Alicja Majewska podczas koncertu w Opolu

Alicja Majewska podczas koncertu w Opolu (fot. Roman Rogalski / Agencja Gazeta)

wywiad Gazeta.pl

Alicja Majewska: Wciąż mnie zaskakują newsy w stylu ''Majewska ma tylko tysiąc emerytury''

To prawda, tyle mam, ale to nieprawda, że się żalę, bo cały czas przecież intensywnie pracuję - mówi artystka.

Chyba podpisała pani pakt z diabłem...

Nie rozumiem.

Wygląda pani oszałamiająco! Proszę się przyznać, nikomu nie powiem.

Wie pani, po prostu ciągle jestem w biegu. Bywa, że pora posiłku jakoś mi umyka. Przed laty za kierownicą straciłam na moment przytomność. Poszłam na badania i po konsultacji lekarz wypisał mi zalecenie: "Jeść trzy razy dziennie". A jeszcze wcześniej, ale to już prehistoria, byłam łakomczuchem i wiem, co to jest ból odchudzania. Teraz na szczęście bardziej smakuje mi sałata niż tort, więc spokojnie mieszczę się w sukienkę, którą w 1979 roku przywiozłam z Londynu.

Często słyszę: "Pani to się nic nie zmieniła". Kiedyś odpowiedziałam, że dziękuję, ale wszyscy się zmieniamy. I tu usłyszałam: "No, ale pani nie aż tak tragicznie".

Ma pani do siebie sporo dystansu. Ale na pewno widziała komentarze, że na ostatnim festiwalu w Opolu zdeklasowała pani pozostałych artystów. I jak pani to skomentuje?

Długo się z Włodkiem [Włodzimierz Korcz, kompozytor, autor większości przebojów artystki - przyp. red.] zastanawialiśmy, czy przyjąć propozycję występu w Opolu. A to dlatego, że trzy lata wcześniej przeżyliśmy na tym festiwalu nadzwyczajne chwile - wręczono nam Złote Mikrofony z okazji 40-lecia współpracy ze sobą i z Polskim Radiem, publiczność na stojąco śpiewała nam "Sto lat" i w ogóle było tak serdecznie, że nawet Maryla Rodowicz nam gratulowała, a Zbyszek Wodecki, który stał za kulisami, zażartował: "No, muszę was zmartwić. Lepiej już nie będzie". Wychodząc na scenę w tym roku, miałam z tyłu głowy jego słowa.

08.06.2018 Opole , Rynek. Alicja Majewska odslonila swoja gwiadze w  Opolskiej alei Gwiazd 'Fot. Roman Rogalski / Agencja Gazeta
Alicja Majewska odsłoniła swoją gwiazdę w opolskiej Alei Gwiazd (fot. Roman Rogalski / Agencja Gazeta)

Jak się okazało, zupełnie niepotrzebnie.

Widzi pani, zdarzył się cud!  Szkoda, że tylko ten jeden. Podczas tego pamiętnego dla mnie festiwalu zaśpiewałam ze Zbyszkiem Wodeckim jego piękną piosenkę "Lubię wracać". Cudowne byłoby to powtórzyć, ale cóż - Zbyszek już nie wrócił.

Zaśpiewała pani podczas tego koncertu wiązankę polskich  piosenek ludowych, którą śpiewał z panią cały amfiteatr. Pierwszy raz słyszałam panią w takim repertuarze.

Szczęśliwie się składa, że Włodek, z którym pracuję od ponad 40 lat, ma niesamowitą intuicję. Zwykle śpiewałam w Opolu "Jeszcze się tam żagiel bieli" albo "Odkryjemy miłość nieznaną", czasami "Być kobietą". Tym razem jednak wymyślił, żebym zaśpiewała tytułową piosenkę  z mojej ostatniej płyty, "Wszystko może się stać", oraz właśnie tę wiązankę najpiękniejszych, tradycyjnych polskich piosenek. Ja je właściwie śpiewałam z siostrą i z koleżankami od dziecka, później, w latach 70., wykonałam z kilkuosobową grupą zaprzyjaźnionych artystów w programie telewizyjnym, ale nigdy nie przypuszczałam, że po wielu latach dane mi będzie zaśpiewać je z całą opolską publicznością, i to z towarzyszeniem orkiestry symfonicznej. Oczywiście "Żagiel" też był, ale chyba jestem na niego skazana już do końca życia, czym się jednak specjalnie nie martwię.

A miewa pani chwile zwątpienia?

Czasami zdarza mi się porównywać ważność tego, co udało mi się osiągnąć, z dokonaniami na przykład lekarzy ratujących ludzkie życie czy mędrców wyrywających światu jego tajemnice, i to są momenty, w których zaczynam mocno wątpić w wyjątkowe znaczenie mojego występowania na estradzie. Ale na takie wątpliwości dobrym antidotum jest udany koncert z życzliwą, a jeszcze lepiej entuzjastyczną publicznością i znowu wydaje mi się, że to wszystko ma jednak jakiś sens.

10.06.2018 Opole , Amfiteatr NCPP . 55 Krajowy Festiwal Polskiej Piosenki , Alicja Majewska i Wlodzimierz Korcz podczas koncertu galowego  Od Opola Do Opola ' .fot. Roman Rogalski / Agencja Gazeta
Alicja Majewska i Włodzimierz Korcz podczas koncertu w Opolu (fot. Roman Rogalski / Agencja Gazeta)

Nawiązując do pani przeboju "Jeszcze się tam żagiel bieli", to pani jest tym żaglem, a Włodzimierz Korcz wiatrem?

Gdyby nie przekonanie Włodka, że potrafię, pewnie sama nie podjęłabym się paru ważnych przedsięwzięć zawodowych, włącznie z udziałem w konkursach festiwalowych. On ma zacięcie sportowe i lubi wygrywać, więc i ja przy tym korzystam.

Ciągle tylko Włodek i Włodek. To prawda, Włodzimierz Korcz jest znakomitym kompozytorem, ale pani jest fenomenalną piosenkarką.

Fenomenalny to był Wodecki czy Zaucha, a ja za fenomen mogę uznać to, że ciągle mam tyle pracy, że wytrzymuję to obłąkane tempo, że głos brzmi jak należy - i tu pokłonię się nieodżałowanej pani profesor Oldze Ładzie, u której przez kilkanaście lat pobierałam lekcje emisji.

Jak pani dba o głos?

Od wielu lat nie zgadzam się na zagranie dwóch koncertów w ciągu jednego dnia. W trosce o urodę głosu i o to, żeby na drugim koncercie publiczność nie była rozczarowana. Nie powinno się też śpiewać dzień po dniu, ale akurat ten grzech, niestety, zdarza mi się czasami popełniać.

Zdarzyło się pani kiedyś ten głos stracić?

Zdarzyło. W 1985 r. na festiwalu na Kubie miała wystąpić Zdzisława Sośnicka. Jednak w ostatnim momencie zmieniono termin i Zdzisia pojechać nie mogła. Pojechałam więc ja z piosenką "Jaka róża taki cierń", którą zaistniała wcześniej Edyta Geppert. Nauczyłam się jej w kilka dni, ale w samolocie nagle straciłam głos. Kompletna afonia. Byłam przerażona, ale na próbie okazało się, że co prawda mówić nie mogę, ale jakimś cudem śpiewam. I dostałam Grand Prix.

Tremę pani czasem odczuwa?

Raczej coś w rodzaju spięcia, poczucia odpowiedzialności. Publiczność przychodzi z określonymi oczekiwaniami i moim obowiązkiem jest nie zawieść tych oczekiwań. Nie jest to proste, ale na szczęście często się udaje.

Widzę, że póki co nie myśli pani o emeryturze od śpiewania?

Jakoś nie mam czasu, aby pomyśleć. Jesień znów będzie bardzo intensywna koncertowo. Cieszę się, że znów zaśpiewam w kilku pięknych salach - w Szczecinie, Wrocławiu, Toruniu, w katowickim NOSPR-ze, no i dwukrotnie w Warszawie, w teatrze Roma. Pochwalę się, że ponieważ na koncert 12 listopada sprzedano wszystkie bilety, zagramy w Romie dodatkowy koncert 2 września. Pochwalę się też, że w tym naszym jubileuszowym koncercie w roli gościa specjalnego wystąpi Artur Andrus. Ale to, czym najbardziej będę zaabsorbowana jesienią, to nagranie nowej płyty.

Włodzimierz Korcz opowiadał mi, że zdarza się mu przyjechać po panią przed koncertem i dopiero wtedy dowiaduje się, gdzie ma jechać.

Włodek komponuje, aranżuje, byłoby niemądrze zaprzątać mu jeszcze głowę logistyką. Wzięłam to na siebie, choć przyznam, że zdarzają mi się pomyłki organizacyjne. Kiedyś przyjechaliśmy na koncert o dzień za wcześnie. To lepiej niż gdybyśmy przyjechali o dzień za późno, prawda?

Jesteście bardzo zgranym duetem. Ale nie lansujecie się w mediach. Nie generujecie na siłę zainteresowania.

Nie jest to żadna przemyślana strategia. Po prostu to jest w zgodzie z nami. Oczywiście mam świadomość, że co pewien czas trzeba zaistnieć w mediach, więc a to opowiem o piesku, którego kiedyś miałam, a to o ogrodzie, a to o remoncie domu. Ale o osobistych sprawach nie opowiadałam i opowiadać nie będę. Wie pani, ostatnio powiedziałam w wywiadzie, że mam tysiąc złotych emerytury i...

Pożałowała pani?

To prawda, tyle mam, ale to nieprawda, że się żalę, bo cały czas przecież intensywnie pracuję. Wciąż mnie zaskakują newsy na portalach plotkarskich, które jedni kopiują po drugich. "Majewska ma tylko tysiąc emerytury", "Majewska nie ma na życie", "Majewska musi sprzedać dom". Nawet mi się nie chce dementować. Bo i po co?

W sumie racja. A jakiej muzyki pani słucha?

Najchętniej śpiewu ptaków w moim ogródku.

07.05.2016  Lodz .  Poczatek imprezy o nazwie  Senioralia ' , Hanna Zdanowska oddaje klucze do miasta seniorom , Alicja Majewska Fot . Marcin Stepien / Agencja Gazeta
Alicja Majewska śpiewa w Łodzi, maj 2016 (fot. Marcin Stępień / Agencja Gazeta)

Alicja Majewska. Jedna z najlepszych polskich piosenkarek. Urodziła się we Wrocławiu, skończyła Wydział Psychologii i Pedagogiki UW. Występuje od 1968 roku. Wyśpiewała takie przeboje jak "Jeszcze się tam żagiel bieli", "Być kobietą", "Odkryjemy miłość nieznaną" czy "Wszystko może się stać".

Angelika Swoboda. Dziennikarka Weekend.Gazeta.pl. Zaczynała jako reporterka kryminalna w "Gazecie Wyborczej", pracowała też w "Super Expressie" i "Fakcie". Pasjonatka psów, mądrych ludzi, kawy i sportowych samochodów.

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś do końca nasz artykuł. Jeżeli Ci się podobał, to wypróbuj nasz nowy newsletter z najciekawszymi i najlepszymi tekstami portalu.

KLIKNIJ, BY ZAPISAĆ SIĘ NA NEWSLETTER

Polub Weekend Gazeta.pl na Facebooku

Komentarze (98)
Zaloguj się
  • piemar1956

    Oceniono 24 razy -16

    Swoje lata mam ale jakoś piosenek pani Majewskiej za bardzo nie znam.
    Coś tam 30 może 40 lat temu słyszałem.

  • taroudant

    Oceniono 24 razy -14

    Przez cały lata 80' na każdym festiwalu (od Opola przez Z. Górę, Kołobrzeg i Sopot) był jeden murowany punkt programu : wychodzi Majewska na biało, z rozwianym afro, wpatrzona mętnym wzrokiem w koniec sali i śpiewa o żaglu co się bieli. Na szczęście komuna upadła i stare weteranki straciły monopol.

  • mk.i

    Oceniono 14 razy -10

    Ile uzbierała wpłaciła to tyle ma . Chciała więcej trzeba było podczepić się pod zakonnice lub klechę płaciłby budżet więcej . utyskiwania że zus mało daje śmieszne całe życie na samozatrudnieniu żeby nie płacić na zus a później krzywda . Tylko że poprzednia opcja przymuszała do samozatrudnienia czyli świadomego oszukiwania dla tej chwili i zusu i samego siebie bo teraz więcej a później krzywda .

  • wez_zesz

    Oceniono 8 razy -6

    Ok.Ale jak sie jest utalentowanym czlowiekiem to nie ma znaczenia wysokosc emerytury, zawsze sobie do niej dorobi.. Co z szarakami, ktorych jest wiekszosc? Z nimi zrobcie wywiad.

  • elenem

    Oceniono 8 razy -6

    Od wielu lat słyszy sie ze Alicję i Włodka łączy ...duża zażyłość. To tak delikatnie ujmując.
    W świecie artystów nie jest żadną nowością, ze muzycy mają swoje Muzy.
    No ale... to dwoje dorosłych ludzi, więc ...to ich sprawa. Skoro wszystkim zainteresowanym to odpowiada.

  • lob1

    Oceniono 20 razy -6

    Trzeba było odkładać setki tysięcy złotych na ZUS to by emerytura była wysoka,a tak jest niska.Pani Rodowicz też się skarży ,że ma tylko 1400,-zł a mieszka w wilii za 3 miliony i jedzie porsche za 7oo tys,zł.Nie wstyd wam?za każdy występ dostajecie kilkadziesiąt tysięcy i płaczecie i wszystkim ogłaszacie jacy to jesteście biedni.

  • swiatlowski

    Oceniono 11 razy -5

    Moja żona też ma minimum, szkoda, że nie śpiewała - tantiemy z utworów to nie "pikuś". Kocham piosenki tej Pani - ale bez przesady z 'Jej biedą".

  • karuzela65

    Oceniono 14 razy -4

    Nie jestem jej fanką, ale czasem słucham, jesli nie mam innego wyjścia. Drażni mnie to, że ciągle Wlodek, Wlodek...a Włodek ma żonę. Jakos tego nie akceptuję.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX