Jak radzić sobie ze stresem

Jak radzić sobie ze stresem (fot. shutterstock.com)

"On mnie blokuje i paraliżuje". Jak radzić sobie ze stresem i stanami lękowymi?

Zaburzenia pamięci, ataki paniki, problemy ze snem - to objawy przewlekłego stresu. By sobie z nimi radzić, możemy rzucić pracę lub uciec do buddyjskiego klasztoru w Himalajach. To rozwiązania z pewnością atrakcyjne, ale dla większości nierealne. Anders Hansen, autor książki "W zdrowym ciele zdrowy mózg", proponuje metody walki z przewlekłym stresem, z których skorzystać może każdy z nas. - Od niego można dosłownie uciec - zapewnia. Poniżej instrukcja, jak to zrobić.

"Stres zaczyna się rano, gdy otwieram oczy, a nawet jeszcze wcześniej, bo często mnie budzi. Mam wrażenie, że mój mózg pracuje na podwyższonych obrotach przez całą dobę. Całymi dniami myślę o tym, co mam do zrobienia, a wieczorami rozpamiętuję bez końca, choć właściwie nie ma ku temu powodu. Najgorzej jest tuż przed snem. Żyję dość szybko. Właściwie lubię swoją pracę, zajmuję się obsługą prawną firm, chciałbym jednak, żeby nie pochłaniała aż tyle mojego czasu. Wiele dzieje się też poza nią. Dwoje małych dzieci, z których powodu stale mam wyrzuty sumienia, że nie zdążę w porę odebrać ich z przedszkola, a zawsze jest jeszcze tyle rzeczy do zaplanowania. Czasem czuję, że moje życie składa się z samej logistyki. Nawet jeśli mam pełne ręce roboty w domu i pracy, to wiem, że zdążyłbym ze wszystkim, gdybym tak bardzo się nie stresował. Stres mnie blokuje i paraliżuje.*

Ostatnio stres się nasilił - albo miałem większe problemy i nie mogłem sobie z nim poradzić. Pogorszyła mi się pamięć i robiłem się coraz bardziej rozkojarzony. W zeszłym tygodniu zapomniałem zabrać z restauracji torbę z laptopem i dopiero gdy wróciłem po lunchu do biura, zauważyłem, że jej nie mam - na szczęście jeszcze tam była. Takie rzeczy wcześniej mi się nie zdarzały. Kilka dni temu, gdy siedziałem w zatłoczonym autobusie, nagle poczułem, że nie mogę oddychać, i zaczęło zbierać mi się na mdłości, prawie wpadłem w panikę. Musiałem wysiąść i ostatnich kilka przystanków przejść na piechotę. To też nigdy wcześniej mi się nie przydarzyło".

Tego trzydziestosiedmiolatka poznałem w poradni psychiatrycznej. Opowiedział mi, jak się ostatnio czuł. Na początku chciał to wszystko przeczekać, bagatelizował problemy, jakby się ich wstydził, stopniowo jednak zaczął je traktować coraz poważniej. Stres, towarzyszący mu od wielu lat, stawał się coraz większy. Mężczyzna źle sypiał, irytowały go drobiazgi. Złe samopoczucie ukrywał przed najbliższymi. Miał żonę, dwoje dzieci, dobrą pracę i duże mieszkanie, jakże więc mógłby być nieszczęśliwy? Jego życie wydawało się idealne pod każdym względem, a mimo wszystko coś było nie tak.

Rodzina, praca, życie wydaje się idealne, ale coś jest nie tak (fot. shutterstock.com)
Rodzina, praca, życie wydaje się idealne, ale coś jest nie tak (fot. shutterstock.com)

Po blisko godzinnej rozmowie powiedziałem mu, że musiał żyć w dużym stresie przez dłuższy czas i że prawdopodobnie dlatego pojawiły się u niego takie symptomy, jak pogorszenie pamięci, problemy ze snem i napady paniki w autobusie. Poradziłem mu, by rozważył przyjmowanie leków antydepresyjnych, lecz nie chciał ich zażywać. Zapytał, czy nie ma innego sposobu. Wyjaśniłem, że w takich sytuacjach zwykle sprawdza się terapia, poza tym może zacząć biegać. "Leki i terapia rozumiem, ale bieganie? - zdziwił się. - Jak ma to pomóc na stres?" [...]

