(fot. Shutterstock)

społeczeństwo

"Odrabianie godzinami zadań domowych sprawia, że dzieci czują się przegrane"

Dlaczego zadajemy dzieciom prace domowe? Bo wierzymy, że jeśli będą je odrabiały, nauczą się więcej i lepiej. Jednak według wielu naukowców wielogodzinne ślęczenie w domu nad podręcznikami nie przynosi nic dobrego - usypia mózg dziecka i jest źródłem codziennych konfliktów. Czy czas już rozpocząć bunt przeciw odrabianiu lekcji w domu?
Wr�� do artyku�u
Komentarze (111)
Zaloguj się
Pokaż wcześniejsze komentarze
  • krzysztof_ptk

    Oceniono 10 razy 2

    Pragnę tylko podać do informacji, że w Francji od 2019 wprowadzono dla dzieci od 3 roku życia obowiązek szkolny.

  • qwerfvcxzasd3

    Oceniono 16 razy 2

    Ja mam to samo. Praca kilka godzin dziennie, zamiast leżenia na kanapie sprawia, że czuję się przegrany.

  • maja2005

    Oceniono 1 raz 1

    zadania domowe nie są obowiązkowe - jeśli nauczyciel nie będzie ich oceniać, wówczas dopiero stanie się jasne ilu rodziców ma ochotę aby ich dziecko cały dzień spędzało nad książkami

  • heleonore

    Oceniono 1 raz 1

    Zamiast prac domowych powinny być tzw. "zadania do samodzielnego wykonania" i uczniowie powinni mieć czas i stworzone warunki do tego, aby je zrobić w szkole, z możliwością konsultacji z nauczycielem, a nie w domu pod okiem rodziców. Ale do tego trzeba by zmienić kompletnie myślenie o nauczaniu jako takim, przeorganizować kompletnie szkoły, zmienić podstawy programowe i dostosować je do czasów, w których wiedza i informacje są na wyciągnięcie ręki. Zmiany w polskiej oświacie idą póki co w dokładnie odwrotnym kierunku.

  • sselrats

    Oceniono 3 razy 1

    Szkola nie jest dla glabow. Glabow od razu dac do roboty w PGR-ach.

  • gpk58

    Oceniono 3 razy 1

    W szkole podstawowej nauczyciele i rodzice ( zmuszeni przez nauczycieli ) wymogli na mnie odrabianie lekcji - jako tako ! Robiłem je na przerwach w świetlicy czekając na obiad ( rzadko, bardzo rzadko ! ), na innych lekcjach ... prowadziłem nawet dzienniczek zadanych lekcji, na ch...j było mi to potrzebne i tak sie nudziłem ! W LO sie zbuntowałem, zasada młodociani pracują 6 h, tego sie trzymałem w mat/fiz i studia i maturę z palcem w ... bez stresów, a ile sie naczytałem, na oglądałem, nagrałem w tenisa, żeglarstwo, szachy, filatelistyka... imprezy, ping panie pong !!! Żyłem pełnią życia, w szkole mini max byle zaliczyć, aż do ważnych egzaminów (matura zdana na 5 i 4 mat fiz ), kolokwia, egzaminy z przedmiotów zawodowych zdane tak, że mogłem przebierać w ofertach pracy !

  • qwertyuiop12345678900

    Oceniono 3 razy 1

    tak tak my , nasi rodzice i dziadkowie .. hahaha
    dziadkowie na wsi odrabiali prace domowe - babcia ukonczyla 3 klasy (czyli pisać i czytać)

  • ga.spar

    Oceniono 7 razy 1

    "nauka w Polsce ciągle opiera się na jałowych godzinach spędzanych przez uczniów w domu nad zeszytami ćwiczeń."
    ja śmiem twierdzić co innego - dzieci godzinami spędzają czas nie nad zeszytami ale w galeriach. nie widać na ich twarzach przemęczenia i cierpienia z powodu nadmiaru nauki.

  • mietekkowalski

    Oceniono 7 razy 1

    "Wg wielu naukowców...", którzy sami sleczeli nad książkami i zadaniami, dlatego teraz są naukowcami:)

  • kaczkodan

    0

    Są absolutnie 4 niezbędne rzeczy które warto nauczyć każde dziecko:
    -ekstremalnie szybkie czytanie
    -zdolność do naturalnego, abstrakcyjnego myślenia
    -co najmniej język angielski (dawniej byłaby to łacina) biegle i wcześnie
    -jak się uczyć (w szczególności jakie ma się zdolności).
    Wkuwanie na blachę faktoidów nie ma sensu. Brakuje przedmiotu który informowałby dziecko o życiu, czyli - po co się właściwie uczy w szkole, jakie ma dostępne ścieżki życiowe, co powinno.
    Na przykład bardzo świetnie że uczy się dzieci tabliczki mnożenia i liczenia w pamięci, ale nikt nie bada jakie dziecko ma predyspozycje i jakie reprezentacje powinno wykorzystywać w mózgu (że na przykład można sobie wyobrażać cyfry przed sobą w postaci graficznej). To dziwne, ale nikt nigdy mi nie powiedział, że cały sekret uzdolnień plastycznych polega na intensywnym wyobrażaniu sobie sceny na papierze i potem naiwnym odwzorowaniu obrazka długopisem. Nie posiadałem możliwości do intensywnych wyobrażeń w jasnym świetle na białym tle, i cały czas myślałem że chodzi o świadome modyfikowanie pamięci mięśniowej (nie nazywając tego w ten sposób). Z drugiej strony dla zabawy nauczyłem się "namalować portret" w ciągu 3 godzin metodą prób i błędów, i efekt był powalająco profesjonalny (ołówek i gumka).
    Absolutnie trzeba uczyć umiejętności a nie wiedzy.

  • kaczkodan

    0

    Są absolutnie 4 niezbędne rzeczy które warto nauczyć każde dziecko:
    -ekstremalnie szybkie czytanie
    -zdolność do naturalnego, abstrakcyjnego myślenia
    -co najmniej język angielski (dawniej byłaby to łacina) biegle i wcześnie
    -jak się uczyć (w szczególności jakie ma się zdolności).
    Wkuwanie na blachę faktoidów nie ma sensu. Brakuje przedmiotu który informowałby dziecko o życiu, czyli - po co się właściwie uczy w szkole, jakie ma dostępne ścieżki życiowe, co powinno.
    Na przykład bardzo świetnie że uczy się dzieci tabliczki mnożenia i liczenia w pamięci, ale nikt nie bada jakie dziecko ma predyspozycje i jakie reprezentacje powinno wykorzystywać w mózgu (że na przykład można sobie wyobrażać cyfry przed sobą w postaci graficznej). To dziwne, ale nikt nigdy mi nie powiedział, że cały sekret uzdolnień plastycznych polega na intensywnym wyobrażaniu sobie sceny na papierze i potem naiwnym odwzorowaniu obrazka długopisem. Nie posiadałem możliwości do intensywnych wyobrażeń w jasnym świetle na białym tle, i cały czas myślałem że chodzi o świadome modyfikowanie pamięci mięśniowej (nie nazywając tego w ten sposób). Z drugiej strony dla zabawy nauczyłem się "namalować portret" w ciągu 3 godzin metodą prób i błędów, i efekt był powalająco profesjonalny (ołówek i gumka).

  • q-ku

    0

    "Prace domowe odrabialiśmy my, nasi rodzice, dziadkowie, a teraz odrabiają nasze dzieci.

    Pytanie brzmi raczej - dlaczego dzieci dziś są tak słabe, niezdolne do skupienia i niewytrwałe?
    To samo z fizyczną wydolnością - .żadne dziecko nie osiągnie wyników sprawdzianu wydolnościowego ucznia z 1975r

  • titta

    0

    Jak zwykle problemy z interpretacja: inteligentne dziecko moze ignorowac zadanoa dowe i czytac w tym czasie ksiazki. W efekcie bedzie sie rozwijac, a jego wyniki w szkole niewiele ucierpia. Sredniozdolne potrzebuje powtotzuc i ugruntowac wiedze. A malozdolne - wolniejszego tempa bo i tak natloku informacji nie przysfoi. Inteligencja jest wrodzona. Dochodza do tego jeszcze indywidualnw cechy jak pamiec sluchowa, wzrokowa, operacyjna. Sluchowiec moze przepisywac i czytac bez konca a i tsk sie nie nauczy tyle jak na jednym wykladzie.

  • Maciek Medyj

    0

    Lekcja powinna być ciekawym wstępem, zachętą do badania problemu, który dziecko samo zgłębi - jeśli będzie chciało. Bo przecież każde dziecko jest inne, ma różne zainteresowania i naturalne zdolności. Nie musi być to od razu system Montessori, ale trzeba dawać dzieciom więcej szans swobodnego rozwoju.

  • P B

    0

    Ja akurat lubiłam się uczyć, sama z siebie często spędzałam sporo dodatkowego czasu na poszerzaniu wiadomości, bo lubię być w czymś dobra, a bez zaangażowania się tego nie osiągnie. Wszystko kończyłam z wyróżnieniem, często przy tym wagarując, bo lekcje były nudne i nauczyciele się nie wysilali, szkoda było mojego czasu na bezsensowne ślęczenie w budzie, skuteczniejszą była nauka samodzielna. Moja matka na wywiadówkach ciągle musiała mnie tłumaczyć i wysłuchiwać, że ciągle mnie nie ma, a mam tak fantastyczne wyniki, w końcu i wychowawczyni odpuściła :)
    Angielskiego nauczyłam się na tyle skutecznie, że nie używając tego języka przez ogrom lat, po przyjeździe do Anglii nie miałam problemu z komunikacją.
    Mój syn też tak ma, dostał to w genach ode mnie i jego ojca. Nikt go nie nakłaniał do niczego, sam wybrał własną drogę, jest piekielnie ambitnym młodym człowiekiem i wie po co to robi. A robi to dla siebie. Od dziecka uczył się rywalizować, bo pierwsza jego szkoła była pływacką. Połączenie sportu i intelektu to petarda, jedno z drugim doskonale się uzupełnia, może fajnie przygotować do życia, bo to nie jest usłane różami. Dziś może sobie przebierać i wybierać w studiach, wszystkie drzwi stoją przed nim otworem, a do matury przygotował się sam.
    Rozumiem, że mniej zdolne dzieciaki mają w szkole problemy, nie nadążają lub mają zakompleksiałych rodziców pchających ich mocniej i mocniej, można tylko takim dzieciom współczuć. Nie każdy też obdarzony jest intelektem, by studiować, zgłębiać wiedzę. Niestety, dziś miernota obniża poziom, nie tylko wśród studentów, ale i kadry nauczającej.
    Oni nie potrafią uczyć.

    Każdy nauczyciel ma własne metody, ważne by były skuteczne.

  • tygrysio_misio

    0

    Najlepszą pracę domową w moim życiu dostałam od praktykantek na lekcjach biologii. Mieliśmy zrobić taką płachtę w formie tabelki z porównaniem układów stawonogów. Ponieważ forma tabelek i wykresów wyjątkowo do mnie trafia od razu mi się spodobało tak, że zrobiłam ją dla wszystkich bezkręgowców i poszerzyłam o czas pojawienia się na Ziemi.
    To pobudzało do myślenia, bo było trzeba z tekstu i rysunków wybrać najważniejsze informacje...a na koniec po skończeniu objawiała się ewolucja. Dużo więcej zapamiętałam z tego niż z drętwych, citygodniowych,
    opisowych prac domowych.

  • nukula4

    Oceniono 4 razy 0

    Najszczęśliwsi są rodzice mający jednego na zwłaszcza mający 3 upośledzi. cieszą się że dziecko dziś się nie zes..ło i wróciło.Zadanie domowe? a po co? Nawet do komunii mogą przystępować.PiS zapewnia warunki by takich dzieci i rodzin było więcej! Szczęśliwość ogólna jest ich celem.

  • wj_2000

    Oceniono 8 razy 0

    rzez tydzień odrabiałam wszystko. Ale szybko zrozumiałam, że albo lekcje, albo życie i książki. Wybrałam to drugie. Na studia się dostałam, doktorat obroniłam, habilitację jw. Nawet profesurę belwederską mam. I serio. Myślę, że czas na własne zainteresowania bardzo mi w tym pomógł - to fragment wpisu Anny Landau.
    Mogę tej pani odpowiedziec, ale najpierw się przedstawię.
    Też jestem profesorem belwederskim (a do tego zwyczajnym co jest jeszcze ciut wyzej w hierarchii akademickiej) . Wnmlodoscinczytalem ksiażkiwmten sposób, że pierwszą pozyczalem o 15 w osiedlowej bibliotece i oddawalem jąmjeszcze przed zamknięciem, by wziąć tego samego dniamdrugą (często czytana pod koldrà z pomocą "bateryjki" jak wtedy nazywalismy latarki. W klasie maturalnej zostalem laureatem dwóch olompiad (fizycznej i matematycznej), a było nas takich dwóch w calej Polsce.
    Wn10 klasie, przypominam sobie, po przyniesieniu pod koniec sierpnia pdręczników do domu przeczytalem caly z matematyki i potem juz raczej bylem w klasie asystentem nauczyciela.
    Są takie dzieci, i pani Landau w jakims stopniu do nich nalezy, więc wyciàganie generalnych wniosków jest błędem będącym plamą na jej belwederskiej profesurze.
    Uzupelnię tę swoją nieskromną prezentację o dalsze fakty. Mialem mlodszego brata (umarł rok temu) z całą pewnoscia z identycznych rodziców, bo akuratvw obliczu konieczności przeszczepu sprawdzano naszą krew bardzo dokladnie, który poszedl domdokladnie tej samej szkoly podstawowej (prawie wszyscy nauczyciele ci sami co mnie uczyli), ale do prymusa bylo mu daleko. Pod wplywem raczej naszej starszej siostry niż rodziców, poslano go do prestizowego Technikum (tzw. Śląskie Techniczne Zaklady Naukowe). Na pierwsze półrocze mial siedem dwój i trzeba bylo go wycofać. Poszedl do szkoły zawodowej. Przepracowalmżycie jako kierowca cysterny. Zalozyl szczęśliwa rodzinę. Bardzo się kochaliśmy.
    LOTERIA GENOWA jest bardzo bezwzględna i nie ma nic wspólnego ze sprawiedliwością.
    Hipoteza Rousseau - o tzw. "tabula rasa" z którąmrzekomo wszyscy przychodzimy na świat okazala się kompletną pomyłką.

  • sselrats

    Oceniono 9 razy -1

    500+ rulez. Szkol nie trzeba.

  • Pilsener Gdańsk

    Oceniono 2 razy -2

    Siedzenie w szkole, siedzenie w domu a potem fizyczna i umysłowa kaleka bez odwagi i energii. Ja jedyne co wyniosłem ze szkoły, to defekt kręgosłupa. A co z zajęciami dodatkowymi? Samo siedzenie w szkole i zakuwanie tych wszystkich bredni to już jest za dużo.

  • tomekombat

    Oceniono 5 razy -3

    wszystko przychodzi z czasem. Najważniejsza jest przestrzeń i wolność .

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX