Kinga Dębska

Kinga Dębska (fot. Franciszek Mazur / AG)

wywiad gazeta.pl

Kinga Dębska: Kiedy mężczyzna pije, kobieta zwykle przy nim tkwi, a kiedy pije kobieta - mężczyzna zwykle odchodzi

Być może w naszej katolickiej kulturze pijana kobieta jest jak pijana Matka Boska. Coś absolutnie szokującego. Polska kobieta powinna być dobrą matką i żoną. Nie może się upijać. To nie mieści się w tradycyjnym kulturowym wyobrażeniu o niej - mówi Kinga Dębska, reżyserka filmu "Zabawa zabawa", który właśnie wchodzi do kin.

Kręciła pani kiedyś pod wpływem?

Nie, ale raz na planie "Zabawy zabawy", kiedy kręciliśmy imprezę prokuratorów, scenografka serwowała statystom wino. "Takie dobre. Szkoda, żeby się zmarnowało. Naprawdę, weźcie chociaż po kieliszku" - mówiła. Wzięłam też ja. I pamiętam doskonale, że moje decyzje po tym jednym winie były łagodniejsze. Czułam, że jestem pod zupełnie niewielkim, ale jednak wpływem, że już jeden kieliszek zabiera odrobinę kontroli.  

"Pije pani alkohol?" - pyta terapeutka. "Zdarza się" - odpowiada jedna z bohaterek pani filmu. "Ile razy z tygodniu?" - pada kolejne pytanie. "Codziennie, ale tylko wino".

No właśnie, "tylko wino". Ale też nie chciałabym, żeby nasza rozmowa, a tym bardziej film były moralitetami, bo ani ja nie jestem bez skazy, ani nie jestem nauczycielką. "Zabawa zabawa" to nie szkoła, ale kino.

Kino zajmujące się niełatwym tematem.

To prawda, historie wszystkich bohaterek mają wspólny mianownik - alkohol, który powoduje, że coś im się wymyka spod kontroli. Fakty są takie, że pijemy w Polsce dużo, niektórzy za dużo.

Ekipa filmu 'Zabawa, zabawa' na gali zamknięcia Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni, 2018 r. (fot. Renata Dąbrowska / AG)
Ekipa filmu 'Zabawa, zabawa' na gali zamknięcia Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni, 2018 r. (fot. Renata Dąbrowska / AG)

Fakty są takie, że dwanaście procent Polaków nadużywa alkoholu, że mamy siedemset tysięcy alkoholików, że alkohol jest przyczyną śmierci dziesięciu tysięcy Polaków rocznie, i że rocznie wypijamy na głowę trzy litry wódki i sto litrów piwa.

Nawet tego nie wiedziałam, kiedy zabierałam się za film, nie interesowały mnie statystyki. Patrzyłam raczej na swój świat, na ludzi, którzy mnie otaczają: na znajomych, na przyjaciół, na dalszą i bliższą rodzinę. I okazało się, że problem jest poważny, że alkoholowych historii jest całkiem sporo, bo alkohol to wielka siła.

I ciągle nieprzepracowany problem.

Pamiętam moją rozmowę z włoską krytyczką filmową Mariną Fabri, która zapytała, o czym będzie mój następny film. I kiedy jej powiedziałam, że o alkoholiczkach, usłyszałam: "My to już mamy przerobione". W Polsce to jest jeszcze przed nami.

Co by oznaczało to przerobienie?

To, że można głośno powiedzieć: "jestem alkoholiczką" i nie wywołuje to dziwnych reakcji, znaczących spojrzeń, zakłopotania, ale jest normalne w tym sensie, że alkoholizm może się przydarzyć naprawdę każdemu. To, że ktoś teraz nie pije, nie znaczy, że kiedyś nie zacznie i nie stanie się alkoholikiem.

Problem ze słowem "alkoholik" mamy taki, że jest ono dla wielu jednoznaczne ze słowem "menel". Tymczasem nie trzeba być typem spod budki z piwem, by być alkoholikiem.

Wszyscy nasi konsultanci powtarzali, że najgorzej leczą się z alkoholizmu ci dobrze wykształceni, bo ludziom sukcesu, o wysokiej pozycji społecznej, trudniej jest się przyznać do problemu. A alkoholizm jest bardzo demokratyczną chorobą. Dotyka i wspomnianego pana spod budki, i wybitnego lekarza, w naszym filmie - lekarki. I tu mamy podwójnie skomplikowaną kwestię, bo to i postać o wysokiej pozycji społecznej, i kobieta, a te często lepiej od mężczyzn udają, że nie ma problemu.

Kadr z filmu 'Zabawa, zabawa' (mat. prasowe)
Kadr z filmu 'Zabawa, zabawa' (mat. prasowe)

Dlaczego?

Boją się społecznego osądu, dlatego też częściej piją same. Wie pan, czuję, że ten film jest potrzebny właśnie teraz, bo teraz jest czas kobiet - osiągamy coraz więcej, walczymy o swoje. Ale w tej walce nieraz nie dajemy rady. Wtedy czasami pojawia się alkohol i sytuacja wymyka się spod kontroli. Problem zaczyna się, kiedy piję, bo chcę, tylko wtedy, kiedy piję, bo muszę.

Różnica między kobietami i mężczyznami jest też taka, że pijący facet na nikim nie robi większego wrażenia, ale kobieta już tak. Mówiła o tym choćby Stanisława Celińska, wybitna aktorka, która ze swoim alkoholizmem nie tylko się zmierzyła, ale postanowiła jeszcze opowiedzieć o tym publicznie.

Kiedy teraz pan to mówi, myślę sobie, że być może w naszej katolickiej kulturze pijana kobieta jest jak pijana Matka Boska. Coś absolutnie szokującego. Polska kobieta powinna być dobrą matką i żoną. Nie może się upijać. To nie mieści się w tradycyjnym kulturowym wyobrażeniu o niej. Taki wzorzec kobiety polskiej jest głęboko zakorzeniony w naszym społeczeństwie.

Tylko w naszym?

Nie tylko, ale są jednak miejsca na świecie, w których alkoholizm kobiet jest przepracowywany. U nas jest głównie potępiany. Kiedy robiłam z Marią Konwicką film dokumentalny "Aktorka" o Elżbiecie Czyżewskiej, zdałam sobie sprawę, jak szybko ją wszyscy za alkoholizm skreślili.

Obserwowaliśmy to niedawno na przykładzie Agnieszki Kotulanki - aktorki, którą za jej alkoholizm zaszczuto medialnie.

Pamiętam, z jaką lubością publikowano jej zdjęcia, kiedy siedziała zapita na jakiejś ławce. A na tym samym portalu po jej śmierci pisano komentarze, jaka to tragedia, jaka ona biedna, ale kiedy żyła i piła, była linczowana. To jest zresztą nasza cecha narodowa. Kochamy oceniać i wydawać werdykty i wyroki. I o tych naszych przywarach też chciałam opowiedzieć w filmie. Tylko, znów to podkreślam, bez moralizowania. Bardziej z humorem.

Kinga Dębska na FPFF w Gdyni w 2018 roku (fot. Renata Dąbrowska / AG)
Kinga Dębska na FPFF w Gdyni w 2018 roku (fot. Renata Dąbrowska / AG)

Teraz już rozumiem, skąd łączący historie głównych bohaterek dwaj policjanci.

Nakręcono już na świecie parę dobrych filmów o alkoholikach i one były zwykle, że tak powiem, niszowe. Mnie chodziło o to, żeby "Zabawa zabawa" była mainstreamowa, żeby dotarła do jak najszerszej grupy widzów, żeby ludzie, którzy mają mniejszą lub większą styczność z alkoholem, mogli bez obaw przyjść na film.

A wracając do policjantów, oni mówią nieraz idiotyczne rzeczy dlatego, że chciałam gdzieś je włożyć, na przykład: "Lekarze mają ciężki zawód, to piją". No wie pan, to jest tak absurdalne, że aż śmieszne. I widzowie się śmieją, ale zaraz potem przestają, bo widzą pijaną lekarkę operującą dziewczynkę.

Głównymi bohaterkami z problemem alkoholowym są w pani filmie tylko kobiety. Dlaczego?

Dlatego, że było wiele filmów o facetach alkoholikach, i dlatego, że picie kobiet jest inne od picia facetów. Gdybym zaprosiła mieszane towarzystwo, film miałby zupełnie inne wektory.

Początkowo chciałam zrobić film o jednej kobiecie, ale okazało się, że pisząc scenariusz z Miką Dunin - pisarką, blogerką i alkoholiczką - za dużo chcemy powiedzieć, żeby dało się to zmieścić w jednej kobiecie. A potem pomyślałam jeszcze, że fajnie będzie, jeśli opowiemy historię kobiet w różnym wieku. I jeszcze jedno: chciałam się skupić na duszach tych kobiet, a nie iść w fizjologię. Nie chciałam naśladować Wojtka Smarzowskiego, który powiedział mi zresztą ostatnio, że mogłam bardziej przywalić.

Pani miała inną strategię?

Chciałam iść w stronę uczuć. Chciałam je zrozumieć, dotrzeć do tej dziury w środku, bo mówi się, że alkoholicy mają w środku dziurę. To mnie interesowało najbardziej. I to, co dzieje się wkoło, świat współuzależnionych.

Kadr z filmu 'Zabawa, zabawa' (Robert Jaworski / mat. prasowe)
Kadr z filmu 'Zabawa, zabawa' (Robert Jaworski / mat. prasowe)

A wkoło świat się rozpada, bo pijąca kobieta to rozpad domu.

Kiedy mężczyzna pije, kobieta zwykle przy nim tkwi, a kiedy pije kobieta - mężczyzna zwykle odchodzi. Choć oczywiście nie zawsze.

Czego się pani dowiedziała, pracując nad "Zabawą zabawą"?

Tego, że kiedy idziesz na terapię do ośrodka odwykowego, to zabierają ci nawet perfumy, w obawie, że je wypijesz. Mamy taką scenę. Albo że rano możesz sobie w domu podłączyć kroplówkę. Szczególnie jeśli jesteś lekarzem i masz do niej dostęp. Taką scenę też mamy. W ogóle w filmie czerpaliśmy garściami z życia. Pewnie dlatego podchodzi do mnie sporo ludzi, mówiąc, że dziękują, że to o nich, że to o ich matce, o ich siostrze, że sami boją się alkoholizmu. Dla mnie w tym wszystkim najważniejsze jest to, żeby kobiety uświadomiły sobie, że nie muszą być supermenkami, że mają prawo do słabości i nie ma nic wstydliwego w poproszeniu o pomoc.

Nasza kultura do tego nie zachęca. Wielokrotnie słyszałem od kobiet, że w męskim towarzystwie, pnąc się do góry, muszą zachowywać się jak faceci, w co wliczone jest nieraz dotrzymywanie tempa spożycia. 

Problem polega na tym, że kobiety mniej wytrzymują. Kobiecie wystarczą trzy lata ostrego picia, żeby zapić się na śmierć. Facetowi potrzeba dwudziestu albo i więcej. To kwestia biologii.

Weź tu odmów picia, jak podejrzewają cię wtedy o najgorsze.

Ten, kto nie pije, kapuje - tak się przecież mówi. Ale przyszedł już chyba czas, żeby to podejście zmienić, żeby móc powiedzieć: dziękuję, nie piję. Albo: dziękuję, jestem alkoholiczką, nie piję. Przyszedł czas, żeby nie być karaną ostracyzmem społecznym za niepicie.

Kinga Dębska na planie filmu 'Zabawa, zabawa' (Robert Jaworski / mat. prasowe)
Kinga Dębska na planie filmu 'Zabawa, zabawa' (Robert Jaworski / mat. prasowe)

"Zabawa zabawa" to kolejny pani film, w którym główne role grają kobiety, co mnie osobiście niezwykle cieszy.

Muszę opowiadać historie, które mnie interesują, a że jestem kobietą, łatwiej mi przedrzeć się przez meandry kobiecej duszy niż kolegom reżyserom. Ale nie obsadzam kobiet w rolach głównych programowo. Nie jest tak, że założyłam sobie, że będę teraz do końca życia kręciła filmy z kobietami w rolach głównych. Myślę, że świat jest fajny, kiedy jest zróżnicowany, kiedy są w nim i kobiety, i mężczyźni.

Gdyby jeszcze i kobiety, i mężczyzn tak samo opłacano.

To prawda, filmy robione siłą kobiet są znacznie tańsze, mają mniejsze dofinansowanie, aktorki zarabiają mniej niż aktorzy. To wynika z przekonania, że facet w roli głównej przyciągnie do kina więcej widzów niż aktorka. A ja jestem przekonana, że na kobiety też się do kina chodzi i będzie chodzić.

W "Zabawie zabawie" to Agata Kulesza, Dorota Kolak i Maria Dębska - zbieżność nazwisk nieprzypadkowa.

Moja córka, Marysia, już występowała w moich filmach i mimo oczywistych obaw poszło nam całkiem nieźle. Traktuję ją na planie jak każdą inną aktorkę, a może nawet jestem wobec niej bardziej surowa, co wynika także z mojej chłodnej natury. Choć jest w filmie scena, która byłaby pewnie trudna dla każdej matki oglądającej w takiej sytuacji swoją córkę.

Z drugiej strony sama Marysia jest ambitna, utalentowana i poukładana, więc na planie panował pełen profesjonalizm. Dzisiaj myślę, że było to dla nas szczególne doświadczenie. Szczególne i ważne. Cieszę się, że dałyśmy radę.

Kadr z filmu 'Zabawa, zabawa' (Robert Jaworski / mat. prasowe)
Kadr z filmu 'Zabawa, zabawa' (Robert Jaworski / mat. prasowe)

Rozumiem, że na planie nie było "zabawy zabawy"?

Nie, to była dość trudna praca. I dlatego, że kręciliśmy głównie nocą, i ze względu na temat filmu. W ogóle czułam się, jakbym robiła trzy filmy naraz, bo historia każdej bohaterki toczy się oddzielnie. Nigdy się nie spotykają.

Dlaczego?

Najpierw chciałam je spotkać, ale potem doszłam do wniosku, że to będzie banalne. Alkoholizm powoduje, że człowiek staje się bardzo samotny. To choroba samotności. I być może o tym w gruncie rzeczy jest "Zabawa zabawa". O samotności granej ciągle pijanymi oczami.

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś do końca nasz artykuł. Jeżeli Ci się podobał, to wypróbuj nasz nowy newsletter z najciekawszymi i najlepszymi tekstami portalu.

KLIKNIJ, BY ZAPISAĆ SIĘ NA NEWSLETTER >>>

Kinga Dębska. Absolwentka kulturoznawstwa na Wydziale Orientalistycznym Uniwersytetu Warszawskiego (1996) oraz reżyserii w FAMU w Pradze (2007). Laureatka wielu nagród festiwalowych (m.in. za "Hel", "Aktorka" oraz "Moje córki krowy") oraz III Nagrody PISF (wspólnie z Miką Dunin) za scenariusz "Zabawa, zabawa" w konkursie "Script Pro" (2017).

Mike Urbaniak jest dziennikarzem kulturalnym "Wysokich Obcasów", weekendowego magazynu Gazeta.pl i felietonistą magazynu "Vogue".  

Polub Weekend Gazeta.pl na Facebooku

Komentarze (176)
Zaloguj się
  • adcore

    0

    to klamliwy stereotyp,poza jednostkami psychopatczymi....podobnie z przemocä w rodzinie jak ostatnie badania z USA pokazujå...
    facet w genach röwniwez posiada gen opiekunczy,maciezynski itd...nawt ciåzy urojonej moze sie nabawic,xzym blizej i dluzej przebywa w poblizu ciezarnej partnerki tym wiecejj maciezynskich hormonöw wytwarza...

  • mawik_net

    Oceniono 1 raz 1

    Nacje śródziemnomorskie piją wino do obiadu , codziennie. To nie codzienne picie kieliszka wina robi z nas alkoholiczki.

  • vonmak

    Oceniono 1 raz -1

    Niestety, mnóstwo kobiet wyznaje zasadę łobuz kocha najbardziej, same wybierając tego typu partnerów, aby potem wieszać psy na wszystkie osobniki z dupletem XY. Panowie, którzy chcą szanować swoje partnerki, coraz częściej czują się pantoflarzami.

  • kat.2

    Oceniono 1 raz 1

    dlaczego piszę się kobieta a z drugiej strony facet? Może w ramach równouprawnienia powinno być facetka, niunia czy laska?

  • a.k.traper

    Oceniono 1 raz 1

    A parytet gdzie, no gdzie?

  • tenare

    Oceniono 3 razy 1

    Z całym szacunkiem, ale w temacie kino i alkohol, nie przeskoczy Pani "Żółtego szalika" albo "Pod mocnym aniołem". Chyba, że za Pani filmem stoi alkoholik Jerzy Pilch...

  • 01kotek01

    Oceniono 10 razy -4

    "Kobiecie wystarczą trzy lata ostrego picia, żeby zapić się na śmierć. Facetowi potrzeba dwudziestu albo i więcej. To kwestia biologii."

    Na stronach Gazety takie stwierdzenie jeszcze niedawno byłoby niedopuszczalne, kto twierdził inaczej od razu był naznaczany i uznawany za oszołoma, faszystę, szowinistę lub innego istę.
    Jednak powoli nawet tu zaczyna się przebijać prawda, wobec tępej dyktatury ideologii lewackiej niczym świętej księgi.
    Jednak spóżmy co się dzieje, ich świat trzęsie się w posadach i pomału będzie odchodził.
    Zobaczcie co dzieje się teraz np. we Francji, ostatnia nadzieja 'białych' może lepiej 'kolorowych' na reformy multi- kulti i innych poprawności Makron, właśnie dogorywa.
    Teraz właśnie demonstranci wtargnęli do siedziby rządu, gdzie jego rzecznik musiał serwować się ucieczką. Makaron staje się znienawidzonym symbolem Francji, Merkel w Niemczech zmuszona do ustąpienia. W USA Trump mimo ogromnych atakow jeszcze niedobitek medialnego establiszmentu i własnej niedoskonałościu, tryumfuje i zuskuje soraz większą popularność, wśrod zwykłych ludzi. Chiny mają daleko gdzieś lewacką ideologię, Rosja ją zwalcza, w Brazylii wygrywa skrajnie prawicowy prezydent, itd.
    Najbliższe wybory w EU chba spowodują kompletną klęskę lewactwa w większości krajow, USA jak wygra drugi raz Trump to pogrzebie to całkowicie i nawet te lewackie media będą musiały zm iemić front, bo inaczej śmierć egzystencjalna.
    Także nic dziwnego, że w Gazecie następują pierwsze przebłyski, nawet najtwardszy beton się kruszy. Tylko żal mi tych najbardziej zaczadzonych wyznawcow - jak oni przeżyją, gdy ich świat im się zawali, jak komunistom komunizm?!
    Część na pewno przefarbuje ogony, ale co z pozostałymi...oj będzie trauma, będzie....

  • nowekonto1234

    Oceniono 9 razy -3

    "Kobiecie wystarczą trzy lata ostrego picia, żeby zapić się na śmierć. Facetowi potrzeba dwudziestu albo i więcej. To kwestia biologii."

    Cóż za niepostępowe stwierdzenie. Przecież lewacy twierdzą, że płeć to konstrukt społeczny, a nie biologia

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX