszymi i najlepszymi tekstami portalu.

KLIKNIJ, BY ZAPISAĆ SIĘ NA NEWSLETTER

Polub Weekend Gazeta.pl na Facebooku

Komentarze (172)
Zaloguj się
  • chasingcars

    Oceniono 3 razy 1

    Pani Wiesławo, życzę pani i dziewczynkom nie tylko zdrowia, ale i odrobinę pokory. Zdecydowanie przejawia pani postawę roszczeniową. Nie ujmuję pani pracy i wytrwałości, które włożyła w opiekę nad córkami, ale miała pani niesamowite szczęście. W mojej rodzinie mamy kilkuletniego chłopczyka, który cierpi na siatkówczaka. Jednego oka nie ma w ogóle (ma protezę, potocznie nazywane sztucznym okiem), trwa walka o jego drugie oczko, które rak także zaatakował. Walka toczy się nie tylko o możliwość jakiegokolwiek widzenia w jedynym oczku, ale również o życie chłopca. Operacja w USA kosztuje 6 mln zł. Mimo iż chłopiec jest podopiecznym jednej z fundacji, w ciągu dwóch lat zebrano niecałe 40.000 zł. Ojciec dziecka dorabia, gdzie tylko się da (za psie pieniądze), matka zajmuje się chłopcem (wymaga całodobowej opieki). Czasem w weekendy chodzi po domach sprzątać ludziom. Oboje mają magistra, ale to nic nie znaczy w dzisiejszych czasach. Pani ma chociaż fach w ręku i mogłaby szyć w domu, jednak woli korzystać tylko z socjalu. Takich rodzin, jak ta, którą opisałam jest w Polsce tysiące. Miała pani i wciąż ma wyjątkowe szczęście, że trafiła na dobrego człowieka. Proszę więc nie robić z siebie męczennicy, bo tylko ubliża pani tym rodzinom, które walczą o swoje pociechy, bez jakiejkolwiek pomocy osób trzecich. Jeszcze raz, pokory!

  • boo-boo

    Oceniono 2 razy 0

    No ale jak....saudyjczyk muzułmanin sfinansował ? Polskie klechy się nie kwapiły.

  • 2fat

    Oceniono 1 raz -1

    Polactwo to korwy.

  • bunga-bunga

    0

    Warto przypominać dobre rzeczy.

  • martas8

    Oceniono 3 razy -1

    Droga mamo bliźniaczek da pani radę wrócić do pracy. Dziewczynki sie uczą eiec w tym czasie można pracować. Jestem osobą niepełnosprawną i moi rodzice pracowali i pracują. Jest pani dzielna. Dziewczyny na rehabilitację już można same zostawić jeżeli siedzą, mówią. Zawsze opłaci się pracować. Krawcowa to dobry zawód i jest ich mało. Trzymam kciuki. Powodzenia.

  • bunga-bunga

    Oceniono 2 razy 0

    Przeciętny polski lekarz to też przeciętny suweren, chętnie podstawi nogę jak widać z opowieści. Oczywiście mówię o statystyce.

  • rzekaa

    0

    Ty chamie, prowokatorze!
    Myj nogi, śmierdzisz, padalcu

  • sander7777

    Oceniono 9 razy 7

    Po co takie artykuły? Tylko po to żeby pokazał całe skó... stwo komentujących.

  • marcinblonie

    Oceniono 3 razy 1

    W naszym kraju.... smutne.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX