Teorie płaskoziemców zdobywają coraz większą popularność na świecie

Teorie płaskoziemców zdobywają coraz większą popularność na świecie (kadr z filmu 'Behind the curve' / mat. prasowe)

wywiad gazeta.pl

"Ziemia jest płaska niczym dysk. Nad nami zawieszony jest kosmos, w tym Słońce i Księżyc". Witajcie w świecie płaskoziemców

Grawitacja nie istnieje, a przyciąganie ziemskie to iluzja - o kulisach filmu "Behind the curve" opowiada reżyser Daniel J. Clark, który przez kilka miesięcy chodził z kamerą na spotkania Towarzystwa Płaskiej Ziemi. Wbrew temu, co teraz pomyśleliście, wyznawców kontrowersyjnej hipotezy jest wielu.

Danielu, ustalmy jedną rzecz już na samym początku.

Słucham.

Czy wierzysz w to, że Ziemia jest płaska?

Nie. Nigdy nie podzielałem tego poglądu.

Realizacja dokumentu "Behind the curve" nie podała w wątpliwość twoich przekonań?

Wręcz przeciwnie, utwierdziła mnie w tym, że nasza planeta jest okrągła. (śmiech) Ale w moim filmie nie chodziło o to, by coś udowodnić albo obalić jakąś teorię. Chciałem opowiedzieć o społeczności, która żyje teoriami spiskowymi. Podważanie status quo napędza moich bohaterów do życia, jest esencją ich egzystencji.

Zresztą sama przyznaj: poglądy, że Ziemia jest płaska, a wszystkie odkrycia i cywilizacyjny postęp - m.in. lądowanie na Księżycu czy w ogóle eksploracja kosmosu - to mistyfikacja CIA, robią wrażenie. Na mnie to zadziałało. Byłem pod wrażeniem nie tylko teorii głoszonych przez członków Towarzystwa Płaskiej Ziemi, zaintrygował mnie sposób myślenia tych ludzi, system i styl, w jakim się komunikują, działanie ich grup, które mają tożsamość, charakter, hierarchię i  cele.

Negowanie tego, że Ziemia jest okrągła, to próba podważenia jakiegoś - w moim przekonaniu - fundamentalnego porządku. Chciałem zobaczyć, kto za tym stoi. Czy to ludzie, którymi kieruje żądza pieniędzy, pragnienie rozgłosu, a może rzeczywiście w to wierzą? Okazało się, że oni naprawdę są przekonani do swoich racji. Ziemia jest płaska. I koniec. Mogą dyskutować, ale są niezwykle przywiązani do pewnych sądów.

Zainteresowałeś się płaskoziemcami trochę niespodziewanie dla samego siebie, prawda?

Tak było. Jeździłem po Ameryce, szukając kolejnego tematu na film dokumentalny. Pewnego dnia spotkałem człowieka, który opowiedział mi o tej niezwykłej grupie. Nick ciągnął swoją opowieść przez kilka godzin, uświadamiając mi, jak niewiele wiem o rzeczywistości wokół: Stary, płaskoziemców jest więcej niż myślisz. Są wszędzie. Ale nie ujawniają się tak łatwo. Mnożą teorie spiskowe na temat CIA, galaktyki i sensu istnienia. Uważają, że muszą działać i żyć w konspiracji. Wśród tych ludzi są wysoko postawieni urzędnicy, celebryci, naukowcy. Wtedy przypomniałem sobie, że sam kilka lat wcześniej poznałem faceta, który uważał, że Ziemia jest płaska. Swój pogląd wcisnął niby od niechcenia między jakieś luźno wypowiadane zdania w trakcie naszej rozmowy - tyle że ja wówczas to zbagatelizowałem. A on mnie ewidentnie badał. I nie trafił na podatny grunt, więc odpuścił. Pomyślałem wówczas, że to, co mówi, jest żartem.

Tym razem potraktowałeś wszystko bardzo serio.

Kiedy słyszysz opowieść o rozrastającej się grupie często dość solidnie wykształconych ludzi, którzy wierzą, że Ziemia jest płaska, masz kilka opcji: możesz to zignorować, obśmiać; możesz zgłębić, poznać i starać się zrozumieć; ale możesz się też zastanowić nad szerszym kontekstem dla tego zjawiska - czy to specyfika czasów, w których żyjemy, że ludzie są skłonni mnożyć teorie spiskowe i podważać zastany porządek? Mnie zaintrygowały dwa ostatnie sposoby podejścia do tematu.

Mark Sargent jest jedną z najważniejszych postaci ruchu płaskoziemców (mat. prasowe)
Mark Sargent jest jedną z najważniejszych postaci ruchu płaskoziemców (mat. prasowe)

Miałem też cały czas w pamięci okres tzw. zimnej wojny, w który wpisany był podbój kosmosu i walka o pierwszeństwo w jego zdobyciu. Interesowałem się kiedyś tym momentem w historii, rywalizacją między USA a ZSRR, więc dość dużo o tym wiem. Nie wchodząc w detale: do dziś żyją ludzie pamiętający tamte czasy, którzy twierdzą, że przed wojną atomową uchronili nas... kosmici. Nie mówię o zwykłych obywatelach, a o naukowcach, astronautach i fizykach. W tym miejscu pragnę zaznaczyć jedno - choć bardzo lubiłem ten serial, nie mnożę teraz scenariuszy do "Z Archiwum X". (śmiech)

Jakie konkretnie są poglądy członków Towarzystwa Płaskiej Ziemi? Jak nazwa wskazuje, wierzą, że planeta jest płaska.

Płaska niczym dysk, talerz, taca. Centrum Ziemi znajduje się w biegunie północnym. Nad nami zawieszony jest kosmos, w tym Słońce i Księżyc.

Jeśli Ziemia jest płaska, to co z oceanami? Wybacz prostolinijność mojego pytania: ale dlaczego ich nie ubywa, dlaczego woda się nie przelewa? Jak to tłumaczą?

Też zadałem to pytanie, w sumie jako jedno z pierwszych. Usłyszałem, że przed spłynięciem wody z powierzchni Ziemi zabezpiecza nas okrągły lodowy mur.

Dlaczego nigdy nikt do niego nie dotarł? Dlaczego on nie topnieje?

Dobre pytania, bardzo dobre. (śmiech)

A co ze zdjęciami satelitarnymi, na których widać krzywiznę Ziemi?

To efekt złudzenia optycznego, jak również zniekształcenia obrazu, które powstaje zwykle, jeśli używa się obiektywu szerokokątnego.

Spotkałem się z różnymi tłumaczeniami tego, na czym polega płaskość Ziemi. Istnieje pogląd, iż żyjemy na dysku otoczonym Antarktydą, która z kolei jest zamknięta 50-metrową krawędzią. Owa krawędź chroni nas przed upadkiem w nieskończoną przestrzeń kosmiczną. Są tacy, którzy wierzą, że Ziemia to płaski obiekt o powierzchni bez końca. I tak dalej. Wszelkie zjawiska typu zaćmienie Słońca czy Księżyca mają uwiarygadniać obraz płaskiego świata.

Płaskoziemcy twierdzą, że krzywizna Ziemi widoczna na zdjęciach satelitarnych to efekt złudzenia optycznego (kadr z filmu 'Behind the curve' / mat. prasowe)
Płaskoziemcy twierdzą, że krzywizna Ziemi widoczna na zdjęciach satelitarnych to efekt złudzenia optycznego (kadr z filmu 'Behind the curve' / mat. prasowe)

A grawitacja?

Nie istnieje. To iluzja. Ziemia poddawana jest naciskom spowodowanym przez jej jednostajnie przyspieszony ruch w górę. Przyciąganie ziemskie nie występuje.

Czy pośród wyznawców tych teorii są osoby głęboko religijne?

To nie zawsze idzie w parze, ale często. Zresztą płaskoziemcy nierzadko powołują się na Biblię: Ziemia jest płaska, nieruchoma i leży w centrum wszechświata. Tak zapisano w Biblii, więc to musi być prawda.

Czy łatwo było wejść do grupy osób o takich poglądach?

Nie. Oni są dość nieufni. Bali się, że jestem przedstawicielem jakichś władz albo organizacji rządowych lub pozarządowych. Sprawdzali - nie wiem jak - czy nie jestem związany z CIA.

CIA to główny wróg?

CIA wiąże się niemal dla wszystkich członków z największym lękiem, mnoży traumy. Płaskoziemcy uważają, że to właśnie CIA rozpropagowała pogląd, iż Ziemia jest okrągła. A to jedynie wstęp do wielu innych mistyfikacji, politycznych i obyczajowych kłamstw czy teorii spiskowych. Według Towarzystwa Płaskiej Ziemi CIA steruje nami niemal na każdym kroku. Członkowie tej społeczności szczerze wierzą, że dla CIA stali się najbardziej niewygodnymi obywatelami. I jeśli ktokolwiek ma im zagrażać, to właśnie Centralna Agencja Wywiadowcza.

A ty jak myślisz?

Uważam, że póki co CIA ma ważniejsze sprawy na głowie. Ale jestem przekonany, że zinfiltrowała organizację i ma ją pod kontrolą. Jedna z wielu teorii głosi nawet, że dzisiaj za sterami Towarzystwa Płaskiej Ziemi stoją urzędnicy CIA.

Według płaskoziemców to CIA rozpropagowała pogląd, że Ziemia jest okrągła (kadr z filmu 'Behind the curve' / mat. prasowe)
Według płaskoziemców to CIA rozpropagowała pogląd, że Ziemia jest okrągła (kadr z filmu 'Behind the curve' / mat. prasowe)

Realizując film, bardzo szybko dotarłeś do Marka Sargenta.

Kontakt do Marka jest dostępny na stronie Towarzystwa Płaskiej Ziemi. To człowiek bardzo otwarty, rozmowny, ciepły. Inni członkowie społeczności często wykazują bardziej zachowawczą postawę - są nieufni wobec nowych osób, węszą zagrożenie i podstęp. Żeby było jasne: nikt z tej grupy nie agituje, nie stara się pozyskiwać nowych członków. Towarzystwo ma frakcje w różnych stanach, często zresztą ze sobą skłócone. Późniejsi członkowie zwykle na początku trafiają na jedną z licznych stron internetowych prowadzonych przez płaskoziemców albo w rozmowie ze znajomym stykają się z tematem. I albo w to idą, albo nie.

Nie ma zapisów do tej organizacji?

Nie! (śmiech). Na ogół nie ma składek, choć jeszcze 50 lat temu były i roczna opłata wynosiła około 10 dolarów. Towarzystwo wydawało także magazyn, w ogóle ukazywało się kilka periodyków poświęconych temu zagadnieniu. Dzisiaj organizacja zbudowana jest na trudno definiowalnej chęci dotarcia do tzw. prawdy oraz poczuciu, że wstępuje się do elitarnej grupy osób obdarzonych wiedzą - a może raczej: prawdziwą wiedzą o świecie. To przeświadczenie jest bardzo ważne.

Nie wiedziałbym tego wszystkiego, gdyby nie Mark Sargent i jego mama, która - dla ścisłości - nie podziela poglądów syna. Mark zaprosił mnie do swego domu, mama upiekła chleb, mieliśmy długą rozmowę na temat organizacji. To było wspaniałe. Mark został moim przewodnikiem na cały okres realizacji filmu. I ani razu nie próbował zachęcić mnie do tego, bym zmienił swoje poglądy albo wstąpił do Towarzystwa. Raz na jakiś czas pojawiały się pytania o to, w co wierzę, ale to były raczej luźne pogawędki. Mark nigdy nie skrytykował mojej perspektywy widzenia świata. Zżyłem się z nim. Spotykaliśmy się także prywatnie: jadaliśmy razem kolacje, żartowaliśmy, rozmawialiśmy o kinie, polityce, motoryzacji. Musiałem po prostu pogodzić się z tym, że ma bardzo dziwne poglądy na temat Ziemi i wszechświata, i że stoi to w sprzeczności do wyznawanych przeze mnie teorii.

Jak wyglądała dokumentacja?

Bardzo często jeździłem sam na zgromadzenia, konwenty, zebrania. Spotykałem się z poszczególnymi członkami, nagrywałem wywiady, towarzyszyłem im podczas codziennych czynności. Zabierałem kamerę i jechałem w pojedynkę. Zauważyłem, że ludzie łatwiej i szybciej otwierają się przede mną - grupa filmowców budowała niepotrzebne napięcia, onieśmielała. Czasami rzecz jasna towarzyszyli mi dźwiękowiec i producentka, ale to przy bardziej złożonych scenach. Jednocześnie w trakcie zdjęć robiliśmy research, szukaliśmy kolejnych tropów i wątków dla naszej historii.

I czego się dowiedziałeś?

Że Towarzystwo to coś na kształt religii, ale nie do końca. Nie ma tu jakiejś większej jednostki nadzorującej, która badałaby jakość i żarliwość twojej wiary, sprawdzała, czy praktykujesz. Jesteś płaskoziemcą, bo takie są twoje przekonania - nie ma inicjacji, czegoś na wzór chrztu czy komunii. Jeśli zaczynasz się tym interesować, to prędzej czy później trafisz na lokalny oddział płaskoziemców nieopodal swojego domu, zaczniesz chodzić na zebrania, spotkania, zaprzyjaźnisz się z poszczególnymi członkami grupy. Dużo osób jest aktywnych w sieci, tworzą własne strony, wrzucają filmiki na YouTube, dość szybko wyrastają na przywódców, otwierają kolejne oddziały. Robią to bez wynagrodzenia.

Łącznie członków jest dziś na pewno kilka tysięcy w samych tylko Stanach, ale trudno ich policzyć, nikt nie prowadzi statystyk. Na konwencie w Los Angeles dowiedziałem się, że w 2017 roku było już 5 tysięcy Amerykanów, którzy wierzyli, że Ziemia jest płaska. Taka liczba widniała w materiałach udostępnianych przez Towarzystwo, natomiast jak te dane zebrano - nie wiem. Nikt nie był w stanie mi udzielić odpowiedzi na to pytanie.

Największe oddziały są w Seattle, w Denver i w Los Angeles. Trzeba by przyjrzeć się filiom w Kanadzie, w Nowej Zelandii, w Australii. Nie za bardzo wiem, jak jest w Azji i w Europie. Bez względu na kraj płaskoziemcy tworzą między sobą bardzo silne więzy. Budują zbiorowość. Choć, jak wspomniałem, poszczególne frakcje bywają skłócone, ale bardziej na szczeblu zarządzającym. Dla zwykłych członków to pozytywne doświadczenie, które jednoczy.

W USA jest coraz więcej wyznawców teorii, że Ziemia jest płaska (plakat i kadr z filmu 'Behind the curve' / mat. prasowe)
W USA jest coraz więcej wyznawców teorii, że Ziemia jest płaska (plakat i kadr z filmu 'Behind the curve' / mat. prasowe)

Powiedziałeś, że wśród płaskoziemców są celebryci, naukowcy, urzędnicy.

Dużo osób wciąż nie przyznaje się do swoich przekonań, ale wiele można dowiedzieć się w Internecie. Wiadomo że Burt Reynolds prenumerował jeden z magazynów Towarzystwa. Amerykański raper i producent muzyczny BoB udowadniał w jednym ze swoich tweetów, że ziemia jest płaska. George W. Bush ponoć podjął nawet w Białym Domu przedstawicieli Towarzystwa Płaskiej Ziemi, którzy przybyli z oficjalną wizytą, ale nie sposób znaleźć zapisu tego spotkania. Tylko dwie trzecie amerykańskich milenialsów uważa, że ziemia jest okrągła. Naprawdę! Badania zlecił Forbes w 2017 roku.

Na ile Towarzystwo Płaskiej Ziemi przyciąga wyrzutków i dziwaków?

Na pewno osoba, która czuje się wykluczona, samotna, może znaleźć tu przyjacielską społeczność. Gdy już da się jej poznać i udowodni, że nie jest z CIA, będzie mogła stworzyć piękne relacje w ramach grupy. Ale musi być przekonana co do tego, że Ziemia jest płaska. Nikt nie sprawdzi prawdziwości jej przekonań, nikt nie zrobi jej testu, ale płaskoziemcy często spotykają się ze sobą, rozmawiają na temat swoich poglądów, weryfikują je niemal non stop, pozyskują nowe źródła, organizują zebrania, próbują wydawać książki, występować w telewizji - więc wejście w strukturę kolektywu tylko po to, by zaleczyć samotność, wydaje mi się mało realne. Jeśli ta tematyka będzie cię nudzić albo będzie wbrew twoim poglądom, bardzo szybko dasz się sprowokować do kłótni.

Płaskoziemcy są bardzo terytorialni: dbają o interesy poszczególnych grup i jednostek, chronią struktury, które tworzą. Gdy pojawiłem się po raz pierwszy na jednym z zebrań w Denver, od razu zostałem zauważony, a grupa liczyła ponad 90 osób. Ludzie zaczęli do mnie podchodzić, bo zobaczyli mnie po raz pierwszy, pytali, co tu robię, kim jestem, ile mam lat. Zaraz pojawił się Mark, wszystkich uspokoił, przynajmniej starał się to zrobić. Dla wielu osób było po prostu podejrzane, że chcę nakręcić film o płaskoziemcach. Myślę, że większość bała się, że chcę ich obśmiać albo działam na zlecenie... CIA. (śmiech) Pytano mnie o prywatne poglądy i myślę, że moja obecność z początku nie była dla nich komfortowa, ale po jakimś czasie przestali zwracać na mnie uwagę. Zobaczyli, że choć mogę się z nimi nie zgadzać, traktuję ich poważnie. I uszanowali moją odmienność.

Jak wyglądają takie spotkania?

Nikt nie sprawdza listy obecności, ludzie pojawiają się rotacyjnie. Ktoś przynosi pączki, ktoś inny kawę i soki. Wszyscy wymieniają się poglądami, dyskutują, omawiają nowinki i różne kontrowersje. Zwykle częstotliwość zebrań narzuca lokalny przywódca albo najbardziej aktywny członek.  

Płaskoziemcy rozpoznają  się także dzięki mediom społecznościowym - mają grupy na Facebooku, zamknięte grupy dyskusyjne na innych kanałach i stronach w sieci. W Internecie ta społeczność jest jeszcze bardziej aktywna.

Płaskoziemcy znajdują się m.in. na mediach społecznościowych (kadr z filmu 'Behind the curve' / mat. prasowe)
Płaskoziemcy znajdują się m.in. na mediach społecznościowych (kadr z filmu 'Behind the curve' / mat. prasowe)

A w realnym świecie to coś jak kółko różańcowe, grupa szydełkujących ojców ze Szwecji albo lokalny oddział dyskusyjnego klubu książki...?

Niby tak, tyle że moi bohaterowie wyznają dość kontrowersyjne poglądy, ich wizja świata stoi w opozycji do tego, co głosi nauka. I często rozmowy podczas tych spotkań schodzą na politykę i na rząd, który stara się - według płaskoziemców - kontrolować nie tylko amerykańską rzeczywistość. Ich zdaniem okrągła Ziemia to tylko jedno z wielu kłamstw, które w wyniku propagandowej, międzynarodowej taktyki narzuciły nam pewien sposób myślenia o świecie. Sama widzisz, tematów do omówienia jest sporo. 

W twoim filmie występują naukowcy: fizycy, astronauci, astronomowie, matematycy, którzy z bliska przyglądają się płaskoziemcom i komentują ich teorie. 

Hipotezy płaskoziemców są populistyczne, dziecinne, ale też przystępne. Oni mówią językiem, który w odróżnieniu od języka naukowców nie jest hermetyczny. Więc dociera do ludzi. Poza tym chodzi o poczucie wspólnoty, nie tylko pod względem poglądów.

Bardzo chciałem zestawić teorie członków Towarzystwa Płaskiej Ziemi z opiniami tych, którzy - jak twierdzą - mają naukowe dowody na to, iż Ziemia jest okrągła. Oczywiście dowody zawsze można spreparować. Ale po prostu czułem, że wartość tego filmu wzrośnie, jeśli wypowiedzą się w nim osoby o zdecydowanie innym punkcie widzenia. W filmie zabierają głos naukowcy, ale też praktycy, osoby, które były w kosmosie. Nikt nikogo nie stara się przekonać do swoich racji, po prostu analizujemy wszelkie możliwe warianty. Cieszę się, że udało mi się namówić dwie strony do konfrontacji, zestawienia swoich opinii.    

Hipotezy płaskoziemców są populistyczne, dziecinne, ale też przystępne ((kadr z filmu 'Behind the curve' / mat. prasowe)
Hipotezy płaskoziemców są populistyczne, dziecinne, ale też przystępne ((kadr z filmu 'Behind the curve' / mat. prasowe)

Jak zareagowali płaskoziemcy na wieść o tym, że zaprosiłeś do udziału w filmie osoby, które nie zgadzają się z ich teoriami?

Oczywiście nie wiedzieli o tym, cały film zobaczyli dopiero podczas premiery w Los Angeles. Nikt nie był zły, urażony, niezadowolony, wręcz przeciwnie. Dominował pogląd, że skoro szanowani naukowcy polemizują z teoriami Towarzystwa Płaskiej Ziemi, to znaczy, że wreszcie ich głos brany jest pod uwagę w poważnej dyskusji na temat ewolucji i dziejów świata.

Film "Behind the curve" w reżyserii Daniela J. Clarka będzie można zobaczyć na zbliżającym się American Film Festival we Wrocławiu, który odbędzie się w dniach 23-28.10.

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś do końca nasz artykuł. Jeżeli Ci się podobał, to wypróbuj nasz nowy newsletter z najciekawszymi i najlepszymi tekstami portalu.

KLIKNIJ, BY ZAPISAĆ SIĘ NA NEWSLETTER >>>

Anna Serdiukow. Absolwentka Instytutu Dziennikarstwa i Laboratorium Reportażu na Uniwersytecie Warszawskim i Gender Studies na Uniwersytecie Jagiellońskim. Publikuje m.in. w: "Zwierciadle", "Harper's Bazaar", "Wysokich Obcasach Extra", "Magazynie Filmowym SFP" i "FilmPro". Propaguje kino artystyczne - w warszawskiej klubokawiarni Znajomi Znajomych prowadzi autorski cykl filmowy "Nie znajdziesz tego na torrentach". Konsultuje scenariusze filmowe, m.in. wielokrotnie nagradzany w Polsce i za granicą film "Płynące wieżowce" Tomasza Wasilewskiego. Od trzech lat dyrektor artystyczna Festiwalu Cinergia. Forum Kina Europejskiego w Łodzi. Współautorka albumu "Andrzej Wajda. Ostatni romantyk polskiego kina".

Polub Weekend Gazeta.pl na Facebooku