Skąd się bierze stres?**

Jeśli chcecie lepiej radzić sobie ze stresem, dobrze jest na początku zrozumieć, czym on właściwie jest i jaką pełni funkcję. W waszym organizmie znajduje się swoisty układ stresowy, oś podwzgórze przysadka - nadnercza, z angielskiego oś HPA. Zaczyna się głęboko wewnątrz mózgu, w części zwanej podwzgórzem (ang. hypothalamus, stąd "H" w HPA). Kiedy mózg odkrywa coś, co traktuje jako zagrożenie, na przykład, gdy ktoś nagle zacznie na was krzyczeć, podwzgórze wysyła impuls do przysadki mózgowej (ang. pituitary - stąd "P"). Gruczoł ten reaguje, wytwarzając hormon, który dostarcza krew do nadnerczy (ang. adrenal, czyli "A"). Ich reakcją jest wydzielanie hormonu stresu, kortyzolu, pod którego wpływem wasze serce zaczyna bić szybciej i mocniej. Odbywa się to błyskawicznie - w sekundę od chwili, gdy spostrzeżecie krzyczącą osobę, podniesie wam się poziom kortyzolu we krwi i serce zacznie walić jak młot.

Wyobraźcie sobie, że stoicie przed dużą grupą kolegów z pracy i macie wygłosić prezentację na temat projektu, nad którym pracujecie od dłuższego czasu. Czujecie, że serce bije wam coraz szybciej, a w ustach robi się sucho, chociaż przed chwilą wypiliście szklankę wody. Zastanawiacie się, czy widać, że lekko drżą wam dłonie i kartka z notatkami, którą trzymacie. To, co się dzieje, ma związek z osią HPA, której aktywacja doprowadziła do wzrostu poziomu kortyzolu. Organizm postrzega tę sytuację jako niebezpieczeństwo, chociaż koledzy raczej nie zagrażają waszemu życiu. Procesy uruchamiane w waszym organizmie to potężne mechanizmy biologiczne, które zachowane zostały przez miliony lat ewolucji: walcz lub uciekaj, fight or flight! Oczywiście "walka" oznacza tu zrobienie doskonałej prezentacji, a nie fizyczne starcie ze współpracownikami, jednak z czysto biologicznego punktu widzenia nie ma wątpliwości, że organizm się do niej przygotowuje.

Rosnący poziom kortyzolu wprawia wasze ciało i mózg w stan bardzo wysokiego napięcia. Skoro macie się bić lub wziąć nogi za pas, serce potrzebuje więcej krwi i dlatego bije szybciej i mocniej, a tętno przyspiesza. Mózg jest skoncentrowany i wyczulony na najmniejszą zmianę. Jeśli ktoś z publiczności choćby zakaszle, zareagujecie błyskawicznie.

Stres wpływa na działanie mózgu (fot. shutterstock.com)
Stres wpływa na działanie mózgu (fot. shutterstock.com)

Stres pełni tu więc określoną funkcję: wyostrza waszą uwagę i sprawia, że jesteście bardziej skoncentrowani, co oczywiście jest pozytywne, lecz część tych reakcji jest zdecydowanie zbyt silna. Zamiast się skupić, człowiek ma problemy z logicznym myśleniem. Wydaje mu się, że traci kontrolę, i odczuwa ogromny dyskomfort. Oś HPA pracuje pełną parą, poza wszelką kontrolą.

Kortyzol jak trucizna

Wróćmy do waszej prezentacji. Macie ją za sobą i wreszcie możecie odsapnąć. Koledzy chyba nie zauważyli, że się denerwowaliście. Nikt nie zwrócił też uwagi na chaos panujący w waszej głowie. Teraz aktywność układu stresowego się obniża, organizm i mózg opuszczają gardy, nie ma już żadnego zagrożenia. Aktywność ciała migdałowatego [znajduje się w płacie skroniowym, uruchamia układ stresowy - przyp. red.] i poziom kortyzolu spadają. Organizm składa broń i kończy przygotowania wojenne. Uspokajacie się.

Co ważne, gdy mija sytuacja stresowa, poziom kortyzolu spada. W stanach wyjątkowych dobrze mieć go dużo - potrzebujecie energii, by walczyć lub uciekać - jednak na dłuższą metę nie jest to dobre. Hormon stresu działa bowiem na neurony hipokampu prawie jak trucizna: gdy jest go za dużo, obumierają. Jeśli nadmiar kortyzolu utrzymuje się przez dłuższy czas (raczej przez miesiące i lata niż godziny i dni), hipokamp może się skurczyć. Mówiąc eufemistycznie, nie jest to najlepsza wiadomość: oznacza bowiem pogorszenie się pamięci. Hipokamp należy bowiem do mózgowego ośrodka pamięci i u wielu osób żyjących w permanentnym stresie, podobnie jak u mojego pacjenta opisanego na początku tego rozdziału, coraz bardziej pogarsza się pamięć krótkotrwała. Niektórzy mają problem ze znalezieniem właściwych słów, inni zapominają, gdzie są. To ostatnie ma prawdopodobnie związek z tym, że hipokamp zaangażowany jest w orientację przestrzenną.

Jeszcze gorsze niż pogorszenie pamięci jest być może to, że kurczący się hipokamp coraz słabiej hamuje układ stresowy. Jeśli silnik stresu - ciało migdałowate - zbyt długo napędza układ, hamulec - hipokamp - się zużywa. Gdy nie może już powstrzymywać ciała migdałowatego, układ stresowy zaczyna żyć własnym życiem. Aktywność ciała migdałowatego wzrasta, a coraz bardziej kurczący się hipokamp coraz słabiej neutralizuje działanie ciała migdałowatego.

Wpadamy wtedy w potworną spiralę stresu, która rodzi dalszy stres. To właśnie dzieje się przy przewlekłym - permanentnym - stresie, który może doprowadzić do uszkodzenia mózgu. Badania wykazały, że u ludzi z dużymi problemami ze stresem i stanami lękowymi hipokamp jest trochę mniejszy. Prawdopodobnie dlatego, że kortyzol stopniowo go uszkadzał.

Prezentacja w pracy, wystąpienie publiczne - to stresujące wydarzenia (fot. shutterstock.com)
Prezentacja w pracy, wystąpienie publiczne - to stresujące wydarzenia (fot. shutterstock.com)

Ruch niszczy stres

Nie da się zaprzeczyć, że jeśli chcemy lepiej radzić sobie ze stresem, ograniczenie wpływu kortyzolu na mózg jest dobrym pomysłem. To właśnie w tym momencie do gry wchodzi ruch. Jeśli pójdziecie pobiegać, pojeździć na rowerze albo oddacie się jakiejś innej fizycznej aktywności, poziom kortyzolu wzrośnie. Dzieje się tak, ponieważ trening sam w sobie oznacza dla organizmu pewną formę stresu. Żeby prawidłowo funkcjonować, mięśnie potrzebują więcej energii i tlenu i dlatego serce bije szybciej i mocniej, pompując więcej krwi. Tętno przyspiesza i podwyższa się ciśnienie krwi. Takie oddziaływanie kortyzolu jest nie tylko normalne, lecz wręcz decydujące, byście podołali wyzwaniu.

Po treningu organizm nie potrzebuje już jednak tak dużej dawki stresu, dlatego poziom kortyzolu spada do niższego niż przed aktywnością fizyczną. Jeśli będziecie trenowali regularnie, kortyzol będzie się wytwarzał stopniowo w coraz mniejszej ilości przy każdym treningu, a po nim poziom hormonu będzie coraz wyraźniej malał.

A teraz to, co jest w tym naprawdę interesujące: jeśli będziecie trenowali regularnie, kortyzol nie podniesie się aż tak bardzo także wtedy, gdy stres będzie miał podłoże inne niż trening. Sposób reagowania organizmu na stres, zarówno na ten podczas treningu, jak i w pracy, poprawia się zatem wraz z kondycją! Można to podsumować tak: trening uczy organizm, by nie reagował aż tak silnie na stres. [...]

Dzień Dziecka dla hipokampu

MIST (Montreal Imaging Stress Test) to test, który pokazuje nam, jak reagujemy na stres. Przeprowadza się go komputerowo i polega on na liczeniu w pamięci pod presją czasu i zaznaczaniu poprawnych odpowiedzi na ekranie. Po każdej próbie dowiadujecie się od razu, czy odpowiedzieliście prawidłowo, czy nie.

Przed testem zostajecie poinformowani, że inne osoby odpowiadały prawidłowo na średnio 80?90 procent pytań. Po rozpoczęciu testu komputer pokazuje, że tylko 20-45 procent waszych odpowiedzi jest poprawnych - niezależnie od tego, czy odpowiedzieliście dobrze, czy źle! Przez cały czas macie świadomość, że wasz wynik plasuje się zdecydowanie poniżej średniej. To oczywiście potwornie frustrujące, ale taki jest zamysł. Często się zdarza, że osoby badane są tak zestresowane, iż przerywają test i odchodzą załamane. Stres powoduje, że wzrasta ciśnienie krwi i podnosi się poziom kortyzolu, a to jest właśnie sensem tego badania. MIST wykonuje się po to, by zbadać czyjąś reakcję na stres, a nie sprawdzić jego zdolność liczenia w pamięci. Dlaczego opowiadam wam o tym irytującym teście? Hmm. dlatego że pokazuje, jak fantastyczne efekty może przynieść ruch.

Sposób na stres? Bieganie (fot. shutterstock.com)
Sposób na stres? Bieganie (fot. shutterstock.com)

Naukowcy poprosili, żeby przed wykonaniem testu MIST grupa zdrowych osób badanych przez 30 minut jeździła na rowerze, druga grupa miała wykonywać ćwiczenia, które nie powodują przyspieszenia tętna. Okazało się, że poziom kortyzolu był niższy u tych, którzy trenowali, przez co dla nich test nie wiązał się z aż tak dużą dawką stresu. Wynik był taki sam, niezależnie od stopnia ich wytrenowania.

Trening uspokaja układ stresowy bez względu na waszą ogólną kondycję. Zaobserwowano też, że aktywność hipokampu, który hamuje przecież układ stresowy, była większa u osób, które trenowały. Cała oś HPA była wyciszona. Prawda jest taka, że ruch i trening są dla hipokampu jak Dzień Dziecka. Wydaje się, że nie istnieje nic innego, co miałoby na niego lepszy wpływ niż aktywność fizyczna.

Od spaceru rośnie mózg

Hipokamp pełni funkcję hamulca w układzie stresowym, hamulca, który wzmacnia się podczas treningu. To jednak nie jedyny hamulec stresu w waszym mózgu. Płat czołowy także może wyhamować układ stresowy. Jest on, a szczególnie przednia jego część - kora przedczołowa - siedliskiem wyższych funkcji poznawczych. Powstrzymywanie impulsów, myślenie abstrakcyjne oraz zdolności analityczne mają swoje źródło właśnie tutaj. Jeśli chodzi o stres, płat czołowy odgrywa kluczową rolę. Dzięki niemu nie reagujecie zbyt emocjonalnie i nie działacie irracjonalnie.

Kiedy podczas lotu samolot wpada w turbulencję i dociera do was sygnał "pomocy, spadniemy!", ciało migdałowate w mgnieniu oka stawia cały organizm na równe nogi. Wasze tętno przyspiesza, odczuwacie silny niepokój, a może wręcz panikę, co oznacza, że organizm przeszedł w stan gotowości: "walcz lub uciekaj". Płat czołowy studzi wówczas emocje i odpowiada za logiczne rozumowanie: "Przecież to tylko turbulencja, kiedyś już tak było. Nie spadliśmy wtedy, więc dlaczego mielibyśmy spaść teraz?".

Nieustanne przeciąganie liny przez ciało migdałowate i płat czołowy trwa nie tylko wtedy, gdy jesteście zestresowani. Te części mózgu się równoważą - dokładnie tak samo jak ciało migdałowate i hipokamp - i poziom tej równowagi różni się u każdego człowieka.[...]

Stres kurczy nie tylko hipokamp, to samo dzieje się z płatem czołowym. Prawda jest taka, że części płata czołowego są nieco mniejsze u osób lękowych. Organizm bywa okrutny! Im dłużej trwa stres, tym bardziej mózg żywi się samym sobą i tym gorzej pełni funkcję hamulca. Ci, którzy żyją w permanentnym stresie, najbardziej potrzebują hipokampu i płata czołowego, ale to właśnie u nich te części kiepsko działają.

(fot. Stefan Tell / materiały promocyjne)
(fot. Stefan Tell / materiały promocyjne)

Jeśli wasze ciało migdałowate wszędzie dostrzega niebezpieczeństwo, a płat czołowy nie jest w stanie tego zrównoważyć, zaczynacie reagować przesadnie na pozornie błahe zdarzenia. [...] Jeśli płat czołowy jest aktywniejszy, człowiek sprawia wrażenie spokojniejszego i mniej zestresowanego - łatwiej mu pokonać lęk wywołany przez ciało migdałowate. Naukowcy wystawili płat czołowy na działanie pola magnetycznego i udało się im zwiększyć jego aktywność, a w rezultacie cały układ stresowy się uspokoił.

Jeśli chcecie stłumić stres, decydujące jest wzmacnianie płata czołowego, czyli "myślącej" części mózgu. [...] Jak więc ruch wzmacnia płat czołowy? Hmm, na wiele sposobów! Gdy tylko zaczynacie trening, płat czołowy otrzymuje więcej krwi, jest bardziej dotleniony i zaczyna lepiej działać. Co więcej, w dłuższej perspektywie w płacie czołowym powstają nowe naczynia krwionośne, poprawia się zaopatrzenie w krew i wymiana tlenowa, podnosi się zdolność do wydalania produktów spalania.

Zwiększony przepływ krwi i nowo wytworzone naczynia krwionośne to właściwie tylko początek. Wiemy dziś, że regularna aktywność fizyczna ściślej łączy płat czołowy z ciałem migdałowatym, dzięki czemu może je także lepiej kontrolować - nauczycielowi łatwiej zapanować nad uczniami, jeśli znajduje się w klasie, a nie w domu.

Jakby tego było mało, w dłuższej perspektywie przy regularnym wysiłku fizycznym płat czołowy zwiększa objętość. To odkrycie było dla wielu niespodzianką, to jednak fakt, a nie tylko założenie. Kilkukrotne pomiary wykazały, że wielkość płata czołowego zdrowych dorosłych ludzi, którzy regularnie chodzili na godzinne spacery, zmieniała się. Okazało się, że przybyło im kory mózgowej w płacie czołowym. [...]

Powszechnie wiadomo, że trening powoduje przyrost masy mięśniowej, ale zapewne nie wiedzieliście, że powoduje też przyrost najbardziej wyrafinowanej części mózgu, która wyróżnia nas na tle innych zwierząt. Jest w tym pewien haczyk: należy być wytrwałym i nie wolno odpuszczać! Płat czołowy nie powiększy się i nie zwiększy kontroli nad ciałem migdałowatym z dnia na dzień, trzeba na to wielu miesięcy. Ruch natychmiast łagodzi stres, a perspektywa przyrostu płata czołowego jest kolejnym dobrym powodem, by przyłożyć się do treningów i regularnie się ruszać.

*Fragmenty książki "W zdrowym ciele zdrowy mózg" Andersa Hansena, tłumaczenie: Agata Teperek.

**śródtytuły pochodzą od redakcji

CHCESZ DOSTAWAĆ WIĘCEJ DARMOWYCH REPORTAŻY, POGŁĘBIONYCH WYWIADÓW, CIEKAWYCH SYLWETEK - POLUB NAS NA FACEBOOKU

Anders Hansen. Szwedzki lekarz, specjalista w dziedzinie psychiatrii w Instytucie Karolinska. W swojej najnowszej książce w zrozumiały sposób tłumaczy najnowsze odkrycia neurobiologii oraz wyjaśnia, jak możemy wykorzystać je w codziennym życiu.

Polub Weekend Gazeta.pl na Facebooku

Komentarze (22)
Zaloguj się
  • sw.stefan

    Oceniono 2 razy 0

    Czyli taki robotnik fizyczny nie powinien mieć stanów depresyjnych czy nerwicy ?

  • paseo

    Oceniono 2 razy 0

    W tekście pomieszanie z poplataniem,zupelnie neislychane.I ano słowa o adrenalinie,a to ona wydziela się pierwsza.Jest tak :W sytuacjach stresowych organizm produkuje adrenalinę oraz noradrenalinę (tzw. katecholaminy) oraz kortyzol (glikokortykoid). Hormony te zwane hormonami stresu i są produkowane są przez nadnercza, a następnie trafiają do krwi. Jako pierwszy wydzielany jest hormon stresu - adrenalina, zaś w przypadku stresu trwającego dłużej niż 10 minut rozpoczyna się wydzielanie kortyzolu. I nie ma mowy o zadnym zmniejszaniu się czy powiększaniu mózgu,to brednie.Mozg jest ,jaki jest.Po wyksztalceniu się ,potem już tylko umiera.Zawiera ,jak się dziś szacuje po dokładnych badaniach nieco mniej niż 10 do 10-j neuronow.W każdej sekundzie gina ich tysiące choćby z powodu promieniowania kosmicznego,wszechobecnego Z powodu ogromnego nadmiaru ,nie ma to wpływu na jego funkcjonowanie a umarle neurony sa zastepowane przez zywe.Stres czy treningi mogą najwyżej hamować pewne obszary dzialanosci lub je przyspieszac a czasem anwet przywracać.Udowodniono naprzyklad,z estale jedzenie orzechow wloskich zatrzymuje a nawet cofa objawy Alzheimera.Ale to przecież nei znacyz ,ze mozg zaczal odrastać.Po prostu powrocil do normalnej dzialanosci. I ,jak już napisałem,zanim zaczniesz zabawy z lekarzami,badania i treningi,zacznij od podstaw; od zbadania poziomu potasu,magnezu i wapnia we krwi.To ich niedomiar powoduje rozdrażnienie,zmeczenie,brak snu ,drętwienia skurcze ,napady lekowe,zaburzenia ruchu i orientacji az do objawow podobnych do częściowego lub prawie calkwoitego paraliżu a nawet śmierci. Już wyrównanie poziomu potasu przywróci ci zapewne ogolny spokoj i rownowage.Przywrocenie calosci jest dosc proste; wszystkie 3 pierwiastki sa latwo dostępne w powszechnych srodkach spozywczych; orzechach,migdalach,kefirze,jogurcie ,białym i zoltym serze,pomidorach,soku pomarańczach itd.

  • paseo

    Oceniono 6 razy 0

    Cwiczylem to wszystko i było jeszcze o wiele gorzej,nawet nie będę opisywac koszmaru,jakim było moje zycie.I co się okazało : miałem w diecie za mało potasu,magnezu i wapnia. Po wyrownaiu tego nagle,doslownie w kilka godzin powrocil absolutny,nieziemski wprost spokoj.Wszystkie problemy staly si e jakies dalekie i mało znaczace,Zanim wiec udasz się do psychiatry i dasz się wpuscic w lekarsko szpitalny kołowrotek,zacznij od podstaw.I spraw sobie kota ! Tak,to najlepsze lekarstwo na stresy.

  • white_lake

    0

    o co tu chodzi?
    "przez 30 minut jeździła na rowerze, druga grupa miała wykonywać ćwiczenia, które nie powodują przyspieszenia tętna. Okazało się, że poziom kortyzolu był niższy u tych, którzy trenowali"
    odniosłam wrażenie, że "trenowały" obie grupy, tylko inaczej, a obniżyło się tym od roweru, tak?
    nie można napisać jaśniej, nie można przetłumaczyć lepiej?

  • ankawwa

    Oceniono 1 raz 1

    Bez lekarstw na początku i odpowiedniej psychoterapii jakieś ćwiczonka z pewnością nie pomogą. Bo zacząć trzeba od tego, że cały organizm jest rozregulowany i wmawianie komuś, że bieganie mu pomoże wręcz może go i zabić. Znam przypadki osób co nie mogli wejść na 3 piętro bo serce dostawało tachykardii, a z tego może być śmiało i zawał. Więc jak raz komuś się coś takiego przydarzy to mózg mu zapamięta jako niebezpieczną sytuację i z pewnością drugi raz tego nie powtórzy. I by nie wdawać się w dalsze wywody to trzeba regularnie przyjmować odpowiednią formę i ilość magnezu w postaci mleczanu, taurynianu, cytrynianu lub chlorku. Ludzie nie zdają sobie sprawy jakie mają niedobory magnezu w komórkach nie we krwi. I mniej pędu za karierą, większym mieszkaniem, luksusowym autem i innym zbytkami. Święty spokój nie zna ceny :-))

  • doomsday

    Oceniono 5 razy 1

    Gdzieś czytałem, że duży poziom kortyzolu wywołany długotrwałym stresem może wywołać zakrzepicę (thrombosis), nawet u dwudziestolatków.
    1/3 zakrzepic kończy się zgonem. To moje własne doświadczenie.

  • Andrzej Duxa

    Oceniono 6 razy 2

    fragment ksiazki, pełen uproszczen a nawet bzdurnych tez...mechanizmy m.in. zaburzeń depresyjnych i nerwic sa o wiele bardziej skomplikowane i nauka jest wciaz daleka od ich poznania (stad problem ze skutecznymi terapiami); niestety dla chorych - porada: duzo i regularnie cwicz a poradzsz sobie z np. napadami leku to bzdura, chociaz - na pewno - cwiczyc zawsze warto

  • dobrochnaa

    Oceniono 18 razy 2

    Nic dziwnego, że brak pod spodem komentarzy – artykuł wzbudza konsternację. Moim zdaniem należy go potraktować z przymrużeniem oka.
    „płat czołowy powiększa się dzięki treningowi fizycznemu” (?) O matko! To te osiłki, które w życiu głównie zajmują się treningami na siłowni a nie przeczytały więcej niż jedną (no, góra dwie książki w życiu) powinny ewoluować w tempie ekspresowym na wyższy poziom i mieć płaty czołowe jak wielki balon.
    Kora czołowa jest odpowiedzialna za uczucia wyższe i wszystko to co homo sapiens osiągnął w ostatnich etapach ewolucji, czyli te najbardziej wysublimowane, wyrafinowane możliwości i najsubtelniejszą wrażliwość.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX